![]() |
Heavy Rain? Moc bugów i luki w scenariuszu (choć ja sam bym pewnie ich nie znalazł ;]). Nie jest dopracowana to na pewno, ale jak stanieje chętnie się przemorduję przez te QTE (dla fabuły).
Co do gier z przeszłości: oczywiście masz w tym trochę racji, ja chciałem zwrócić tylko uwagę na fakt, że taka możliwość jest nadużywana przez studia deweloperskie. Nie kojarzę też jakiś większych wpadek na old genach (a większe wpadki dla mnie to np. freezy). Nie sądzę, że GH to dobry przykład. Ja akurat takich gier nie trawię, a więc i nie gram w nie i wiem na ile są rozbudowane > "na ile starczają". LPB to fuzja myśli Time Incredible Machine z paltformerem, który wypadł świetnie - zapewne nie narzekałbym gdyby np. zestaw 6 strojów nie kosztował 22zł, a powiedzmy te 2-3zł. Gdyby level kit nie kosztował 30zł, a w porywach 10zł. Cena! Tylko o to chodzi. A skoro już jesteśmy przy LBP to ja bym wolał mieć możliwość importowania własnych obiektów z np. Maya "czy innego Blendera", własnej muzyki, powiedzmy że w MP3 i własnych tekstur - ale przecież nie mogli tak uczynić bo nikt by nie kupował tych DLC. Pozazdrościli Simsom, a jakość? Jest jaka jest. |
Zgodze sie tylkoz nabijaniem kasy na DLC - ceny sa niewspolmierne do jakosci... Co do reszty absolutnei sie nie zgodze - masa gier na konsole poprzedniej generacji byla niedopracowana i z racji technologii nie mozna ich juz bylo po oddaniu do tloczni "poprawic". Nie wiem tez czemu zarzucasz Heavy Rainowi niedopracowanie - to jedna z najlepiej dopracowanych gier ostatnich miesiecy... Instalacje? Po to mam dysk by z niego krozystac - skoro przyspiesza to loadingi to tylko sie cieszyc, a 5 minut na "fajke" (MGS 4) przed pierwsza gra to wrecz idealna sugestia ;-)... Stanowisko Media Molecule w pelni rozumiem i popieram - z chwila wejscia Guitar Hero 5 olano calkowicie DLC dla GH3 i GH:WT na PSS, automatycznie zmuszajac mnie do zakupunowego tytulu. Czuje sie wydyndany, a MM caly czas wspiera swoj tytul poszerzajac go w nieskonczonosc...
|
O łatkach, DLC i długich łapach
Dawno, dawno temu, w czasach kiedy konsole nie posiadały dysku twardego (1), NANDa dla fw, a wszelkie karty pamięci nie były zbyt pojemne i kosztowały przy tym majątek, człowiek idąc do sklepu i kupując grę otrzymywał pełnoprawny, w stu procentach >gotowy< produkt. Był pewien, że konsola nie zawiesi się, w połowie gry nie zniknie save lub nie utknie gdzieś pomiędzy obiektami. Stop! Wcale nie tak dawno temu, wręcz tylko jedna generacja wstecz!
Dziś mamy sytuację kiedy przeciętny Kowalski, wydając blisko dwie, ciężko zarobione stówki dostaje grę... dostaje część gry, na domiar złego niekiedy nawet niedopracowaną, z całym zastępem bugów (2). Co robi Kowalski przychodząc do domu? Oczywiście podłącza się do internetu, włącza grę i oczekuje magicznego monitu: new update found - i to już mało istotne, że gra ma dopiero tydzień... Gdyby Shakespeare żył do dziś z pewnością powiedziałby: Install or not install? Pytanie równie egzystencjonalne - szczególnie dla naszego Kowalskiego z łączem 1Mb/s (3)... Ufff ściągnęło się, mogę zacząć grać! - pomyślał Kowalski. A figa z makiem (lub bardziej nowocześnie: A taki ch*!) bo gra musi "przekeszować" najpierw 5GB na dysk (4) co potrwa dobre kilka minut... Pogodziwszy się z ta myślą, Kowalski rzekł cicho pod nosem: Trudno, jeśli ma to mniej mordować laser, niechaj się i "instaluje", przeżyję. Nie mija miesiąc, a nasz Kowalski dowiaduje się, że developer do jego ulubionej gry wydaje DLC. Super! - pomyślał. Wieść ta może i byłaby faktycznie ciekawa gdyby nie dwa aspekty zjawiska, dumnie zwanego DLC. Pierwszy i oczywisty to cena - niewspółmierna do czasu poświęconego na ukończenie dodatku, często też nieproprcjonalna do jego jakości - i to się tyczy wszystkich DLC w jakie miałem wątpliwą przyjemność zagrać (5). Drugi aspekt, tym razem arcy bezczelny to tworzenie Download Content równolegle z grą (6) lub celowe jej okrajanie (7) aby wyciągnąć dodatkową kasę od gra... od frajerów (za takich możemy czuć się uważani przy takiej polityce)! Developer zwykle tłumaczy się, że zawartość została wycięta ze względu na bezlitośnie zbliżający się czas premiery gry, ale każdy myślący człowiek wie jak jest naprawę. Podobno też powinniśmy się cieszyć z tego faktu bowiem w przeciwnym razie, zawrtość danego DLC nigdy by nie ujrzała światła dziennego - czyli powinniśmy się czeszyć z tego, że developer >wyłudza< od nas pieniądze za coś co rzekomo nie zmieściłoby się do gry - tak, zapewne tak też było w przypadku epilogu Prince of Persia... ;) Zostawmy już naszego biednego Kowalskiego (skoro stać go na gry i DLC to tak na dobrą sprawę nie taki znów on biedny ;)) i skupmy się na czymś ważniejszym: na niebotycznej, komercyjnej machinerii, która sprawia że w obecnych czasach nie opłaca się dopracowywać gier - bo i po co skoro potem najwyżej wyda się serię łatek (i nie ważne że gra, która trafia do tłoczni powinna nosić jeszcze miano bety (8)), a razem z nimi DLC, za które gracz dodatkowo zapłaci - przypominam, słono. Nie potrafię sobie wyobrazić dokąd to zaprowadzi, ale raczej na pewno do niczego dobrego. Jakiś czas temu Media Molecue ogłosiło, że nie zamierza w najbliższym czasie rozpoczęcia prac nad sequelem swojej flagowej gry, czyli Little Big Planet - dlaczego? Ponieważ w trosce o graczy (!), nie chce uśmiercać obecnej gry. Szkoda, że nie napisali, że chceliby jeszcze trochę natrzepać kasy na bzdurnych strojach po 7zł, level kitach po 30zł i wszystkich tych bałwanach, którzy z szaleństwem w oczach wykupują wszystkie te śmiecie z PSS. Powiem więcej, absolutnie nie to jest szokujące - z całkowitym zdumieniem czytałem komentarze graczy, którzy z podziwem opisywali jakież to jest szlachetne ze strony MM, że niby tak dba o klientów, że ktoś kto kupił grę nie musi zaraz kupować następnej itp. bzdety. Kiedy ja miałem te powiedzmy naście lat, byłem równie naiwny, ale chociaż z matematyką radziłem sobie lepiej. Podsumowując: tym bardziej jest to groźne zjawisko skoro znajduje poparcie wśód graczy, nawet jeśli nimi nie są, przynoszą dochody i bronią takiej polityki. Świat się kończy, podobnie jak moja kawa w kubku. - - - (1) Xbox był wyjątkiem, od biedy można rzecz że PS2 też. Mimo to ich dyski twarde nie służyły w takiej skali dla DLC jak obecnie. A jak to mówią, jedna jaskółka wiosny nie czyni (Hurricane Packi do Ninja Gaiden, tudzież szmelce na PSBBN). (2/8) Heavy Rain. (3) Sporo gier posiada łaty po kilkaset MB, co przy tak zawrotnej prędkości pobierania owocuje dość długim czasem oczekiwania. (4) Metal Gear Solid 4, BioShock i pewnie jeszcze kilka rodzynek by się znalazło (PS3). (5) Choćby i Fallout 3, najjaskrawszy z przykładów, gdzie suma wszystkich dodatków dwukrotnie przekracza cenę używanej gry. :) (6) Dragon Age. (7) Resident Evil 5. |
| Wszystkie czasy w strefie CET. Aktualna godzina: 13:33. |
Powered by vBulletin® Version 3.9.0 LTS
Copyright ©2000 - 2026, vBulletin Solutions Inc.