Cytat:
Napisany przez grzeniu
(Post 1431977)
Ja nie wiem, jak można mieć problem z zajarzeniem tego k***a Do tego musiałem mu tłumaczyć bezsensowne wzorki liczenia tego, których najlepiej jakby nie było w podręczniku w ogóle, bo jak ktoś to rozumie i ogarnia wyobraźnią, to liczy używając szarych komórek :sciana:
|
Obawiam się, że głęboko nie doceniasz stanu umysłów - tak w ogólności, nie czepiając się konkretnych jednostek - dzisiejszej młodzieży :> I wcale nie twierdzę, że dziś młodzi ludzie są głupi. W niektórych aspektach są znacznie bardziej rozwinięci niż my. I rzecz jasna nie mam na myśli takich banałów, jak "na tych całych internetach sie znajo", bo to nie o technologię chodzi, obawiam się, że na "technologii" to oni się znają coraz mniej. Mam raczej na myśli takie aspekty, jak wielozadaniowość, umiejętność pracy w stanie, który my nazwalibyśmy rozproszeniem, czy na przykład zdolność do podejmowania zadań przy fragmentarycznym dostępie do informacji. To kiedyś uznane byłoby za niechlujstwo, dziś może być ogromną zaletą, oczywiście dopóki posługuje się tymi umiejętnościami w odpowiedni sposób. No i niestety coraz częściej uwydatniają się wady rozpowszechnienia tych cech wśród pracowników, którzy są coraz niedbalej przygotowani do pracy, coraz mniej skupieni, zaczynają popełniać błędy kiedyś do pomyślenia jedynie w przypadku przyjścia pracownika do pracy dzień po narodzinach pierwszego dziecka lub wydaniu go za mąż...
W szkole niestety również brakuje świadomego osadzania informacji w szerszym kontekście, pokazującym, że przyswajane informacje są potrzebne oraz po co i do czego są potrzebne. Są to wady programowe, kiedy nie uwzględnia się wymaganego przecież przez elementarną logikę zachowania odpowiedniej kolejności nauczania w różnych przedmiotach. I tak w pierwszej klasie na polskim dzieciaki uczy się pierwszych liter, a na angielskim - pokazuje obrazki z podpisami obejmującymi rzecz jasna cały alfabet... To jeden z realnych przykładów, które widziałem na własne oczy, ale jest ich znacznie więcej. Wiedza z jednych przedmiotów nieraz wymaga najpierw przyswojenia informacji z innych i uwzględniają to zarówno dobre programy jak i dobrzy nauczyciele. Problem powstaje, jeśli tego zabraknie, bo gdy dziecko zaczyna słuchać o czymś, czego nie ma prawa pojąć, to zwyczajnie się "wyłączy". I albo w domu rodzic/korepetytor pomoże nadrobić tę lukę, albo jest szalenie ambitne i samo to zrobi (przy znacznie większym trudzie), albo zacznie mieć braki, które będą się akumulować.
Tak sobie myślę - dziś wcale nie tak łatwo jest być dzieckiem :hmm:
To powyżej, mimo nieco luźniejszego (ale chyba również dość prawdziwego) podsumowania było całkowicie na poważnie, a teraz już nieco swobodniej, żeby nie uschnąć ze zgryzoty, :kawa: ;)