Forum CDRinfo.pl

Forum CDRinfo.pl (https://forum.cdrinfo.pl/)
-   Off topic (https://forum.cdrinfo.pl/f5/)
-   -   Stare, dobre czasy... (https://forum.cdrinfo.pl/f5/stare-dobre-czasy-81205/)

prometeusz 22.01.2009 13:05

Ja gralem w rosyjka ruletke :szczerb:
Dla tego ostatnio mnie bie bylo :hmm:
Jak widac wygralem:D

romanesco 22.01.2009 12:53

Ja jeszcze grałem w "kółko i krzyżyk" oraz w "okręty". Były to chyba najbardziej popularne gry, do których wystarczyła tylko kartka papieru i coś do pisania. A takimi typowo dziewczyńskimi grami były: "guma", "klasy" oraz "skakanka".

Ormianin 22.01.2009 10:34

Ale poza tym (mam na myśli PRL) to wszędzie otaczała nas tandeta i dziadostwo... Oczywiście robiłem te wszystkie rzeczy jakie można dziś zobaczyć w serialach lat 70-tych typu "Tomek i Tosia", lub "Podroż za jeden uśmiech" itp. Ale życie było czarno-białe takie jak te filmy, jak pamiętam z roku 1982 nader potężną przyjemnością było dla mnie wystanie kilku godzin (na wymianę z mamą i tatą) za kilogramem pomarańczy, które rzucono przed świętami do warzywniaka... byłem wtedy z siebie naprawdę dumny, zresztą co było robić TV w tym czasie to jeden program na czarno-białym lampowcu typu ametyst, nie sprzyjało raczej byciem małym domatorem... Wtedy po prostu czytało się mnóstwo książek, całą serię Pana Samochodzika, komiksy typu Tytus, Romek i Atomek, Kleksa oraz Kajko i Kokosz... oraz przeglądało się katalogi OTTO, Bader, Quelle - te niemieckie i marzyło się o tych niedostępnych produktach z bogatego Zachodu...

Z ówczesnych zabaw to pamiętam jeszcze ważną w tym czasie (przełom dekady 70/80) grę w kapsle tzw. kolarze, w piaskownicy robiło się trasę i jak ktoś miał kapsel od Pepsi albo jakiegoś kolorowego zachodniego piwa to był gość, do kapsli wklejało się flagę państwa i taka gra toczyła się czasem cały dzień...

Z innych hardcorowych zabaw pamiętam jak skakało się po betonowych osiedlowych trafostacjach, zabawa była w stylu berka... aż do czasu kiedy podczas rzęsistego deszczu poraziło prądem dość poważnie jednego z moich kolegów, ale jakoś ochota nam na zabawę nie przeszła...

Poza tym popularne były "raz dwa trzy baba jaga patrzy", często bawiły się dziewczyny wiec można było im zrobić psikusa i zaglądnąć tu i tam... pamiętacie zasady tej gry? chodziło o to ze ktoś stawał się baba jaga odwracał się i cala reszta musiała stać nieruchomo, baba jaga musiała spowodować ruch któregoś z bawiących się, wiec każdy twardo stal nie reagując na prowokacje baba jagi, dziewczyny wtedy były twarde nawet jak straciły dolna bieliznę :)

dobra wystarczy tych zabaw z dzieciństwa :)

romanesco 22.01.2009 10:10

A grał ktoś w "Zośkę"? Do kawałka płaskiego ołowiu przytwierdzało się taki pompon z wełny i podrzucało się czubkiem buta. Wygrywał ten, kto podbił "Zośkę" największą ilośc razy. Albo grało się w "kolarzy". Rysowało się trasę a następnie pstrykało się kapslami, przesuwając je do mety.

icemac 22.01.2009 10:05

Cytat:

Napisany przez Zetoxa (Post 997372)
...i strzelaliśmy kulkami plastelinowymi z czeskich ołówków automatycznych:spoko:

i puszek z karbidem, który trzeba było sobie "nakombinować" ;)

i ze śrub między które się siarkę zestruganą z "przec. 48 zapałek" wsadzało ;)

Zetoxa 22.01.2009 10:02

...i strzelaliśmy kulkami plastelinowymi z czeskich ołówków automatycznych:spoko:

grzeniu 22.01.2009 00:36

To tyn grzdyl, co na chlyb godoł byb
a na glapy ptapty?
Z procy do takich strzelałem :taktak:

rycho 21.01.2009 20:47

Cytat:

Napisany przez joujoujou (Post 997268)
Za moich czasów to dopiero były imprezy... :fiu:

:D
Pamiętam.
Miałeś chyba z osiem lat jak ja po pijaku z Gdyni okręt wyprowadzałem...

joujoujou 21.01.2009 20:40

Za moich czasów to dopiero były imprezy... :fiu:

ed hunter 21.01.2009 19:20

Nie pukało się do kolegów, tylko wołało pod oknem, żeby wyleźli na podwórko. :D

Diabolique 21.01.2009 18:50

zmienily sie, szkoda, ze na gorsze.

nimal 21.01.2009 15:32

dosc dodac, ze mieszkam z dwudziestolatkiem i on tez nie moze wyjsc z podziwu, jak obecne dzieciaki sie zmienily w stosunku do jego czasow...

romanesco 21.01.2009 14:39

Stare, dobre czasy...
 
Kod:

Dorastaliście w latach sześćdziesiątych,
siedemdziesiątych lub osiemdziesiątych...???
Jak, do cholery, udało się wam przeżyć???!!!

Samochody nie miały
pasów bezpieczeństwa,
ani zagłówków,
no i żadnych airbagów!!!

Na tylnym siedzeniu było wesoło,
a nie niebezpiecznie

Łóżeczka i zabawki były kolorowe
i z pewnością polakierowane
lakierami ołowiowymi
lub innym śmiertelnie groźnym shit***8217;em.

Niebezpieczne były puszki,
drzwi samochodów.

Butelki od lekarstw i środków czyszczących
nie były zabezpieczone.
Można było jeździć na rowerze bez kasku.
A ci, którzy mieszkali
w pobliżu szosy na wzgórzu
ustanawiali na rowerach rekordy prędkości,
stwierdzając w połowie drogi,
że rower z hamulcem
był dla starych chyba za drogi...
.... Ale po nabraniu pewnej wprawy
i kilku wypadkach...
panowaliśmy i nad tym (przeważnie)!

Szkoła trwała do południa,
a obiad jadło się w domu.

Niektórzy nie byli dobrzy w budzie
i czasami musieli powtarzać rok.

Nikogo nie wysyłano do psychologa.
Nikt nie był hiperaktywny
ani dyslektykiem.

Po prostu powtarzał rok
i to była jego szansa.

Wodę piło się z węża ogrodowego
lub innych źródeł,
a nie za sterylnych butelek PET.

Wcinaliśmy słodycze i pączki,
piliśmy oranżadę z prawdziwym cukrem
i nie mieliśmy problemów z nadwagą,
bo ciągle byliśmy na dworze i byliśmy aktywni

Piliśmy całą paczką oranżadę z jednej butli
i nikt z tego powodu nie umarł.

Nie mieliśmy Playstations,
Nintendo 64, X-Boxes,
gier wideo, 99 kanałów w TV,
DVD i wideo, Dolby Surround,
komórek, komputerów ani chatroom***8217;ów w Internecie...
... lecz przyjaciół !

Mogliśmy wpadać do kolegów
pieszo lub na rowerze,

zapukać i zabrać ich na podwórko
lub bawić się u nich,
nie zastanawiając się, czy to wypada.

Można się było bawić do upojenia,
pod warunkiem powrotu do domu przed nocą.

Nie było komórek...

I nikt nie wiedział gdzie jesteśmy i co robimy!!!
Nieprawdopodobne!!!

Tam na zewnątrz, w tym okrutnym świecie!!!
Całkiem bez opieki!
Jak to było możliwe?

Graliśmy w piłę na jedną bramę,
a jeśli kogoś nie wybrano do drużyny,
to się wypłakał i już.
Nie był to koniec świata ani trauma.

Mieliśmy poobcierane kolana i łokcie,
złamane kości, czasem wybite zęby,
ale nigdy, NIGDY,
nie podawano nikogo z tego powodu do sądu!
NIKT nie był winien, tylko MY SAMI!

Nie baliśmy się
deszczu, śniegu ani mrozu.
Nikt nie miał alergii
na kurz, trawę ani na krowie mleko.
Mieliśmy wolność i wolny czas,
klęski, sukcesy i zadania.
I uczyliśmy się dawać sobie radę!

Pytanie za 100 punktów brzmi:
Jak udało się nam przeżyć???
A przede wszystkim:
Jak mogliśmy rozwijać naszą osobowość??? 

Pewnie,
można powiedzieć,
że żyliśmy w nudzie, ale...***8230;kuśwa,
przecież byliśmy szczęśliwi !!!



Wszystkie czasy w strefie CET. Aktualna godzina: 18:08.

Powered by vBulletin® Version 3.9.0 LTS
Copyright ©2000 - 2026, vBulletin Solutions Inc.