Forum CDRinfo.pl

Forum CDRinfo.pl (https://forum.cdrinfo.pl/)
-   Off topic (https://forum.cdrinfo.pl/f5/)
-   -   Jak wygrać sprawę z fotoradarem (https://forum.cdrinfo.pl/f5/jak-wygrac-sprawe-fotoradarem-62393/)

Proton 17.02.2006 14:27

Cytat:

Napisany przez demek
a ja powiem krotko
PRZEKROCZYLES GNOJU PREDKOSC? TO PLAC!

Opanuj się troszkę i wyhamuj... Chyba nadto się podniecasz? Weź jakiś nerwosolek, czy coś, a nie rzucaj gnojami.
Ciekaw jestem, czy nigdy nie przekroczyłeś prędkości? Wątpię... a w takim razie głupio samego siebie nazywać GNOJEM. No ale jak lubisz...

demek 17.02.2006 03:46

a ja powiem krotko
PRZEKROCZYLES GNOJU PREDKOSC? TO PLAC!

Morris 17.02.2006 00:46

Cytat:

Napisany przez andrzejj9
jedno twoje założenie jest jednak.. może nie błędne, ale powiedzmy odważne - że kierowcy myślą.

Hmm...
Cytat:

Napisany przez Morris
Ja to wiem, Ty to wiesz, ale nie wiedzą tego ci, którzy mają z tego korzyści oraz ci, którzy nie dopuszczają do głowy takiej myśli, że większość kierowców ma mózgi.

Jak widzisz, nie stwierdziłem, że większość kierowców myśli, bo nie są do tego przyzwyczajani (przepisy rzadko tego wymagają), ale że ma mózgi - i nie bez powodu takiego sformuowania użyłem, bo widzę, że potencjał myślenia jest wykorzystywany jedynie w minimalnym stopniu, a nacisk kładzie się na bezmyślne egzekwowanie coraz surowszego prawa.
Link już masz.

andrzejj9 16.02.2006 22:18

Cytat:

Napisany przez Maciej
Morris podał Linka do tego Forum w poście nr.21

...http://www.ifp.pl/


Musiałem przeoczyć, dzięki.

seksoteka 16.02.2006 22:10

Cytat:

Napisany przez andrzejj9
Żyjemy w Polsce, nie zapominaj o tym..


tu jest Polska, tu się pije :) :piwo:

Maciej 16.02.2006 22:03

Morris podał Linka do tego Forum w poście nr.21

...http://www.ifp.pl/

andrzejj9 16.02.2006 21:56

Cytat:

Napisany przez Morris
Ja to wiem, Ty to wiesz, ale nie wiedzą tego ci, którzy mają z tego korzyści oraz ci, którzy nie dopuszczają do głowy takiej myśli, że większość kierowców ma mózgi.

To, co teraz napiszę z pewnością będzie kontrowersyjne, ale cóż... w końcu głosowałem na JKM:
Przepisy drogowe powinno się stosować tylko do osób które popełniły pzestępstwa drogowe, a nie domniemywać, że ci, którzy ich nie popełnili są przestępcami.
Obecnie przestępstwem jest nie tylko spowodowanie wypadku, ani nawet próba jego popełnienia (czy ktokolwiek robi coś takiego celowo?), ale samo przekroczenie prędkości, która jest tylko jednym z wielu czynników powodujących wzrost niebezpieczeństwa.
Czy widział ktoś ukaranego kierowcę za to, że mu dziewczyna robi dobrze w czasie jazdy? Pewnie nie, a przecież to jest chyba znacznie niebezpieczniejsze od przekraczania dozwolonej prędkości o 10-30 km/h? Czy sposobem na uniknięcie tego typu okoliczności jest wyposażenie fotoradarów w wiązkę promieni Roentgena?
Jeżeli ktoś odpowie "tak", to będzie oznaczało, że albo ma naturę niewolnika, albo jest policjantem (doszedłem do tego po lekturze ich forum).
W moim mniemaniu samo przekroczenie prędkości w granicach rozsądku nie jest przestępstwem, o ile dysponuje się wyobraźnią i umiejętnościami, które na to pozwalają. Mówiąc "wyobraźnia" mam na myśli takie zachowanie się, które w razie pojawiającego się niebezpieczeństwa pozwoli uniknąć wypadku (np. zwolnienie przed szczytem wzniesienia, czy przy przejeżdżaniu obok autobusu, grupy osób, dzieci, rowerzystów itp.)

A więc moim zdaniem znaki drogowe ograniczające prędkość powinny pozostać, ale karanie za ich przekraczanie już nie jest dla mnie jednoznaczne.
W moim wyobrażeniu znaki drogowe powinny być dla kierującego wskazaniem sytuacji/stanu drogi/innych niebezpieczeństw. Dopiero gdyby popełnił przestępstwo, tj. wypadek - wtedy powinno się dochodzić jakie były jego przyczyny i jaki wpływ miało na to przekroczenie sugerowanych prędkości (np. wydłużona droga hamowania, czy też inne okoliczności).

Krew się we mnie gotuje, jak słyszę gdy niebieski mundurek w czapeczce nawija przed kamerami o tym, że prędkość jest główną przyczyną wypadków. To jest totalna bzdura, bo główną przyczyną najczęściej jest nieumiejętność określenia możliwości swoich i samochodu, albo BRAK WYOBRAŻENIA o grożących niebezpieczeństwach na trasie.
Gdyby znaki były wskazówkami, a kierowcy musieliby się tłumaczyć w razie popełnienia wypadku z przekroczenia tych wskazań i ponosiliby surowe konsekwencje, to musiałoby to działać na wyobraźnię, bo w razie niezastosowania się do wskazań pretensję mogliby mieć tylko do siebie.

Prawo jazdy mam już jakieś 10 lat. Przez ten czas może i nie jeździłem zawodowo, ale jako kierowca-amator też mam prawo do wyciągnięcia wniosków ze swoich obserwacji:
- po piersze: szkolenie młodych kierowców - niewłaściwe, nie uczące wyobraźni, schematyczne, idiotyczne.
- po drugie: podejście młodych ludzi do samochodu - utrwaliło się już dawno w naszej kulturze, że samochód to wolność. A czy tłumaczy się, że wolność nie może istnieć bez odpowiedzialności?
- po trzecie: podejście twórców prawa do kierowców - traktowanie ich jak stado bezmózgich baranów, którzy nie potrafią myśleć, ani oceniać sytuacji - co się staje niestety prawdą przy takim systemie szkolenia. Słowem - państwo wychowuje kierowców-idiotów, po to by można im potem łatwiej narzucać absurdalne regulacje i ich im podporządkowywać.
- po czwarte: schematyczne podejście "władzy" wykonawczej do kierowców-baranów, co jest oczywiście konsekwencją tego, co wymodziła władza ustawodawcza. To ciekawe, że policja nie ma sprzętu, żeby zająć się prawdziwymi piratami drogowymi, a ma siano na rozbudowujące się sieci fotoradarów rozpraszające uwagę zwykłych kierowców (zawsze trzeba pamiętać, co by nie przekroczyć tyle i tyle w tym i tym miejscu, zamiast skupić się na warunkach na drodze).

Kto się ze mną zgodzi, że powyższe punkty piętnują rzeczywistość i w każdym z tych obszarów powinny nastąpić jakieś zmiany, niech teraz wyleje na siebie kubeł zimnej wody, bo oto większość problemów na drodze wg policji rozwiązują z powodzeniem fotoradary. I po co to zmieniać?

Na razie tyle.

Wiele jest racji w tym co napisałeś. Nie będę się odnosił do wszystkich aspektów, które poruszyłeś, bo nie jest to miejsce na to (chociaż chętnie bym o tym podyskutował, ale to może w innym miejscu, które mam nadzieję kiedyś uda mi się stworzyć), ale jedno twoje założenie jest jednak.. może nie błędne, ale powiedzmy odważne - że kierowcy myślą.

Z przykrością to stwierdzam, ale jednak z moich doświadczeń tak wynika, że rzeczywiście myśląca część kierowców stanowi zdecydowaną mniejszość. Jest wiele takich codziennych sytuacji, na podstawie których można stwierdzić, czy osoba kierująca samochodem robi to świadomie i zdaje sobie sprawę z konsekwencji wszystkich swoich działań, czy jest po prostu automatem, który siedzi za kierownicą i przemieszcza się zmiejsca A do B, nie zdając sobie naprawdę sprawy z tego, co ma miejsce po drodze. Jest to przykre, ale niestety nagminne.

Jakie są tego przyczyny wnikać tu również nie będę. Jednak jedną z nich jest zdecydowanie wspomniany przez ciebie system szkolenia. Już na swoim kursie prawa jazdy spotkałem się z sytuacją, kiedy podjeżdżając do samochodu stojącego w korku przede mną zatrzymałem się z 3-4 metry za nim, żeby zostawić przejazd do bocznej ulicy, na co mój instruktor próbował mnie objechać, że czemu tak głupio staję skoro nic nie jedzie i pewnie nie będzie.. I tak niestety kursy (słysząc od znajomych) wyglądają. Oczywiście nie twierdzę, że jest to regułą, jednak obawiam się, że trafienie na myślącego instruktora jest równie trudne, jak trafienie na myślącego kierowcę. A gdzie mamy się nauczyć inteligentnej jazdy jeśli nie na kursie (tzn. są sposoby, ale nie dla wszystkich).


ps: Wspomniałeś o jakimś forum policyjnym. Jeśli jest ogólnodostępne to mógłbyś podać jego adres?

andrzejj9 16.02.2006 21:38

Cytat:

Napisany przez seksoteka
tiaaa, niemożliwe??? to dlaczego tyle aut jeździ w zimę z przetartą szybą tyle co dłoń chwyciła?? ja odśnieżam całe auto, bo to wynika z logiki i bezpieczeństwa, a niekoniecznie z przepisów, których policja nie egzekwuje.

Z tego samego powodu, z którego tyle kierowców nagminnie przekracza dozwoloną prędkość jeździ na czerwonym świetle, parkuje w niedozwolonych miejscach itp. - bo polska policja ma to wszystko gdzieś, a różnego rodzaju akcje i łapanki robi tylko odświęta dla polepszenia sobie statystyk, a nie dla rzeczywistego zapewnienia bezpieczeństwa i porządku na drogach.

Żyjemy w Polsce, nie zapominaj o tym..

teo32 16.02.2006 19:51

Kilka miesięcy temu czytałem artykuł, w którym policjant się użalał na kierowcę, który został wezwany do komendy w celu podania danych osoby kierującej samochodem ( na zdjęciu twarz była nie widoczna) Starszy Pan wygodnie się rozsiadł na krześle popatrzył na zdjęcie i stwierdził, że i owszem to jego samochód, ale w tym czasie autem kierował Ulryka von Jungingena zamieszkały Berlin (adres) i to był koniec sprawy. Starszy pan podziękował i opuścił komendę. Z wypowiedzi policjanta wynikało, że coraz więcej kierowców, których twarzy nie widać na zdjęciach stosuje ten wybieg. Z uwagi na koszty poszukiwania kierowcy w innych krajach sprawy te zostają umorzone. Za to w Niemczech jak ktoś już pisał zdjęcia wychodzą świetnie nawet w nocy, bo już kilka dostałem :( Dosyć często fotoradary stoją na ograniczeniach ( roboty na autostradzie) a potem przy końcu zatrzymuje policja tak, że nie należy za bardzo się cieszyć, że udało się do czasu, kiedy nie skończą się dane roboty drogowe. No i najlepsze przy granicy strasznie lubią łapać polaków na radary zamontowane w samochodach wręcz nawet polują na naszych.

woitas 16.02.2006 19:28

w grecji policję to widzi się od święta, albo podczas wypadków (co przy takim zagęszczeniu samochodów w miastach jest nieuniknione), a samym komisariatom bliżej do tawerny, niż do lokalu organu dbającego o nasze bezpieczństwo :D
tam kierowcy nagminnie łamią przepisy, parkują gdzie i jak im się podoba (na skrzyżowaniach, przed światłami, na rondach - dosłownie wszędzie), a ograniczenie prędkości to kawałek blachy, który każdy ma gdzieś.
nie raz byłem świadkiem jak radiowóz zasuwał autostradą spokojnie ponad 150 km/h :]

dla uzmysłowienia powiem wam zabawną rzecz, o której się dowiedziałem pierwszego wieczoru podczas wypadu na miasto.
tam kierowca na pustym skrzyżowaniu przy czerowonym świetle nie stoi jak dupa, tylko rusza i najnormalniej w świecie je przejeźdża, bo (logiczne) uważa, że głupotą jest stać, kiedy na nim nikogo nie ma.

seksoteka 16.02.2006 19:16

Cytat:

Napisany przez andrzejj9
I za nieodśnieżoną szybę, ograniczającą widoczność również możesz dostać mandat..


tiaaa, niemożliwe??? to dlaczego tyle aut jeździ w zimę z przetartą szybą tyle co dłoń chwyciła?? ja odśnieżam całe auto, bo to wynika z logiki i bezpieczeństwa, a niekoniecznie z przepisów, których policja nie egzekwuje.

Morris 16.02.2006 13:27

Cytat:

Napisany przez Stef
sytuacje na drogach to nie tylko przepisy, trzeba do tego tez dostosowac warunki na drodze, a te jak wiadomo bywaja rozne.
i nic nie zastapi myslacej glowy na karku. moim zdaniem jest to lepsze niz sztywne trzymanie sie (czasem bezsensownych) przepisow. (...)

Ja to wiem, Ty to wiesz, ale nie wiedzą tego ci, którzy mają z tego korzyści oraz ci, którzy nie dopuszczają do głowy takiej myśli, że większość kierowców ma mózgi.

To, co teraz napiszę z pewnością będzie kontrowersyjne, ale cóż... w końcu głosowałem na JKM:
Przepisy drogowe powinno się stosować tylko do osób które popełniły pzestępstwa drogowe, a nie domniemywać, że ci, którzy ich nie popełnili są przestępcami.
Obecnie przestępstwem jest nie tylko spowodowanie wypadku, ani nawet próba jego popełnienia (czy ktokolwiek robi coś takiego celowo?), ale samo przekroczenie prędkości, która jest tylko jednym z wielu czynników powodujących wzrost niebezpieczeństwa.
Czy widział ktoś ukaranego kierowcę za to, że mu dziewczyna robi dobrze w czasie jazdy? Pewnie nie, a przecież to jest chyba znacznie niebezpieczniejsze od przekraczania dozwolonej prędkości o 10-30 km/h? Czy sposobem na uniknięcie tego typu okoliczności jest wyposażenie fotoradarów w wiązkę promieni Roentgena?
Jeżeli ktoś odpowie "tak", to będzie oznaczało, że albo ma naturę niewolnika, albo jest policjantem (doszedłem do tego po lekturze ich forum).
W moim mniemaniu samo przekroczenie prędkości w granicach rozsądku nie jest przestępstwem, o ile dysponuje się wyobraźnią i umiejętnościami, które na to pozwalają. Mówiąc "wyobraźnia" mam na myśli takie zachowanie się, które w razie pojawiającego się niebezpieczeństwa pozwoli uniknąć wypadku (np. zwolnienie przed szczytem wzniesienia, czy przy przejeżdżaniu obok autobusu, grupy osób, dzieci, rowerzystów itp.)

A więc moim zdaniem znaki drogowe ograniczające prędkość powinny pozostać, ale karanie za ich przekraczanie już nie jest dla mnie jednoznaczne.
W moim wyobrażeniu znaki drogowe powinny być dla kierującego wskazaniem sytuacji/stanu drogi/innych niebezpieczeństw. Dopiero gdyby popełnił przestępstwo, tj. wypadek - wtedy powinno się dochodzić jakie były jego przyczyny i jaki wpływ miało na to przekroczenie sugerowanych prędkości (np. wydłużona droga hamowania, czy też inne okoliczności).

Krew się we mnie gotuje, jak słyszę gdy niebieski mundurek w czapeczce nawija przed kamerami o tym, że prędkość jest główną przyczyną wypadków. To jest totalna bzdura, bo główną przyczyną najczęściej jest nieumiejętność określenia możliwości swoich i samochodu, albo BRAK WYOBRAŻENIA o grożących niebezpieczeństwach na trasie.
Gdyby znaki były wskazówkami, a kierowcy musieliby się tłumaczyć w razie popełnienia wypadku z przekroczenia tych wskazań i ponosiliby surowe konsekwencje, to musiałoby to działać na wyobraźnię, bo w razie niezastosowania się do wskazań pretensję mogliby mieć tylko do siebie.

Prawo jazdy mam już jakieś 10 lat. Przez ten czas może i nie jeździłem zawodowo, ale jako kierowca-amator też mam prawo do wyciągnięcia wniosków ze swoich obserwacji:
- po piersze: szkolenie młodych kierowców - niewłaściwe, nie uczące wyobraźni, schematyczne, idiotyczne.
- po drugie: podejście młodych ludzi do samochodu - utrwaliło się już dawno w naszej kulturze, że samochód to wolność. A czy tłumaczy się, że wolność nie może istnieć bez odpowiedzialności?
- po trzecie: podejście twórców prawa do kierowców - traktowanie ich jak stado bezmózgich baranów, którzy nie potrafią myśleć, ani oceniać sytuacji - co się staje niestety prawdą przy takim systemie szkolenia. Słowem - państwo wychowuje kierowców-idiotów, po to by można im potem łatwiej narzucać absurdalne regulacje i ich im podporządkowywać.
- po czwarte: schematyczne podejście "władzy" wykonawczej do kierowców-baranów, co jest oczywiście konsekwencją tego, co wymodziła władza ustawodawcza. To ciekawe, że policja nie ma sprzętu, żeby zająć się prawdziwymi piratami drogowymi, a ma siano na rozbudowujące się sieci fotoradarów rozpraszające uwagę zwykłych kierowców (zawsze trzeba pamiętać, co by nie przekroczyć tyle i tyle w tym i tym miejscu, zamiast skupić się na warunkach na drodze).

Kto się ze mną zgodzi, że powyższe punkty piętnują rzeczywistość i w każdym z tych obszarów powinny nastąpić jakieś zmiany, niech teraz wyleje na siebie kubeł zimnej wody, bo oto większość problemów na drodze wg policji rozwiązują z powodzeniem fotoradary. I po co to zmieniać?

Na razie tyle.

Stef 16.02.2006 10:04

moim zdaniem fotoradary powinny byc tylko w miejsach niebezpiecznych, gdzie kierowcy najwiecej przkraczaja przepisy a nie na odcinkach o dobrej widocznosci.
dlaczego tak malo fotoradarow jest w miejscach "czarnych punktow"-tam, byc moze by sie przydaly.

i co najwazniejsze... powinna byc informacja o nich-jesli juz sa poustawiane wszedzie.
sytuacje na drogach to nie tylko przepisy, trzeba do tego tez dostosowac warunki na drodze, a te jak wiadomo bywaja rozne.
i nic nie zastapi myslacej glowy na karku. moim zdaniem jest to lepsze niz sztywne trzymanie sie (czasem bezsensownych) przepisow. tylko ze panowie policjanci wola sztywno trzymac sie pzrepisow i karac za przekroczone 8 km/h w miejscu gdzie ejst 30 km/h niz dbac o faktyczne bezpieczenstwo naszego kraju.
rozumiem palac piratow drogowych, ktorzy jezdza jak szaleni po zatloczonych drogach, pzrez centrum miasta etc-oni stwarzaja faktyczne zagrozenie.
ale nie na pustej prostej drodze, gdzie czlowiek pojedzie sobie 100 km/h a nie 80 km/h
a wymowki o tym,ze dba sie o innych uzytkownikow drog lub pasazerow....

przyzcepic sie mozna do wszystkiego.

para 16.02.2006 09:02

a jeżeli ta twarz jest nie do rozpoznania? Już raz opisywali sytuację jak jeden gość wygrał w sądzie. Przyszedł do niego mandat, ale on powiedział, że nie zapłaci, bo akurat w tym czasie był za granicą służbowo, a z samochodu korzystała córka i żona.
Ponieważ są to osoby blisko spokrewnione, skorzystał z prawa do odmowy zeznań, ze zdjęcia nie można było rozpoznać czy to żona czy córka prowadziła.
Poza tym można np. pożyczyć samochód znajomemu i mieć zaniki pamięci, kto to mógł być.

pawelblu 16.02.2006 03:29

Za poza tym nie wierze ze sad grodzki olewa sprawy w ktorej podejrzany odmawia skladania zeznan. Jezeli na zdjeciu widac twarz i rejestracje (a czesto oba widac), to odmowa zeznan i sad grodzki to IMO samoboj.

Morris 16.02.2006 01:37

Parę linek
 
To i ja dodam od siebie trochę lektury poglądowej:
Bezprawne fotoradary
Jak to jest z tymi fotoradarami?
bezprawne fotoradary

Ogólnie rzecz biorąc, dla mnie fotoradary to największa głupota obok włączających się bez powodu na 2-5 sek. czerwone światła na skrzyżowaniu co 10 sek. po 23-ej, jaką wymyślili włodarze od dróg.
Zamiast poprawiać komfort i bezpieczeństwo kierowców oraz pieszych drogowi urzędnicy udają, że pracują wydając ciężkie pieniądze na instalowanie, homologowanie i utrzymywanie tych orwelowskich urządzeń.
A do tego Policja temu wszystkiemu, jak można przeczytać pod powyższymi linkami wtóruje.

Co się dziwić - jest to im jak najbardziej na rękę. Jak można przeczytać, funkcjonariusze nie widzą nic nienormalnego, ani dziwnego w tym, że radar na prostej drodze krajowej, gdzie jest szerokie pobocze i tylko kilka budynków łapie samochód o godzinie pierwszej w nocy jadący 70-80 km na godzinę.
Może nie widzą dlatego, że dzięki tym radarom po prostu więcej zarabiają, niż tracą? (Sami w końcu wiedzą, który działa, a który nie).

Już kiedyś prosiłem o wytłumaczenie tej moim zdaniem chorej sytuacji, ale jedyne z czym się spotkałem ze strony mundurków, to apodyktyczność i nadinterpretacja moich wypowiedzi. Wniosek z odpowiedzi wysnułem taki: Jeśli dałeś się złapać, to jesteś frajer i płacić musisz bez względu na okoliczności.
Na każdym kroku tylko można przeczytać o ich dobrej woli ratowania ludzkiego życia. Sorry - znam trochę pracę urzędniczą i wiem, że bardziej od ludzkiej wrażliwości liczą się statystyki - jeśli słupki wypadków są za wysokie, to po prostu pojadą im po finansach - dlatego muszą je zbijać wszelkimi możliwymi - nawet absurdalnymi - sposobami.
Jak ktoś ma ochotę poczytać o tym, to TUTAJ.

Nie chcę nikogo urazić, ale z tymi ludźmi (sic!)gada się jak z botami - te same utarte odpowiedzi na każdą okazję. A dla obywatela chcą koniecznie pozostać władzą również na forum.
To ja już wolę FIDO - jest bardziej ludzki. :jezyk:

andrzejj9 16.02.2006 01:33

Cytat:

Napisany przez seksoteka
ja proponuję jeszcze wyjąć szybę, bo zabrudzona błotem czy śniegiem powoduje w ogóle ograniczoną widoczność !!!

I za nieodśnieżoną szybę, ograniczającą widoczność również możesz dostać mandat..

radosio 16.02.2006 01:04

Cytat:

Napisany przez Burt
Nie miałem nigdy takiej sesji zdjęciowej ale chyba na zdjęciu oprucz tabilc i marki samochodu widoczna jest twarz kierowcy?Poprawcie mnie jeśli się myle.

ja miałem. w nocy nie widać twarzy. w dzień zresztą też, kolega miał robioną fotke z ostrym słońcem :) nic nie widać
no chyba ze fotke nam strzelą np. w niemczech - tam są dosyć wyraźne ||

BD 16.02.2006 01:00

Cytat:

Napisany przez Burt
Nie miałem nigdy takiej sesji zdjęciowej ale chyba na zdjęciu oprucz tabilc i marki samochodu widoczna jest twarz kierowcy?Poprawcie mnie jeśli się myle.

Nie zawsze... Zdjecie ma kiepska jakosc... Czasem oslonka przeciwloneczka moze Ci zaslaniac buzke :)

Burt 16.02.2006 00:55

Nie miałem nigdy takiej sesji zdjęciowej ale chyba na zdjęciu oprócz tabilc i marki samochodu widoczna jest twarz kierowcy?Poprawcie mnie jeśli się myle.

seksoteka 15.02.2006 23:47

Cytat:

Napisany przez woitas
nie wspominając o lusterku :D

ja proponuję jeszcze wyjąć szybę, bo zabrudzona błotem czy śniegiem powoduje w ogóle ograniczoną widoczność !!!

Kris 15.02.2006 23:06

Cytat:

Napisany przez andrzejj9
(...)
Nawet jeśli to tylko żart, to powstrzymaj się jak możesz od takich odzywek. Może to spięcia z kilkoma użytkownikami forum mnie na to uwrażliwiły, ale naprawdę mam dosyć wszystkich takich insynuacji za jakiego to ja wspaniałego człowieka się uważam, najlepszego we wszystkim itp.

Nie napisałem, że uważasz się za "wspaniałego człowieka, najlepszego we wszystkim". Twoja wypowiedź była na odpowiednim poziomie, stąd taki mój komentarz.

Nie podobają Ci się przepisy = nie wsiadaj za kierownicę.

Mi się po prostu z Twoich wypowiedzi czasem śmiać chce i tyle. ^_^
A komentował i tak będę, bo na niektóre zachowania trzeba reagować.

BD 15.02.2006 23:03

Cytat:

Napisany przez stef
jesli na fotorarze widac przod samochodu, widac tez nalepke z praweej strony samochodu z numerem rejestracyjnym. wiec juz sie nie wymigamy od tego czy to byl nasz samochod czy nie, bo tej naklejki nie da sie zerwac w calosci.

Widziales kiedys zdjecie z fotoradaru. Watpie aby komus udalo sie odczytac na takim zdjeciu cos z nalepki. Mialem juz kontakt z takimi zdjeciem i nawet moje szanownej facjaty nie bylo zbyt dobrze widac a nie mowiac juz o nalepce :D

Cytat:

Napisany przez stef
jesli nam udowodnia ze to nasz samochod.....a nie wskazemy kto to zrobil, to bodajrze my musimy zaplacic za wykroczenie. takie cos chyba czytalem kiedys w sprawie fotoradarow.

Tutaj masz racje. Jezeli udowodnia, ze to Twoj samochod to zgodnie z prawem masz obowiazek wskazac kierowce. Oczywiscie nie moga Cie zmusic do tego abys pamietak kto prowadzil Twoje auto np 5 miesiecy temu. W takim wypadku wlasciciel karany jest mandatem ale bez punktow. Warto o tym pamietac.

Cytat:

Napisany przez andrzej9
Ja tej nalepki nie mam i nigdy mieć nie zamierzam. Słyszałem, że jest obowiązek jej naklejania, ale dla mnie jest to obowiązek ograniczania sobie widoczności. Bo każda rzecz na przedniej szybie, nawet najmniejsza i najbardziej od środka oddalona, może tę widoczność w jakiejś sytuacji ograniczyć.

Za brak tej nalepki moga Ci wlepic mandat i moga Ci zabrac dowod rejestracyjny. Obiektywnie patrzac na to, to nalepka nie zaslania kompletnie nic. Mozesz ja dac na dole pod wycieraczke ;)

andrzejj9 15.02.2006 22:27

Cytat:

Napisany przez Stef
tak, naklejka jest obwiazkowa jesli masz nowe, biale rejestracje.nie wiem jaki jest mandat za brak tego...ale po cos to jest. teraz nie rozwazam czy to potrzebne czy nie.
a mowienie ze to przeszkadza jest wyssane z palca. jesli bys nie wiedzial ze to tam jest.. to wsiadajac do samochodu i jadac.. raczej bys nie zauwazyl tego jesli nikt by ci o tym nie przypomnial.

a jadac samochodem, to patrzac w prawy dolny rog szyby widzisz tam co najwyzej bliskie otoczenie twjego samochodu,wiec toeretyczne mowienie ze czegos nie zuwazysz jest bezsensowne.
Osoba idaca bokiem ulicy zostanie zauwazona na pewno. wiec nie wiem w czym tkwi problem

W czasie wakacji dużo jeździłem po lesie i nie raz musiałem hamować z powodu różnych małych zwierzątek wybiegających na drogę, czy to wiewiórek, zajęcy, czy nawet.. żaby.. I zgadzam się, że osoby taka nalepka nie zasłoni (chociaż np. może zasłonić nogę osoby wychodzącej zza autobusu, a ta noga jest jedyną widoczną częścią ostrzegającą przed pieszym i dającą cenną dodatkową sekundę na reakcję..), ale potrafię wyobrazić sobie sytuację, kiedy może zaszkodzić.



Cytat:

Napisany przez Kristoferros
To jest obligatoryjne czy Ci się podoba, czy nie. Policjant w takim przypadku ma obowiązek i prawo zabrać Ci dowód rejestracyjny... ale... przecież Tobie nic nie zrobią... jesteś wyjątkiem... nie musisz się stosować - oni dostosują się do Ciebie - normalnie Chuck N.

Nawet jeśli to tylko żart, to powstrzymaj się jak możesz od takich odzywek. Może to spięcia z kilkoma użytkownikami forum mnie na to uwrażliwiły, ale naprawdę mam dosyć wszystkich takich insynuacji za jakiego to ja wspaniałego człowieka się uważam, najlepszego we wszystkim itp.

devil-80 15.02.2006 22:05

no niekiedy i sama odpada,ale jak cię policja złapie to mandacik bedzie;)

Damianos L 15.02.2006 22:01

btw: ta nalepke da sie sciagnac ;)

sprawdzone :)

devil-80 15.02.2006 21:58

hmmm ale bajka;)" Odpowiedziałem, zresztą zgodnie z prawdą, iż nie wiem, czy jest to mój samochód, gdyż samochód tej samej marki może posiadać wiele osób, a tablice rejestracyjne są elementem łatwo wymienialnym i można je bez trudu podrobić i zamontować do innego samochodu. W ten sposób np. złośliwy sąsiad mógłby specjalnie najeżdżać na fotoradar, aby wpędzić nas w kłopoty. "ciekawe kto by tak powiedział??pewnie każdy ma sąsiada,co ma taki sam samochód jak my i podrobione rejestracja i jak go zdenerwujemy to wyjeżdża na trasę ,żeby na bić na nasze konto mandatów:D poza tym naklejkę też trzeba by było podrobić,a co zrobimy w sytuacji gdypolicjant pokaże inną fotkę na której widać naszą osobę.Dla mnie to totalna bzudra i nigdy bym tego nie wypróbował,bo idioty z siebie nie będe robił.A co do naklejki to zawsze ją miałem i nigdy nie zauważyłem,żeby mi przeszkadzała,no ale niektórym przeszkadza dźwignia zmiany biegów;)

Kris 15.02.2006 21:42

Cytat:

Napisany przez andrzejj9
Ja tej nalepki nie mam i nigdy mieć nie zamierzam. Słyszałem, że jest obowiązek jej naklejania, ale dla mnie jest to obowiązek ograniczania sobie widoczności. Bo każda rzecz na przedniej szybie, nawet najmniejsza i najbardziej od środka oddalona, może tę widoczność w jakiejś sytuacji ograniczyć.

Taaa...
Cytat:

§ 30. 1. Pojazd samochodowy, z wyjątkiem motocykla, oznacza się nalepką
kontrolną, o której mowa w § 6, na której jest umieszczony numer
rejestracyjny pojazdu.

2. Pojazd, o którym mowa w ust. 1, oznacza się tylko jedną nalepką
kontrolną, którą właściciel pojazdu umieszcza wewnątrz pojazdu w prawym
dolnym rogu przedniej szyby.
To jest obligatoryjne czy Ci się podoba, czy nie. Policjant w takim przypadku ma obowiązek i prawo zabrać Ci dowód rejestracyjny... ale... przecież Tobie nic nie zrobią... jesteś wyjątkiem... nie musisz się stosować - oni dostosują się do Ciebie - normalnie Chuck N. ;)

Co do ograniczania widoczności - bzdura. Ja jej nie widzę. Jest ona w takim miejscu, że nie powinnieneś jej praktycznie widzieć. Jedyne co przeszkadza mi czasem, to lusterko wewnętrzne.

woitas 15.02.2006 21:31

Cytat:

Napisany przez ed hunter
jeśli chodzi o nalepkę to jest obowiązek i przepis i nawet info z blachami dawane.

znajomy też nie nakleił i miał farta, że policjant był miły i pozwolił mu nakleić ją zamiast wypisać mandat.

@andrzejj9 - radzę zdjąć wycieraczki, te to dopiero zasłaniają :P

nie wspominając o lusterku :D

ed hunter 15.02.2006 21:17

jeśli chodzi o nalepkę to jest obowiązek i przepis i nawet info z blachami dawane.

znajomy też nie nakleił i miał farta, że policjant był miły i pozwolił mu nakleić ją zamiast wypisać mandat.

@andrzejj9 - radzę zdjąć wycieraczki, te to dopiero zasłaniają :P

Stef 15.02.2006 20:43

tak, naklejka jest obwiazkowa jesli masz nowe, biale rejestracje.nie wiem jaki jest mandat za brak tego...ale po cos to jest. teraz nie rozwazam czy to potrzebne czy nie.
a mowienie ze to przeszkadza jest wyssane z palca. jesli bys nie wiedzial ze to tam jest.. to wsiadajac do samochodu i jadac.. raczej bys nie zauwazyl tego jesli nikt by ci o tym nie przypomnial.

a jadac samochodem, to patrzac w prawy dolny rog szyby widzisz tam co najwyzej bliskie otoczenie twjego samochodu,wiec toeretyczne mowienie ze czegos nie zuwazysz jest bezsensowne.
Osoba idaca bokiem ulicy zostanie zauwazona na pewno. wiec nie wiem w czym tkwi problem

andrzejj9 15.02.2006 20:02

Cytat:

Napisany przez Stef
nie do konca prawda..to zalezy jakie zdejcia byly zrobione.
jesli na fotorarze widac przod samochodu, widac tez nalepke z praweej strony samochodu z numerem rejestracyjnym. wiec juz sie nie wymigamy od tego czy to byl nasz samochod czy nie, bo tej naklejki nie da sie zerwac w calosci.

Ja tej nalepki nie mam i nigdy mieć nie zamierzam. Słyszałem, że jest obowiązek jej naklejania, ale dla mnie jest to obowiązek ograniczania sobie widoczności. Bo każda rzecz na przedniej szybie, nawet najmniejsza i najbardziej od środka oddalona, może tę widoczność w jakiejś sytuacji ograniczyć.

Cytat:

jesli nam udowodnia ze to nasz samochod.....a nie wskazemy kto to zrobil, to bodajrze my musimy zaplacic za wykroczenie. takie cos chyba czytalem kiedys w sprawie fotoradarow.
Jeśli udowodnią to może i tak, ale to właśnie jest kwestia tego, że tak naprawdę nie ma jednoznacznego dowodu, że to był nasz samochód, a jedyna osoba, która może to potwierdzić na 100% to my, więc jeśli nie pamiętamy, to dowodu nie ma..

Cytat:

i ogolnie rzecz biorac.. jakby to bylo takie proste ... to by kazdy tak robil...
Niekoniecznie.. To staje się proste, jak się o tym dowiadujemy, a największy problem jest, żeby po prostu o tym pomyśleć. Ale nawet i potem większość ludzi po prostu będzie się bała, albo nie będzie im się chciało itp. więc trik, jeśli można to tak nazwać i jeśli będzie nawet skuteczny, stosowany będzie jedynie przez nielicznych.

malaczarna 15.02.2006 19:49

zalezy na ludzi jakich sie trafi :)

Stef 15.02.2006 19:44

nie do konca prawda..to zalezy jakie zdejcia byly zrobione.
jesli na fotorarze widac przod samochodu, widac tez nalepke z praweej strony samochodu z numerem rejestracyjnym. wiec juz sie nie wymigamy od tego czy to byl nasz samochod czy nie, bo tej naklejki nie da sie zerwac w calosci.

jesli nam udowodnia ze to nasz samochod.....a nie wskazemy kto to zrobil, to bodajrze my musimy zaplacic za wykroczenie. takie cos chyba czytalem kiedys w sprawie fotoradarow.

i ogolnie rzecz biorac.. jakby to bylo takie proste ... to by kazdy tak robil...

andrzejj9 15.02.2006 19:43

Brzmi nieźle i na pierwszy rzut oka nie widać haczyków. Mam nadzieję nie mieć okazji, ale jeśli, to możę wypróbuję metodę :)

MacGyver 15.02.2006 19:34

Jak wygrać sprawę z fotoradarem
 
Cytat:

Wygrałem z fotoradarem
Nie taki diabeł straszny, jak go malują. 31 października 2005 r. wygrałem w sądzie grodzkim sprawę o fotoradar. Moim pragnieniem jest podzielić się doświadczeniami z innymi użytkownikami "czterech kółek".

Sprawę wygrałem łatwo i bezproblemowo. Chciałbym udzielić kilku porad za-równo policji, jak i kierowcom, co zrobić, by sprawy o fotoradar kończyły się szyb-ko i przyjemnie dla obydwu stron.

Jeżeli kierowca przyzna się do winy, to znaczy do przekroczenia dozwolonej prędkości w konkretnym miejscu i czasie oraz rozpozna na zdjęciu swój samochód, sprawa kończy się szybko, mandatem. Kończy się szybko, lecz nieprzyjemnie dla kierowcy.

Jednakże wcale tak być nie musi. Nie łamiąc prawa oraz wcale nie posługując się kłamstwem cała sprawa o fotoradar może zakończyć się szybko i przyjemnie dla obydwu stron. Podaję algorytm postępowania w omawianej sytuacji.

Pierwsze, co powinien zrobić kierowca, to na samym początku zadać pytanie, w jakim charakterze jest przesłuchiwany. Jeżeli policjant odpowie, że w charakterze podejrzanego, wtedy należy skorzystać z zagwarantowanego nam konstytucją prawa do odmowy zeznań. Trzeba po prostu oświadczyć, że korzysta się z przysługującego prawa i odmawia się składania zeznań. Nikt się na nas za to nie obrazi, ani nie będzie na nas krzyczał, gdyż jest to nasze prawo, z którego w danej sytuacji chcemy właśnie skorzystać.

Sprawa kończy się szybko i przyjemnie dla obydwu stron, ponieważ policja nie musi wypisywać więcej papierków, gdyż musi zakończyć sprawę z powodu nieustalenia sprawcy wykroczenia, natomiast dla kierowcy również kończy się szybko i przyjemnie, gdyż wraca do domu zdrowy, cały i z pełnym portfelem i z nie powiększonym kontem punktowym.

Gdy trafimy na nieuprzejmego policjanta, może skierować sprawę do sądu grodzkiego. Jednak nie ma się co przejmować, gdyż ona "wygra się sama", bez naszej pomocy, ponieważ tam również skorzystamy z naszego prawa do odmowy zeznań.

Drugi wariant tej samej sytuacji to taki, że policja może nas przesłuchiwać w charakterze świadka. Wtedy już prawo odmowy zeznań nie przysługuje nam. Świadek musi zeznawać i musi mówić całą prawdę i tylko prawdę. W moim przypadku stawiany mi zarzut przekroczenia dozwolonej prędkości dotyczył okresu dla mojej pamięci odległego w czasie. Pytano mnie, co robiłem około 2 miesiące temu, o konkretnej godzinie. Aby zeznać całą prawdę i tylko prawdę i być w zgodzie z własnym sumieniem zeznałem, że kompletnie nie pamiętam, co wtedy robiłem i nawet nie wiem, czy mój samochód w ogóle był używany. Wtedy bardzo miła pani policjantka pokazała mi zdjęcie samochodu tej samej marki, co mój i z takimi samymi numerami rejestracyjnymi, jak mój samochód z pytaniem, czy na tym zdjęciu jest mój samochód. Odpowiedziałem, zresztą zgodnie z prawdą, iż nie wiem, czy jest to mój samochód, gdyż samochód tej samej marki może posiadać wiele osób, a tablice rejestracyjne są elementem łatwo wymienialnym i można je bez trudu podrobić i zamontować do innego samochodu. W ten sposób np. złośliwy sąsiad mógłby specjalnie najeżdżać na fotoradar, aby wpędzić nas w kłopoty.

Miałbym pewność, czy samochód na zdjęciu jest moim samochodem, gdyby pozwolono sprawdzić mi w nim moje rzeczy osobiste lub numery nadwozia i podwozia, i porównać je z tymi z dowodu rejestracyjnego, tak jak robi się to na przeglądach okresowych.

Wtedy pani policjantka powiedziała mi, że istnieje przepis, który nakłada na mnie obowiązek wskazania kierowcy w danym czasie. Jest to przepis bardzo dziwny, gdyż po pierwsze, zmusza on moje szare komórki do rzeczy niemożliwej, to znaczy do pamiętania czegoś, czego nie pamiętam, a przecież żadnej ewidencji czy książki pojazdu prowadzić nie mam obowiązku. Po drugie, zmusza mnie do zeznawania nieprawdy, gdyż pani policjantka chce wymusić ze mnie jakieś nazwiska, których nie znam, a przecież prawda jest taka, że ja kompletnie nic nie pamiętam, a mam przecież obowiązek mówić całą prawdę i tylko prawdę.

Gdyby policjant był nieprzyjemny i próbował nas straszyć, możemy powiedzieć mu, że zaraz pójdziemy do prokuratury złożyć doniesienie, że zmuszał nas do zeznawania nieprawdy.

Jednakże mam nadzieję, że w Państwa przypadku sprawa zakończy się na tym, szybko i przyjemnie.

Gdy policjant będzie złośliwy może skierować sprawę do sądu grodzkiego, oskarżając nas o niewskazanie kierowcy. Ale tam też sprawę wygramy, gdyż nie wiadomo, czy samochód na zdjęciu jest naszym samochodem i czy tego dnia nasz samochód w ogóle miał kierowcę, gdyż nie wiadomo, czy w ogóle tego dnia nasz samochód jeździł.

Nie taki diabeł straszny, jak go malują. Nie bójmy się korzystać z przysługu-jących nam praw i zeznajmy tylko prawdę i całą prawdę.

Szerokiej drogi!
źródło


Wszystkie czasy w strefie CET. Aktualna godzina: 13:54.

Powered by vBulletin® Version 3.9.0 LTS
Copyright ©2000 - 2026, vBulletin Solutions Inc.