Forum CDRinfo.pl

Forum CDRinfo.pl (https://forum.cdrinfo.pl/)
-   Off topic (https://forum.cdrinfo.pl/f5/)
-   -   Elektronika kiedyś a dzisiaj.. (https://forum.cdrinfo.pl/f5/elektronika-kiedys-dzisiaj-74865/)

Ormianin 23.10.2009 10:28

Telewizory dziś mało waza? jak wnosiłem w 2 osoby moja plazmę 42 cale to myślałem ze w portki narobię takie to było ciężkie... I tak swoja droga wogole nie jest to energooszczędne... faktem że plazmę włączam od czasu do czasu, ale swoje bierze... zazwyczaj nadal użytkuję te małe CRTki i te starsze i te nowsze... mam na myśli kuchnia, pokój dziecka i sypialnie... (inna sprawa ze ja rzadko oglądam telewizje - częściej słucham radia).

Ja się pytam jak już usuną z produkcji i ze sklepów te żarówki i być może w przyszłości halogeny... to w takim razie (może mi ktoś to wytłumaczy) jak będą oświetlać klatki schodowe w blokowiskach i budynkach wielorodzinnych... gdzie włącza się światło a wyłącznik je gasi po upływie 5 min. czy tam będą wkręcać świetlowki?

Reetou 22.10.2009 20:14

Wydaje Ci się. Przypakowałeś trochę po prostu...

icemac 22.10.2009 18:35

kiedyś to telewizory były cięższe :taktak:

dziś to mało co ważą :sciana:

andrzejj9 22.10.2009 15:42

Cytat:

Napisany przez Ormianin (Post 1054229)
Świetlówki maja problem z temperatura barwowa i maja "barwne dziury", są osoby (np. ja) które odczuwają ich pulsacje i czasem wyczuwają efekt stroboskopowy (działa na mnie w postaci stanu niepokoju)... osobiscie używam światła zazwyczaj żarowego, lub halogenów, tak jak pisałem świetlówki tylko tam gdzie świeci się co najmniej ponad 6 h i w jakiś zakamarkach domostwa... teraz siedzę w pracy i nade mną są oprawy ze zwykłymi rurowymi świetlówkami made in Pila... nie znoszę tego światła...

Ja generalnie po wejściu do pierwszego lepszego supermarketu, po kilku minutach mam dość i oczy pieką mnie strasznie. Zakładam jednak, że tam stosowane są najgorszej jakości źródła świata, a te do zastosowania w domu nie mają już ich wad. Jeżeli jednak nie wyeliminowano całkowicie efektu stroboskopowego, to negatywny efekt będzie zawsze, jedynie w różnym stopniu odbierany przez różne osoby.

Myślę, że cel był dobry, ale posunięto się w złym kierunku aby go osiągnąć. Należało zacząć od oświetlenia ulicznego, zewnętrznego i różnego okazjonalnego, które zużywa najwięcej energii. Potem poszukać innego rodzaju zachęt, aby ludzie chcieli stosować takie światło również u siebie w domu (i tu znowu pojawia się stałe pytanie - skoro te nowe 'żarówki' są takie wspaniałe i dodatkowo dużo tańsze to czemu ludzie ich nie kupują? Nie wiem, jak inni, ale ja jeśli mam możliwość zapłacenia mniej za produkt tej samej jakości to to robię (nawet jeśli wymaga to na początku większych wydatków)). Wybrano drogę inną - zakazu - która zawsze budzić będzie opór.


A co do stosowania halogenów, to generalnie nie mam nic przeciwko, bo to światło też jest przyjemne, ale z tego, co czytałem, ono również ma zostać wycofane tylko później (chyba do 2016).

Ormianin 22.10.2009 13:03

Świetlówki maja problem z temperatura barwowa i maja "barwne dziury", są osoby (np. ja) które odczuwają ich pulsacje i czasem wyczuwają efekt stroboskopowy (działa na mnie w postaci stanu niepokoju)... osobiscie używam światła zazwyczaj żarowego, lub halogenów, tak jak pisałem świetlówki tylko tam gdzie świeci się co najmniej ponad 6 h i w jakiś zakamarkach domostwa... teraz siedzę w pracy i nade mną są oprawy ze zwykłymi rurowymi świetlówkami made in Pila... nie znoszę tego światła...

Reetou 22.10.2009 12:38

Będę czytał przy latarce...

Nie chodzi mi o negowanie zalet świetlówek, tylko o ekscytowanie się ich krzywymi parametrami podawanymi przez producentów. Kiedyś miałem w pokoju 4x80W na zwykłych żarówkach - i było wystarczająco jasno. Jak wymieniłem na 4x20W na świetlówkach, które niby są odpowiednikiem 100W, to w pokoju jest ciemniej, czytać się przy tym nie da. I tyle.

grzeniu 22.10.2009 12:35

bedom ruskie, chińskie i inne wynalazki
fakt - na razie wycofali 100W i większe, a sukcesywnie będą wycofywać te słabsze

romanesco 22.10.2009 12:30

Cytat:

Napisany przez Reetou (Post 1054211)
Lumeny-srumeny... A żeby coś przeczytać i tak muszę zapalić zwykłą żarówkę...

Ciekawe co zrobisz, jak nam wszystkie zwykłe wycofają...

Reetou 22.10.2009 12:25

Lumeny-srumeny... A żeby coś przeczytać i tak muszę zapalić zwykłą żarówkę...

sobrus 22.10.2009 12:13

To ja zaczepne z tego tematu i pociągne dalej.
Ormianin wspomnaił tam o superjasnych diodach LED o skuteczności az 75lm/wat.
Ale pomyślmy troche przeciez taka skuteczność to nic wielkiego.
Wynika z tego że do zastąpienia żarówki 60W trzebaby 10W takich diodek.
Aby zastąpić świetlówke 38/40W (zależnie od kształtu) 3300lm trzebaby aż 44W z LED.

A więc - nic czego nie potrafiłaby zrobić świetlówka.
Pomijając milczeniem tanie ledy z allegro wychodzi na to że LED wcale nie jest dużo bardziej efektywny od dobrej świetlówki.
Na pewno LED jest:
- lepszy do włączania/wyłączania
- mniejszy

Ale poza tym cudów wcale nie ma! Może diody luxeon są lepsze.

Najefektywniejsze są zwykłe proste świetlówki. Mają 3300lm z 38W. Natomiast im bardziej kompaktowe i powykrzywiane tym gorzej. Ale wciąż dużo lepiej od żarówki.

A na allegro są same LEDowe syfy. Trzeba kupować tylko na aukcjach gdzie podana jest wydajnosć w lumenach. Tyle ze wtedy prawie nie ma w czym wybierać. Zarówka 220lm za 40zł? Dzięki.
Za 12zł są 40lm :sciana:

edit: Luxeon Rebel na 80lm z 1W.

romanesco 22.10.2009 11:58

Cytat:

Napisany przez sobrus (Post 1054200)
Wiecie co ale skoro moderator juz tu zajrzał to moze wydzielić temat na jakiś "oświetleniowy" bo całkiem zeszliśmy z toru :D
Pomijajac ze kiedyś swietlówki świeciły brzydziej - ale za to może dłużej :D :D

Okazuje się, że taki temat już jest:
http://forum.cdrinfo.pl/f5/zarowki-e...45/#post345773
Prośba do @jou, jeśli uzna to za stosowne, o przeniesienie postów o świetlówkach do tego topicu. Przynajmniej będzie odświeżony ;)
:spoko:

sobrus 22.10.2009 11:36

Wiecie co ale skoro moderator juz tu zajrzał to moze wydzielić temat na jakiś "oświetleniowy" bo całkiem zeszliśmy z toru :D
Pomijajac ze kiedyś swietlówki świeciły brzydziej - ale za to może dłużej :D :D

joujoujou 22.10.2009 11:34

Ludzie mają ciekawe pomysły - ostatnio trafiłem na art, w którym koleś opisuje swoje wrażenia z zastąpienia domowych żarówek... samochodowymi ksenonami. :wow:

Ormianin 22.10.2009 09:43

Nie lubię światła jarzeniowego... dobre jest w zakładach pracy, w sklepach i tam gdzie świeci się dużo i długo, ale nie w domu... ja tez używam świetlówek ale markowych - Osram, głównie tam gdzie świeci się światło ciągle... np. lampka nocna przy TV, w kuchni światło nad-szafkowe, jednak może to kwestia przyzwyczajenia a może uprzedzenia jednak cale mieszkanie w świetlówkach nie chciałbym mieć... ot np. żyrandole retro dekoracyjne w nijaki sposób tam wkręcić świetlówkę kompaktową, poza tym w łazience albo kiblu tez świetlówki nie wyobrażam sobie mieć, kiedy gaszę i zapalam światło co 5 min. dobrze przynajmniej ze są jeszcze te halogeny jak już całkiem żarówki zabronią... co do LEDów to jeszcze długo będzie się to rozwijać, bo cena wogole jest nie atrakcyjna do świecenia i tejże oszczędności a światło marne...

sobrus 22.10.2009 08:36

Ja chciałem LEDa to lampki biurkowej na halogen (daje przyjemne ciepłe światło jak siedze przy komputerze, ale żre chyba 25W, czyli niewiele mniej co wielka świetlówka na suficie).

Ale te tanie LEDy to kicha.
Na przykład 3W, 180lm.. 180lm (albo 2W - 120lm)? Co to ma być? Latarka do breloczka :szczerb:? Jak to ma zastąpić halogen?
Wydaje mi sie ze powinno być nieco wiecej :hmm:. Taki halogen ma ze 300-400 lm przynajmniej.

ed hunter 22.10.2009 08:14

Ja tam też nie jestem taki ciemnogrodzianin i siedzę teraz przy włączonych 3 świetlówkach, raz 5W i 2 razy 11W. Ale do lampki świetlówki nie wkręcę i tyle. Nie twierdzę, że światło żarowe jest podobne do słonecznego, jest mocno przesunięte w stronę czerwieni, ale takie mi właśnie bardziej pasuje niż jarzeniowe. Najbardziej pasuje mi halogen, muszę sobie sprawić takie lampki, na żarówki 230V i będzie pozamiatane. Halogenowy reflektorek 50W daje jak zwykła żarówka 100W (tak na oko ;))

sobrus 22.10.2009 07:51

Wróce do świetlówek którze używam. 40W, 3300lm.
Żebym miał takie światło w pokoju musiałbym użyć żarówki około 250W.
Przeliczmy to przez kilka pokoi - wychodzi że kilowat na same górne lampy.

Jeszcze gorzej w kuchni i jadalni - świetlówki 4*18W. Nie wiem ile to by żarło gdyby to były żarówki.
btw. w przypadku opraw wieloświetlówkowych nie ma problemu efektu stroboskopowego.

W salonie jest żyrandol który może zjeść ponad 300W, ale przynajmniej ma ściemniacz i praktycznie nigdy nie świeci na max. (W przypadku świetlówek mam 2 świetlówki o różnej mocy w 1 oprawie - tak zamiast ściemniacza)

Troche dużo by wyszło oświetlenie - i tak spore rachunki za prąd są chociaż oszczędzamy.

Kris 22.10.2009 07:47

Co do oszczędności... mam pięć świetlówek (żarówek energooszczędnych) w żyrandolu... każda, ok. 11-15W - odpowiednik mocy 65-75W starych żarówek.

Zatem wszystkie pięć świetlówek pobiera tyle prądu, co jedna włączona żarówka 75W tradycyjna... dalej nie widzicie oszczędności? W kuchni świeci jedna (kuchnia 16m2), o mocy 23W Philipsa, odpowiednik 130W tradycyjnej... spełnia swoją rolę znakomicie.

Światło Wam się nie podoba? Przyzwyczajenie. Mi po dwóch latach nie robi to różnicy... prawdopodobnie bardzo starzy ludzie gdzieś na zadupiu też wolą do dziś siedzieć przy lampie naftowej niż przy żarówce... :mruga:

romanesco 22.10.2009 07:34

Cytat:

Napisany przez andrzejj9 (Post 1054088)
[...] Jakbym kupił energooszczędne, to poza tym, że zapłaciłbym drożej i pracował przy nieprzyjemnym i niezdrowym świetle, zyskałbym.. co...?

To co pisał Tobie @nimal :taktak: Oszczędność w rachunkach za prąd. Ta opisywana przeze mnie, ma moc 15W a świeci tak jasno, jak by miała 75W.
Artykuł o świetlówkach:
TU :czytaj:

nimal 21.10.2009 22:39

co do barwy i widma zapraszam na forum cyberfoto - mozna sobie poczytac o spekrach roznych zarowek, bo od tego zaleza kolory finalne
temat tak nudny, ze juz ze dwa lata chyba nie walkowany
oczywiscie ile osob tyle opinii

jezeli uwazasz, ze swiatlo tradycyjnej zarowki jest bardziej zblizone do swiatla slonca... hmm, ma dokladnie tyle samo wspolnego co swietlowki - czyli bardzo malo
a czasy niebieskawych swietlowek o migajacym swietle minely (prawie) bezpowrotnie - prawie, bo najtanszy szajs z marketow to wlasnie to

Andrzej - roznica w cenie zwraca sie w kilka miesiecy (ile - to zalezy od czasu palenia sie zarowki - sam policz zeby nie bylo ze cos naciagam)

co do preferencji osobistych - tego nie neguje
dla Eda dane zrodlo moze byc nieakceptowalne, dla mnie inne - moze to kwestia postrzegania i wrazliwosci na jakies bozdzce (kolor swiatla), a moze po prostu przeswiadczenie (efekt placebo) - kazdy kozysta z tego co mu bardziej odpowiada i wszyscy bda zadowoleni
irytuje mnie dopiero podkladanie pod to ideologii ;)

a ze EU czegos zabrania? kiedys wymusili przejscie na paliwo bez Pb, kiedys wymusili zalozenie katalizatorow, miernikow wody itd itd - zawsze jest opor jak idzie nowe
owszem - sa tez idiotyczne zakazy - jak np zakaz uzywania paliw do napedzania srodkow transportu wlasnej produkcji (np w UK to mozliwe - wymaga legalizacji, ale to stosunkowo proste i tanie rozwiazanie)

co do LED w 100% sie zgadzam

ed hunter 21.10.2009 22:09

Andrzeju, piszecie czystą prawdę.

A światło świetlówek, nawet tych najbardziej przeze mnie akceptowalnych, czyli Philipsów, nie nadaje się dla mnie do pracy, nie znoszę tego światła, gówno przy nim widzę, syf totalny.
Może oświetlać pomieszczenia, w których światło się pali 8 godzin dziennie, bez przerwy.

Przyszłością jest LED, ale oglądałem taką żarówkę ostatnio, ma jedną wadę, cenę. To się tez zmieni, na niską jakość tych tanich. :|

andrzejj9 21.10.2009 21:52

Cytat:

Napisany przez nimal (Post 1054090)
placilbys mniejse rachunki za prad

Różnica w cenie zakupu długo by się nie zwróciła

Cytat:

swiatlo niezdrowe? prosze - nie rob sobie jaj
To że producent danego wyrobu coś twierdzi, nie znaczy jeszcze, że jest to prawdą. Przykładów w kwestiach zdrowotnych jest multum, poczynając od mleka, najróżniejszych multiwitamin, niby zdrowych jogurtów, serków, ciasteczek i cholera wie, czego jeszcze. Zbyt dużo od lat czytam i dowiaduję się na temat wpływu najróżniejszych produktów na zdrowie, żeby wierzyć zapewnieniom producentów o braku takowego (czy też wręcz wpływie pozytywnym). Solaria w końcu też przez wiele lat były zdrowe... (i często dalej widzę takie zapewnienia).

Cytat:

jedyne zdrowe swiatlo to slonce (tak, wiem, ze sa specjalne kwarcowki je nasladujace - stosowane np w okretach podwodnych, ale nie o tym mowa)
nieprzyjemne? mozna dobrac swietlowki o dlugosci fali praktycznie dowolnej - lekko zoltawe maja takie samo swiatlo jak tradycyjne - argument totalnie z bani
Przyjemność światła to nie tylko jego kolor (temperatura barwowa), ale także widmo (charakterystyka widmowa). A skoro najzdrowsze jest światło naturalne, to chyba kolejne będzie to najbardziej do niego zbliżone? (w tym wypadku - najbardziej neutralne, czyli najmniej negatywne).

Cytat:

czy to eco? produkcja takiej zarowki pochlania wiecej energii, jej utylizacja jeszcze wiecej, ale ponoc w ogolnym rozrachunku sie oplaca (z punktu eco)
bo z punktu widzenia konsumenta to chyba trzeba oblac matme w pierwszej klasie podstawowki, zeby nie rozumiec zysku
To mniej więcej tak jak z namawianiem do pozbycia się starego (dobrego jeszcze) samochodu i kupna nowego ekologicznego. Tyle samo w tym logiki...

nimal 21.10.2009 21:25

placilbys mniejse rachunki za prad
40W tradycyjnej, ktora jak pisze swieci nonstop, spokojnie zastapi 7W energooszczednej
swiatlo niezdrowe? prosze - nie rob sobie jaj
jedyne zdrowe swiatlo to slonce (tak, wiem, ze sa specjalne kwarcowki je nasladujace - stosowane np w okretach podwodnych, ale nie o tym mowa)
nieprzyjemne? mozna dobrac swietlowki o dlugosci fali praktycznie dowolnej - lekko zoltawe maja takie samo swiatlo jak tradycyjne - argument totalnie z bani

czy to eco? produkcja takiej zarowki pochlania wiecej energii, jej utylizacja jeszcze wiecej, ale ponoc w ogolnym rozrachunku sie oplaca (z punktu eco)
bo z punktu widzenia konsumenta to chyba trzeba oblac matme w pierwszej klasie podstawowki, zeby nie rozumiec zysku

andrzejj9 21.10.2009 21:14

Ponad 4 lata temu robiłem remont w pokoju i wymieniłem wszystkie źródła światła. Od tego czasu żarówkę w lampce przy biurku (świeci się wieczorami praktycznie non stop), 40w wymieniłem raz, żarówki w lampie ("setki").. ani razu, żarówkę w lampce nocnej.. ani razu. Jakbym kupił energooszczędne, to poza tym, że zapłaciłbym drożej i pracował przy nieprzyjemnym i niezdrowym świetle, zyskałbym.. co...?

sobrus 21.10.2009 08:14

W domu mamy głównie świetlówki (poza światłem sterowanym automatycznie na czujniki bo tam sie kompletnie nie sprawdzają), od niepamiętnych dla mnie czasów za główne źródło światła w pokojach stanowiły kołowe świetlówki 40W (ok 3300lm, czyli coś około żarówki 250W). Mają dość długą żywotność ale raz na pare lat trzeba jednak zmienić. Psuje je głównie częste włączanie/wyłączanie.

Oczywiście światło świetlówki nie jest zbyt przyjemne, kiedyś lubliłem białe ale następnym razem wezme coś bardziej żółtego. Te nowe potrafią świecić jak zwykła żarówka (światło nie miga i jest żółte). Mam świetlówkę 7W w lampce i jest bardzo dobra. Jeszcze bym zamienił halogen 25W w lampce biurkowej na ciepłego LEDa.
Co nie zmienia faktu ze nie popieram wycofania zwykłych żarówek.

PS. Świetlówki mają lepszy stosunek mocy do światła niż tanie LEDy. A drogie ledy są....drogie..;)

romanesco 21.10.2009 08:00

Cytat:

Napisany przez sobrus (Post 1053858)
Za to pewnie są tańsze. A że zamiast jednej trzeba kupić pięć (z rtęcią w środku), to jest tak zwana ekologia.
Ten zakaz sprzedaży żarówek 100W coraz bardziej mnie wkurza. A może ktoś chce używać żarówki jako małego piecyka bo lubi ciepełko. I co komu do tego.

Tak. Niestety nie pamiętam już konkretnej ceny. Pamiętam jedynie, że była horrendalnie droga, jak na tamte czasy. Nie wiem, co zdecydowało o tak dobrej jej trwałości :hmm: Może wówczas lepsze jakościowo były komponenty do produkcji a może fakt, że wtedy jeszcze firmy nie zlecały produkcji w Chinach :haha:

sobrus 21.10.2009 07:37

Za to pewnie są tańsze. A że zamiast jednej trzeba kupić pięć (z rtęcią w środku), to jest tak zwana ekologia.
Ten zakaz sprzedaży żarówek 100W coraz bardziej mnie wkurza. A może ktoś chce używać żarówki jako małego piecyka bo lubi ciepełko. I co komu do tego.

romanesco 21.10.2009 07:23

Kilka słów o świetlówkach energooszczędnych. Ponieważ posiadają zapłon elektroniczny, sądzę że można o nich pisać w tym topicu :)
Około 10 lat temu zakupiłem takową i wkręciłem do lampy w kuchni. Jest to świetlówka wyprodukowana przez koncern Philips. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że rzeczona świetlówka świeci... do dziś (sic!). Wówczas były jeszcze dostępne produkty oryginalne (na podstawce świetlówki napis: Made in Netherlands). Później oryginalne holenderskie świetlówki nie były dostępne od kiedy Philips uruchomił produkcję w Polsce (dawna fabryka Polamp w Pile). Te produkowane w Pile nie są już tak trwałe. Te dzisiejsze wytrzymują może ze 2 lata. A są i takie, które "wysiadają" po kilku miesiącach (sic!)

superrrmario 14.09.2009 19:09

Była kiedyś wieża JVC z odpinanym walkmanem :)

Jabba the Hutt 14.09.2009 13:49

Chyba kapuję - ludzie nie umieją nic przegrać z iPoda dalej ;)

sobrus 14.09.2009 13:18

Też tego nie rozumiem, lecz takie urządzenia są bardzo popularne.
Wieża brata ma wejście na ipoda choć sam brat ipoda nie widział na oczy i nie zamierza.
I teraz mamy
TUNER,CD,IPOD,MP3 ...
takie czasy....

Jabba the Hutt 14.09.2009 12:46

Nie rozumiem, po co tu iPod ? Nie wystarczy wejscie USB oraz slot na kartę SD ?

sobrus 14.09.2009 07:45

I tak padnie to po miesiącu, razem z iPodem ;)

Ormianin 13.09.2009 22:44

prawda... kaseta miała swoją pozycje, dziś poszła do lamusa...
dla wielbicieli ipoda i boomboxa stworzono taką hybrydę... zamiast kasety wstawia się ipoda i wygląda to tak:

http://ipods.techfresh.net/wp-conten...-ipod-dock.jpg

Jabba the Hutt 13.09.2009 20:40

A te wspaniałe maszyny zastąpił pedalski iPod.

Ormianin 13.09.2009 17:48

Cytat:

Napisany przez Jabba the Hutt (Post 1046594)
Ten Kondor to jest to co w USA nazywają Ghetto Blaster. Tam bywały jeszcze większe.

[...].

Ghetto Blaster to był jeden model i pochodne (clony)... Z tego co wiem najpopularniejszy był Lansonic i uchodził za pewnego rodzaju pop kulturę od końca lat 70-tych do połowy lat 80-tych, w USA i w Europie Zachodniej... Z tym że w USA inny był styl muzyki od Dance, POPu po RAP (tu głównie Afroamerykanie) i po muzykę rockową... w Europie styl noszenia wielkich radiomagnetofonów związany był z "kulturą Italo disco" i modniejsze były tzw. wielkie boomboxy dwukasetowe noszone na pasku na ramie (takich dziwaków widziałem np. we Włoszech w 1984/5 roku jak byłem w Torino...)

Amerykański styl Ghetto Blaster

http://futurebrain.free.fr/wp-conten...b-300x3752.jpg

http://www.tofslie.com/hey/wp-conten...to-blaster.jpg

http://passionweiss.com/wp-content/u...as_boombox.jpg

http://farm4.static.flickr.com/3133/...48fbb2b8b5.jpg

Świetna strona o Boomboxach

W PRLu chodziło się zazwyczaj z grundigami i Kasprzakami po ulicach :)

Jabba the Hutt 13.09.2009 00:31

Ten Kondor to jest to co w USA nazywają Ghetto Blaster. Tam bywały jeszcze większe.

Najlepiej wspominam diorowski magnetofon szufladowy i Toskę jako wzmacniacz. Miałem ze 3 szuflady,żadna się nie psuła, po prostu zmieniałem na nówki. Jedna miała dorobiony układ Dolby C. Do tego CD Fonika. Do dziś leży na szafie i...jakby co to chodzi ;) . Kolumny 80 W Tonsilu.

Ormianin 11.09.2009 08:53

Cytat:

Napisany przez romanesco (Post 1046343)
A czy ktoś pamięta taki "sprzęcioch"

Załącznik 52921

Jest to radiomagnetofon "Condor". Produkowała go UNITRA w Lubartowie.

Kondor to był wybryk natury (PRLu)... Pamiętam go na polkach sklepowych, ja myślę ze była to odpowiedz na popularne w drugiej połowie lat 80-tych, zestawy 2-kasetowców z odłączanymi głośnikami (niektóre były z CD) - można je było z powodzeniem kupić w Peweksie albo na Zachodzie... Polacy czegoś takiego nie produkowali, jedynie Kasprzaki, Darie i inne proste radiomagnetofony... Kondor wiec miał wyrównać ta barierę... czytałem ze pierwotny projekt zakładał 2 kasety i odlączalne głośniki, niestety w epoce kryzysu wydano taka wersje jak widać na zdjęciu, była jeszcze odmiana w kolorze czarnym. Magnetofon mimo dobrego rozwiązania elektronicznego, miał chyba jakąś wadę mechanizmu (którą doświadczyłeś romanesco), nie był specjalnie przez to popularny, ponieważ w jego cenie można było mieć wtedy Tosce + finezje (ewentualnie jakiegoś decka stereo) a nawet magnetofon "szufladowy" i parę jakiś słabszych głośników 20 W

Aha zapomniałem dodac ze Kondor byl zdaje sie kopia radiomagnetofonu philipsa z 1981 roku a moze na jego licencji

http://obrazki.elektroda.net/29_1180365547.jpg

sobrus 11.09.2009 08:22

Wiem wiem gdzie to, pare razy odwiedziłem to ciekawe miejsce ;)

romanesco 11.09.2009 08:09

Ilość załączników: 1
A czy ktoś pamięta taki "sprzęcioch"

Załącznik 52921

Jest to radiomagnetofon "Condor". Produkowała go UNITRA w Lubartowie. @sobrus wie, gdzie to jest :taktak: Produkowany w latach 80-tych w kooperacji z czechosłowacką "Teslą". Na owe czasy był to niezły sprzęt, można powiedzieć taka przenośna mini wieża. Szkoda tylko, że nie można było odłączyć głośników. Niezły dźwięk i bas, jak na taki produkt. Poza tym miał dwa pasma UKF (socjalistyczny OIRT i zachodni CCIR). Tak, że jak u nas zmienili pasmo, to nie trzeba go było przestrajać :spoko: Niestety mój egzemplarz miał wadę (a może to była wada konstrukcyjna :hmm:). Otóż po pewnym czasie miał trudności w przewijaniu kaset. Był w ZURCIE (wtedy tak to się właśnie nazywało) i wymienili paski napędowe. Jakiś czas było dobrze i znów to samo. Taśmę przewijał do połowy jej długości, później zwalniał przewijanie a w końcu zatrzymywał się w ogóle. Używałem go do momentu, kiedy kupiłem sobie "Yamahę", no i "Condor" poszedł w odstawkę. Mam go jednak do dziś, leży spakowany w kartonie, gdzieś na dnie szafy.

sobrus 10.09.2009 11:55

Mieliśmy Rubina , a potem pare lat Heliosa TC-503. Chyba sie zepsuł zaraz po zakupie i był wymieniony, ale potem działał bezawaryjnie (potem u mojej Babci). Był katowany Commodore C64 więc przebieg miał spory.
Na początku lat 90-tych wymieniliśmy na Philipsa który działa do tej pory ale leży na strychu.

obrus 10.09.2009 11:45

Niemile wspominam polskie telewizory z lat 80-tych. Najpierw po udanym lampowym Lazurycie, ok. 1988 r ojciec kupił (wystał w kolejce) Neptuna M541 (cudo, bo z pilotem i 4 programami) za prawie 5 mln zł. Ten się zepsuł po kilku dniach więc wymiana na nowy. Drugi egzemplarz w ciągu roku psuł się co chwilę, więc za dopłatą (łącznie 5,1 mln zł) wzięliśmy EI (elektroński industrija - tak jakoś) taki polsko - jugosłowiański telewizor, który chodził do niedawna wspaniale (1 niewielka usterka). Pamiętam, jak ten Neptun się psuł, to za to, że ojciec wiózł go do serisu - dostawał zwrot kosztów przejazdu!
Posiadam jeszcze tzw. szufladę MDS 4421 za 2,1 mln zł z końca produkcji (z 1992 r. wersja eksportowa, w standardzie stożkowa głowica ALPS) która również psuła się na potęgę w okresie grawancyjnym, ale jej nie wymieniałem, gdyż już ich nie produkowali. Po gwarancji już się nie psuła i służy mi do dziś, oczywiście w bardzo ograniczonym zakresie, podobnie jak wzmacnacz fonica pw 9014 który w 1993 r. kupiłem za 1,9 mln zł.
W latach 80-tych poza pewexem i baltoną nie można było kupić dobrego AGD. Polski sprzęt nie był aż tak dobrej jakości jak nawet niszowe produkty techinicsa czy sony, a naszych telewizorów to bym wogóle nie porównywał z zachodnimi czy japońskimi. Wielu moich znajomych miało lepszy sprzęt HIFI i nie raz robiliśmy sobie testy porównawcze decków i zawsze subiektywnie jak i obiektywnie moja szuflada przegrywała.
Pamiętam, jak niedługo po zakupie naszego TV chwilowo spadła cena dolara i nasi rodachy w cenie neptunów czy unimorów mieli odbiorniki Sanyo czy Hitachi no i szturmowali pewexy.
Niemile wspominam pralkę dianę z początku lat 90-tych- tę już nie licencyjną. Przy każdym wirowaniu tańczyła po łazience, rdzewiała, co 2 lata padały łożyska, po 15 latach mordęgi zastąpiono ją aristonem.

sobrus 08.09.2009 11:12

Te sprzęty retro to jak dla mnie porażka :D
Stylowy rozumiem, ale w stylu lat 50-tych to do czego będzie pasowało...
Żeby był komplet brakuje plazmowego "barwnego odbiornika telewizyjnego" stylizowanego na ruskie TV sprzed 60 lat.
Jak toto by wyglądało... trzebaby nawinąć ekran na jakąś kulę....

Jeżeli chodzi o dzwięk to owszem trzeba wielkiej filozofii aby to grało dobrze. Ale podstawy są proste.
Porządne zasilanie, porządnej jakości elementy, porządna moc (najlepiej naddatek, aby basy były kontrolowane, ale bez przesady). I porządny głośnik.
A teraz wszystko się mieści na płytce drukowanej, cały sprzęt jest lżejszy niż dobry zasilacz, a głośnik musi być malutki żeby ładnie wyglądał.

Ormianin 08.09.2009 10:19

Widziałem ostatnio w MAKRO, bodajże niejaka firma ELTA miała cala swoja kolekcje stereo w stylu retro... z daleka wyglądało to całkiem fajnie, z bliska niestety tandetnie, przedni panel z plastiku z komponentami z tylu płyta MDF albo tania sklejka okleinowana... do tego grało to nad wyraz nędznie... ale cena była zabójcza bo od 600 zł wzwyż...

Ja też pamiętam takie stare radia z lat 50-tych u dziadków kiedy byłem mały (wtedy były to lata 70-te),... radia te były pięknie wykonane z drewna na wysoki połysk... pamiętam ze monofoniczny głośnik, mimo zakresu AM, potrafił wydobyć z siebie prawdziwa głębie tonów, szkoda ze dzisiejszy sprzęt naśladujący (czy też udający) stylistykę retro to tandeta z Chin

romanesco 08.09.2009 09:40

Ilość załączników: 1
No i mamy powrót do stylu retro. Na tegorocznych targach elektroniki użytkowej w Berlinie zaprezentowano produkty, których design nawiązuje do bardzo starego sprzętu:
Załącznik 52892

Jeszcze pamiętam z lat 60-tych moi rodzice mieli w domu takie duże radio z gramofonem, "radiola" to się chyba ogólnie nazywało, a konkretna marka to była "Etiuda". Wszystko na lampach, trzeba było czekać kilka minut zanim się radio rozgrzało...

joujoujou 01.09.2009 20:45

@Sobrus - ruskie kasety miały biało - zielono - czarne etykiety, z wielkim napisem KACCETA i oznaczeniem (najczęściej MK-60). Najbardziej w pamięć jednak wryły mi się ich pudełka - ze strasznie topornego plastiku, z krawędziami tak ostrymi, że można było palce stracić, jak się człek mocował, by je otworzyć (bo oczywiście niezwykle trudno było zarówno otworzyć, jak i zamknąć).

A co do ruskich telewizorów, to najwyraźniej miałem olbrzymie szczęście - wiele lat katowałem rubina 714p - to był straszliwie ciężki telewizor, sprzedałem go w końcu i ojczulek kupił elektrona 202 cośtam - też wiele lat bez awarii, też będąc "na chodzie" został sprzedany. Pamiętam, że ów elektron, jak na ówczesne telewizory z KDL miał wyjątkową jakość toru fonii (in plus). :D

Ormianin 01.09.2009 20:38

Co Wy z tym PRLem? To porownanie do wspolczesnego sprzetu nie ma sensu... jak pisalem wczesniej byl sprzet produkowany w duzych ilosciach i z tanszymi rozwiazaniami, kasprzaki byly popularne dla kazdego Kowalskiego, ale juz Radmor czy wieza zwana "szufladą" byla dla nazwijmy to elity... czasy PRLu to zupelnie inna historia

jak upadl "komunizm" to na pocz. 90-tych lat Unitra Diora probowala nasladowac sprzet stereo zachodnich firm m.in, typu techniks, niestety to tylko udawalo jakosc, rozwiazania moze i byly ciekawe, ale ja wolalem miec wtedy techniksa...

ja mysle ze sprzet wspolczesny nalezy porownac do tego ktorego produkowalo sie kiedys na Zachodzie, np. w Niemczech w roku 1987 r. pamietam topowe urzadzenia, Sony, Philips, Bosh, i inne... ale oprocz nich byly tez taniochy typu Uniwersum, Palladium i ine dziwne nazwy udajace sprzet markowy, roznica taka ze taki radiomagnetofon dwukasetowy z CD (z CD w 1987 roku to byl wypasiony sprzet) firmy "Uniwersum" kosztowal jakies 99 marek, ten sprzet byl pewnie wówczas jakas chinska kopia jakiegos lepszego Akai, albo Sanyo ktory kosztowal zapewne jakies 299 marek... ale roznica w cenie byla i nawet Niemcy uznajac to za szajs kupowali takie cos, bo bylo tansze...

Dzis mamy podobnie, mozna kupic tani TV LCD za cene powiedzmy 1999 zl i taki co kosztuje 5999 zl, wybor nalezy do Was i do Waszego portfela zapewne...

ro29 01.09.2009 19:50

Cytat:

Napisany przez Ormianin (Post 1044301)
Elektronika z PRLu - szczególnie lata 80-te, to była tandeta, miałem wieże tzw. "grafitową", której magnetofon psuł się co kilka miesięcy... siadało tam prawie wszystko... do telewizora przychodził fachman średnio co dwa miesiące... nie chce mi się pisać o sprzęcie AGD bo to wogole było dziadostwo, tyle ze ludzie się do tego przyzwyczaili... dobry sprzęt to był wówczas w Pewexie... oczywiście były wyjątki, typu Elizabeth Stereo, Merkury HiFi i inne tego typu, ale to były produkty limitowane i nie każdy mógł je dostać... inna sprawa ze dzisiejsza chińszczyzna to całkowita padaka... działać działa, ale tylko do końca gwarancji, no chyba ze ktoś ma szczęście... z założenia rynek RTV/AGD się już nasycił i przez takie działanie nietrwałości zmusza się klientów aby często zmieniali sprzęt i wtedy branża elektroniczna będzie miała zbyt

Masz sporo racji ...ale ... wszystko zależy jaki przyjmiemy punkt odniesienia.
Bowiem - jeśli porównywaliśmy elektronikę z PRL'u do ówczesnego sprzętu z RFN czy Japonii - to rzeczywiście - poza pojedyńczymi przypadkami - zdecydowana większość to był szajs - i wtedy prawie każdy marzył o Sony, Grundigu, Sanyo itp. - tylko, że po pierwsze tego prawie nie było (poza Pewexem) a stać było nielicznych ....
Natomiast - jak porównamy tamten sprzęt do dzisiejszego - i nie mam na myśli tylko najniższej półki ale też średnią - to wcale tak źle to nie wygląda - dzisiejsze sprzęty psują się równie często - a niestety - naprawa jest w wielu przypadkach nieopłacalna lub niemożliwa ...

Natomiast kwestia sprzętu AGD - o tym już wielu pisało - ja dodam swoje kilka zdań - przykład pralka Polar EKONOMIK z roku 1988 - kosztowała wtedy coś około 80000 zł - czyli naprawdę sporo - ale w przęciągu 21 lat - do maja tego roku - miała tylko 3 albo 4 naprawy - raz odkręciła się śruba, 2 lub 3 razy wymiana grzałki; owszem pod koniec już miała problemy w wirowaniem itd. - ale działała - jaka dziś pralka wytrzyma tyle lat ? Owszem - może Miele - ale ile kosztuje - i co ważne - ile kosztują części - bo tą starą naprawiało się dość tanio i łatwo ... a dzisiejsze pralki ??
Lodówki - Polar chyba z 15 lat miała - wymieniona (nie pamiętam za bardzo czemu) w 1992 roku na Mińsk - działała z jedną naprawą jeszcze na gwarancji do 2006 roku - jej największymi wadami była strasznie głośna praca i duże zużycie energii (aktualna zużywa 50 % ).

Oczywiście w tamtym sprzęcie (zresztą dziś jest podobnie) - sporo zależało od szczęścia - ktoś pisał o telewizorze psującym się co 2-3 miesiące - my akurat takiego pecha nie mieliśmy z telewizorem - ale wiem, że niektórzy tak.
A magnetofon kasetowy Kasprzak Stereo - pamiętam dostałem go na Boże Narodzenie w 1985 roku - och to było coś ... psuł się owszem kilka razy do 1991 roku kiedy zamieniłem go na Sony - ale naprawy były możliwe, na końcu często wykonywane samemu ... dziś do napraw trzeba by mieć ogromną wiedzę, super sprzęt ... i super dojście do części ... oraz spro kasy !!
Uwaga - ja nie chcę aby ktoś pomyślał, że ja neguję postęp techniki i jestem tylko za starociami !! Owszem mam sentyment do magnetofonów kasetowych czy nawet szpulowych (do gramofonów już mniejszy) - ale po prostu wszystko zwłaszcza od połowy lat 90-tych poszło nie w takim kierunku jak potrzeba - ja się zgadzam - wiele sprzętu AGD czy RTV jest dziś dostępnych za małe pieniądze - porównując do tych z lat 70-80 a nawet 90-tych - ale niestety spadek cen spowodował spadek jakości - i to nawet można zrozumieć - gorszą sprawą jest - co już ktoś pisał - że nawet - często - kupując rzeczy droższe wcale dużo wyższej jakości czy trwałości nie dostajemy ... no chyba, że kupimy super drogie ... ale na to stać niewielu ...

Samochody ... cóż - tutaj niestety ilość elektroniki w pewnym momencie zaczęła przekraczać ludzkie "normy" - a czemu - a po to właśnie aby serwisy autoryzowane mogły zarabiać, a producenci co 5-8 lat wmuszać w nas nowe - niby lepsze modele ... haha - lepsze - więcej poduszek co mogą pourywać nam głowy, więcej elektroniki co może się psuć na potęgę a naprawy kosztować majątek i ... coraz mniej trwałą mechanikę ...

Kończę bo szkoda nerwów ... przepraszam za chaotyczną miejscami wypowiedź ...

ro29

superrrmario 01.09.2009 12:48

Sorki, pomyliłem się :) W Bułgarii Bałkanton, w Czechosłowacji Supraphon, a w ZSRR Melodia :) W NRD chyba Amiga.
Edyta: Pepita na Węgrzech!!

Ormianin 01.09.2009 10:37

To nie był Yugoton (bo ta nazwa co innego oznacza) tylko Jugoton ale ja do byłej Jugosławii nie jeździłem... w Bułgarii był Blkanton

sobrus 01.09.2009 10:03

Więc następny narzekacz na jakość obecnych CD dostanie kilogram Yugotonów :D
A narzekacz na jakość aut samochód marki Yugo...

superrrmario 01.09.2009 09:48

Yugoton wydawał wszystkie hity, ale po kilku odsłuchach płyta "smażyła" jak wściekła!

Ormianin 01.09.2009 09:43

Cytat:

Napisany przez grzeniu (Post 1044476)
Kasety nagrane w sklepie praktycznie nie nadawały się do powtórnego nagrania, przynajmniej muzyki. Jak ktoś chciał, to mógł sobie nagrać np wykład :haha:
Na w miarę przyzwoitym sprzęcie nie było sensu schodzić poniżej stilonu, a najlepiej taśmy z Pewexu.

Prawda, ale jak ludzie nagrywali na kasprzakach albo grundigach z magnetofonu na magnetofon to po co im lepsze kasety były :) Nie raz bylem świadkiem jak zapisywano w ten sposób ze przystawiano magnetofon mikrofonem do głośnika... nie było jakości... poza tym jak chciałeś jakość to kolekcjonowałeś winyle... Niektóre bardziej ciekawsze zespoły można było dostać na wakacjach w Bułgarii albo na Węgrzech... tam wydawano to co było wówczas na topie, szczególnie w Bułgarii, zawsze przywoziłem stos płyt, inna sprawa ze te analogowe bułgarskie płyty miały jakiś problem elektrostatyczny, strasznie strzelały na gramofonach z wkładkami magnetycznymi, a okładka była z papieru o jakości gazetowej... zresztą kto się tym przejmował wtedy...

sobrus 01.09.2009 09:39

Aż pewnie szkoda było tą folie zrywać.
A w środku jeszcze naklejki :D
A____, B_____, MASTER, COPY i numerki :D

ed hunter 01.09.2009 09:19

Jak się w Pewexie zakupiło kasety, to jaka celebracja była przy otwieraniu, ta równiutko naciągnięta folia z pięknymi nadrukami i ten zapach nowości, i lepszego świata. :haha:

grzeniu 01.09.2009 09:16

Kasety nagrane w sklepie praktycznie nie nadawały się do powtórnego nagrania, przynajmniej muzyki. Jak ktoś chciał, to mógł sobie nagrać np wykład :haha:
Na w miarę przyzwoitym sprzęcie nie było sensu schodzić poniżej stilonu, a najlepiej taśmy z Pewexu.

sobrus 01.09.2009 08:56

Łatwo było to chyba poznac bo stilonki miały kolor sraczkowaty a TDK były bardzo ciemne.
Chromowe SA/SA-X właściwie czarne :)

Ormianin 01.09.2009 08:54

Stilony były bardzo trudno dostępne, jak już gdzieś się pokazały to była wielka kolejka... ferrum forte to były zdaje się żelazowo-chromowe, właściwie prawie nie uchwytne. Przez jakiś czas stilony wychodziły na licencji BASF i można powiedzieć że te miały jeszcze swoja jakość... poza tym konstrukcja kasety była bardzo toporna, często magnetofon odmawiał współpracy, włączając auto-stop albo nie przewijał... ORWO były podobnej jakości co Stilony, miałem ich 2 szt., ale nic nie było to ciekawego... ojciec co roku przywoził mi z RFNu pakiet zafoliowanych 10 sztuk TDK, Fuji albo Sony... w Pewexie za zielone można było dostać porządne kasety... kasety poza tym były synonimem dobrobytu i szpanu, oraz przedmiotem prezentów, ja często na urodziny lub do paczki bożonarodzeniowej dostawałem od 1-2 kasety z pewexu i byłem bardzo szczęśliwy :)

W związku ze tym kaset brakowało, ludzie często kasowali w kółko te same kasety zapisując na nich ponownie po kilkadziesiąt razy, na stilonach często zdarzały się takie sytuacje ze ten materiał wcześniej zapisany przebijał na nowej warstwie i wychodził okropny efekt przesłuchu, szczególnie czuło się to na tandetnych Kasprzakach... Poza tym być może mało kto pamieta, ale kupowało się kasety nagrane w sklepie, które nie schodziły i były mocno przecenione, np. Mazowsze, albo jakieś bajki i się je kasowało nagrywając nowy materiał muzyczny...

Kaset się wówczas nie pożyczało, jak ktoś chciał mieć kolekcje muzyczna to trzymał je z daleka :) Jeśli już pożyczył, sprawdzał jaki kto ma magnetofon, ponieważ mógł dostać z powrotem szczepy taśmy... niektórzy mieli takie pomysły ze po pożyczeniu podmieniali w kasecie taśmę np. z TDK na Stilonke :)

sobrus 01.09.2009 08:38

A ja przeczytałem
"ruskich nie kojarze, ale były całkiem przyzwoite stalinowskie"

grzeniu 01.09.2009 08:35

Ruskich też nie kojarzę, nie trafiłem na nie, ale były już całkiem przyzwoite stilonowskie 'ferrum forte'.
Były też badziewiaste, szczecińskie 'superton-y'.
Z czasem można było trafić też szmelc z importu - jakieś np 'alme' czy 'gaba'.

sobrus 01.09.2009 08:27

Bo zmyślam ... :D
Próbuje sobie wyobrazić jak wyglądały :D

romanesco 01.09.2009 08:18

Mam już swoje lata ;) ale zupełnie nie kojarzę tych ruskich kaset o których piszesz. Skąd masz o nich informacje, bo przecież chyba nie pamiętasz tych czasów :hmm:

sobrus 01.09.2009 07:50

Tych nie pamiętam ale założe się że nazywały się coś w rodzaju
"Piekiejka 1000" :rotfl: (na naklejce coś w rodzaju PAHCKNKNA 1000)
I pisali o nich "popularne piekiejki" a ludzie mówili na nie "łożyska"
Bo przy przewijaniu huczały jak zużyte łożyska i paliły silniki w magnetofonach

Ale że dostać to można było tylko raz na rok i to po znajomości za papier toaletowy lub oponę do motorynki - był to hit :D

bardzo sie pomyliłem ? :D

joujoujou 01.09.2009 07:44

Orwo nie były złe. :D

Za to ruskie kasety... :haha:

sobrus 01.09.2009 07:44

Cytat:

Napisany przez romanesco (Post 1044459)
Były też "AGFA" :taktak:

dokładnie :D

romanesco 01.09.2009 07:40

Cytat:

Napisany przez sobrus (Post 1044458)
[...]
A ktoś pamieta kasety ORWO ? :D

Jak nie, jak tak ;) Były też "AGFA" :taktak:

sobrus 01.09.2009 07:36

taaa stilon gorzów. Taśmy na szpulach w czerwono-czarnych pudełkach i kasety CC białe z różową naklejką.
Raz nawet kupilismy ich kasete VHS ale po paru odtworzeniach jej powłoka została na głowicy ....
Natomiast taśmy (szpulowe) miały taki podkład że się wyciągały i rwały.
A ktoś pamieta kasety ORWO ? :D

Ormianin 01.09.2009 00:40

Wszystko to prawda, tylko ten sprzet jak piszesz Grzeniu, byl z wyzszej polki i limitowanej serii produkowanej w kikladziesiat moze egzemplarzy z mysla o domach kultury, szkolach... prywatnie malo kto to mial... jesli porownujemy dziesiejsza produkcje to tez musimy ja wyszczegolnic, te przecietne sprzety, dostepne dla kazdego Kowalskiego oraz te z wyzszej polki w cenie od 5000 zł w gore,... dla przykladu sprzet audio w PRLu dla przecietnych to byly mono kasprzaki, rdia sudety i proste adaptery "toczkarnie" z wkladka piezoelektryczna... srednia polka to byl amator, zodiak, Tosca z glosnikami max 20 W + gramofon Emanuel i lezacy kasetowy deck stereo, wyzsza polka to bylo to co piszecie - radmor, merkury, bernard i inne malo dostepne urzadzenia, zapewne marzenie wielu melomanów w tym czasie... ludzie mieli przecietny sprzet pokoleniowy, w polowie lat 80-tych wsrod znajomych widzialem nawet takie zabytki jak przerobiony bambino jako piec do gitary i inne lampowe radioodbiorniki jako wzmacniacze do kaseciakow mono lub szpulowców...

Nie zapominajcie ze w Polsce mozna wtedy bylo kupic fantastyczne kasety stilon gorzów ktorym nawet najlepszy magnetofon nie pomagal... dobre kasety byly tylko w pewexie albo z zachodu...

grzeniu 31.08.2009 22:27

W pralce trzeba było zawczasu założyć stycznik na grzałkę, żeby duży prąd nie szedł przez programator i wtedy chodziło to latami. Jakieś tam łożyska uszczelki czy inne duperelki, to wiadomo - co jakiś czas trzeba było wymienić. Teraz wymiana łożysk na bębnie czy silniku praktycznie oznacza kasację pralki.

A Radmorka, tego pierwszego (5100, wszystkie wskaźniki wychyłowe, ponoć najlepsze wersje) matka przytargała pociągiem z Wawy, u nas wtedy mało kto o tym słyszał. Po 2 czy 3 latach dokupiliśmy do kompletu equalizer, to dopiero był odlot :D
Teraz stoi u siostry, ma głowicę UKF do wymiany, ale nikomu się nie chce go robić. Poza tym nadal chodzi jak nowy.
Do kompletu miał kaseciaka MSH101 i Bernarda.
To były naprawdę dobre sprzęty, nie ma się czego wstydzić.

joujoujou 31.08.2009 19:52

Komu się udało "wystać", miał szansę zakupienia szmelcu w rodzaju amatora, dueta, kasprzaka, czy owego tajemniczego czerwono-czarnego gramofonu z plastikowymi "kolumnami" głośnikowymi.

Kto zaś miał olbrzymie szczęście, albo dobre znajomości, mógł cieszyć się niezniszczalnym praktycznie sprzętem. U mnie do dziś działa Radmor 5102 (druga wersja amplitunera), i gramofon Fryderyk, ale z wkładką Shure'a. Tak samo jeden z pierwszych kaseciaków z tzw. miękkim mechanizmem - wprawdzie kurzy się gdzieś w szafie, ale wciąż na chodzie. :spoko:

U ojca wciąż jeszcze działa Kleopatra (okropnie brzydka, ale technicznie, jak na owe czasy, to majstersztyk). Radia nie są przestrojone we właściwym tego słowa znaczeniu - w obu wymieniono głowice na pasmo CCIR.

Pralkę PS 663BIO wywaliłem dopiero kilka lat temu - na początku swego żywota dokonano w niej kilku poważnych napraw (m.in. wymiana programatora i kilka razy uszczelnianie, bo ciekła) - a wywalona została tylko dlatego, że po przebudowie łazienki okazała się być za duża - jej miejsce zajął ładowany od góry siemens.

Ormianin 31.08.2009 10:59

Tak faktycznie gramofon Adam mi się pomylił z jakimś podrzędnym adapterem stereo z wkładką piezoelektryczna, którego zapamiętałem z dzieciństwa ze koledzy mieli szczególnie na słynnym wówczas półkotapczanie (wtedy prawie w każdym domu)... ja miałem gramofon Bernard - mam go właściwie do tej pory ale leży w szafie i się kurzy, bo nie chce mi się specjalnie płyt winylowych odsłuchiwać, został jako eksponat techniki... do dziś mam za to amatora 2b stereo, czasem go używam na tarasie, jest przestrojony, bardzo selektywny tuner... reszta sprzętu poleciała do kosza i nie ma co wspominać tej topornej prostej i czasem ordynarnej roboty... za to mam dużo sprawnego sprzętu z RFN-u lata 80-te ten faktycznie jest nie do zdarcia, dobra niemiecka robota...

dziś nie ukrywam sprzęt jest tandetny z marna jakością, ale dostępny dla każdego i to jest ważne...

superrrmario 31.08.2009 10:37

Ze starych sprzętów został mi tylko tylko Daniel. Ciągle sprawny i używany :)

sobrus 31.08.2009 10:30

Ja mam gramofon Bernard... ostatnio działał.
http://unitra.eu.org/node/1099

Przegrywałem The Final Countdown na kasete :D
z 10 lat temu...

Mam też taki magnetofon :
http://unitra.eu.org/node/8062

oraz taki, tylko czarny
http://unitra.eu.org/node/801

Pare lat temu brat przyniósł dwugłowicowego denona. Na dobrej kasecie chromowej grał nie do odróżnienia od CD (oczywiście przy nagrywaniu z CD i dolby chyba C)

superrrmario 31.08.2009 10:21

Adam był najlepszym polskim gramofonem. Jedynym z bezpośrednim napędem! Koledze się chyba z mister hitem pomyliło :) Fonikowskie wzmacniacze były nie do zdarcia. Magnetofony kasprzaka-loteria. Lodówkę snaige kupioną zaraz po ślubie wyrzuciliśmy w zeszłym roku, po pierwszej i jedynej awarii. Pralka polara chodziła 20 lat i oprócz dwóch programatorów nic nie było robione. Toporne były te sprzęty ale moim zdaniem trwałe! Ewolucję domowej elektroniki mam obcykaną zawodowo. Obecne sprzęty to tandeta!!

sobrus 31.08.2009 09:59

Są dziedziny w których technika poszła do przodu. Np fotografia cyfrowa.
Porównajcie zdjęcia z aparatu za 400zł z jakimś idiotenkamera sprzed 15 lat.
Nie ma porównania.
Nawet skany negatywów z Nikona F70 są beznadziejne (inna sprawa że może gdyby ktoś chciał to lepiej zeskanować byłoby lepiej).

Pierwszą ładowarkę akku mam właśnie z 1987 roku. Prąd ładowania 50mA akku AA 500mAh firmy Hitachi, akku C firmy Panasonic (1800mAh) i akku D firmy Varta uwaga 4000mAh (mimo ze to było 20 lat temu do tej pory nie widziałem 4000mAh i to w technologii NiCd).
Akumulatory kosztowały więcej niż pensja Polaka, w większości już padły albo zostały ukradzione. Ale ładowarka zgadnijcie... działa... :D
Następna ładowarka która dobrze ładowała to BC700 :) Po drodze był flagowy Energizer za 170zł (2003) - całkiem nieudany zakup. Psuje akku i źle ładuje.

romanesco 31.08.2009 09:44

W 2001 lub 2002 roku zakupiłem moją pierwszą ładowarkę do akku. Pamiętam, że byłem po nią aż w Warszawie. Była to ładowarka "Panasonic" na ówczesne czasy szczyt techniki. Zamówiłem ją w salonie "Panasonica" właśnie w Warszawie, bo w Poznaniu nie mieli. Akurat byłem wtedy służbowo w Stolicy i miałem okazję osobiście odebrać. Ładowarka miała tylko dwie komory dostosowane do grubych (AA) i cienkich (AAA) paluszków. Proces ładowania trwał bardzo długo, bo najpierw ładował się jeden akumulator a później drugi. Ale człowiek był szczęśliwy, że miał coś takiego. Jak teraz porównam sobie tę ładowarkę (mam ją zresztą do dziś) do BC 700, to nawet nie ma o czym dyskutować. Tak technika poszła do przodu.

sobrus 31.08.2009 09:36

Ale mówimy tu o starym sprzęcie polskim czy zachodnim.
Bo Polski to rzeczywiście zazwyczaj było dziadostwo, ale proste w konstrukcji i często robiło się tam różne patenty, dzięki którym działały latami (no wiadomo z marnym kineskopem nic sie nie zrobi, ale lepsze części do pralki można było wstawić). Pewnie niejedna babcia ma jeszcze starą franię i lodówkę Mińsk.
Ale syrenka psuła się średnio raz na 100km (gdybym miał mieć taki samochód wolałbym autobus). Części były tam po prostu bardzo nietrwałe.

Ruskie lodówki Mińsk działają po 20, 30 lat i nie mają ochoty się psuć. Tyle że taki mińsk jest ze 3 razy cieższy niż mój obecny Indesit, który blachę ma cieniutką. Przynajmniej tyle dobrego że nowa prądu bierze wielkokrotnie mniej i jest większa. Zmieniliśmy 20 letnią ruską lodówke z okazji remontu kuchni. Ale nie dlatego że sie popsuła. Nigdy sie nie zepsuła. Wciąż działa. Te lodówki się zmienia gdy są już za małe.
Poczytajcie opinie o lodówkach Samsunga. Załamka. Więcej sa serwisowane niż działają.

Indiana Jones to w starej lodówce przeżył wybuch nuklearny :hahaha:, spróbujcie to z szajsem z MM :>

Zachodnie sprzęty z lat powiedzmy 80-tych Made In RFN są niezniszczalne. Jak już pisałem mam pare rzeczy z 1987.
Nigdy nie widziałem padniętego CD w starej wieży audio. W nowych juz pare razy.

Ale zauważcie jedną rzecz - psują się tylko te rzeczy których koszt wytworzenia jest wysoki. Czy obecne procesory padają częściej niż kiedyś? Nie. Bo żadna różnica czy na krzemie zrobimy 386 czy Core i7 - koszt krzemu jest taki sam. Ale już zasilacz czy napęd CD to inna bajka. Oszczędza sie na wszystkim - grubość i długość kabli, plastikowe soczewki zamiast szklanych itp.
btw porównajce C2D (w którym nawet nie ma nóżek!) do Pentium II na Slot 1. Od razu widać oszczędnosci (ale nie na samym krzemie tylko w obudowie).

Ormianin 31.08.2009 09:29

Grzeniu... ten sprzęt peerelowski był prosty, nieskomplikowany i w jednej wersji zazwyczaj jak ruski T34, do ktrórego wtedy produkowało się mnóstwo części zastępczych, nie koniecznie bardzo trwałych i każda złota raczka faktycznie potrafiła go naprawić... nie zaprzeczam, że były elektroniczne perełki PRLu bo były i ja o nich marzyłem, ale rodziców na to stać nie było, m. in. moim marzeniem była limitowana wersja najlepszego polskiego magnetofonu kasetowego HIFI - ZRK MDS-624, on wtedy kosztował naprawdę wielkie pieniądze i stal w pobliskim "domu towarowym" jak tzw. ekspozycja stała, w tym sklepie nic nie było tylko ten magnetofon, jakiś zodiak z kolumnami i tyle...

Zwykli ludzie wtedy w domach mieli zazwyczaj sprzęty z lat 60-tych, 70-tych np. dostępne dla każdego grundigi i Kasprzaki mono, adaptery Adam z plastikowymi głośnikami, radia typu Tarabam albo Śnieżka, lub typu Amator (to już wersja ekskluzywna)... a wybrańcy mieli radmora, Elizabeth czy Merkury hifi... mało spotykałem tych ostatnich... norma był zużyty z wypalonym kineskopem czarno-biały telewizor do pierwszej polowy lat 90-tych (nawet)... ludzie wówczas nie mieli specjalnego wyboru i kupowali co było dostępne... w dużej mierze przywożono jakiś stary sprzęt z zachodu co Niemiec wyrzucił na szpermile, a lodówki typu minsk były dostępne tylko na książeczki MM

Nie chciałbym wrócić do tych czasów, dziś każdy może sobie wybrać co chce nawet za półmiesięczna pensje...

grzeniu 31.08.2009 08:58

Nie było aż tak źle.
Pralka, ta słynna 'PS663S Bio' działała parenaście lat, coś tam sie psuło od czasu do czasu, ale czy dzisiejsze się nie psują? Tamte naprawiało się za niewielkie pieniądze i samemu nawet. Dzisiaj się nie opłaca, bo polityka cenowa producentów jest taka - części i naprawy są bardzo drogie.
Lodówka Silesia wytrzymała chyba ze 20 lat bez awarii - po tych latach po prostu zgniła i poszła von.
Telewizory czarno-białe nie psuły się, kolorowe rubiny czy elektrony to były padaki, ale to były początki koloru w TV. Późniejsze jowisze czy neptuny już były całkiem OK.
Odkurzacze zelmera czy inny sprzęt AGD też był nie do zajechania - były znacznie trwalsze niż ich dzisiejsze produkty.

PS Elizabethka miała jedną wadę - nie miała radiatorów na wzmacniaczu. Wzmacniacz nie wytrzymywał większych imprez, bo się przegrzewał. W radmorze już były i można było dawać czadu.

Ormianin 31.08.2009 08:24

Cytat:

Napisany przez andrzejj9 (Post 1044307)
Tyle, że kuchenki/lodówki itp. kupione wtedy wyrzuca się dopiero dzisiaj. A pokaż mi dzisiaj jakikolwiek sprzęt AGD, który pochodzi tyle lat..

Kiedy?, że te niby sprzęty za czasów PRLu są takie wieczne ?... kto żył w tych czasach to pamięta co było można dostać... jeśli chodzi o sprzęt RTV/AGD w tym czasie to był bardzo nietrwały, wyprodukowany z marnej jakości materiałów, długo wychodziły modele nawiązujące projektami do lat 70-tych, amplitunery w obudowie drewnianej np. popularny "amator" albo projekty kaseciaków typu "kasprzak", pralki polar w jednej wersji i ich części które siadały raz po raz... norma było pojawianie się "pana do naprawy pralki, lodówki czy telewizora" 3-4 razy do roku... Sprzęty które wymieniacie - typu Elizabet, Merkury, Radmory i inne podobne, to były perełki produkowane zazwyczaj na eksport i pojawiające się w malej liczbie za horrendalną cenę...

Jak bylem mały pamiętam w domu stał taki telewizor lampowy "Ametyst" - jakaś cześć, zazwyczaj lampa siadała w nim co 2 miesiące... potem ojciec już w latach 80-tych kupił kolorowego ruskiego "elektrona" któremu po roku wypalił sie kineskop, to było czyste dziadostwo... rodzice kupili wtedy telewizor sanyo w Pewex-ie, który faktycznie działał do końca lat 90-tych i miał piękne kolory...

Co do współczesnego sprzętu RTV/AGD, to nie ma on jakiejś kosmicznej jakości, ponieważ produkowany z tanich materiałów w milionach sztuk i musi zapełnić określoną nisze konsumencką... po prostu po kilku latach jak się zużyje to się go wymienia... ludzie czasy PRLu sie już skończyły, wtedy dobre czy nie dobre naprawiano do skutku, dziś jak padnie ci telewizor to naprawa czasem nie ma sensu i kupuje się nowy sprzęt, dzięki temu mamy niższe ceny i możliwość wymiany sprzętu a rynek i produkcja sie kreci... w USA nikt się tym nie przejmuje, ceny sprzętu tam są jeszcze tańsze i ludzie wymieniają częściej i tyle...

sobrus 31.08.2009 07:28

U mnie elizabeth hifi działa do tej pory :fiu:
co do sprzętu muzycznego to dalej nie zmieniam zdania - dziś nawet za duże pieniądze jest szajs. Myślą że jakość muzyki objawia się ilością watów i basu.
Zdolny elektronik małym nakładem czasu i pracy potrafi poprawić sprzęt wymieniając podzespoły (kondensatory, wzmacniacze operacyjne) na lepsze
Bardzo zdolny potrafi zbudować sprzęt od podstaw sam. Jakość dzwięku takiego zestawu jest nie do opisania, a firmowy jest tam jedynie czytnik CD.

Co do chińszczyzny to wszystko wygląda jak odpadki produkcyjne...

Ale to dotyczy wszystkiego. W innym wątku jest dyskusja o jakości dzisiejszych samochodów. VW? Audi? Japończyki (francuskie)? Pościg dotyczy jedynie zbudowania auta spalającego jak najmniej benzyny (bo po co zajmować się tańszym paliwem) i zdobywającego jak najwięcej gwiazdek w EuroNCAP. A że psują się na potęge, a żarówki wymieniać trzeba w serwisie (chyba że sie ma kanał) to już nieważne. I wieczne awarie komputerów (znajomy ma C5 w którym od stania zawiesza się komputer - i juz nie pojedziesz bez wizyty w ASO...).Ciekawe jak te wozy dotrwają do wieku 10-15 lat gdy Polacy zaczną je kupować ;)

andrzejj9 31.08.2009 07:23

Cytat:

Napisany przez Ormianin (Post 1044301)
Elektronika z PRLu - szczególnie lata 80-te, to była tandeta, miałem wieże tzw. "grafitową", której magnetofon psuł się co kilka miesięcy... siadało tam prawie wszystko... do telewizora przychodził fachman średnio co dwa miesiące... nie chce mi się pisać o sprzęcie AGD bo to wogole było dziadostwo, tyle ze ludzie się do tego przyzwyczaili... dobry sprzęt to był wówczas w Pewexie... oczywiście były wyjątki, typu Elizabeth Stereo, Merkury HiFi i inne tego typu, ale to były produkty limitowane i nie każdy mógł je dostać... inna sprawa ze dzisiejsza chińszczyzna to całkowita padaka... działać działa, ale tylko do końca gwarancji, no chyba ze ktoś ma szczęście... z założenia rynek RTV/AGD się już nasycił i przez takie działanie nietrwałości zmusza się klientów aby często zmieniali sprzęt i wtedy branża elektroniczna będzie miała zbyt

Tyle, że kuchenki/lodówki itp. kupione wtedy wyrzuca się dopiero dzisiaj. A pokaż mi dzisiaj jakikolwiek sprzęt AGD, który pochodzi tyle lat..

Ormianin 31.08.2009 00:19

Cytat:

Napisany przez ro29 (Post 1044260)
[...]

A elektronika ... cóż ... przypominają mi się lata 90-te - jak wtedy większość z obrzydzeniem patrzyła na sprzęt z PRL'u - ja też w pewnym stopniu ... dziś z sentymentem o większości tego sprzętu myślimy - zwłaszcza np. wzmacniaczach, gramofonach czy niektórych magnetofonach - jakość wykonania (choć wtedy uważana za niską) niska staje się ... synonimem wytrzymałości !!

Szkoda gadać ...

ro29

Elektronika z PRLu - szczególnie lata 80-te, to była tandeta, miałem wieże tzw. "grafitową", której magnetofon psuł się co kilka miesięcy... siadało tam prawie wszystko... do telewizora przychodził fachman średnio co dwa miesiące... nie chce mi się pisać o sprzęcie AGD bo to wogole było dziadostwo, tyle ze ludzie się do tego przyzwyczaili... dobry sprzęt to był wówczas w Pewexie... oczywiście były wyjątki, typu Elizabeth Stereo, Merkury HiFi i inne tego typu, ale to były produkty limitowane i nie każdy mógł je dostać... inna sprawa ze dzisiejsza chińszczyzna to całkowita padaka... działać działa, ale tylko do końca gwarancji, no chyba ze ktoś ma szczęście... z założenia rynek RTV/AGD się już nasycił i przez takie działanie nietrwałości zmusza się klientów aby często zmieniali sprzęt i wtedy branża elektroniczna będzie miała zbyt

januszp 30.08.2009 20:58

Cytat:

Coraz częściej widzę sprzęt, który wygląda identycznie, czasami też różnica jest niewielka, sygnowane są tylko innymi logami producentów
Nie jestem zwolennikiem tej teorii :).
Różnice, jeśli już nie wyjdą na jaw po 2 dniach użytkowania to pewno wyjdą po kilku miesiącach. Jeśli ich nie widać to oznacza, iż nasze wymagania są nieco inne i wtedy rzeczywiście nie warto przepłacać.

Towarów podobnych, przypominających któryś z wyższej półki jest całe mnóstwo. Różnią się ceną - to typowy zabieg typu "po co przepłacać" jak można mieć podobny za dużo niższą cenę.
Jeśli jestem świadomy tego zabiegu i kupuje go z racji przykładu już tutaj przytoczonego (wiertarka, którą używam sporadycznie) to wszystko ok.
Co innego jeśli nastawiam się na produkt, który ma spełniać ściśle moje wymagania, a okazuje się bublem.

Być może dla nas gitara kupiona od azjatyckiego sprzedawcy na targu w Piotrkowie wygląda tak samo jak Fender, jednak dla kogoś muzykującego będzie tylko stratą pieniędzy i bublem.

Cały czas jesteśmy zmuszeni do wyboru, który oscyluje w granicy: nasze wymagania - możliwości finansowe.
Często szukamy złotego środka, o który coraz trudniej. Najczęściej okazuje się jednak iż mogliśmy poczekać, dozbierać niż pakować się w 20% tańszy produkt, który niestety swoje wady i ograniczenia ujawnił zbyt dosadnie i zbyt wcześnie.

Namiastki telewizora, sprzętu audio, sprzętu komputerowego to niestety wszystko na co nas stać... W ogóle nie musimy być jakimiś snobo-audiofilami aby pewne zdemaskować pewne niezdrowe tendencje (nasze jest podobne, dobre a jednocześnie tanie).
Można zaczynać naukę od gitary bez strun, niemniej kiedyś trzeba będzie w struny i tak zainwestować.

Tym razem przewaga nutki muzycznej w mojej wypowiedzi.
Od młodych lat sporo słuchałem, przechodziłem etapy od Kasprzaka, Diora po Technics, Yamaha itp.
Szok spowodowany cyfrą w tej dziedzinie pozostał. Porównując płytę analogową z cd włosy stają dęba. Cały czas się zastanawiam jak można było aż tak zdegradować jakość.

Temat rzeka, kwestie wyborów rzeczywiście są trudne w tej sytuacji.
Przymierzając się do zakupu konkretnego sprzętu trudno się przedziera przez wszechobecny badziew - życzę powodzenia.
Zdaje mi się że nasi zachodni sąsiedzi mają w tej kwestii jeszcze gorzej.
Oni od kilkudziesięciu lat żyją w epoce Lidla :).

Przepraszam, stanowczo za dużo wody w tym wątku leje...jak zawsze mając chwile czasu + temat który mnie zaciekawił = mój słowotok w formie pisanej.

Sunna 30.08.2009 20:27

Logo inne producent ten sam.

jesi 30.08.2009 20:13

januszp, dzięki za obszerną wypowiedź, bardziej dobitnie opisałeś moje spostrzeżenia i jak się okazuje bardzo wielu osób. Ja również nie neguje towarów z niższej półki cenowej, bo taka istnieć powinna, jednakże w dzisiejszych czasach ta granica między tymi półkami cenowymi coraz bardziej zanika. Bo po co wydawać dużo pieniądze na coś firmowego (Logitech, Creative, itp.), jak można za połowę ceny kupić to samo g**** u innych producentów. Coraz częściej widzę sprzęt, który wygląda identycznie, czasami też różnica jest niewielka, sygnowane są tylko innymi logami producentów.
Z czasem zbieram się też z zakupem notebooka i już dzisiaj mogę być pewien, że przeprawa przez te "błyskotki" będzie ciężka.

ed hunter 30.08.2009 20:07

jeśli chodzi o mole spożywcze, to wlazły one w tą mąkę wcześniej i tyle. częsty przypadek zawleczenia do domu moli w mące, w której są jajka moli.

januszp 30.08.2009 19:46

Cytat:

Przy którymś sprawdzaniu okazało się, że w mące mimo dobrego zabezpieczenia zaległy się mole i była ich masa. W paczkach z Lidla znajdujących się w tym samym miejscu nie było ani jednego mola.
To doskonały przykład na to, iż żywe organizmy źle tolerują chemię dodawaną do żywności :).

Podobny przykłady z czasów glębokiej komuny:

- chleb pozostawiony na kilka dni pokrywał się pleśnią ...wystarczyło wykroić pleśń i chleb był zdatny do spożycia.
Dziś taki chleb albo wogóle nie pleśnieje albo pokrywa się białym nalotem...tak czy inaczej zmienia smak na zgniły i nie nadaje się już do spożycia.

- ser żółty, przykład podobny ...
Dziś z takiego sera zalatuje zgnilizną.

- mleko ...starsze równało się kefir
Dziś albo wogole się nie skwasi (kartonik) albo ma posmak i wygląd moczu (woreczki).

Oczywiście chemia wydłuża nieco przydatność do spożycia danego produktu, niemniej jakie skutki przy dłuższym obcowaniu organizmu z taką tablicą Mendelejewa - chyba nie trzeba pisać.

Oczywiście producenci będą zachwalać nam takie produkty, a to że zdrowe, że pozbawione szkodliwych związków, że wytrzymałe, może i przytoczą motyw z molami w mące.
Walka z koncernami nie należy do łatwych, nawet jeśli w koło produkt okraszony substancją szkodliwą zbiera plony (przykład sławnego aspartamu - trucizny dodawanej do setki produktów).

Sam nie wiem dlaczego ściąga mnie w strone żywności, może dlatego że to dotyka bezpośrednio mnie (każdego).
Nie mam złudnych nadzieji że będzie lepiej. Problem wyżywienia, umowy powstałe gdzieś w latach 90-tych (odnośnie genetycznej żywności - chemii) powstały na wskutek poważnego zagrożenia głodem.
Żałuję tylko, iż młodzi nigdy nie będą mogli poczuć smaku prawdziwej szynki, chleba, masła, mleka itp.
Zatem szczęśliwy ten, co nie rozpoznaje smaku dobrego wina od sikacza - dla nich nie ma tragedii.

andrzejj9 30.08.2009 19:15

Dwie refleksje (powtarzać tego, co pisałem nie będę - jakby co kieruję to swojego pierwszego postu w tym temacie). Pierwsza odnośnie żywności, bardziej ciekawostka. Trzymaliśmy w szafie w przedpokoju dobrze zapakowaną prawdziwą wiejską mąkę (przywiezioną zresztą ze wsi). W tej samej szafie, na tej samej półce, dużo gorzej zapakowane stało kilka paczek zboża do pieczenia własnego chleba kupionych w Lidlu. Przy którymś sprawdzaniu okazało się, że w mące mimo dobrego zabezpieczenia zaległy się mole i była ich masa. W paczkach z Lidla znajdujących się w tym samym miejscu nie było ani jednego mola. Wszystkie poszły do kosza..

O żywności i chemi w niej już wielokrotnie pisałem, więc nie będę się powtarzał, ale to wydarzenie było ciekawym potwierdzeniem tego.



Druga rzecz. Po ostatnich przeprawach z kartą graficzną (opiszę przy okazji ciąg dalszy, bo niestety sprawa się jeszcze nie skończyła) i długimi rozmowami z serwisantami 'odkryłem' sposób na przynajmniej częściowe zmniejszenie nieprzyjemności obcowania z takim sprzętem. Otóż przed kupnem czegokolwiek warto przejść się do serwisu i popytać, jakiego producenta zwrotów mają najmniej, oraz (bo generalnie dzisiaj psuje się wszystko) jeśli już reklamacje mają miejsce, to jak są załatwiane. Bo np. Asus jest dla mnie od krótkiego czasu synonimem typowo polskiej olewczośći klienta i jeśli nie wyjaśnię sprawy na satysfakcjonującym mnie poziomie, będę go wszędzie gdzie mogę jak najbardziej nie polecał. A takich firm niestety jest więcej. W każdym razie kilka minut na rozmowę z serwisantami, którzy z takim sprzętem mają do czynienia na codzień, może pomóc dokonać lepszego wyboru.

ro29 30.08.2009 17:01

Witam.

Macie niestety koledzy rację ... ja to też już od kilku lat zauważam ... takie czasy "byle było" nastały :(

Ja osobiście mam ostatnio doświadczenia z innej "dziedziny" - a mianowicie po remoncie łazienki - i nie chcę tutaj pisać o "fachowcu" ... bo szkoda mojego zdrowia ... ale właśnie o wyposażeniu - np. taki sobie kompakt WC i deska sedesowa - niby nie żadne z marketu tylko z konkretnej polskiej firmy i w cenie ponad 2x tyle co najtańsze - więc niby średnia półka - i co - przy spuszczaniu na 3 l zawór hałasuje - serwis twierdzi - to normalne ; deska po kilku dniach od przykręcenia się przesuwa ... a jak prubuję ją mocno przykręcić to śruba ... wygina się !! nie wspomnę już o syfonie od umywalki - owszem - tutaj była nasza wina bo był tani - ale facet ze sklepu gdzie robiliśmy zakupy akurat takie tylko miał ... po miesiącu śruba, jaką było przykręcone sitko ....zardzewiała !!!

A elektronika ... cóż ... przypominają mi się lata 90-te - jak wtedy większość z obrzydzeniem patrzyła na sprzęt z PRL'u - ja też w pewnym stopniu ... dziś z sentymentem o większości tego sprzętu myślimy - zwłaszcza np. wzmacniaczach, gramofonach czy niektórych magnetofonach - jakość wykonania (choć wtedy uważana za niską) niska staje się ... synonimem wytrzymałości !!

Szkoda gadać ...

ro29

Sunna 30.08.2009 16:21

Towary trwale ? W dzisiejszych czasach ?

januszp 30.08.2009 14:02

Kwestia ta nie jest żadną nowością, odkryciem.
Tak jest i niestety będzie (celowo nie pisze ***8222;było***8221; ***8211; gdyż bywało kiedyś lepiej).
Od lat wyznacznikiem jakości jest cena, chociaż coraz częściej można trafić bubel wśród towarów w cenie zawyżonej.
Aby móc dziś zaistnieć na rynku trzeba wyprodukować towar z jak najmniejszym nakładzie finansowym. Dobrze jest aby wyglądał przyzwoicie, a to że straci swój blask po tygodniu jest dla producenta nieważne.
Wyprodukowanie towaru trwałego + ładnego jest bardzo ryzykowne, gdyż skutkuje większymi kosztami, co z kolei powoduje różnicę ceny względem konkurencji, czasem kilkakrotnie wyższą i pociąga za sobą kłopoty ze zbytem.
Tak czy inaczej towary dla wymagających jakości istnieją a ich nabywcy mają często opinię dziwaków, koneserów, ludzi, którzy nie liczą się z pieniędzmi itp.
Cóż, ja osobiście innego zdania i cenię sobie jakość, a że czasy trafienia okazji typu dobre i tanie minęły i chcąc zakupić jakikolwiek towar muszę przeliczać średnio x2.

Zarabiamy zbyt mało, a producenci i sklepy nastawione są tylko na duże zyski.
Cieszymy się że w ogóle jesteśmy w stanie funkcjonować w tych czasach, w zamian za to zgadzamy się na obcowanie z bublem i spożywanie żywności z najniższej możliwej półki jakościowej.
Życie na poziomie Lidla czy Tesco staje normą. Ileż satysfakcji sprawiają zakupy masła, mięsa, sprzętu po promocyjnych cenach***8230;nawet jeśli to masło tylko z nazwy.
Patrzymy z obrzydzeniem na to samo ale bardziej przypominające masełko za 5zł, na kosmiczny chleb bez chemii za 12zł/kg.
To są jednak realne ceny normalnej żywności i dopiero po przeliczeniu tychże cen zdamy sobie sprawę ile zarabiamy i w jakiej kondycji jest nasz kraj.
Jednym słowem jest 2x gorzej niż nam się wydaje.

Może zbytnio przyczepiłem się w tym temacie żywności, jednak jest ona znacznie moim zdaniem ważniejsza dla naszego zdrowia niż skrzypiąca, z zamazanymi literkami klawiatura.

No ale miało być o sprzęcie.
Pierwsza klawiatura (a miałem ich kilkadziesiąt na przełomie 20 lat), która po roku wygląda jak nowa, przyciski nie wytarte, nie skrzypi ***8211; jednym słowem pozbawiona wad swoich rówieśników to Logitech Illuminated Keyboard. Cena ponad 300zł może wydawać się szokująca ale dla mnie (sporo piszę) to strzał w dziesiątkę.
Jakość wykonania i kultura pracy to dwa czynniki ją cechujące.
Poprzednio 4x wykończyłem wcale nie tanią Logitech UltraX.

Laptopy.
Trwały, mocny i rozumiem parametrami także z górnej półki ? ***8211; obawiam się że przedział cenowy 3000-4000zł może okazać się masełkiem z Lidla (tylko przypominającym masło).
Wymagając jakości niestety musimy sobie zdać sprawę że warunki, w których przyszło nam żyć obligują.
Może warto zapoznać się z produktami firmy Alienware ?. Sam nie miałem kontaktu z laptopami tej firmy ale na forach można poczytać o jego trwałości i bardzo dobrych materiałach, z których został wykonany.

Konkluzja.
Abym nie został źle zrozumiany: cieszę się, iż na rynku są dostępne produktu z niskich półek cenowych. Są one potrzebne. Nie potrzebuję wiertarki za 4500zł jeśli jedyną czynnością, którą wykonam to dziurka na obrazek powieszony na ścianie.
Mówimy tutaj raczej o towarach, które z racji przeznaczenia mają być trwałe i dobrze wykonane.
Trzeba mieć także świadomość, iż sprzęt z górnej półki także się psuje i odmawia posłuszeństwa. Wracając do masełka ***8211; miesięczne, wystawione na słonce w sklepie śmierdzi podobnie jak ***8222;masło***8221; z Lidla trzymane w tych samych warunkach.

jesi 30.08.2009 12:37

Jakość i wykonanie sprzętu obecnie (opinia i przemyślenia)
 
Tak mnie już od pewnego czasu nachodziło, żeby coś w tej kwestii napisać i wyrazić swoją opinię. Czy macie te same odczucia co ja?

Otóż od dłuższego czasu producenci sprzętu głównie komputerowego zasypują nas swoimi nowymi produktami (tak jest, było i będzie), w końcu postęp techniki jest ogromny. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie spadek jakości wykonania. Kiedyś kupując jakikolwiek sprzęt, miał on służyć latami i służył latami. Dzisiaj, kupując przykładowo notebooka, naprawdę bardzo ciężko jest kupić takiego, który nie byłby w części "świeciuchem". Pomijając już fakt, że niektórym może się to podobać (wyciąga z kartonu i pierwsze wrażenie, ale piękny, "sleek and shiny"), ale do jasnej ch*****, on ma dobrze wyglądać, czy ma być trwały? Przeglądam w internecie różne modele notebooków, wreszcie znajdę jakiegoś który wygląda na solidnego i dobrze spasowanego, twardy i trwały plastik, aż natrafiam na zdjęcie górnej obudowy, tej części notebooka, która jest najbardziej narażona na wszelkie uszkodzenia. Jaka jest? Oczywiście błyszcząca. Powtarzam, notebook jest do pracy, nie po to żeby dobrze wyglądał. Ma być czarny, z twardego i solidnego plastiku. Przecież płacimy za to wielkie pieniądze. Człowiek wydaje 3000-4000 zł, a co w zamian dostaje? G****, które po roku czasu będzie wyglądać jakby miało 15 lat.

Ostatnio rozglądam się za zestawem bezprzewodowym klawiatura i mysz. Nie znalazłem jeszcze takiego zestawu, który nie byłby po części błyskotką, albo to, albo to. Przecież są to części, które są bardzo intensywnie używane. Czytając recenzje w sieci, są w nich umieszczone zdjęcia po 2 tygodniach testowania i nie wygląda to jakby zostały wyciągnięte z pudełka 2 tygodnie wcześniej.

Człowiek wydaje ciężko zarobione pieniądze i co w zamian dostaje?

Poruszyłem tutaj tylko kwestię wykonania sprzętu, najbardziej widocznego dla zwykłego użytkownika. Co Wy o tym sądzicie?

pops 24.03.2008 19:12

No ale por***243;wnaj to z pianocraftem... nie wiem jak Twoje, ale moje s***261; wi***281;ksze, sporo wi***281;ksze, sam wzmacniacz mi wa***380;y 15 kg.

Jabba the Hutt 24.03.2008 17:34

Cytat:

Napisany przez pops (Post 912604)
nie przesadzajcie, jak kogoś nie interesują wielkie kloce typu te NADy, to yamahy pianocrafty to świetne rozwiązanie, nic nowego lepszego się w tej cenie nie kupi, są małe grają całkiem nieźle i jest mniejsze prawdopodobieństwo, że wpadniesz w zamknięte koło ciągłego ulepszania brzmienia. nie nadają się tylko do dużych pomieszczeń i tyle. ja mam klocki yamahy, kupiłem używki, w sumie wyszło mnie to mniej niż pianocraft, a gra ...yyy, no jak stare klocki yamahy, kable porobiłem sam, głośniki miałem najpierw samoroby, a niedawno kupiłem nowe po baaardzo okazyjnej cenie, tylko do czegoś takiego trzeba mieć miejsce, a pianocrafta wciśniesz wszędzie.

Jakie wielkie kloce ? NAD jest rozsądny jeśli chodzi o wielkość. Dali są duże to prawda ale zawsze można kupić minimonitory Tannoya.

pops 24.03.2008 16:17

nie przesadzajcie, jak kogo***347; nie interesuj***261; wielkie kloce typu te NADy, to yamahy pianocrafty to ***347;wietne rozwi***261;zanie, nic nowego lepszego si***281; w tej cenie nie kupi, s***261; ma***322;e graj***261; ca***322;kiem nie***378;le i jest mniejsze prawdopodobie***324;stwo, ***380;e wpadniesz w zamkni***281;te ko***322;o ci***261;g***322;ego ulepszania brzmienia. nie nadaj***261; si***281; tylko do du***380;ych pomieszcze***324; i tyle. ja mam klocki yamahy, kupi***322;em u***380;ywki, w sumie wysz***322;o mnie to mniej ni***380; pianocraft, a gra ...yyy, no jak stare klocki yamahy, kable porobi***322;em sam, g***322;o***347;niki mia***322;em najpierw samoroby, a niedawno kupi***322;em nowe po baaardzo okazyjnej cenie, tylko do czego***347; takiego trzeba mie***263; miejsce, a pianocrafta wci***347;niesz wsz***281;dzie.

sobrus 24.03.2008 14:47

Gorzej ***380;e nawet NAD czy Marantz potrafi montowa***263; w ***347;rodku s***322;abe cz***281;***347;ci (np za 50gr a nie 5z***322; za sztuk***281; ;) ).
Co nie zmienia faktu ***380;e nic lepszego sie nie kupi w rozs***261;dnej cenie...

Jabba the Hutt 23.03.2008 23:50

Obecnie nadal mam wzmacniacz NAD 312 i kolumny DALI 505, Odtwarzacz Pioneer PDS-505. Chodzi to fajnie i s***261; to "klocki" a nie wie***380;a. Tzw. wie***380;e od jednego producenta s***261; zwykle do d...

My***347;l***281;,ze je***347;li interesujemy si***281; nieco lepszym d***378;wiekiem nale***380;y poczyta***263; pismo typu Audio Video, HiFi i Muzyka czy cos takiego i wybra***263; co***347; bud***380;etowego. M***243;j wzmacniacz 10 lat temu kosztowa***322; 1000 z***322;. kolumny 2000 z***322;. Mo***380;e takie firmy jak NAD czy Cambrigde Audio, Marantz nas nie zawiod***261; ? Chodzi o bud***380;etowe klocki oczywiscie a nie Hi End. Nie mniej jest to ju***380; pewna "audiofilia" ;)

andrzejj9 23.03.2008 20:59

Cytat:

Napisany przez andrzejj9 (Post 846522)
Ale co z wie***380;ami, tu nawet w takim przedziale trudno by***322;oby mi znale***378;***263; co***347;, co w miar***281; rozs***261;dnie gra. Nigdy nie mia***322;em jeszcze mo***380;liwo***347;ci pos***322;uchania sprz***281;tu Yamahy, kt***243;r***261; to firm***281; bardzo ceni***281; (chocia***380; te***380; z dawnych czas***243;w), a widzia***322;em, ***380;e pojawi***322; si***281; niedawno jaki***347; model w przedziale 2-3 tys. Mo***380;e wi***281;c to..? Chocia***380; przyznam, ***380;e bardzo powa***380;nie w to w***261;tpi***281;..

No i w***322;a***347;nie.. Wczoraj w Saturnie mia***322;em okazj***281; przetestowa***263; jeden model wie***380;y Yamaha i przypomnia***322;em sobie o tym temacie. Ch***281;tnie te***380; przeczyta***322;em do od pocz***261;tku, bo opisane wra***380;enia ca***322;y czas mi towarzysz***261;, jak przy r***243;***380;nych okazjach testuj***281; nowy sprz***281;t..

Wracaj***261;c jednak do tej wie***380;y. By***322; to model Yamaha E700 i s***322;ucha***322;em go jedynie na s***322;abo ustawionym radiu (nie mia***322;em ***380;adnej p***322;yty, bo nie w tym celu uda***322;em si***281; do sklepu, a obs***322;ugi jak to zwykle bywa, nie by***322;o), ale mimo to zatrzyma***322;em si***281; przy nim na d***322;u***380;ej. Przy najbli***380;szej okazji wybior***281; si***281; tam z kilkoma znanymi mi p***322;ytami, natomiast ju***380; wydaje mi si***281;, ***380;e to mo***380;e by***263; to. Do tego stopnia, ***380;e pomimo i***380; wie***380;y obecnie nie potrzebuj***281;, zacz***261;***322;em si***281; zastanawia***263; nad kupnem.

Kupnem po to, ***380;eby znowu zacz***261;***263; si***281; cieszy***263; s***322;uchaniem muzyki. Bo coraz cz***281;***347;ciej ***322;api***281; si***281; na tym, ***380;e przy jako***347;ci obecnie odtwarzanego d***378;wi***281;ku - czy to przez g***322;o***347;niki komputerowe, czy odtwarzacze mp3, czy nawet wie***380;e czy radia samochodowe, po prostu przestaje mi to sprawia***263; jak***261;kolwiek przyjemno***347;***263;. D***378;wi***281;k jest p***322;aski, bez wyrazu i tylko ogromne basy maj***261; sprawi***263; wra***380;enie jakiej***347; dynamiki.

W tym samym Saturnie przes***322;ucha***322;em r***243;wnie***380; chwalone ostatnio i bardzo drogie g***322;o***347;niki Creativa, bodaj***380;e T40 czy jako***347; tak. Po kilku minutach odszed***322;em bardzo zniesmaczony.


Ale w tej wie***380;y Yamaha co***347; jest. Pos***322;ucha***322;em r***243;wnie***380; drugiego modelu, bodaj***380;e E810, ale ten od razu wyda***322; mi si***281; gorszy, natomiast E700 to chyba prawie to, co za starych dobrych czas***243;w (je***347;li chodzi o jako***347;***263; sprz***281;tu Audio). Jedyne, co mi si***281; nie podoba***322;o, to bardzo wolne dzia***322;anie - czasami nawet do kilkunastu sekund pomi***281;dzy wybraniem funkcji, a rozpocz***281;ciem jej dzia***322;ania.


St***261;d te***380; pytanie, jako ***380;e nie mia***322;em mo***380;liwo***347;ci porozmawiania z obs***322;ug***261;, ani dok***322;adniejszego przetestowania wie***380;y. Czy kto***347; mo***380;e ma lub u***380;ywa***322; ten model lub ewentualnie inne tego producenta. Chcia***322;bym dowiedzie***263;, jak sprawdzaj***261; si***281; w praktyce, bo jako***347;***263; d***378;wi***281;ku to jedna rzecz - bardzo subiektywna - natomiast jako***347;***263; obs***322;ugi druga. Ch***281;tnie poczyta***322;bym opinie u***380;ytkownika (poza tym, co znajd***281; jeszcze na internecie).


http://www.allegro.pl/item329698597_...p_wroclaw.html

Agusia 27.10.2007 19:51

I nasza Odra

http://upload.wikimedia.org/wikipedi..._centralna.jpg


Wszystkie czasy w strefie CET. Aktualna godzina: 11:50.

Powered by vBulletin® Version 3.9.0 LTS
Copyright ©2000 - 2026, vBulletin Solutions Inc.