![]() |
Może... nie bez wychodzenia z domu, nie bez lekarzy i nie przez Internet, ale za to mniej kontrowersyjnie. Tak też można:
Centralny Rejestr Niespokrewnionych Dawców Szpiku i Krwi Pępowinowej (CRNDSiKP) przy "Poltransplancie" w Warszawie. Dokładniejsze informacje na: http://www.poltransplant.org.pl/crndsikp.html http://www.szpik.info/index.php |
Poczekamy, zobaczymy. Samo nie ucichnie przecież.
|
Cytat:
bo polski szpital nie ma co robić tylko wysyłać pojazd z ludźmi po szpik (polskiego dawcy zamieszkałego w okolicy) do Niemiec, serio godne podziwu. Była afera o ustawę *lub czasopisma* teraz będzie afera o *lub pobytu* - poszukaj poczytaj. Reszty nie komentuję, zobaczymy - ja bym do DKMS teraz już nawet nie poszedł, są inne polskie ośrodki mogące to robić. Jako założyciel tematu nie broń DKMS, jeśli wszystko jest OK to sam się obroni. |
Cytat:
Cytat:
Cytat:
Cytat:
|
No proszę, aż sobie obejrzałem:
http://www.tvp.pl/publicystyka/magaz...0-2245/2639880 |
Cytat:
|
DKMS NIEMCY - to jest filia w Polsce.
Polecam poczytać :P Odsyłając próbki możecie dostać wezwanie do pobrania szpiku w NIEMCZECH aby pomóc komuś w Polsce polski szpital musi sprowadzać wasz szpik z NIEMIEC. Głupie ? Oczywiście. Oddając szpik w DKMS bogacisz przede wszystkim szpitale NIEMIECKIE. Doda to niemądra blądyna. Jak chcecie oddać szpik to poszukajcie czegoś polskiego... |
Już wysłałem swój zestaw. Po 3 miesiącach powinienem otrzymać kartę dawcy :)
Zachęcam do rejestracji Panie i Panowie :spoko: |
Zważywszy na bezinwazyjną metodę pobierania szpiku, może warto jeszcze dodać, że w porównaniu z dawcą nerki (bo przecież też pobiera się je od osób żyjących ) niebezpieczeństwo zagrażające dawcy szpiku jest niewspółmiernie mniejsze, by nie powiedzieć minimalne.
W pierwszym przypadku konieczny jest zabieg operacyjny, możliwość wystąpienia powikłań o wiele bardziej prawdopodobna, no i sam dawca zostaje jednak w jakiś sposób okaleczony, bo przecież organizm nie ma możliwości zrekompensowania tej straty. A jednak wiele osób decyduje się podjąć takie ryzyko. Okoliczności są tutaj może nieco inne. Przeszczepy nerek od żywych dawców, to zwykle przeszczepy rodzinne, więc nie ma tu raczej mowy o anonimowości, a dawcę i biorcę łączy mocna więź emocjonalna. Biorca bywa też często w tej komfortowej sytuacji, że to on (w przypadku, gdy jest już osobą dorosłą ) może powiedzieć ***8222;nie***8221; i poczekać, aż trafi się dawca anonimowy (przeszczep ze zwłok ). Zwalnia w ten sposób bliską osobę od decyzji oddania narządu. Decyzji, która na pewno zawsze budzi lęk. Inaczej jest w przypadku przeszczepu szpiku: Dawca oddając go w drodze aferezy nie naraża się na jakiś szczególny dyskomfort i właściwie nic nie traci, jako że zdrowy organizm szybko nadrobi ilość utraconych komórek krwiotwórczych. Zyskuje***8230; jeżeli ma to dla niego znaczenie, ogromną wdzięczność biorcy i nowy rodzaj więzi emocjonalnej, jaka na pewno go z nim połączy. Czytając wspomnienia dawców nie zauważyłam, by biorcy byli im obojętni, raczej wręcz przeciwnie. Ale tutaj na dawcy spoczywa o wiele większa odpowiedzialność: Biorca szpiku zwykle potrzebuje przeszczepu natychmiast. To jest zawsze wyścig z czasem, a możliwość wyboru ***8211; żadna. Może liczyć tylko i wyłącznie na szpik pobrany od żywego dawcy i na jego (dawcy) dobrą wolę. Tu nie ma alternatywy ***8211; przeszczep ze zwłok. Potrzebujący to w większości ludzie bardzo młodzi, często dzieci. W momencie wezwania do przeszczepu, to dawca - zgadzając się lub nie - w dużym stopniu decyduje o ich losie. Ze względu na konieczność dużej zgodności pomiędzy dawcą i biorcą szpiku, jak i ze względu na wciąż niewystarczającą liczbą zarejestrowanych dawców, akcja warta promocji, zaś dla wszystkich, którzy zdecydowali się zostać dawcami życia, ogromny szacunek. Ale raz jeszcze powtórzę ***8211; że decyzję przemyśleć należy, również pod kątem odpowiedzialności. Biorąc pod uwagę związane z zabiegiem (choćby minimalne) ryzyko, należy też rozważyć sprawę niespodziewanego wezwania. Zastanowić się nad tym, czy chcę ryzykować, choćby w tym minimalnym stopniu dla kogoś zupełnie mi obcego i czy potrafię w razie potrzeby potraktować wezwanie priorytetowo. Wyznawane przez nas życiowe zasady też nie są tutaj bez znaczenia***8230; Mogłabym powtórzyć za Jarsonem: co będzie, jeżeli zrezygnuję w chwili, gdy to ja otrzymam wezwanie, bo***8230; akurat jadę na wakacje albo zwyczajnie się boję? Podejmujmy więc takie decyzje mądrze i rozważnie... |
Przyjac mozna z duza pewnoscia, ze powiklania po wkluciach dozylnych czy podskornych sa niewielkie takie jak siniaki, opuchniecia czy bardzo rzadko zakazenia (o to musi sie przede wszystkim dawca juz postarac). Bol przy takich 'zabiegach' jest znikomy, chyba ze ktos tkliwy wyjatkowo jest.
Skutki uboczne znieczulenia ogolnego zalezne osobniczo sa, widzialem zroznicowane wiekowo, od b. mlodych do starszych, osoby po takowych na swoim i kolegow oddziale-wymiotow nie uswiadczylem, ani nie slyszalem by wystepowaly. Oczywiscie, jezeli nie zostanie dopilnowane by dawca nie jadl przed zabiegiem, moze dojsc do wymiotow i zadlawienia, a dalej spiaczki. Bol glowy to normalka akurat. Zdrowemu, takim ma byc dawca, ketoprofen czy inny srodek nie zaszkodzi, a ten dyskomfort zostanie zniesiony. Problem z oddawaniem moczu-od tego sa praktykanci i salowe, czyli przynoszenie i wynoszenie kaczek/basenow, a pozniej zawsze mozna skorzystac z wspomagajacych srodkow-powszechnych i na recepte. |
Cytat:
Separacja komórek krwiotwórczych z krwi obwodowej jest zabiegiem bezinwazyjnym, nie wymaga znieczulenia ogólnego ani dłuższego pobytu w szpitalu. |
Na pewno warto o tym pisać, bo nasze rejestry dawców to podobno kropla w morzu, a znalezienie odpowiedniego, to jak szukanie igły w stogu siana. W przypadku szpiku wymagana jest niemal identyczna zgodność tkankowa, a ludzie zakwalifikowani do przeszczepu zwykle nie mogą zbyt długo czekać.
Myślę jednak, że decyzja o zostaniu potencjalnym dawcą powinna być decyzją świadomą i przemyślaną. I na pewno może być taka, w przypadku, kiedy ktoś podejmuje ją nie pod presją chwili (bo ktoś bliski walczy z czasem ), ale dlatego, że po prostu czuje potrzebę niesienia pomocy innym. Nie trzeba się wtedy spieszyć. Można rozważyć wszystkie za i przeciw, zastanowić się nad swoją decyzją. Poszperać w Internecie: dowiedzieć się, jakie stosuje się metody pobranie szpiku (wydaje mi się, że dzisiaj przeważa juz raczej bezinwazyjna ), przeanalizować zagrożenia i odpowiedzieć sobie na pytanie, czy mam odwagę taką decyzję podjąć. Warto może też posłuchać, co mają na ten temat do powiedzenia Ci, dla których stała się ona faktem dokonanym, a więc dawców i biorców (nie koniecznie tylko szpiku ). Wciąż odbywają się spotkania takich osób i na pewno nietrudno znaleźć coś na ten temat w Internecie. |
Sumując, dobrze, że są odważni ludzie na tym świecie i chwała im za to.
|
Powiklania moze miec rowniez ratownik.
Czlowiek bez dawki szpiku umrze predzej czy pozniej (raczej predzej), tak samo jak dawca, ktory rowniez moze zachorowac dzien po odmowie. 2% to niewielki ewentualny koszt, wzgledem zysku jakim jest zdrowie drugiego. Ryzyko zawsze jest, to nie matematyka, ze wynik mozna w 100% przewidziec. |
Czy przez reanimację rozumiesz próbę uratowania życia?
W takim razie to porównanie jest trochę bez sensu. Mówimy przecież o powikłaniach w wyniku zabiegu przeprowadzanym na zdrowym człowieku, który nie poddając się temu zabiegowi na pewno będzie zdrowy. Reanimacja to próba uratowania człowieka, który w przeciwnym razie umrze. To zupełnie inna sytuacja. |
| Wszystkie czasy w strefie CET. Aktualna godzina: 17:12. |
Powered by vBulletin® Version 3.9.0 LTS
Copyright ©2000 - 2026, vBulletin Solutions Inc.