Forum CDRinfo.pl

Forum CDRinfo.pl (https://forum.cdrinfo.pl/)
-   Humor (https://forum.cdrinfo.pl/f27/)
-   -   Dopisz sie.. (https://forum.cdrinfo.pl/f27/dopisz-sie-32657/)

Zetoxa 26.07.2008 15:22

i spowodował awarię czellendżera :ysz:

szczuru 25.07.2008 22:10

...Jednak nie wiedzia***322; ze tak naprawde to nie podpia***322; si***281; do s***261;siada tylko do Tajnej Bazy danych NASA...

icemac 22.04.2008 08:03

Cytat:

Napisany przez Zetoxa (Post 923401)
...
Kobieta była wniebowzięta :spoko:

uuu weeeeeeeeee brawo, brawo :help:

Zetoxa 22.04.2008 07:55

... podpiął się na skrętkę, do sąsiada, który przypadkowo zapłacił za rachunek.
Kobieta była wniebowzięta :spoko:

prometeusz 21.04.2008 22:07

tego bylo juz za wiele. Cale szczescie ze..

ed hunter 21.04.2008 22:02

kobieta te***380; nie my***322;a si***281; od 3 tygodni

prometeusz 21.04.2008 21:58

Wiec nie jest tak zle pomslal - wystarczy siasc do klawiatury - wystukac przelew i bedzie dobrze:D.
Niestety bez pradu okazalo sie to niewykonalne.
Musial biedaczysko wyjsc z domu. Tak wyjsc. Nie robil tego juz ponad 3 tygodnie.
Bal sie, z poczatku chcial kobiete poslac, ale ...:D

ed hunter 21.04.2008 21:52

bo nikt nie zap***322;aci***322; rachunku...

prometeusz 21.04.2008 21:21

Czy on wie ze mi dzis znow prad zabiora - cos tam wymamrotal sobie pod nose.
Dranie jedne . I juz mial na koncu jezyka gdy znow zabraklo pradu.
Siedzial sam w swoim pokoju, bylo ciemno. Nie mial nawet swieczki.
Ostatnia poszla kilanascie dni temu. Nikt sie nie spodziewal ze moze znowu sie to zdarzyc ||

woitas 19.04.2008 13:46

wtem na horyzoncie z ob***322;ok***243;w mg***322;y wy***322;oni***322; si***281; nale***380;***261;cy do rzadkiego gatunku ssak***243;w roo yea ceeg hu oss (w sk***243;rcie rycho)...

icemac 17.04.2008 14:00

u***347;miechni***281;te od ucha do ucha wypatrywa***322;y nast***281;pnej ofiary :>

Zetoxa 17.04.2008 13:56

aż się zabzykał na śmierć:'(
pogrzeb był piękny, kolorowy :ognie:
wszystkie dziwki niosły trumnę:spoko:

icemac 17.04.2008 13:07

bzyka***322; co pod r***281;k***281; wskakiwa***322;o :hahaha:

Zetoxa 13.04.2008 07:44

lecz generałowi to zupełnie nie przeszkadzało.

Mich@ł 12.04.2008 15:18

tyle, ***380;w p***322;ci m***281;skiej :szczerb:

SpeedFreaK 12.04.2008 15:06

Statek ten z zewn***261;trz przypomina***322; kosmicznego superniszczyciela, ale po zajrzeniu do ***347;rodka dowiadujemy si***281;, i***380; genera***322; znalaz***322; si***281; na pok***322;adzie kosmicznego burdelu z mn***243;stwem dziwek do wyboru :D

Mich@ł 12.04.2008 14:11

gdy genera***322; ju***380; usta otwiera***322;, aby spe***322;ni***263; , jak wtedy my***347;la***322;, zachciank***281; ksi***281;***380;niczki, teleportowa***322; go Thor z Asgardu na sw***243;j nowy statek nazwany Alf.

woitas 12.04.2008 14:07

niestety, ksi***281;***380;niczka by***322;a nawalona po imprezce w reality TVN i be***322;koc***261;c nie wiedzia***322;a, ***380;e jej s***322;owa zabrzmia***322;y zgo***322;a podobnie, jak "lick my pussy". Genera***322; spojrza***322; na ni***261; podejrzliwie, nie wiedz***261;c co o tym s***261;dzi***263;. Nagle nasz***322;o go ol***347;nienie "w sumie czemu nie, niech ma" po czym...

Reetou 11.04.2008 12:16

lekk***261; gryp***281;...

Tymczasem w bardzo odleg***322;ej galaktyce ksi***281;***380;niczka Lei'a, kt***243;ra cudem unikn***281;***322;a ***347;mierci z r***261;k predatora, powtarza***322;a w k***243;***322;ko trzymaj***261;c si***281; kurczowo ramienia gen. O'Neilla "Beam us up, Scotty".

Jarson 11.04.2008 11:54

Tymczasem nie tylko telewizja TVN zauwa***380;yla, co dzieje si***281; w barze... Wypadki ogl***261;da***322; te***380; pewien forumowicz jednego z polskich for***243;w dotycz***261;cego (z za***322;o***380;enia) tematyki storage i takich tam, niejaki Jarson... Czyni***322; to niejako przy okazji - na zaj***281;ciach ze statystyki. Prowadz***261;ca zaj***281;cia spojrza***322;a z ciekawo***347;ci w monitor Jarsona, kiedy czyta***322; akurat post:

Cytat:

Napisany przez woitas (Post 918917)
kt***243;re chwyta***322; ***322;apczywie w swe r***281;ce, pieszacz***261;c, ss***261;c i k***261;saj***261;c im sutki, a one jak szalone jedna po drugiej j***281;cza***322;y w dreszczach ekstazy i podniecenia...

panowie, zaraz zrobi nam si***281; z tego powie***347;***263; porno :P

"Kurrrrr... tego tam" pomy***347;la***322; Jarson. Na szcz***281;***347;cie przypomnia***322; sobie, ***380;e inni maj***261; gorzej - Zygfryd w***322;a***347;nie dowiadywa***322; si***281; u lekarza, ***380;e poprzedniej nocy z***322;apa***322;...

woitas 11.04.2008 09:56

a co dopiero w dziur***281;... ale do tego wr***243;cimy p***243;***378;niej.
tak wi***281;c jak wspomniano, ci***281;***380;ko by***322;o trafi***263; w dziub, ale widz***261;c przechodz***261;cych obok harcerzy kto***347; ostatkiem si***322; zapyta***322; nie***347;mia***322;o: "panowie... blep... pomo***380;ecie?" a oni jak jeden m***261;***380; w duchu harcerskim rykn***281;li basem: POMO***379;EMY!
pomogli... nawaleni w trzy trupy za***380;ygali 3 sto***322;y, 6 pisura***243;w i 2 bluzki azjatyckich kr***243;wek... na drugi dzie***324; TVN pokaza***322; bulwersuj***261;cy materia***322; o pijackiej orgii w 10 edycji Big Brother...

prometeusz 10.04.2008 18:11

Tym razem nie bylo juz tak wesolo. Ciezko bylo trafic w dziub:D

Sunna 10.04.2008 16:59

...kawalkade jarka na autostradzie i nie bylo juz jarka.
A to kolejna kolejna okazja by sie napic.
Kufle poszly ponownie w ruch.

Zetoxa 10.04.2008 16:34

...i w tym momencie zaatakowała Al-kajda:sciana:

prometeusz 10.04.2008 15:41

Tak to byl to czego im w tej chwili trzeba bylo:D

icemac 10.04.2008 15:32

bo nam w grad***322;ach zasycha. Jak powiedzieli tak uczynili i ... czekali na nast***281;pne rozdanie

prometeusz 10.04.2008 15:29

Dosc tego wykrzyknal wlasciciel Baru. Napijmy sie:D
:kolejka:

woitas 10.04.2008 14:15

kt***243;re chwyta***322; ***322;apczywie w swe r***281;ce, pieszacz***261;c, ss***261;c i k***261;saj***261;c im sutki, a one jak szalone jedna po drugiej j***281;cza***322;y w dreszczach ekstazy i podniecenia...

panowie, zaraz zrobi nam si***281; z tego powie***347;***263; porno :P

szczuru 08.04.2008 13:15

Z dorodnymi wymionkami ;p

ksviper 08.04.2008 12:37

Powiedzia***322; to dziadziu***347; - mia***322; na my***347;li wybicie stada - i sprowadzi***322; kolejne busiki z pi***281;knymi zdrowymi dorodnymi dziewczynkami :)

Reetou 08.04.2008 11:19

Koniec.

||

Zetoxa 08.04.2008 10:21

niestety, azjatyckie krówki były zarażone chorobą wściekłych krów,
i stado musiało zostać wybite:(

woitas 07.04.2008 16:54

...Jak pomy***347;la***322; tak zrobi***322;. Z***322;apa***322; za kom***243;rk***281;, wykr***281;ci***322; sobie tylko znany numer i po 30 minutach pod owy bar podjecha***322; busik pe***322;en m***322;odych, j***281;drnych azjatyckich kr***243;wek z du***380;ymi wymionami a***380; prosz***261;cymi si***281; o wyssanie z nich tego, co ka***380;dy prawdziwy facet od niemowlaka pragnie... mleko prosto z piersi...

prometeusz 06.04.2008 22:55

orginalnych sesji reklamowych, a nie jakis tam spotkan:D

SpeedFreaK 06.04.2008 22:52

...za***322;atwi***263; panienki do orgii

prometeusz 06.04.2008 22:49

tak to bylo to, to byl strzal w dziesiatke:taktak:
Teraz pozostalo jedynie

SpeedFreaK 06.04.2008 22:48

...mocnego alkoholu do ust :D

prometeusz 06.04.2008 22:39

|| co tam raz sie zyje :D - wykrzyknal, niestety dostal przy tym zadyszki.
musial czym predzej wstrzyknac sobie dawke ...

Reetou 06.04.2008 22:33

Niestety zdawa***322; sobie z tego spraw***281;, ***380;e jego 84 letnie serce nie wytrzyma***322;o by takiej zabawy...

SpeedFreaK 06.04.2008 22:31

...ot***243;***380; jeden ze sta***322;ych klient***243;w tego***380; przybytku uzna***322;, ***380;e niez***322;ym pomys***322;em by***322;oby zorganizowanie grupowej orgii...

prometeusz 06.04.2008 22:29

i to bylo to:taktak:
zatrowalam powiedziala po chwili namyslu:D.
Tymczasem w pobliskm barze mlecznym narodzila sie nowa mysl

SpeedFreaK 06.04.2008 22:26

... ***380;e wystarczaj***261;co du***380;o, by spr***243;bowa***263;...

prometeusz 06.04.2008 22:22

nie, dosc tego powedziala.
szybki sex to nie dla mnie:D, ile ja mam lat - pomyslala sobie....

SpeedFreaK 06.04.2008 22:16

...pu***347;ci***263; si***281; w wir sexualnej rozkoszy...

szczuru 05.04.2008 01:26

Cytat:

wszystko to obserwowala mala dziewczynka. Patrzyma z niedowierzaniem jak on ro robihttp://forum.cdrinfo.pl/../../images/smilies/zeby.gif
Cytat:

A Zygfryd sta***322; obok, od niechcenia gryz***261;c ***378;d***378;b***322;o trawy, nie zastanawiaj***261;c si***281;, ile ps***243;w nasika***322;o na nie wcze***347;niej, ani nie my***347;l***261;c o niczym szczeg***243;lnym - ot, tak, zastanawia***322; si***281;, jak okre***347;li***263; wielko***347;***263; dentysty, skoro w tamtych czasach (o dziwo) o miniakach jeszcze nikt nie s***322;ysza***322;...
...Tymczasem ma***322;a dziewczynka nagle sobie przypomnia***322;a ***380;e Magda to jej matka. Dziewczynka kilkana***347;cie lat wcze***347;niej zwia***322;a z domu bo ta suka (czyt. jej matka, Magda) jej nie karmi***322;a. Dziewczynka nie mog***322;a do niej podej***347;***263;, nie mog***322;a si***281; ujawni***263; bo teraz pracowa***322;a jako tajna agentka na us***322;ugach jej Kr***243;lewskiej mo***347;ci w Brytyjskich s***322;u***380;bach wywiadu (mia***322;a nawet "dwa zera"). Nie mog***322;a si***281; zdradzi***263;, mimo ***380;e tak bardzo chcia***322;a...

Jarson 04.04.2008 23:01

A Zygfryd sta***322; obok, od niechcenia gryz***261;c ***378;d***378;b***322;o trawy, nie zastanawiaj***261;c si***281;, ile ps***243;w nasika***322;o na nie wcze***347;niej, ani nie my***347;l***261;c o niczym szczeg***243;lnym - ot, tak, zastanawia***322; si***281;, jak okre***347;li***263; wielko***347;***263; dentysty, skoro w tamtych czasach (o dziwo) o miniakach jeszcze nikt nie s***322;ysza***322;...

prometeusz 04.04.2008 21:29

wszystko to obserwowala mala dziewczynka. Patrzyma z niedowierzaniem jak on ro robi:D

ed hunter 04.04.2008 15:41

Wstawia***322; on drewniane z***281;by, ale zaw***380;dy mocne przeogromnie, albowiem z grabu je wytwarza***322;. Wbija***322; je na sta***322;e w dzi***261;s***322;a, tym samym pie***324;ki po z***281;bach wybija***322; przez brod***281;, lub wbija***322; do m***243;zgu.

prometeusz 04.04.2008 13:43

tymczasem dentysta tylko na to czekal.
Tak, taki mial przydomek rosly drab wielkosci 3-ech miniakow:D

Zetoxa 04.04.2008 12:09

Magda, westchnął cicho Zygfryd,
nie masz ty dzisiaj czasem terminu do dentysty???

Jarson 04.04.2008 12:01

Rankiem Zygfryda obudzi***322; radosny chichot. ***321;eb bola***322; go t***281;go, ale zmusi***322; si***281; do otwarcia oczu, szczeg***243;lnie, ***380;e co***347; mu zanadto ko***322;o jajek zawiewa***322;o, co nie nale***380;a***322;o do szczeg***243;lnie mi***322;ych dozna***324;, gdy***380; poranek by***322; mro***378;ny. Ujrza***322; Magd***281;, kt***243;ra ***347;mia***322;a si***281; rado***347;nie (ods***322;aniaj***261;c swoje trzy ostatnie z***281;by), patrz***261;c na ods***322;oni***281;te intymne zak***261;tki Zygfryda...

Zetoxa 29.03.2008 01:10

"o nie" - krzyknęła szeptem Magda
tak łatwo się nie wykręcisz, bydlaku((
... i zasnęła:spie:

prometeusz 29.03.2008 00:55

:jupi: zawolal . Wlasnie byl po 4-ym :piwo:-ie
I co teraz bedzie - chyba pora spac:D

Zetoxa 29.03.2008 00:36

... która po usunięciu 11 ciąży była w doskonałym humorze i w świetnej kondycji:spoko:

Burak_PL 19.10.2005 14:40

Cytat:

Napisany przez Jerry from hell
zmeczony podbojami zasnął. Obudził się i zobaczył że w łóżku obok niego leży smok. Chwycił za miecz i jednym cięciem odciął mu głowe. Poczwara rzucała się na boki chcą go dopaść ostatkiem sił i swoimi ostrymi pazurami wyrwać mu serce. Zygfryd wstał dobił bestie która jeszcze charczała i postanowił poszukać łba bestii coby sobie przybić wypchane trofeum do ściany. Znalazł ją w kącie. Chwycił za kłaki i podniósł do góry. Popatrzył jej w oczodoły i rzekł: Cholera to byłaś ty Zdzicha? Nie poznałem Cie bez makijażu.......... Walnął browarka i wyszedł z domu..............

.....tam spotkał kumpli. By zabic strate poszedł na jeszcze jednego i jeszcze jednego az poznał Magdę ........

Jerry from hell 19.10.2005 00:39

Cytat:

Napisany przez Burak_PL
@sobi1 boHaterem.

...........zabijał smoki, ratował piękne królewny, aż.........


zmeczony podbojami zasnął. Obudził się i zobaczył że w łóżku obok niego leży smok. Chwycił za miecz i jednym cięciem odciął mu głowe. Poczwara rzucała się na boki chcą go dopaść ostatkiem sił i swoimi ostrymi pazurami wyrwać mu serce. Zygfryd wstał dobił bestie która jeszcze charczała i postanowił poszukać łba bestii coby sobie przybić wypchane trofeum do ściany. Znalazł ją w kącie. Chwycił za kłaki i podniósł do góry. Popatrzył jej w oczodoły i rzekł: Cholera to byłaś ty Zdzicha? Nie poznałem Cie bez makijażu.......... Walnął browarka i wyszedł z domu..............

sobi1 10.10.2005 17:13

Cytat:

Napisany przez sobi1
... bochaterem...

Ale plama. Blad sie wkradl :D

Burak_PL 10.10.2005 15:12

@sobi1 boHaterem.

...........zabijał smoki, ratował piękne królewny, aż.........

sobi1 10.10.2005 13:14

... w ktorej On byl glownym bochaterem...

juicepp 10.10.2005 08:08

....i przysnila mu sie super strategia ;)......

sobi1 09.10.2005 22:45

Cytat:

Napisany przez juicepp
...stał przy nim Kosa, ponury człek, w szarej bluzie z kapturem trzymajacy w ręku laptopa, podszedł do niego, po czym usiedli obok siebie...
Kosa rzekł: "masz jedną szanse na wybawienie swojej duszy! Musisz zagrać i zgładzić Judasa na Space Pioneers!"...
Zyg kwięknął "ależ ja nie wiem co to jest!"
Kosa: "nie wiesz co to SP?! to najlepsza gra internetowa online, kosmiczne podboje, coś ala ogame lecz 1000 razy lepsze, musisz tam zagrac i pokonać Judasa, to Twoja tajna misja! Tylko w ten sposob unikniesz zagłady! MASZ! trzymaj! oto Twoj laptop! niechaj Ci służy dzielnie! Masz na wykonanie zadania 1 ROK!"
Po czym Kosa odszedł...Zyg usiadł, odpalił najnowszą Opere 8.5, zarejestrował sie na www.spacepioneers.pl i oddał sie lekturze FAQ w Spacepedii....

...a po chwili zasnal i snil i snil...

-Kowalik- 09.10.2005 13:39

Oj, temat się zblokował :P :P

-Kowalik- 07.10.2005 03:33

... i doszedł do wniosku że ortografia w pierwszym poście jest do d_upy i jego autor powinien zaglądać do słownika...


:::edit:::
3:33 :)

juicepp 06.10.2005 20:53

...stał przy nim Kosa, ponury człek, w szarej bluzie z kapturem trzymajacy w ręku laptopa, podszedł do niego, po czym usiedli obok siebie...
Kosa rzekł: "masz jedną szanse na wybawienie swojej duszy! Musisz zagrać i zgładzić Judasa na Space Pioneers!"...
Zyg kwięknął "ależ ja nie wiem co to jest!"
Kosa: "nie wiesz co to SP?! to najlepsza gra internetowa online, kosmiczne podboje, coś ala ogame lecz 1000 razy lepsze, musisz tam zagrac i pokonać Judasa, to Twoja tajna misja! Tylko w ten sposob unikniesz zagłady! MASZ! trzymaj! oto Twoj laptop! niechaj Ci służy dzielnie! Masz na wykonanie zadania 1 ROK!"
Po czym Kosa odszedł...Zyg usiadł, odpalił najnowszą Opere 8.5, zarejestrował sie na www.spacepioneers.pl i oddał sie lekturze FAQ w Spacepedii....

MacGyver 06.10.2005 20:26

Cytat:

aż nagle...
...zjawiła się tajemnicza postać. Zyg nie widział jej ale czuł jej zapach przypominający przypalone naleśniki na patelni Ediego które miał okazje jeść podczas przyjęcia u cioci Gieni. Zygu przycupnął, wyciągnął ręce przed siebie i zaczął szukać jakiegoś metalowego pręta lub czegokolwiek czym mógłby zabić ów "naleśnikowego człowieka"...w tym momencie poczuł dziwne mrowienie w okolicach oczu...stracił przytomność...gdy się obudził...

juicepp 17.08.2005 22:19

i wtery oczodołom Zyga ukazała się LAMA. Lama podeszła do Zygfryda i szybkim ruchem kopneła go z całej siły w lewe jądro...Zygfryd oniemiał z bulu i jego oczom ukazałą się postać Gienia który rzecze do niego: Ty niedogwałcie! JAK smiałeś owijać linke wokoło karku żula! Teraz zapłącisz za Swe grzechy pionku! Czym prędzej Gienio wyciągnął z kieszeni Ibuprom, zaapliklował 4 tabletki zeby nie rozbolała go głowa od wrzasku Zyga i wydłubał Mu oczy...od tej pory ślepy Zyg musiał sobie radzić bez wzroku....aż nagle...

zick 12.08.2005 10:15

...lepiej za późno niż jeszcze później.
Zygu wytargał z kieszeni nóź RAMBO , który zaj***ał swojej teściowej , tamtego pamiętnego dnia.
Szybkim ruchem odkręcił busolkę na rękojeści kosy i wyciągnął linkę do duszenia.
Zwinnym ruchem, niczym Bruce w Wejściu Smoka, je**ął salto w tył , nie dotykając stopami podłoża owinął linke wokół karku żula i zaciskając ją z całych sił , wycedził przez zęby...
Co ? !!! Ku***wa !!!
...

ed hunter 12.08.2005 09:37

gdy nagle uświadomił sobie, że ta wyczówana obecność "kogoś" przerodziła się w gorący, śmierdzący oddech. Zygfryd zrozumiał - to musi być napalony Sasquatch :O .
Zimny pot oblał Zygfryda, wyobraźnia zaczęła podpowiadać niesmaczne obrazy, gdy raptem usłyszał...
- Chej, koleś masz drobne?
Wtedy wszystko stało się jasne. To nie Sasquatch. To żul. To nie jaskinia bez zakrętów. To tunel metra. A te straszne świecące oczy przed nim to...
Było za późno, lecz...

MacGyver 09.08.2005 18:40

...lecz nagle ów staruszek znikł. Zdziwiony tym zniknięciem Zygfryd ruszył w głąb wydająco się długiej i ciemnej jaskini. Po bliskim spotkaniu z 48, Zygfryda ciemność już nie przerażała, więc zapalił pamiętną latarkę i ruszył dalej. Po 10 minutach marszu Zygfryd poczuł, że powietrze jest "inne" co znaczy, że tunel którym sie poruszał jest nachylony pod pewnym kątem...Zygfryd schodził coraz niżej i niżej, zaczął się też trochę niepokoić gdyż od ostatnich 10 min czuł wyraźną obecność jeszcze "kogoś" za swoimi plecami... a czas płynie i płynie i pł...
- Uff, co jest? od godziny żadnego zaktętu, żadnej innej drogi, ide i niewiem gdzie ide :/
W tym momencie, trochę zdenerwowny Zygfryd, wyciągnął swoją piersiówkę i wypił wszystko co w niej było. Ruszył dalej...

Tribunal 09.08.2005 17:54

Zygfryd szedł tak przez zgliszcza zrujnowanego miasta.
Szedl i szedł a tu nic nowego tylko cegły i piach piach i cegły. Nagle poczuł brak podłogi pod stopami i wpadł do dziury było tam bardzo dziwnie podszedł do niego Staruch w białym szlafrok i powiedział:
-przybyłeś po nauki?
-Co kur***??? - Zreflektował Zygu
-Gówno i dostał soczystego kopa w dupe
- Stawaj do walki !
- Teraz bedzie wpier***! Rzekł Zygu i ruszył do ataku.....

CDN

Edwardo 29.03.2004 19:23

nie dosc ze ochraniala go od obrazen, to jeszcze dzieki Panu prowadzacemy w TV program "stopy, ktore lecza" z plytki zrobil parasol przeciwatomowy, co chronilo przed zabojczym promiwniowaniem gamma i alfa (iks tez). gdy po wybuchu oprzytomnial, przerazila go mysl, ze w promieniu kilkudziesieciu kilowetrow nie ma zywej duszy, a jak juz jest, to pewnie ma ze 3 glowy i parenascie par oczu....
podrapal sie pod pacha, zamyslal sie...

paja 29.03.2004 16:12

lecz zygfryd miał metalową płytkę w głowie która ochroniła go od obrażeń

MacGyver 29.03.2004 08:35

Cytat:

Napisany przez 47
i tu nagle spadła bomba atomaowa prosto na głowę Zygfryda zmieniając go i całe misto w kupę popiołu...

Czyżby już koniec historii Zygfryda ??

47 29.03.2004 08:30

i tu nagle spadła bomba atomaowa prosto na głowę Zygfryda zmieniając go i całe misto w kupę popiołu...

MacGyver 25.03.2004 12:08

....to był 47....Zygfryd pomyślał, że jak unicestwił ciapkiem sławego 48 to co nie stoi na przeszkodzie aby zabic (też) ciapkiem 47. Ruszył z impetem w jego stronę.....47 szybkim ruchewm wyją swoją Berete ale Zygfryd był szybki....w swoim bucie miał przymocowany wysuwany scyzoryk (to tak na wszelki wypadek)......dzgnął 6 razy 47 prosto w serce.......47 padł zaraz obok ciała szefa....wszędzie krew....obaj bylio martwi....Zygfryd cały w krwi Hitmana 47 wyszedł z biura............. w tem zadzwonił telefon stojący na birku martwewgo od 5 minut szefa.....Zygfryd chwycił za słuchawkę..."Chaalo!!!!!!!!"....."Mr. Zygfryd.....Matrix has You....."....Zygfryd oniemiał...zrozumiał, że żyje w Matrix'ie.....Opuścił biuro............ Była 1405 ZULU.........

47 25.03.2004 02:53

...kopniakiem wywalił drzwi i wpadł z miną "srajacego kota" do biura kierownika.
" ty #$#&^&, to był mój ulubiny spirit zabije cię za to" krzykną do zdziwionego szefa. Zdją lewy but a następnie skarpetkę i cisną ją w twarz szefa. Kieronik zzieleniał i upadł martwy na wypastowną podłogę. Nagle drugie drzwi prowadzące do biura otworzyły się...

paja 24.03.2004 17:56

...tak to był jego kochany misiek który tylko pozornie wygląda niewinnie misiek miał w sobie ukrytą setę wódy na ponure dni w pracy okazało się że za brał go szef by dać swojej pra pra pra wnuczce zygfryd wściekły żucił się w kierunku drzwi do pokoju szefa....

Macio.Men 24.03.2004 15:38

...Po przebudzeniu następnego dnia przypomniał sobie, że dawno nie był w pracy. Poszedł więc do biura. Szef go zaprosił do siebie i wyrzucił z pracy. Zygfryd poszedł do swego gabinetu, zabrał cały swój sprzęt i chciał wyjść, gdy zobaczył, że brakuje pewnej rzeczy...

47 24.03.2004 01:14

obudził o kopniak w głowe. Przestraszony zerwał się z łóżka chwycił pierwszą rzecz jaka wpadła mu w rękę i krzykną "ty @@%*%*& jak ci !#%$#$!% to %#^3 sie ^%#%$@#% nie podniesiesz ty %^#%3" w opowiedzi usłyszał tylko szyderczy śmiech, " ja ci sie #@!%%# POSMIEJE TY $%#%$#% !!!". "ciapem na 48 ciapem poje***** cie, ha ha" na to Zygfryd oszołomony kopniakiem nie biorąc po uwagę niebezpieczeństwa rzucił sie na 48 i zaczął go okładać ciapem, bił gdzie popadło, po minucie walki podniósł się ocierając czoło z krwi. Udał się do łazienki biarąc ze sobą najnowszy numer "Wygolone i nieosłonione". Siadł na kibelku i oddał się roskoszy nie będąc świadomym tego co się stało przed chwilą.
Po 5 min zadowolony i lekko zziajany opuścił kibelek i ruszył do sypialni. Po przekroczeniu progu ze zdziwienia upuścił swój ulubiony magazyn. Na podłoce leżał trup łysego faceta z wbitą w tyłek metalową plakietką z wygrawerowanym numerem 48. " a jednak za*** s***" pomyślał i położył się aby dokończyc tak brutalnie przerwany sen i z uśmiechem pomyślał "48 musiał odejść"... Była godzina 0421ZULU

MacGyver 23.03.2004 22:45

.........nieeeeeeeeeeeeeeee..........Zygfryd obudził się natychmiast i uderzył mocno głową w drugie łóżko, które znajdowało się bezpośrednio nad nim....."K***a.....<auć> ....Uff!!!.....to tylko sen....zły sen....48 nie zginął", Zygfryd dla pewności jeszcze uszczypnął się w rękę "Tak, to tylko sen....". Spojrzał na tykający zegar ..... była 0246 ZULU. Zalany potem poderwał się z łóżka i ruszył w kierunku łazienki....stanął przy lusterku i wpatrywał się w siebie.....był cały zalany potem, źrenice powiększone, cały czas czuł wewnętrzny strach, czegoś się bał, czuł obecność drugiej osoby za plecami ale nikogo tam nie widział, ręce trzęsły mu się jak galareta....była głęboka noc i nic oprócz tykającego zegarka nie było słychać..... Zygfryd postanowił przerwać tą dozę ciszy - włączył radio i poszedł wsiąść zimny prysznic.....zawsze to go uspokajało ale tym razem tak nie było.....dalej czuł obecność kogoś jeszcze .....to było dziwne uczucie...coraz bardziej czuł niepokój i lęk, ręce coraz bardziej mu się trzęsły ... "Co się ze mną dzieje" ***8211; powiedział i zakręcił kurek od prysznicu, wytarł i ubrał się. Gdy wchodził do pokoju poczuł coś dziwnego.....tak jakby ktoś wszedł prze okno i zaraz wyszedł bo w pokoju było zimniej....podszedł do okna i faktycznie było niedomknięte.....gdy je zamykał spostrzegł pod kaloryferem coś błyszczącego....zapalił lepsze światło i podszedł jeszcze raz by zobaczyć co to jest..."O k***a" ***8211; to co wziął do ręki jeszcze bardziej go przestraszyło, był to kawałek okrągłego złotego metalu z wygrawerowanymi liczbami 48... "Taki sam jak miał 48 gdy go pierwszy raz widziałem.....O cholera.....o k***a....on tu był gdy ja brałem prysznic....tylko czego chciał??...". Zygfryd od razu wziął się za przeszukiwania domu ale niczego nie znalazł i był tak zmęczony, że poszedł spać... gasząc światło znowu poczuł obecność "kogoś " za plecami ale jakoś zbytni się nie przejmował, był zmęczony, żeby teraz o tym myśleć.....Spojrzał na zegarek....była 0312 ZULU......zasnął......tik tak tik tak tik tak..........

Macio.Men 23.03.2004 21:48

Chcieliście telenoweli, więc proszę: :P

...Miał dziwny sen, który powtarzał się od pewnego czasu. No, może nie tyle sen, co osoba w nim się pojawiająca. Byla to Faustyna, jego sąsiadka. Zygfryd nie chciał tych snów. Gdyby to była jakaś fajna 20 latka, to super, ale Faustyna miała ponad 70 lat i zero zębów. Więc Zygfryd, sam nie wiedząc jak, wybrał się do niej. Zadzwonił dzwonkiem przypominającym rytmy dance lat '80. Otworzyła Faustyna w szlafroku i z rozwianym włosem. Zygfryd zaniemówił z wrażenia i przez chwilę stali tak w milczeniu. W końcu odezwal się "słuchaj no, weź ty stąd idź, bo ja zamiast śnić o zniszczeniu świata i bliźnich śnie o tobie babciu", na co ona odpowiedziała "spoko" i za godzinę popełniła samobójstwo. Zygfryd przeczytał o tym w gazecie następnego dnia. Pomyślał, że to bardzo fajnie, i nie mając nic lepszego do roboty wyszedł postrzelać z gumki od majtek w dzieci...

47 23.03.2004 21:41

..... otworzył oczy, rozejrzał sie po pokoju i poczuł przeszył go dreszcz. Niby wszystko było w porządku jednak coś złogo wisiało w powietrzu. To co widział było jakieś nie jasne, obrazy które docierały do jego mózgu było nie ostre, tak jakby oglądał telewizje i obraz delikatnie snieżył."Nic to" pomyślał iruszył w strone łazienki. Otworzył drzwi i stanął jak wryty. zamiast malutkiego pomieszczenia była ogromna przestrzeń, sciany miały kolor czerwony, jak by ociekały krwią, słychać było dziwne jęki i głosy. Wśród chałasu zdołał wyizolować jede głos, głos wołał" Max!!! Max!!!Max!!!". "Co do ch****a " pomyślał i chciał podrapać się w głowe, jednak zamiast miłogo dotyku własnej dłoni poczuł coś zimnego, spojrzał na swoją dłoń. Znajdował sie w niej Glock 17 z dymiącą jeszcze lufą. Podszedł do lutra. Zobaczył w nim siebie jednak ubrany był w skórzaną kurtkę i zakrwawiony biły t-shirt. "Co do ch****a " pomyslał znowu, jego zadumę przerwał głos w jego głowie, który kazał mu podążać za nim. Mimowolnie ruszył w stronę skąd dochodził. Dotarł do końca korytarza i zatrzymał się przed drzwiami z za których dochodziło wołanie. Powoli otworzył je i znowu staną jak wryty. Zobaczył dwóch łysych facetów, rozmawiali o czymś ale nie mógł usłyszeć, powli więc ruszył w ich stronę, rozmowa stawała sięcoraz głośniejsza. " Jesteś tylko moją marną podróbą, wybiłeś się na mojej reputacji, przypisywałeś sobie moje dzieła, z to musisz zginąć. Jest tylko jeden prawdziwy Hitman na świecie i to jestem ja - 47. Asta lavista baby".
Zygfryd poznał swojego wybawcę 48. Jednak on klęczał przed drugim Łysym facetem "o k**** 47" i chwilę później Zygfrydowi puściły znowu zwieracze. Jego wybawca przyją na twarz cztery kule wystrzelone ze srebnej Barell'y 47. Jego mózg rozprysknął sie po całym pomiesczeniu w tym na twarzy Zygfryda, ciało bez głowy powoli osuneło się na ziemie pod nogi 47.
Hitman zapalił papierosa, błysk zapalniczki oświeltił jego twarz dotychczas skrytą w mroku. Zygfryd spojrzał mu w oczy. Były one pozbawione jakichkolwiek emocji. Zimy drescze po raz kolejny dzisiaj przeszył Zygfryda. 47 spojrzał na niego i powiedział tylko jedno zdanie " jeszcze się spotkamy..." i wyszedł.
Zygfryd chwile stał jak wryty spojrzał na to co zostało z 48 i zemdlał....

MacGyver 23.03.2004 20:08

... że to był osobnik przypominający 48. Zygfryd w zasadzie już się przyzwyczaił do jego widoku ale jak zawsze to bywało przy kontaktach z Hitmanem Zygfryd zamarł, stał w bezruchu, nie wiedział co ma robić. Po 5 sekundach takiego stania w bezruchu i patrzenia w jeden i ten sam punkt - którym był plakat z Pamelą Andersen, który Zygfryd powiesił wczoraj po tym jak żona spaliła plakat z Edytą Górnik - Zygfryd w końcu się przełamał i przemówił swoim lekko przepitym głosem: ".....ttttttttto ttty....??", po tym co powiedział zaczął w myślach walić się w głowę mówiąc "No jasne że to on ...a któż by inny....Święty Mikołaj??....!!!...". 48 jak zwykle nic nie odpowiedział - "oni obaj w ogóle byli małomówni, w końcu są to Silent Assasin" pomyślał - tylko mrugnął i spojrzał na leżące przy drzwiach ciało komornika, Zygfryd spojrzał w tym samym kierunku i zobaczył rozwaloną głowę gościa który już w żadnym calu nie przypominał komornika ani w ogóle człowieka, jego głowa była doszczętnie rozwalona a jej "części" leżały na wycieraczce przy drzwiach wejściowych. W tym czasie przez Zygfryd rozum przeleciała myśl "Dlaczego to zrobił??....Dlaczego ja??....Przed czymś mnie bronił??....Ale przed czym??....". Gdy odwrócił głowę w kierunku w którym stał 48 to już go tam nie było, zobaczył tylko powolnie falującą w rytm wiatru zasłonę w jego oknie ...... było otworzone .... "Wyszedł przez drzwi pożarowe...." ***8211; powiedział. Zygfryd ani chwili się wahając szybko podbiegł do okna........zobaczył tylko szybko odjeżdżającą czarną limuzynę, nawet nie dostrzegł numerów, ale był pewny, że to 48. Teraz zrozumiał, że 48 na niego nie poluje. Była 2204 ZULU - Zygfryd położył się spać ale zaczął dogłębnie rozmyślać o tym co go ostatnio spotyka......tik tak tik tak tik tak tik tak ....... słyszał tylko tykający na ścianie zegarek..... tak się wsłuchał w rytm tykania zegarka, że zasnął .........................

Zbieżność nazwisk czysto przypadkowa

MacGyver 23.03.2004 19:10

Wow.......47, 48, 49, 50 .... aż strach pomyśleć co będzie dalej ;)
Poprzestańmy na 47 & 48 bo nam się horror latyno-amerykański (czyt. telenowela) tu zrobi ;) :D

Tribunal 23.03.2004 17:09

Byłą to jego własna twarz! Zygfeyd zmieszany tym widokiem powędrował to sypialni lecz żony już tam nie było nagle usłyszał głos dobiegający zza drzwi:
- Zygfryd! Zygfryd! Zygfryd nieco zmieszanym głosem zapytał:
-Czego?
- Natychmiast otwórz ty *****u tu komornik!
Zygfryd przerazony ze przyznał sie do tego ze jest w domu nei miał juz odwrotu, musiał stanąc twarzą w (ryj??) twarz komornika.
-Dzień dobry wieczór! Zakrzyknął komornik na wejściu. Zygfryd, a minę miał nie tęgą odpowiedział:
- Taaa... Elo!
Komornik nieco zmieszany tym powitaniem przystąpił do ogladania mieszkania, kiedy zakończył oględziny podszedł do Zygi i powiedział:
- No więc musze pna powiaAAAARGGHHHH.....
I padł z nożem w plecach na podłogę, Twarz zabocy komornika powoli wyłoniął sie z cienia i okazało sie że to był...
(C.D.N)

47 19.03.2004 00:00

... "o k*** !!!" pomyślał, "co jest grane, stara mi łysieje, to pewnie przez ten nowy szampon Wash&Shave, ale nic to" i połorzył Marte na łóżku i zaczą sie do niej dobierać(...)(CENZURA) :jem:
Trzy minutu później Zygfryd leżał zziajany i palił papierosa obok swojej kompletnie już łysej partnerki. nagle usłyszał ciche bzyczenie i pewnie by starał sie dowiedziec skad ten dzwiek pochodzi ale jakiś głos w jego głowie mówił "Jesteś wybrańcem, jesteś wybrańcem", lecz niespodziewanie z ust jego żony dobiegły dziwne jęki "nie może jeszcze do siebie dojść, Zygfryd ty ogierze" pomyślał, lecz głos w jego głowie brzmiał nadal " spójrz na jej tył głowy, spójrz...". Zygfryd powoli odłożył paierosa i ku swemu przerażeniu dostrzegł na potylicy swojej ukochanej cyfrę 50. Wiedział co ma zrobić, wstał, ubrał swoje bokserki z wychawtowanym numerem 49, którego wcześniej tam nie było i ruszył w strone kuchni. Powoli otworzył szuflade i zatrzymał swój wzrok na tasaku którego wcześniej użył do zabicia kuraka. Powoli podniósł go na wysokośc swojej twarzy aby móc mu sie lepiej przyjżeć. W zakrwawionym jeszcze ostrzu zdołał dojrzeć odbicie czyjejś twarzy....

Edwardo 18.03.2004 23:01

- Zygus! jestes tam? no... otwieraj szybciutko... co ci jest? - spytala zza drzwi Marta, zona Zygfryda
- Kochanie! nie uwierzysz! wypadly mi wszytkie wlosy! - sklamal, niewiedzac jak sie wytlumaczyc.
- Oj przestan... no juz! otwieraj!
Szarpnela za klamke i ujrzala lysego meza.
- Hmmm, rzeczywiscie... ale nie przejmuj sie... szczerze mowiac lepiej wygladasz bez wlosow niz z.
- Naprawde? - niedowierzal
- Taaak, naprawde! a teraz chodz do swojego Misiaczka, bo Misiaczek cos czuje sie niedopieszczony! - zamruczala
- Och Ty zwierzaku!
Zucili sie na lozko. Spojrzal na nia podnieconym wzrokiem. Wlozyl swojaj dlon w jej zlote wlosy i przejechal od czubka glowy do samych koncowek.
Z przerazeniem stwierdzil, ze wlosy osoby ktora na nim siedziala, zostaly mu w dloni...

Macio.Men 18.03.2004 22:09

...Obudził się z wrzaskiem. Czy to był tylko sen? Czy to wszystko się naprawdę działo? Przemyślał wszystko i odetchnął z ulgą. To tylko sen. Wstał i poszedł do łazienki. Schylił się po ręcznik do szafki pod umywalką, popatrzył w lustro i się przeraził. Ktoś go ogolił na łyso. W dodatku z tyłu głowy miał napisane "49". Chyba sami wiecie co to oznacza dla Zygfyda. Teraz jego kolej...

47 18.03.2004 20:45

..."Hello Zygfryd odezwał się głos za plecami Zygfryda. Zygfryd odwrócił sie bardzo powoli, po ostatnich przeżyciach tylko miał tylko jedną myśl "48", upuscił butelke którą wyją chwilę temu. Brzdzęk tłuczonego szkła rozległ sie po knajpie. "My nazwisko is Neo-strad, przyszedłem cie uwolnić, Muller has you". uczucie przerażenia opóściło Zygfryda, "to jakiś czub" pomyślał i już chciał zamówić kolejną butelke ketchupu gdy nagle w drzwiach pojwiła się postać. Gdyby Zygfryd spojrzał na nią to z pewnością rozpoznałby ją. Duży i łysy facet był przecież powodem jego problemów z rzołądkiem a tak własie wyglądał mężczyzna który wszedł. Zygfryd poczuł czyjąś dłoń na swoim ramieniu i chwilkę później leżał na ziemi. upadł twarzą prosto w wylany ketchup. Podniósł wzrok aby namierzyć gościa który mu to zrobił ale chilę później był wdzięczny ponieważ facet którego uznał za wariata skakał po scianach, biegał po suficie (jak wariat) i strzelał z dwóch "dziewiątek" do łysego faceta wykonujac, jak to się wydawało Zygfrydowi uniki w zwolnionym tępie. Jednak gościu był zbyt wolny, 48 trafił go butelką wina marki SzatoDeJabol rocznik bierzący prosto między oczy. Nestrad zdołał tylko jeszcze krzyknąć "RUN ZYGFRYD, RUN!!!!!!" i jego mózg wylądował na plakacie z napisem "Palenie szkodzi". Zygfryd chciał sie podnieśc ale przelatujący własnie przez bar bocian podciął mu skrzydła i ponownie wylądował twarzą w keczupie lekko oszołomiony. Usłyszał kroki, stwały się one coraz głosniejsze i zmierzały w jego kierunku. Nagle kroki ustały ale ciszę przerwał dzwięk, którego nie sposób było pomylic z żadnym inny- Zygfryd zamarł, po 10 latach w KGB nie mogł nie wiedziec co wydaje taki dzwiek a był to dzwięk odbezpieczanego Kałasznikowa.....

Edwardo 18.03.2004 01:51

Podszedl do szafy, rozwarl ja szeroko. Spojrzal do wnetrza. Dwanascie wieszakow czarnych garniturow spokojnie spoczywalo wewnatrz mebla.
- Hmm, ktory by tu wybrac?
Z zaklopotania podrapal sie pod pacha i cicho jeknal.
- Fak! musze chyba pache zmienic, bo coraz gorzej z ta.
Wyciagnal jeden z dwunastu czarnych wdzianek i pospoesznie sie przebral.
Spojrzal w lustro.
- Ale ze mnie dupa! Heh, juz wiem co koledzy w biurze widza we mnie. Zboki jedne...
- No trzeba sie zbierac! Rozprawimy sie z NIMI! - pomyslal
Podszedl do barku, lyknal tego i owego na odwage i zatrzasnal za soba drzwi.
Przechodzac obok pijalni piwa "Gwarek" spojrzal na zegarek.
- O zesz w morde! Juz pierwsza! Kogo ja znajde tam na gorze? pewnie Muller juz spi... a niech to, nie sie chlopak wyspi, jutro bedzie mial ciezki dzien.
Zakrecil sie na piecie i pchanl drzwi do knajpy.
Idac w strone baru, czul zimny wzrok panow siedzacych przy stolikach.
- Co bedzie dla Ciebie, Zlotus? - spytal wyzelowany barman.
- He? - spytal zdezorientowany Zygfryd. Podrapal sie pod pacha i cicho jeknal.
- No! jeszcze nie jeczymy... jeszcze nie pora! - wycedzil przez zeby barman, robiac przy tym mine jakby bylo mu niezwykle przyjemnie.
Z rekawa wyjal butelke ketchupu. Slychac bylo szmer na sali.
Nagle szmer odsuwanego krzesla i kroki.
Dzwiek ciezkich stapniec zblizal sie coraz bardziej...

Edwardo 18.03.2004 00:10

...Leżał tak około minuty, ale Zygfydowi wydawało się, że minęły całe lata. Nagle usłyszał głos "wstawaj cieciu'. Była to sprzątaczka, pani Maryna. "Jak ty do mnie mówisz" warknął Zygfyrd. "Oj weź idź" odpowiedziała Maryna. "Dobra" rzekł Zygfryd i poszedł umyć twarz z kału. Umył pysk i spojrzał w lustro. Stała za nim ta sama postać co zleciła mu zadanie wybicia królików. Odwrócił się, ale postaci tam nie było. "Za dużo tych tajemniczych postaci ostatnio cholercia" pomyślał. Wyszedł z łazienki i skierował zmęczone zwłoki do swego gabinetu i zamówił taksówkę. Zlazł na dół, poczekał 5 minut i nadjechało żółte auto. "Do domu na kanapę proszę" rozkazał kierowcy. "Robi się" odpowiedział i pojechali. Kierowca nie był ani tajemniczy, ani dziwny, właściwie to nie był żaden, jeżeli jest to możliwe, co bardzo zdziwiło Zygfyda, przeciez tyle tajemniczych i dziwnych postaci widział ostatnio. Dojechali. Zygfryd zapłacił i udał się do drzwi domu. Były otwarte. Wyciągnął swój bicz Indiany Jonesa i powoli wlazł do środka. Włączony telewizor, otwarta lodówka, ślady krwi. Nagle usłyszał głos za sobą "hello mr. Zygfryd" i odwrócił się. Zobaczył...

"Kur**!" - wykrzyknal!
"de javu? czy co?" - zdziwil sie?
"cholera! znowu kod zmieniaja! trzeba w koncu isc i rozprawic sie z nimi wszytkimi, z tymi na gorze, z Mullerem i reszta!" - zezloscil sie.

47 18.03.2004 00:00

...krzesła były poprzewracane, wszędzie leżały puste butelki po winie marki wino, gdzie nie tu przewracały sie plastikowe miarki i musztardówki. Nagle w oddadlonym zakątku sali zobaczył błysk.
powolnym krokim ruszył dalej pamiętając o obecności śmiercionośnego 48. "może to jego sebne gnaty!?" pomyślał " raz Zygfrydowi śmierć " i ruszył dalej, nagle sie potkną o coś, przwalił głową w blat stołu i upadł na posadzkę, do połowy opróżniona butelka z winiem marki wino spadła ze sto i uderzyło go w jego niedość ze pustą to jeszcze pobijaną głowę rozbijając się i wylewajć resztęzawartosći na twarz Zygfryda. 'O K*****" przeklą znowu i powoli zaczą się podnosić" ale za***iste wino" powiedział głośno i ruszył dalej z nową butelką wina w dłoni. Szedł ostrożnie stawiając kroki pociągając przy tym duże łyki napoju bogów. Im dłużej szedł tym jego krok stawał się coraz bardziej niepewny ale w nim samym wzrastała odwaga i złośc." Za**** tego Hitamana" głośno krzykną. Jeszcze nie skończył wypowiadać tych słów gdy na swojej potylicy poczuł zimnę stal ." O K***" po raz n-ty pomyślał Zygfryd i powiedział " 48 ja tylko żartowałem Muller to @$#%$#@! możez z nim zrobic co zechcesz tylko nie zabijaj mnie!!". Ochrypnięty głos za jego plecami powiedział" Co ty K*** p****", Zygfryd obejrzał się, to był pan Henio mocno już wstawiony." MUller to fajny chłop postawił 2 kraty wina i gęś, wypiliśmy po 4 i wtedy wpadł jakiś łysol i go zabrał a mi i pani Marynie urwał się film", nagle z zewnątrz dobiegł dzwięk który brzmiał jak strzały, Zyfryd zerwał się do biegu ale doprawiony przepysznym wytranym winem zachaczył łepetyną o podnośnik hydrauliczny i upadł..... była godzina 2230ZULU

47 17.03.2004 23:35

... w tym momencie się obudził, odetchną z ulgą" to tylko sen, kurczaki nie mówią" i podrapał się po głowie. Poczuł lepką maź na palcach. Znalazł latarke i pod jej ostrym strumieniem światła ku swemu przerażeniu zobaczył swoją własną krew. "o k**** ale mi prz*****", przypomniał sobie tajemniczego łysego mężczynę i pomyslał"dobrze że to był 48, bo jak by mi prz**** 47 to pewnie bym się nie obudził..". Spojrzał na zegarek była 2150ZULU."k**** Muller gada od 30 min, ciekawe czy jescze żyje !?" i szybkim chociaż trochę chwiejnym krokiem ruszył na miejsce przemówienia Mullera. Wpadł zdyszny do sali i staną jak wryty, obraz który mu się ukazał był przerażający. Przetarł oczy i spojrzał jeszcze raz....

MacGyver 17.03.2004 23:24

Cytat:

Napisany przez Edwardo
edit: mcgiver wyprzedil mnie :( to mialo byc 2 posty wyzej...

Bedziesz chyba musiał zmienić bieg swojej historyjki ;) :D :piwo:

Edwardo 17.03.2004 23:20

[edit] mcgyver wyprzedil mnie :( to mialo byc 2 posty wyzej...[edit]
__________________________________________________ _________
...zakupionego w miesnym z rana, wypatroszonego kurczaka.
Skurczybyk trzymal w dloni zakrwawiona marchewke, delikatnie machajac nia, to w lewo, to w prawo.
"Czego ode mnie chcesz?" - zapytal Zygfryd.
"Chce pomscic smierc moich braci! To wy, ludzie przyczyniacie sie do tego, ze nasz gatunek jest zagrozony wyginieciem, chociaz jest nas tak duzo!
To wy trzymacie nas w spartanskich warunkach, karzecie zrec jakis shit, i zalatwiac sie pod siebie! To w koncu przez was przelecialem swoja wnuczke, o czym dowiedzialem sie niedawno! ha! zeby to jeszcze mozna bylo nazwac przeleceniem! nawet nie bylo jak wdrapac sie na mloda, bo klatka ciasna byla!" - wykrzyczalo ptaszysko.
"W sumie to masz racje, ale przeciez trzymamy was w klatkach zeby was zjesc,nie? po jakiego mielbysmy trzymac was w pieciogwiazdkowych apartamentach, skoro i tak skonczycie na stole?" - ironicznie spytal Zyg
"Kurde, stary, Ty to masz leb!nie pomyslalem o tym..." - zamysil sie kurczak
"jednak to nie zmienia faktu, ze ja obcowalem z moja wnuczka! i dlatego wlasnie obcialem twojej corce glowe!" - wywrzeszczalo ptaszysko, jednoczesnie wyciagajac arbuza zza siebie.
"Kurde, bolek! toc to przeciez arbuz!" - zasmial sie Zygfryd
"Kur**! a skad mialem wiedziec?przeciez glowe mi odcieli jakis tydzien temu! jeszcze mi zaraz powiesz, ze noz ktory trzymam, to nie noz a marchew!" - zezloscil sie kurczak
W tym samym momencie Zygfryd dobyl swoj samurajski miecz, ktory nosil od dziecka w kieszeni na lewym posladku. W jednym momencie pozbawil przeciwnika lewej czesc ciala.
Zrelaksowany podszedl do lodowki sprawdzic czerwone slady krwi. Z usmiechem na twarzy stwierdzil, ze to nie krew, a ketchup. Pewnie sie wylal jak kurczak wygramalal sie z lodowki...
Zabral piwo i zasiadl wygodnie przed televizorem.
Nacisnal klawisz Power i... [edit]spojrzał na zegarek...była 2049 ZULU...[edit]
__________________________________________________ ______________

MacGyver 17.03.2004 23:17

Zygfryd obudził się o 2029 ZULU (musiał odespać ostatnie wydarzenia). Spoglądając na stary zegar wiszący na ścianie oblepionej plakatami gołych lasek usłyszał głos kierownika wydobywający się z głośników na korytarzu, głos informował o wizycie Mullera....."O cholera....Muller", Zygfryd niczym rakieta z napędem jądrowym wyleciał z pokoju, wtedy korytarzu zgasło światło. Zygfryd nie bał się ciemności ale nie miał noktowizora w oczach więc sięgną po latarkę, którą dostał od MacGyver***8217;a zeszłego roku podczas wakacji na Kubie. Zapalił ją i oświetlając sobie drogę podążał w głąb 100 metrowego korytarza, którego bardzo nie znał bo pracuje tu od niedawna. Po paru sekubdach błądzenia w ciemności po zakładzie wyjął swoją Nokie 7650y i zaczął kręcić numer do kierownika by poinformować go, że ktoś chce sprzątnąć Muller. Spoglądawszy na wyświetlacz swojego burakofona wyjąknął "Cholera nie mam pola...no nic". Stanowczym krokiem ruszył w stronę drzwi które znajdowały się 30 metrów przed nim.....nagle Zygfryd zauważył, że powolnym ruchem w drzwiach uchyla się klamka....zatrzymał się.....oczom ukazał się wysoki i łysy mężczyzna ubrany w czarny garnitur i ciemno-czerwony krawat. Zygfryd z początku myślał, ze to pewnie ktoś z ochrony Mullera.......ale gdy zobaczył w rękach łysego osobnika dwie Beretty z tłumnikami i kod kreskowy na potylicy.....zanieruchomił....... Zygfrydowi wypadła z rąk latarka ale światło było nadal skierowane na "tajemniczego" osobnika. Przez sekundę przez rozum Zygfryda przeleciało milion myśli ale jedna była najsilniejsza....."Hitman.....47"..........Zygfryd nie czuł już gruntu pod nogami ....nie wiedział czy uciekać czy zostać. "Zostaję.....korytarz jest długi na 100 metrów i jest w lini prostej więc jak zacznę uciekać to po 10 metrach on odda strzał.....nie..." ***8211; pomyślał i stał dalej czekając na ruch Hitmana. Ten podszedł i zapytał spokojnym, grubym głosem "Where is Muller??". Zdenerwowanie i strach nie pozwalało mu na udzielenie odpowiedzi ..... "Where is Muller??" ***8211; zapytał ponownie Hitman, Zygfryd wskazał palcem drugi koniec korytarza..... w tym momencie zgasła latarka..... Zygfryd słyszał tylko powolne, równe kroki które z każdą sekundą były cichsze co oznaczało, że Hitman podążał do drugiego końca korytarza ...... "Ufff..." ***8211; zdołał wydobyć. Zygfryd miał nadal obraz Hitmana przed sobą lecz jedna dziwna rzecz go zaniepokoiła.....na jego marynarce była mała srebrna plakietka z wygrawerowanym numerem 48.... Zygfryd przestraszył się jeszcze bardziej...."To 48??.....Nie .....To niemożliwe.....czytałem o nim ale myślałem, że to legendy, że on nie istnieje, że jest tylko 47...Więc jednak on istnieje... nazywają go Hitman Codename "48" i zostaje wysyłany na najbardziej niebezpieczne misje, działa w ukryciu....nikt jeszcze go nie widział ....i podobno ci co go widzieli ginęli".....w tym momencie Zygfryd pomyślał, że 48 stoi za nim i mierzy z Beretty prosto w niego.......powoli schylił się do latarki....chwycił ją .... uderzył mocno ..."Zapal się, zapal!!!" ***8211; głośno pomyślał.......zapaliła się.... Zygfryd od razu skierował promień latarkę w stronę w którą ruszył 48 "Uffff....", na szczęcie nikogo nie było, 48 wszedł w te drzwi. Zygfryd rozważał pójście za Hitmanem ale od razu wybił to sobie z głowy i ruszył tam gdzie pierwotnie miał iść. Spojrzał na zegarek...była 2049 ZULU..........
C.D.N...............

Zbieżność nazwisk jest czysto przypadkowa

MacGyver 17.03.2004 23:16

....zobaczył Heńka, który był klucznikiem ich miejscu pracy. "Co to za krew w moim pokoju i co ty tu robisz Heniek" ***8211; zapytał oburzonym głosem Zygfryd ..."To tylko kechup.....coś ty dziś robił piłeś cos" ***8211; burknął Heniek....wtem zadzwonił telefon, szybkim ruchem Heniek złapał za słuchawkę "Halo!!"...."Tak szefie...". "Zygfryd jedziemy do zakładu mamy mieć nockę".... i pojechali.... w pierwszej kolejności Zygfryd poszedł do kibla się umyć, gdy wyszedł stanął przy oknie i rozmyslał o tym co mu się dziś przytrafiło. Stał tak przy oknie przez 5 minut aż krzyknął "Ja żyje" i w tym momencie poczuł żelazną rękę na prawym ramieniu. Jego zadowolenie przerodziło się znowu w strach. Długo nie zastanawiając się i mając na uwadze, że to może być znów 47 (który mogły go zapić za to, że Zygfryd go widział) szybkim ruchem lewej ręki złapał delikwenta za nadgarstek i pewnym, zdecydowanym ruchem powalił go na podłogę tak. Zygfryd spojrzał na jego nadgarstek rozpoznał na nim znajomą ranę, która przypominała tą jaką ma Heniek, Zygfryd lekko przeklął i przeprosił Heńka. Heniek coś pomarudził i poszedł się umyć a gdy wrócił powiedział Zygfrydowi, że jutro o 2100 ZULUma nas odwiedzić Muller. Zygfryd przypomniał sobie, że 47 chciał Mullera zlikwidować. "O k***a" ***8211; przeklął ale nic nie powiedział o tym Heńkowi. W tym momencie zaniepokojony sytuacją Zygfryd i Heniek udali się do swoich kwater. Była 0132 ZULU.......

Zbieżność nazwisk jest czysto przypadkowa

Macio.Men 17.03.2004 22:40

...Leżał tak około minuty, ale Zygfydowi wydawało się, że minęły całe lata. Nagle usłyszał głos "wstawaj cieciu'. Była to sprzątaczka, pani Maryna. "Jak ty do mnie mówisz" warknął Zygfyrd. "Oj weź idź" odpowiedziała Maryna. "Dobra" rzekł Zygfryd i poszedł umyć twarz z kału. Umył pysk i spojrzał w lustro. Stała za nim ta sama postać co zleciła mu zadanie wybicia królików. Odwrócił się, ale postaci tam nie było. "Za dużo tych tajemniczych postaci ostatnio cholercia" pomyślał. Wyszedł z łazienki i skierował zmęczone zwłoki do swego gabinetu i zamówił taksówkę. Zlazł na dół, poczekał 5 minut i nadjechało żółte auto. "Do domu na kanapę proszę" rozkazał kierowcy. "Robi się" odpowiedział i pojechali. Kierowca nie był ani tajemniczy, ani dziwny, właściwie to nie był żaden, jeżeli jest to możliwe, co bardzo zdziwiło Zygfyda, przeciez tyle tajemniczych i dziwnych postaci widział ostatnio. Dojechali. Zygfryd zapłacił i udał się do drzwi domu. Były otwarte. Wyciągnął swój bicz Indiany Jonesa i powoli wlazł do środka. Włączony telewizor, otwarta lodówka, ślady krwi. Nagle usłyszał głos za sobą "hello mr. Zygfryd" i odwrócił się. Zobaczył...

C.D.N.

47 17.03.2004 21:10

Po kilku krokach zobaczył postać. To był wysoki mężczyzna, mocnej postury i co szczególnie zwróciło uwage Zygfryda to fakt iż ten tajemniczy mężczyna był .... łysy. Zygfryd pomyślał że to jego żona Kunegund, ale chwilę potem spojrzał w oczy owego mężczyzny i zamarł. Oczy były zimne, wręcz lodowate. Przeszył go dresz i poczuł ogromny strach, strach tak wielki że puscił mu zwieracz i po krótkim czasie na szpitalnej podłodze pojawiła sie mokra plama. Oczy zygfryda mimowolnie ujżały broń w ręku tajemniczej postaci i chwilkę pózniej obok mokrej plamy pojawiła się brązowa kupka.
"No to po mnie" pomyslał Zygfryd, "proboszcz się dowiedział że mu zaj****** kurę i przysłał ministranta aby mnie sprzątną..." i w tym momencie postać celując ze srebnej berrety powiedziała łamaną polszczyzną" Lechu Muller??", Zygfrydowi kamień spadł z serca, puściły ponownie zwieracze. Zdołał z siebie tylko wykrztusić "Nie, to ulica Wsiowa a Mullera znajdziesz na Wiejskiej". Na to tajemniczy mężczyzna cicho przeklą, schował swojego srebnego gnata pod marynkę, odwrócił się i wyszedł. Zygfryd spostrzegł kod kreskowy na głowie odchodzącego mężczyzny. Zwieracze pusciły po raz kolejny, uświadomił sobie że ten tajemniczy mężczyna to nikt inny jak tylko Hitman, ten sam sławny 47. "O K*****a!!!!" pomyślał i upadł twarzą do dość pokażnych już romiarów brązową kupę.....

Edwardo 17.03.2004 16:28

Zdezorientowany podrapal sie pod pacha i postanowil w koncu dotrzec na ten koniec korytarza.
Jednak nim zrobil 3 kroki, droge zagrodzil mu pzerosniety wyrak, ktory oznajmil mu, ze przepusci go dalej, jezeli tylko udostepni mu jego trzecia polowke mozgu.
Zdezorientowany Zygfryd znowu podrapal sie pod pacha, a nie bylo to przyjemne, gdyz czeste drpanie ze zdezorientowania, powodowalo otarcia i odparzenia oraz ropiejace strupki na ktore dostla masc od Babci Maliny.
A podrapal sie, gdyz zawsze sadzil, ze ma tylko 2 polowki mozgu.
Po chwili namyslu, postanowil przechytrzyc wyraka, mowiac, ze trzecia ma juz zajeta, ale za to 4 jest w ciaz do wynajecia. Na te slowa wyrak ucieszyl sie niesamowicie, jego radosc byla nieziemska. Gdyby niemial uszu, usmiechalby sie dookola swojego przerosnietego lba.
I tego sie nikt nie spodziewal.
Na twarzy wyraka zaczal malowac sie niepokoj. Slychac bylo dziwny trzask, pekanie skory. Uszy zaczely mu powoli odpadac. Usmiech stawac sie coraz wiekszy i wiekszy. Zaczal zanikac za tylem glowy. Nagle konciki ust polaczyly sie w jednosci.
Gorna czesc wyrakowatego lba spadla przed nogi Zygfryda.
Zdezorienotwany Zygus podrapal sie pod pacha i cicho jeknal.
Usmiechnal sie wesolo, gdyz mogl spokojnie kontynuowac swoje zadanie. Jednak jak tylko spojrzal na rozpolowiona czaszke wyraka, usmiech szybko zniknal mu z ust.
Ruszyl dalej...


Wszystkie czasy w strefie CET. Aktualna godzina: 06:32.

Powered by vBulletin® Version 3.9.0 LTS
Copyright ©2000 - 2026, vBulletin Solutions Inc.