Forum CDRinfo.pl

Forum CDRinfo.pl (https://forum.cdrinfo.pl/)
-   Off topic (https://forum.cdrinfo.pl/f5/)
-   -   Głupota na drodze (https://forum.cdrinfo.pl/f5/glupota-drodze-23542/)

joujoujou 14.07.2006 00:21

Cytat:

Napisany przez Prezesik
[...] nie powinno się rozpatrywać tego w kontekście: kiedyś było lepiej, teraz gorzej [...]

Kiedy to prawda, czemu nie zaprzeczają wcale Twoje późniejsze słowa:
Cytat:

Napisany przez Prezesik
Żaden system szkolenia nie będzie dobry, jeżeli nie będzie odpowiednich dla niego wykonawców - w tym przypadku instruktorów nauki jazdy.
[...]

Szczęściarz z Ciebie, że miałeś takiego instruktora, ponoć w dzisiejszych czasach to rzadkość.
Ja mam podobne doświadczenia co Superrmario, chociaż moje prawko jest jeszcze "niepełnoletnie" (17 lat minęło 4 lipca). Też uważam, że jest gorzej teraz. :smutny:

Predi 13.07.2006 22:11

ja tylko mam nadzieje ze jak juz, to taki kretyn zabije sie sam, nie krzywdzac nikogo innego :|

bezmyslnosc ludzka nie ma granic, jest noc, miedzy 1 a druga, wyprzedzam jakies auto, nagle widze rowerzyste naprzeciwko......... nie wiem co s******la wtedy uratowalo, czy zdazylem juz sie schowac, czy uciekl do rowu... kretyn by zginal z wlasnej durnoty, a nieprzyjemnosci mialbym ja..... powod? nieoswietlony rower... niby taka mala lampka, a z daleka widac ze ktos jedzie i nie wyprzedze... nie ma lampki? wyprzedzamy zanim taki ***** pojawi sie w swietle jeszcze krotkich lub juz dlugich... za pozno


ps. glowna prawda o "nauce" jazdy w naszym kraju.... ona "uczy" jak zdac egzamin.... nie jak jezdzic

Prezesik 13.07.2006 21:52

Cytat:

Napisany przez superrrmario
Cieszę się, że ktoś podjął temat "wariatów drogowych". Z Waszych postów wnioskuję, że jesteście w większości "młodymi kierowcami". Jeżdżę samochodem już 25 lat (amatorsko) i mógłbym napisac grubą książkę o "przygodach" , które mnie spotykały na drodze. Uważm, że obecny system szkolenia jest beznadziejny. Mój instruktor uczył mnie rzeczy potrzebnych na drodze, niezbędnych do bezpiecznego i czytelnego dla innych użytkowników prowadzenia pojazdu. Uczył mnie przede wszystkim kultury na drodze. Wpoił mi używania kierunkowskazów ZAWSZE . Wiele osób śmeszy, że manewrując na podwórku przed blokiem (przód, tył ze skrętami żeby się wygrzebać z parkingu) używam kierunkowskazów. To jest odruch wystawiania palca przy skręcie kierownicy. Zabierał mnie podczas jazd poza Łódź, żebym nabrał obycia z szosą a nie tylko ulicami miasta. Pozwalał mi na szosie przekraczać prędkość (oczywiście tam gdzie warunki na to pozwalały). Nauczył mnie wielu praktycznych sztuczek, których teraz na kursach ne ma, lub instruktorzy są do d... Pozdrawiam i życzę wszystkim szerokiej drogi i gumowych drzew.

ja myślę, że nie powinno się rozpatrywać tego w kontekście: kiedyś było lepiej, teraz gorzej (lub odwrotnie).
Zawsze twierdziłem i będę się przy tym upierać, że najważniejszy jest człowiek. Żaden system szkolenia nie będzie dobry, jeżeli nie będzie odpowiednich dla niego wykonawców - w tym przypadku instruktorów nauki jazdy.
Ja miałem instruktora, który podobnie jak Twój wpajał mi kulturę jazdy. Najważniejszą jego zaletą jest to, że ten człowiek potrafi rozmawiać z ludźmi i umie dotrzeć do każdego. Umie przekazać kursantowi, że na drodze, jak wszędzie również nie można zapominać o kulturze. Więcej - tu trzeba o niej pamiętać bardziej niż zwykle, co pozwala jeździć bezpiecznie i czerpać przyjemność z prowadzenia samochodu. Nigdy nie dopuszcza kursanta do egzaminu nie mając pewności nie tylko, że go zda, ale i będzie dobrym kierowcą. Dodam, że oprócz mnie jeszcze ośmiu moich znajomych miało kurs u tego Pana i wszyscy zdaliśmy za pierwszym razem.

superrrmario 13.07.2006 21:03

Cieszę się, że ktoś podjął temat "wariatów drogowych". Z Waszych postów wnioskuję, że jesteście w większości "młodymi kierowcami". Jeżdżę samochodem już 25 lat (amatorsko) i mógłbym napisac grubą książkę o "przygodach" , które mnie spotykały na drodze. Uważm, że obecny system szkolenia jest beznadziejny. Mój instruktor uczył mnie rzeczy potrzebnych na drodze, niezbędnych do bezpiecznego i czytelnego dla innych użytkowników prowadzenia pojazdu. Uczył mnie przede wszystkim kultury na drodze. Wpoił mi używania kierunkowskazów ZAWSZE . Wiele osób śmeszy, że manewrując na podwórku przed blokiem (przód, tył ze skrętami żeby się wygrzebać z parkingu) używam kierunkowskazów. To jest odruch wystawiania palca przy skręcie kierownicy. Zabierał mnie podczas jazd poza Łódź, żebym nabrał obycia z szosą a nie tylko ulicami miasta. Pozwalał mi na szosie przekraczać prędkość (oczywiście tam gdzie warunki na to pozwalały). Nauczył mnie wielu praktycznych sztuczek, których teraz na kursach ne ma, lub instruktorzy są do d... Pozdrawiam i życzę wszystkim szerokiej drogi i gumowych drzew.

Patrix 13.07.2006 20:37

Cytat:

Napisany przez malaczarna
a dwóch ok. 19-20 lat chlopaczkow bawi sie

chciałas powiedzeć "chłopów" niestety ich rozum nie był proporcjonalny do wieku, nie dorośli jeszcze do odpowiedzialności posiadania dokumentu prawa jazdy - ciekawe gdzie rodzice ? bo skoro z nich takie lamy to powinni dalej być pod ich parasolem...
efekt psa łańcuchowego puszczonego luzem... dostaje świra

I tacy niedorozwinięci idioci mnie najbardziej wkurzaja bo po ich wieku powinno się już czegoś po nich oczekiwać.

andrzejj9 13.07.2006 20:32

Cytat:

Napisany przez woitas
nie chciałem zakładać nowego tematu, więc zabawiłem się w archeologa...
a co... raz można :P

o co mi biega.
jadąc autem notorycznie widzę downów wykonujących taki mniej więcej manewr:
hamulec -> a po kilku sekundach kierunkowskaz po czym skręt w wybranym kierunku (zamiast odwrotnie: kierunkowskaz -> hamulec a potem skręt).

do czego zmierzam?
jest to niesamowicie niebezpieczny manewr, który stanowi wprost niewyobrażalne zagrożenie na drodze.
powoduje dezorientację kierowcy jadącego za tym pojazdem, stwarza niebezpieczeństwo wjechania w tył tego kierowcy (ni z tego, ni z owego delikwent hamuje nie wiadomo dlaczego) oraz może spowodować kolzję z kierowcą wykonującym manewr wyprzedzania.

normalnie szlag mnie trafia jak widzę takiego idiotę i czasem żałuję, że nie pracuję w drogówce, bo waliłbym mandatami aż miło.

Z moich obserwacji wynika, że kierunkowskaz dla niektórych staje się powoli przeżytkiem.. Nie wiem, czy ci ludzie są aż tak bezmyślni, czy po prostu mają w całkowitym poważaniu innych użytkowników drogi..

Jest jeszcze jeden problem - często osoby nie dają kierunkowskazu, bo myślą, że w danym miejscu nie ma nikogo, którego powinni o zamierzonym manewrze poinformować. Nie widzą niestety, że często ta informacja może być ważna, dla zupełnie niespodziewanej osoby - np. rowerzysty, którego nie widzą, albo pieszego na przejściu..


Ten i podobne problemy na pewno z czasem opiszę na swojej stronie (www.drogi.ovh.org). Codziennie obserwuję różne tego typu sytuacje i mam już wiele przemyśleń z nimi związanych, z czasem na pewno wszystkie je opiszę. Na razie na stronie jest jeden artykuł na ten temat, bardziej ogólny, ale jeśli ktoś ma ochotę, to zapraszam do lektury :)

http://drogi.ovh.org/index.php?optio...d=54&Itemid=44

Igloo 13.07.2006 20:21

najlepiaj kupi***263; kraza z demobilu i wtedy mo***380;na mie***263; na takich *****i wywalone. jedyny zonk to spalanie :(

malaczarna 13.07.2006 20:16

kiedys stoje na przystanku (poprzednie wakacje) ok. godziny 16 (wracalam z pracy), a dwuch ok. 19-20 lat chlopaczkow bawi sie w taki sposob: gaz, hamulec, gaz, hamulec po czym gaz do dechy i ich nie ma. akurat stalam z kolezanka i zastannowilam sie glosno na ktorym drzewie sie rozbija?? oczywicie inni kierowcy bluzgali na smarkaczy.
wsiadlam w autobus i nagle slychac karetke i policje, nie caly przystanek dalej jeden z tych chlopaczkow wylecial przez szybe samochodu, a drugi swoim samochodem odjechal jakby to nie jego kolega rozbil sie. niestety zabawa tego chlopaka skonczyla sie smiercia.
po kilku dniach kolezanka siostry przychodzi zaplakana i mowi ze byla na pogrzebie swojego ukochanego-to byl wlasnie ten malolat.

Patrix 13.07.2006 19:47

Cytat:

Napisany przez IceManSpy
Ja bym oparł się na desce rozdzielczej i patrzył na jej twarz :D . Ciekawe co by zrobiła?

no może sie nie operałem ale siedziałem sobie wygodnie patrzac jak na idiote hehe:fiu:

IceManSpy 13.07.2006 19:45

Ja bym oparł się na desce rozdzielczej i patrzył na jej twarz :D Ewentualnie pomachał.

Patrix 13.07.2006 19:35

faktycznie temat archeolog jeszcze wtedy prawka nie mia***322;em :D

ostatnio mia***322;em fajna sytuacje:
wjechalem w jednokierunkowa na moim osiedlu, patrze a z przeciwka jaka***347; baba pod pr***261;d jedzie wielce wzburzona widz***261;c moj samoch***243;d rozk***322;ada r***281;ce na boki co teraz, co ja robie, hehe ja zrobi***322;em to samo sekundy mijaja za mna juz nastepne auto tr***261;bi ostatecznie babkso wrzuci***322;o wsteczny...
idiot***243;w(ek) nie brak, jada jak swiete krowy pod pr***261;d bo wiadomo na skr***243;ty...

Kris 13.07.2006 19:10

Ostatnio jak patrz***281; na takich baran***243;w, to w 90% kobity... czyli owce raczej... niestety taka prawda, skr***281;caj***261; nawet bez kierunku, zaje***380;d***380;aj***261; drog***281;, nie mam zbyt dobrego zdania o babkach za kierownic***261;...

Prezesik 13.07.2006 18:42

często ludzie bez wyobraźni wcale nie wrzucają kierunkowskazu.
Mnie najbardziej denerwują *****e, którzy specjalnie jadą wolniutko i czekają aż zaczniesz ich wyprzedzać. Gdy zaczynasz ten manewr ci z nienacka przyspieszają i zajeżdżają drogę. Ostatnio widziałem kolizję 3 samochodów spowodowaną w ten sposób, sam ledwo uniknąłem w niej udziału, a sprawca całego zamieszania tylko wystawił środkowy palec, uśmiechnął się szyderczo i odjechał. Na szczęście ktoś spisał jego numery.

IceManSpy 13.07.2006 18:13

Niestety takich jest coraz wi***281;cej,a czasem to w og***243;le w***322;***261;czaj***261; kiernkuwspakz kiedy skr***281;caj***261;, lub po skr***281;cie.

woitas 13.07.2006 17:57

nie chciałem zakładać nowego tematu, więc zabawiłem się w archeologa...
a co... raz można :P

o co mi biega.
jadąc autem notorycznie widzę downów wykonujących taki mniej więcej manewr:
hamulec -> a po kilku sekundach kierunkowskaz po czym skręt w wybranym kierunku (zamiast odwrotnie: kierunkowskaz -> hamulec a potem skręt).

do czego zmierzam?
jest to niesamowicie niebezpieczny manewr, który stanowi wprost niewyobrażalne zagrożenie na drodze.
powoduje dezorientację kierowcy jadącego za tym pojazdem, stwarza niebezpieczeństwo wjechania w tył tego kierowcy (ni z tego, ni z owego delikwent hamuje nie wiadomo dlaczego) oraz może spowodować kolzję z kierowcą wykonującym manewr wyprzedzania.

normalnie szlag mnie trafia jak widzę takiego idiotę i czasem żałuję, że nie pracuję w drogówce, bo waliłbym mandatami aż miło.

Patrixs 20.07.2003 23:02

Cytat:

Patrix napisa***322;(a)
Ja kiedyś jechałem (nie jako kierowca ;)) było już ciemno,
jedziemy już tak jakiś czas i mija nas samochód, mryga światłami, tato zastanawia sie o co mu chodzi, a po paru sekundach po hamulcach wydar - czarne bmw ktos se zaparkowal na drodze, nie oswietlone, bez trojkąta, nic nie widac grrr

ludzka glupota nie zna granic


Możliwe, że ten koleś poszedł w kszaczory, albo wystawił auto na rozbicie, bo potrzebował kasy z ubezpieczenia, a nie chciało mu się szukać nabywcy, albo poprosu co najbardziej prawdopodobne to był idiota... tak czy inaczej mógł kogoś uszkodzić :(

Adik 20.07.2003 21:31

a propos "informowania" psychicznych kierowcow: ja co prawda nie jestem kierowca (samochodu), ale rowerkiem czesto po drogach jezdze i moge powiedziec, ze niektorzy "kierowcy" to po prostu skonczeni *****e. na przyklad jadac rowerem po ulicy (bez pobocza) jade jak najblizej krawedzi drogi, a tu naraz 30 cm kolo mnie przejezdza 120 km/h jakis poj*eb. oni chyba na prawde nie maja mozgow... ale najgorsi sa ci, ktorzy sie "skradaja" samochodem za rowerzysta podjezdzaja jak blisko sie da i nagle ni z tad ni z owad daja po klaksonie, a rowerzysta malo zawalu nie dostaje... dla takich mam tylko 2 recepty: albo dogonic sqr*wiela na swiatlach i "poczestowac" kluczykiem jego maske czy drzwi, albo na przyklad "niechcacy" zachaczyc jego lusterko, tak zeby przypadkiem sie posypalo na ziemie w drobny mak...
moze to nie jest zbyt inteligentne wyjscie, ale jak ***** chce sie zabawic, to czemu nie...- niech sie bawia obie strony

Patrix 20.07.2003 13:00

Ja kiedyś jechałem (nie jako kierowca ;)) było już ciemno,
jedziemy już tak jakiś czas i mija nas samochód, mryga światłami, tato zastanawia sie o co mu chodzi, a po paru sekundach po hamulcach wydar - czarne bmw ktos se zaparkowal na drodze, nie oswietlone, bez trojkąta, nic nie widac grrr

ludzka glupota nie zna granic

Eliasz 20.07.2003 12:44

Najlepiej zawsze wozić ze sobą w samochodzie kij do baseballa...;)
Pzdr.

andrzejj9 19.07.2003 22:43

Cytat:

puch napisa***322;(a)

W konkretnej cytowanej sytuacji kierowca ciężarówki nie zjechał, bo droga była wąska, z drzewami i głębokim rowem - gdyby zjechał, wpadłby do rowu i przewrócił się, albo uderzył w drzewo, a najprawdopodobniej jedno i drugie. Nie dziwię się więc, że nie zjechał.

I slusznie :) Jakbym jechal ciezarowka i zobaczyl takiego glupka z przodu, tez bym w niego przywalil

puch 19.07.2003 22:39

Cytat:

andrzejj9 napisał(a):
(...) faktycznie widzac jadacy samochod z naprzeciwka, nawet wiedzac, ze to on jedzie pod prad, mozna a nawet trzeba zjechac,
Jasne! O ile pamiętam, gdzieś na samym początku Kodeksu Drogowego jest nawet przepis mówiący, że obowiązkiem każdego uczestnika ruchu drogowego jest uczynienie wszystkiego co możliwe aby uniknąć wypadku, nawet jeśli wymagałoby to złamania innych przepisów drogowych. W myśl tego przepisu kierujący nie może bezwzględnie ezgekwować swoich praw, lecz ma obowiązek np. zjechać na pobocze, przecinając ciągłą linię, żeby uniknąć zderzenia z jadącym z przeciwka wariatem, wyprzedzającym na trzeciego. Jeśli tego nie zrobi, też może być pociągnięty do odpowiedzialności - za to, że bezwzględnie egzekwował swoje prawo do swojej połowy jezdni i nie zrobił nic, aby uniknąć wypadku. Poza tym, każdy, kto ma choć trochę instynktu samozachowawczego, będzie próbował uciekać, jeśli oczywiście będą po temu warunki. Sytuację tę oczywiście wykorzystują do końca różni bezczelni cwaniacy, wymuszający na jadących z przeciwka zjeżdżanie na pobocze.

W konkretnej cytowanej sytuacji kierowca ciężarówki nie zjechał, bo droga była wąska, z drzewami i głębokim rowem - gdyby zjechał, wpadłby do rowu i przewrócił się, albo uderzył w drzewo, a najprawdopodobniej jedno i drugie. Nie dziwię się więc, że nie zjechał.

andrzejj9 19.07.2003 22:30

Cytat:

puch napisa***322;(a)
Już dawno stwiedzono, że to nie surowość kary odstrasza, tylko jej nieuchronność. Gdyby gość wiedział, że jak tylko się wychyli, dostanie mandat, ale to na mur, na 100%, w dowolnym miejscu, o dowolnej porze dnia i nocy, i załapał 15 mandatów jednego dnia, to może by to coś dało - choć w przypadku ludzi "nieprowadzących rozumu" nawet wtedy miałbym wątpliwości.

Dokladnie. Kiedy bylem przez pewien czas w Ameryce, zwrocilem na jedno uwage. Tam, kiedy normalnie jezdzisz, policja nie rzuca sie w oczy, ale jesli tylko przekroczysz w jakikolwiek sposob przepisy, od razu sie znajdzie :) Nie wiadomo skad i jak, ale mozesz byc pewny, ze tak bedzie ;) I taka nieuchronnosc kary sprawia, ze przepisy sa respektowane, a kierowcy dwa razy zastanawiaja sie nad tym, co robia. No i jazda automatycznie robi sie bezpieczniejsza, bo wszyscy kretyni, jesli takowi sie znajda, bardzo szybko sa eliminowani. Jak jest u nas, wszyscy wiedza...

andrzejj9 19.07.2003 22:27

Cytat:

bgn napisa***322;(a)
jako czlowiek, ktoremu taki 22-letni kretyn rozbil auto ( na szcescie nic mi sie nie stalo) i jeszcze dodatkowo poza swoim dwa inne marzy mi sie taki scenarium.
Przyjezdza policja, daje mi Kalacha -kretyn siadaw swoim aucie - lub tym co z niego pozostalo, a ja odreagowuje stres.
A powaznie powinno sie karac nie tylko mandatami za przekraczanie predkosci, ale zabieraniem w trybie administracyjnym a nie sadowym prawa jazdy, a za jazde po pijanemu konfiskowanie narzedzia przestepstwa. I robienie tego konsekwentnie.
=

Z kalahem to przesada, ale gdyby to cholerne prawo w Polsce bylo przez kogokolwiek respektowane... Nikt nie boi sie jechac 120 na ograniczeniu do 70, bo wie, ze i tak szansa, ze ktos go zlapie jest minimalna, a zreszta nawet jesli, to i tak nic mu nie zrobia, a moze nawet od mandatu sie wymiga... A o jezdzie po pijanemu do lepiej w ogole nie mowic. Teoretycznie od razu traci sie za to prawo jazdy, a praktycznie kazdego dnia w Polsce zatrzymywanych jest kilka tysiecy kierowcow kierujacych po pijanemu. Prawo zadny traci moze 1% z nich, a i to raczej bardzo optymistycznie zalozenia. Prawo w Polsce jest niestety w wiekszosci wypadkach jedynie na papierze, a kiedy wszyscy czuja sie bezkarnie, to i nieodpowiedzialnie jezdza...

andrzejj9 19.07.2003 22:18

Cytat:

puch napisa***322;(a)
Kretyni nie myślą, więc nic im nie da do myślenia.
Kolega-lekarz miał niedawno takiego pacjenta, kierowcę przywiezionego z wypadku, który spowodował. Facet wyprzedzał i zderzył się czołowo z ciężarówką, jadącą z przeciwka. Facet w ogóle nie rozumiał, że to on popełnił błąd. Cały czas miał wielkie pretensje do kierowcy tej ciężarówki, że tamten nie uciekł do rowu i nie uniknął w ten sposób zderzenia. Absolutnie nie poczuwał się do jakiejkolwiek winy. W ogóle nie było z nim żadnej rozmowy - żadne argumenty nie trafiały. Nawet później, gdy facet wyszedł z szoku i wydawałoby się, że powinien uruchomić rozsądne myślenie.
Niestety, obawiam się, że nie zadziała nic, poza wyjątkowo surowym systemem egzaminowania najpierw, a potem wyjątkowo surową egzekucją na drodze - przez policję, stojącą za każdym krzakiem.

Faktycznie, sam sie nawet spotkalem z takim systemem myslenia.... W sumie to do konca go nie krytykuje, bo faktycznie widzac jadacy samochod z naprzeciwka, nawet wiedzac, ze to on jedzie pod prad, mozna a nawet trzeba zjechac, ale bez przesady. Jak mozna uznawac za pewnik, ze kierowca z naprzeciwka nam ustapi, a potem miec do niego pretensje, ze tego nie zrobil?!? To juz jest naprawde glupota. Takim osobom powinno zabierac sie prawo jazdy, bo predzej czy pozniej doprowadza do naprawde tragicznego w skutkach wypadku...

puch 19.07.2003 22:04

Cytat:

pali napisa***322;(a)
(...) Wymusiłoby to wzięcie odpowiedzialności za własne czyny.


Żeby wziąć odpowiedzialność za swoje czyny w swoje ręce, trzeba do tego dorosnąć, mieć wyobraźnię, tzn. umieć sobie wyobrazić konsekwencje swoich czynów, żeby w świadomy sposób tymi czynami kierować. Ci ludzie jednak nie mają wyobraźni - a dowodzą tego na każdym kroku.

Wyobraźmy sobie sytuację - wcale nie hipotetyczną - to konkretne miejsce w Polsce. Wąska, kręta, bardzo uczęszczana szosa, wijąca się między pagórkami, a więc widoczność kiepska - jadące z przeciwka samochody widzi się w ostatniej chwili. Miejsca na wyprzedzanie nie ma w ogóle - pobocza prawie nie ma, płytki rów, drzewa. Zakręty są na tyle ostre, że same już wymuszają poważne zmniejszenie prędkości. Wyprzedzanie w tych warunkach jest bardzo ryzykowne. I władze drogowe potwierdziły to: zakaz wyprzedzania, podwójna ciągła linia, ciągła linia na poboczu (= zakaz zatrzymywania się), ograniczenie do 40. I w tych warunkach ciągle trafiają się wariaci, próbujący tam wyprzedzać. Gdy zobaczą kogoś z przeciwka, na chama wciskają się na/przed wyprzedzany samochód, zmuszając do hamowania albo po prostu spychając do rowu i na drzewa. (w dodatku zupełnie nie ma to sensu, bo kawałek dalej droga się prostuje i można wyprzedać do woli).

W tej konkretnej sytuacji ludzie ci wykazują nie tylko całkowity brak poszanowania przepisów. Wykazują też całkowity brak szacunku dla kogoś - czyjegoś życia i zdrowia, i całkowity, totalny brak wyobraźni. Czy rozsądkowi kogoś takiego można pozostawić samodzielną decyzję o tym, czy w ogóle może jeździć?

Cytat:



Tak samo jego rodzice, którzy dają mu samochód. Gdyby nie było egzaminu, rodzice sami sprawdziliby jego umiejętności.




Nie zgadzam się! Rodzice są często dokładnie tak samo pozbawieni rozumu, jak rzeczony nastolatek. Jakże inaczej wytłumaczyć fakt, że np. kupują dzieciakowi auto "za maturę" czy nawet wcześniej, i puszczają samopas. Często zresztą sami dają przykład. Przecież rodzice też muszą być zupełnie pozbawieni wyobraźni, jeśli nie zdają sobie sprawy z tego, do czego dzieciakowi potrzebne jest auto w weekendowy wieczór!

Cytat:



Człowiek, który sam kupuje samochód, też musiałby chwilę zastanowić się, czy potrafi.




Przy założeniu, że sam "prowadzi rozum" i ma trochę samokrytycyzmu. Są ludzie bardzo pewni siebie mimo np. bardzo kiepskich umiejętności technicznych i bardzo słabych predyspozycji w ogóle do prowadzenia samochodu.

Cytat:



Szkoły jazdy uczą parkowania i powolnej jazdy po mieście. Na egzaminie to samo. Absolwent tego systemu nie ma pojęcia co zrobić, gdy mu na zakręcie tylne koła uciekają.




Tu akurat zgadzam się. System np. amerykański, gdzie kandydat uczy się "w praniu" sprawdza się lepiej.

Dlatego też - jak słyszałem - myśli się o wprowadzeniu istotnych zmian prawnych, zmieniających tryb uzyskiwania uprawnień do kierowania.

Wzorem USA i wielu państw zachodnich w pierwszym okresie po uzyskaniu prawa jazdy młodzi ludzie mieliby bardzo ograniczone uprawnienia - na przykład zakaz wożenia rówieśników, zakaz jazdy nocą, poważne ograniczenie prędkości - okazuje się, że takie ograniczenia, pod warunkiem oczywiście, że są surowo egzekwowane przez policję - są bardzo skuteczne i bardzo istotnie ograniczają liczbę wypadków powodowanych przez (często pijanych!) nastolatków, wożących się z kumplami. Po prostu tego nie wolno robić i już! Problem tylko w tym, że tam jest policja, która to dość bezwzględnie egzekwuje, a taki nastolatek ma pewność, że jeśli zrobi jeden wyskok, będzie miał przerąbane na długo - nie dostanie prawa jazdy, a więc nie będzie miał jak dojechać do szkoły, na uczelnię, do pracy... A więc nie dostanie żadnej sensownej pracy... A przede wszystkim kumple wyśmieją, bo oni wszyscy mają auta i jeżdżą, a on nie... To chyba najpoważniejszy argument!

Dopiero po jakimś czasie taki młody człowiek mógłby się ubiegać o pełne prawo jazdy, pod warunkiem oczywiście, że w tym okresie próbnym nic się nie stanie.

I to popieram!

Kto z forumowiczów widział ostatnio na trasie policyjny radiowóz patrolowy? W innym miejscu niż za krzakami, na długim, prostym odcinku, gdzie ludzie zawsze przekraczają prędkość, ale nie jest to szczególnie niebezpieczne? Kto widział radiowóz po prostu patrolujący szosę, zwłaszcza w niebezpiecznych miejscach? Bo ja już bardzo dawno nie!

Remix 19.07.2003 21:13

Witam!

jechalem z miesiac temu z 3 kolesiami i jakis typ tak zajechal mi droge, ze o maly wlos nie rozwalilem kola na krawezniku! Zaczalem sie na niego wydzierac przez okno, a on mi pokazal "fucka"! Wysiedlem z auta i podszedlem do niego, skubaniec z bezczelnym usmieszkiem mnie wybluzgal! paranoja! nie wytrzymalem, musialem mu dwa cepy sprzedac. Gosc zwatpil i odjechal. mam nadzieje, ze sie 3 razy zastanowi, zanim komus zajedzie droge. Takich akcji (moze bez tych cepow) to we Wrocku mam mase - najgorsi kierowcy sa z Poznania i Walbrzycha (jezdzaja pod prad, na czerwonych przejezdzaja, zajezdzaja droge, nie uzywaja kierunkowskazow itp.).

pali 19.07.2003 20:48

Cytat:

puch napisa***322;(a)
[...]
Niestety, obawiam się, że nie zadziała nic, poza wyjątkowo surowym systemem egzaminowania najpierw, a potem wyjątkowo surową egzekucją na drodze - przez policję, stojącą za każdym krzakiem.

Co do policji, owszem, zgadzam się.

Ale co do egzaminowania - nie. Uważam, że najlepsze byłoby całkowite zniesienie egzaminu. Wymusiłoby to wzięcie odpowiedzialności za własne czyny.

Dostający prawo jazdy 18-latek może mieć mylne wrazenie, ze wszystko umie. Tak samo jego rodzice, którzy dają mu samochód. Gdyby nie było egzaminu, rodzice sami sprawdziliby jego umiejętności. Uważam, że zrobią to lepiej niż egzaminator, z wielu powodów.

Człowiek, który sam kupuje samochód, też musiałby chwilę zastanowić się, czy potrafi.

Bowiem odpowiedzialność prawna za wypadek byłaby taka sama. Karty rowerowe już nie istnieją, rowerem można spowodować nawet śmiertelny wypadek i rowerzysta może za to ponieść karę. Tak samo mogłoby być z samochodami.

Szkoły jazdy uczą parkowania i powolnej jazdy po mieście. Na egzaminie to samo. Absolwent tego systemu nie ma pojęcia co zrobić, gdy mu na zakręcie tylne koła uciekają.

Ktoś może powie, ze bałby się jeździć ze świadomością, ze może przed nim jedzie człowiek, który pierwszy raz jest za kółkiem. Spokojnie - jeśli ktoś robił prawko w lecie, to jadąc po pierwszym sniegu,
właśnie siedzi pierwszy raz za kólkiem...

Po zniesieniu prawka (do czego nie dojdzie... :) ) szkoly jazdy nie znikłyby. Zostałyby najlepsze i uczyły prawdziwej jazdy.

puch 19.07.2003 20:40

Już dawno stwiedzono, że to nie surowość kary odstrasza, tylko jej nieuchronność. Gdyby gość wiedział, że jak tylko się wychyli, dostanie mandat, ale to na mur, na 100%, w dowolnym miejscu, o dowolnej porze dnia i nocy, i załapał 15 mandatów jednego dnia, to może by to coś dało - choć w przypadku ludzi "nieprowadzących rozumu" nawet wtedy miałbym wątpliwości.

Poza tym, niestety, jest chyba spora grupa ludzi, którzy te 500 zł. mają przy sobie "na lody" i takiego mandatu nawet nie odczują - stać ich chyba na to, by takich mandatów płacić nawet kilka dziennie...

Jakiś czas temu słyszałem w radio, że w Finlandii prawodawcy wyszli z założenia, że kara ma być nie jednakowa dla wszystkich, tylko równie dotkliwa dla wszystkich, i mandaty czy grzywny wyliczane są jako procent rocznych dochodów - bogaci płacą więc odpowiednio więcej. Podobno parę miesięcy temu drogówka złapała jakąś szychę z Nokii i musiał zapłacić jakieś dziesiątki czy setki tysięcy dolarów... podobno zaskarżał to prawo jako sprzeczne z konstytucją, która gwarantuje wszystkim równość wobec prawa. Nie wiem, jak to się skończyło, ale popieram.

bgn 19.07.2003 20:26

jako czlowiek, ktoremu taki 22-letni kretyn rozbil auto ( na szcescie nic mi sie nie stalo) i jeszcze dodatkowo poza swoim dwa inne marzy mi sie taki scenarium.
Przyjezdza policja, daje mi Kalacha -kretyn siadaw swoim aucie - lub tym co z niego pozostalo, a ja odreagowuje stres.
A powaznie powinno sie karac nie tylko mandatami za przekraczanie predkosci, ale zabieraniem w trybie administracyjnym a nie sadowym prawa jazdy, a za jazde po pijanemu konfiskowanie narzedzia przestepstwa. I robienie tego konsekwentnie.
Strach ogarnia , jak trzeba wniedziekle rano wracac przez wioski lub jechac przez nie z soboty na niedziele.
Ale kalach wydaje sie najlepszy

puch 19.07.2003 18:53

Cytat:

andrzejj9 napisa***322;(a)
Moze popatrzyc z politowaniem ;)

Faktem jest jedna, ze praktycznie nie wymyslisz nic takiego, co daloby takiemu kretynowi do myslenia.


Kretyni nie myślą, więc nic im nie da do myślenia.

Cytat:


Dopoki sie nie rozwali, to nie zrozumie.

Nawet jak się rozwali (i kogoś przy okazji) to też nie zrozumie. Z definicji. Bo jako kretyn "rozumu nie prowadzi".

Kolega-lekarz miał niedawno takiego pacjenta, kierowcę przywiezionego z wypadku, który spowodował. Facet wyprzedzał i zderzył się czołowo z ciężarówką, jadącą z przeciwka. Facet w ogóle nie rozumiał, że to on popełnił błąd. Cały czas miał wielkie pretensje do kierowcy tej ciężarówki, że tamten nie uciekł do rowu i nie uniknął w ten sposób zderzenia. Absolutnie nie poczuwał się do jakiejkolwiek winy. W ogóle nie było z nim żadnej rozmowy - żadne argumenty nie trafiały. Nawet później, gdy facet wyszedł z szoku i wydawałoby się, że powinien uruchomić rozsądne myślenie.
Niestety, obawiam się, że nie zadziała nic, poza wyjątkowo surowym systemem egzaminowania najpierw, a potem wyjątkowo surową egzekucją na drodze - przez policję, stojącą za każdym krzakiem.

andrzejj9 19.07.2003 17:16

Moze popatrzyc z politowaniem ;)

A tak serio, to ja jestem dosc mlodym kierowca (raptem niecaly rok stazu) i jestem jeszcze bardzo telerancyjny i wyrozumialy na drodze, tak wiec raczej sie nad tym nie zastanawiam. Faktem jest jedna, ze praktycznie nie wymyslisz nic takiego, co daloby takiemu kretynowi do myslenia. Dopoki sie nie rozwali, to nie zrozumie. Mozna tylko miec nadzieje, ze jesli to zrobi, to nikomu innemu nie stanie sie krzywda...

Patrixs 19.07.2003 16:38

Głupota na drodze
 
Hello.

Jak informujecie innego kierowce, który mało co nie rozwalił wam samochodu przez swoją brawure i pewność siebie lub głupotę i nie znajomość przepisów o tym, że źle jedzie?? Ja uważam, że zwykłe pokazywanie środkowego palca czy mruganie "długimi" na nikim już nie robi wrażenia, nie którzy się już do tego przyzwyczaili.

Może ktoś zna lepsze sposoby. :)

pozdrawiam


Wszystkie czasy w strefie CET. Aktualna godzina: 09:15.

Powered by vBulletin® Version 3.9.0 LTS
Copyright ©2000 - 2026, vBulletin Solutions Inc.