Forum CDRinfo.pl

Forum CDRinfo.pl (https://forum.cdrinfo.pl/)
-   Off topic (https://forum.cdrinfo.pl/f5/)
-   -   Czy my naprawdę żyjemy w tak chorym kraju...? (https://forum.cdrinfo.pl/f5/czy-my-naprawde-zyjemy-tak-chorym-kraju-53720/)

madmax2 24.07.2015 20:56

Cytat:

Napisany przez ed hunter (Post 1331251)
Mam wrażenie, że Ty żyjesz w tej Polsce, co istnieje teoretycznie. :szczerb:

Wbrew pozorom wcale nie.
W rodzinie też miałem do czynienia z Sądem w sprawie przeciwko ZUS i rozwodowej.
Sprawa nie była prosta bo dotyczyła skomplikowanej materii.
Oczywiście ZUS wygrał.
Sąd I instancji w uzasadnieniu ograniczył się do zacytowania przepisów, ale nie wyjaśnił co, jak i dlaczego.
Z kolei spośród 3 sędziów Sądu odwoławczego jedna Pani na rozprawie spała, druga, prawie spała, a trzecia odrzuciła odwołanie z wygłoszonym w lekceważącym tonie komentarzem, że ZUS ma rację i tyle.
W sprawie rozwodowej Pani sędzia od początku była stronnicza i pozwalała sobie na lekceważące uwagi, a ponoć w środowisku prawniczym była uznawana za autorytet i doświadczonego sędziego.

Podsumowując.
Wszystko zależy od ludzi, a nie od tego gdzie pracujesz.
A co do PiS w razie przejęcia władzy.
Pogadamy, jak im podpadniesz i zostaniesz uznany za element układu :P

ed hunter 24.07.2015 20:37

Mam wrażenie, że Ty żyjesz w tej Polsce, co istnieje teoretycznie. :szczerb:

madmax2 24.07.2015 20:34

Cytat:

Napisany przez Diabolique (Post 1331219)
apropos lekarzy i łapówek. Andrzej Wojtaś. Dalej znany jako Andrzej W.
http://lublin.com.pl/artykuly/pokaz/3764/deblin,54,letni,psychiatra,zatrzymany,za,korupcje, grozi,mu,10,lat,wiezienia,[aktualizacja,audio]/
myślisz, że przesiedział chociaż miesiąc w areszcie? że odebrano mu prawo wykonywania zawodu? nie. on nadal przyjmuje pacjentów.
Gorzej skończyły osoby, które dawały te łapówki. Wiem, bo jedna z nich to moja niedaleka rodzina.

A co z przygłupem, który jeździł po ludziach i z ludźmi na masce po molo? Kobieta, która wjechała z ronda do metra. czy oni siedzą?



Ile spraw po prostu nigdy nie wypłyneło.
Mam jeszcze perełke. Człowiek przesiedział w areszcie ponad rok. Nie został skazany, ostatecznie sprawę umorzono.
Wiesz, kto zapłaci odszkodowanie. Prawda?

No ja z innej beczki:

http://polska.newsweek.pl/matka-male...,367319,1.html
http://www.dzienniklodzki.pl/artykul....html?cookie=1

Czytając artykuły z Twoich linków można wywnioskować, że w Polsce lekarze to łapownicy, a prawnicy nieudacznicy.
Co do Andrzeja W. Z artykułu wynika tylko, że był podejrzany i zatrzymany. Skoro nie było dowodów, albo były wątpliwe to prokurator miał obowiązek umorzyć postępowanie, bez kierowania aktu oskarżenia do Sądu.
Jakby jednak zdecydował się na oskarżenie, a wcześniej na areszt i gość zostałby uniewinniony to pewnie powstałoby pytanie kto zapłaci odszkodowanie za to, że niewinny człowiek siedział w areszcie, a na prokuratora wylano by kubły pomyj (wypisz wymaluj, jak w ostatnim akapicie Twojego posta).
Co do kierowcy z Monciaka i tej, co wjechała do przejścia podziemnego w Warszawie.
Nie znasz się, a wypowiadasz.
Kodeks karny wyraźnie stanowi w artykule 31 § 1, że nie popełnia przestępstwa ten kto z powodu choroby psychicznej, upośledzenia umysłowego lub innego zakłócenia czynności psychicznych, nie mógł w czasie czynu rozpoznać jego znaczenia lub pokierować swoim postępowaniem.
Mówiąc bardziej po ludzku. Chory psychicznie z uwagi na swoje schorzenie nie ma świadomości, że robi źle i popełnia przestępstwo.
Jeżeli osoba chora psychicznie złamie prawo to nie oznacza automatycznie, że nie podlega odpowiedzialności.
O jej stanie zdrowia psychicznego orzekają biegli sądowi ***8211; psychiatrzy, którzy wydają opinię, czy dana osoba była w chwili zdarzenia poczytalna, czy nie i czy w razie pozostawania na wolności stanowi zagrożenie dla porządku prawnego. O ile tak to biegli proponują bezterminowe osadzenie takiej osoby w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym do czasu wyleczenia. Co pół roku po osadzeniu taki delikwent przechodzi dokładne badania i w razie ustalenia, że dalej jest niebezpieczny to nadal siedzi, a jak nie to jest zwalniany. Decyzję o tym, czy dana osoba jest poczytalna, czy powinna pozostać w szpitalu, czy też być zwolniona podejmuje Sąd, aczkolwiek z reguły opinia psychiatrów ma tu decydujące znaczenie
Reguły nie ma.
Bywa, że delikwent siedzi w psychiatryku do końca życia. Bywa, że wychodzi wcześniej.
Tak stanowi obowiązujące prawo, a Sąd i prokurator, albo Policja musi je stosować, czy to się komuś podoba czy nie.
Odnośnie podanych przez Ciebie wypadków tak się właśnie stało:
http://www.tvn24.pl/pomorze,42/rajd-...ka,498748.html

http://www.tvn24.pl/pomorze,42/potra...ie,551929.html

http://m.warszawa.wyborcza.pl/warsza...mknietego.html

Co do Izabeli Ch. To owszem trwało to długo, bo skutecznie wykorzystywała kruczki prawe do przedłużenia postępowania przedkładając zwolnienia lekarskie.
O ile pochodzą one od lekarza sądowego, albo zostały przez niego potwierdzone to Sąd ma obowiązek takie zaświadczenie honorować.
Krótko mówić nie można wyciągnąć konsekwencji wobec osoby, która nie przyjdzie do Sądu, ale przedłoży usprawiedliwienie w postaci ważnego zaświadczenia lekarskiego.
Zaznaczam, że nie każde zaświadczenie lekarskie jest lewe.
Z drugiej strony w społeczeństwie powszechne zrozumienie budzi to, jak ktoś ucieka na zwolnienie z obawy przed zwolnieniem z pracy, ale jak kombinuje przed Sądem, to jest źle. Czyli ***8222;Jak Kali ukraść krowę to jest dobrze, ale jak Kalemu ukraść krowę to jest źle***8221;.
Dodatkowo dziennikarze nie mają pojęcia o czym piszą, ale wydają wyroki na łamach prasy nie czekając na to jak sprawa się skończy.
W USA dziennikarze relacjonujący rozprawy sądowe znają się na prawie równie dobrze, jak prawnicy, bo jak walną babola kilka razy to żegnają się z pracą.
W Polsce dziennikarz nie rozróżnia śledztwa od dochodzenia (tak, tak to dwie różne instytucje), zeznań od wyjaśnień, czy też świadka od podejrzanego (oskarżonego).
Politycy tak samo.
Śmiech mnie zresztą ogarnia, że jak danemu politykowi wyrok się podoba to pieje z zachwytu nad sprawnością Sądu, czy też prokuratora, profesjonalizmem itp.
Jak się nie podoba to hańba, wylew się kubły pomyj itp.
Większość Polaków, którzy od urodzenia znają się przecież na medycynie, na piłce nożnej, a od 2010 roku również na tym, jak prowadzi się śledztwa w sprawach katastrof lotniczych myśli podobnie, jak politycy. Czyli , jak to powiedziała babka Pawlakowa ***8222;Sąd sądem, ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie***8221;***8217;.
Jak jest inaczej to pewnie sędzia, albo prokurator wziął w łapę, albo to koleś kolesia, mafia itp.
Do nikogo nie trafia, że może nie mieć racji.

Dla tych, co pomstują na nasz wymiar sprawiedliwości podam, jak to wygląda sprawa za granicą:

http://wiadomosci.onet.pl/swiat/97-l...rozprawe/2e1cr

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomos....html#MTstream

Czyli we Włoszech po 3 latach trafiła na wokandę sprawa pijanego rowerzysty, a w Polsce sprawa o zabójstwo Madzi (link wyżej) trwała (do wydania prawomocnego wyroku) od zdarzenia (styczeń 2012 roku), przez śledztwo prokuratorskie, Sąd I, II instancji i Sąd Najwyższy 3, 5 roku.
Komentarz jest chyba zbyteczny.
Żeby nie było, że ograniczam się do Włoch przykład zza zachodniej granicy:

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomos...rrorystki.html

Proces zaczął się dwa lata temu ***8211; w 2013 roku.

Mam wśród znajomych sporo prawników.
Wiedziałeś np. że w Sądzie (bodajże w Warszawie) swego czasu były dwie toalety na 417 pracowników, a w jednym pokoju siedziało 9 sędziów, przy czym każdy miał do dyspozycji tylko małe biureczko i krzesło.
Kolegi żona która kilka lat temu dostała nominację sędziowską w Warszawie na dzień dobry dostała do rozpoznania 700 spraw karnych (akta wypadały z szafy). Niektóre leżały od 4 lat.
Poradzono jej też, żeby kupiła sobie dobrą walizkę na akta.
Z uwagi na warunki pracy w sądzie większość sędziów brała akta do walizek, czytała w domu i raz na jakiś czas przyjeżdżała do Sądu na rozprawy.
Nie wspomnę o tym, że wyroki i uzasadnienia pisali w domu, bo w pracy nie było na to szans z uwagi na warunki pracy.
To było kilka lat temu i obiektywnie trzeba przyznać, że w ostatnich latach sytuacja trochę się poprawia.
Do dzisiaj jednak większość prokuratorów i sędziów nie ma w pracy dostępu do Internetu (tzn. jest jedno stanowisko na kilkadziesiąt osób).
Systemy komputerowe też są w powijakach.
Na dane o karalności czekasz po kilka dni, a wymiany informacji miedzy sądami, a prokuraturami nie ma.
Jak masz sprawę w Sądzie np. w Krakowie to Sąd w Gdańsku nic o tym nie wie i odwrotnie. Bywa, że toczy się kilkanaście spraw karnych przeciwko tej samej osobie (np. sprawa Marcina P. od Amber Gold, który miał jednocześnie kilka spraw przed różnymi Sądami w całej Polsce), a jeden sąd o sprawie drugiego nic nie wie, bo systemy nie są dostosowane do wymiany informacji.
W Polsce w Sądzie przypada jeden pracownik administracyjny na jednego sędziego. W prokuraturze ten wskaźnik wynosi 0, 3 (jest więcej prokuratorów niż sekretarek) .
W Niemczech na jednego prokuratora, czy sędziego wypada 3 pracowników administracyjnych, a we Francji 12.
Bywa, że prokuratorzy i sędziowie zamiast zastanawiać się nad tym, jak wydać dobre rozstrzygnięcie piszą wezwania do świadków, albo sami dostarczają akta np. do biegłych.
A potem ministerstwo robi ludziom wodę z mózgu, że mamy najwięcej w Europie sędziów i prokuratorów przeliczeniu na jednego mieszkańca, a załatwiają oni mniej spraw niż mniejszą ich liczba w innych krajach.
No, jak zamiast orzekać to zajmują się robotą administracyjną to nic dziwnego.
Tak wiem zaraz pojawią się głosy, że korona z głowy nie spadnie, jak sędzia wypisze wezwania, czy doręczy pocztę.
Zgoda, ale w tym czasie mógłby się bardziej przyłożyć do sprawy np. grupy przestępczej, a nie zajmować się drobiazgami.
Na koniec podam, jak wygląda obraz pracy wymiaru sprawiedliwości w Polsce na hipotetycznym przykładzie.
Jest małżeństwo. Facet pije i bije żonę.
Wszystko rozgrywa się w czterech ścianach. Sąsiedzi wiedzą, co się dzieje, ale na policji nie chcą nic powiedzieć, bo to nie ich sprawa (normalka w Polsce).
Kobieta razy zgłasza sprawę na policję, albo do prokuratora, ale zaraz potem wycofuje.
Ponieważ oprócz jej zeznań nie ma żadnych dowodów, a skoro je wycofała to takie zeznania uznaje się za niebyłe prokurator nie mając dowodów na znęcanie się męża nad żoną umarza sprawę.
W końcu po którymś pobiciu kobieta nie wytrzymuje i zgłasza sprawę ponownie.
Prokurator jest ostrożny, bo wie, że kobieta kilka razy wycofywała się, ale wnosi o areszt.
Sprawca trafia do aresztu a sprawa do Sądu. W międzyczasie żona orientuje się, że mąż co prawda bił i pił, ale utrzymywał ją.
Mąż w areszcie trzeźwieje i piszę ckliwe listy, że kocha itp.
W efekcie żona (pomimo ostrzeżeń ze strony prokuratora i Sądu) wycofuje zeznania przed Sądem, który wobec braku dowodów uniewinnia delikwenta. Ten wychodzi z aresztu, zalewa się w trupa i po powrocie do domu spuszcza tęgi łomot małżonce.
Ta oczywiście leci z skargą do prokuratora, który jej wyjaśnia, że skoro sprawca został uniewinniony to tak na szybko nie można nic zrobić.
Kobieta biegnie więc do prasy, że ona składała skargę, a prokurator i Sąd męża sadystę puścili z aresztu.
Dziennikarze mogą zapoznać się z aktami i ustalić, jak było naprawdę, ale wtedy temat nie byłby nośny.
Oczywiście sąsiedzi przed kamerami obszernie podają, jaki to z męża kawała drania, że on mówili o tym na Policji, ale nikt ich nie słuchał.
Efekt artykuł o tym, jak Sąd na spółkę z prokuratorem ukręcili (pewnie za łapówkę, bo jakżeby inaczej) łeb sprawie, a sprawca ***8211; sadysta chodzi na wolności, a biedna żona nie ma gdzie się podziać (oczywiście na okrągło na czerwonym pasku).
Po drodze Sędzia i prokurator mają postępowanie dyscyplinarne (pod publiczkę bo góra musi pokazać, że coś robi), które po kilku latach kończy się niczym.
Przypomnę tutaj, że w 2000 roku zarzucono prokuratorom z Torunia, że bawili się na jednej imprezie z przestępcami.
Gazety krzyczały artykułami na pierwszych stronach o układach i sprzedajnych ludziach w toruńskim wymiarze sprawiedliwości.
W 2006 roku sądy dyscyplinarne prawomocnie uniewinniły wszystkich prokuratorów.
W lokalnym wydaniu wyborczej pojawiła sią mała notka (4x4 cm) z informacją o wyroku sądu dyscyplinarnego i tytułem ***8222;Próba skompromitowania prokuratorów nie powidła się***8221;.
Jak myślicie, jakie był odbiór tej sprawy w społeczeństwie? Jak myślicie ludzie dowiedzieli się i zapamiętali, że prokuratorów niesłusznie oskarżono, czy że są skorumpowani i skumplowania z przestępcami?
I tak to wygląda budowanie mitu o sprzedajnym i przeżartym kolesiostwem wymiarze sprawiedliwości w Polsce.

ed hunter 24.07.2015 19:26

Cytat:

Napisany przez madmax2 (Post 1331201)
Sędzia jest niezawisły więc prezes nie ma wpływu na jego decyzje.
Ewentualnie sędzia mógł zmienić swoją decyzję po wniesieniu odwołania.
Coś Twoja siostra musiała pokręcić.
Co nie zmienia faktu, że niektórzy sędziowie mają przerost ambicji typu "Ja szlachta, a reszta plebs".

Odwołała się pisemnie od postanowienia sądu, 5 minut po wyjściu z sali rozpraw, a sędzia jest niezawisły, więc zmienił zdanie w ciągu kilku godzin i wydał inne postanowienie na piśmie. :>

A jak PiS dorwie się do władzy, to kury przestano sie nieść, krowy cielić, a w zimie spadnie czerwony śnieg.

revolver0 24.07.2015 18:15

Cytat:

Napisany przez Zetoxa (Post 1331228)
a zobaczcie jak fajnie wyglądają statystyki
http://www.kadry.abc.com.pl/czytaj/-...czba-rencistow
a swoją drogą znałem dwóch 30-paro latków, rencistów o pięknych karkach i równie pięknych łańcuchach złotych na tychże.
Nie brakowało im żadnych kończyn, a tymi które mieli, posługiwali się całkiem sprawnie na dzielnicy :>

A czy są jakieś statystyki które podają ile nie zdolnych do pracy W Polsce dorabia za granicą? Dla ZUS'u renciści mają jedną zaletę, umierają, od schorzeń albo od alkoholu...

joujoujou 24.07.2015 16:22

Dosyć polityki, kolejny kwiatek z zusowego ogródka.

http://regionalna.tvp.pl/20967850/ku...tylko-na-5-lat

Oczywiście najbardziej upośledzony jest lekarz-orzecznik. :>

Zetoxa 24.07.2015 15:46

a zobaczcie jak fajnie wyglądają statystyki
http://www.kadry.abc.com.pl/czytaj/-...czba-rencistow
a swoją drogą znałem dwóch 30-paro latków, rencistów o pięknych karkach i równie pięknych łańcuchach złotych na tychże.
Nie brakowało im żadnych kończyn, a tymi które mieli, posługiwali się całkiem sprawnie na dzielnicy :>

grzeniu 24.07.2015 15:34

Poszczególne środowiska są odzwierciedleniem całego społeczeństwa. Nie wszyscy lekarze biorą, nie wszyscy sędziowie są nieuczciwi, nie wszyscy księża są pedałami itd.

Pamiętam sytuację w szpitalu na porodówce, gdzie chciałem dać... nie było szans, ba lekarz wręcz pilnował by nie zostać w sytuacji sam na sam, czyli potencjalnie dwuznacznej. Summa summarum wszystko skończyło się dobrze, ale aż boję się myśleć co by było, gdyby mnie wtedy tam wtedy nie było... Cóż, takie życie.

madmax2 24.07.2015 15:14

Jestem poza domem. Wieczorem napiszę odpowiedź.

Diabolique 24.07.2015 15:11

apropos lekarzy i łapówek. Andrzej Wojtaś. Dalej znany jako Andrzej W.
http://lublin.com.pl/artykuly/pokaz/3764/deblin,54,letni,psychiatra,zatrzymany,za,korupcje, grozi,mu,10,lat,wiezienia,[aktualizacja,audio]/
myślisz, że przesiedział chociaż miesiąc w areszcie? że odebrano mu prawo wykonywania zawodu? nie. on nadal przyjmuje pacjentów.
Gorzej skończyły osoby, które dawały te łapówki. Wiem, bo jedna z nich to moja niedaleka rodzina.

A co z przygłupem, który jeździł po ludziach i z ludźmi na masce po molo? Kobieta, która wjechała z ronda do metra. czy oni siedzą?

Ile spraw po prostu nigdy nie wypłyneło.
Mam jeszcze perełke. Człowiek przesiedział w areszcie ponad rok. Nie został skazany, ostatecznie sprawę umorzono.
Wiesz, kto zapłaci odszkodowanie. Prawda?

madmax2 24.07.2015 14:42

Cytat:

Napisany przez Diabolique (Post 1331212)
widać nigdy nie miałeś kontaktu z tzw wymiarem sprawiedliwości. sądami, prokuratorami, adwokatami. przeciez to mafia.
niezawisły sąd? taki który nie podlega naciskom polityków? sędzia, który nie bierze kasy za ogłoszenie konretnego wyroku? w tym kraju jest tak, a nawet gorzej.

Podaj konkretne przykłady. Ja też mogę napisać, że każdy lekarz bierze w łapę chociaż nigdy się osobiście z taką sytuacją nie zetknąłem.

revolver0 24.07.2015 14:16

konkretnego miejsca nie mogę podać bo nie wszyscy co pilnują sprawiedliwości są źli.

Diabolique 24.07.2015 14:14

widać nigdy nie miałeś kontaktu z tzw wymiarem sprawiedliwości. sądami, prokuratorami, adwokatami. przeciez to mafia.
niezawisły sąd? taki który nie podlega naciskom polityków? sędzia, który nie bierze kasy za ogłoszenie konretnego wyroku? w tym kraju jest tak, a nawet gorzej.

madmax2 24.07.2015 13:57

Hmm nie dotyczy Polski. To napisz gdzie, w jakim kraju sądy są niezawisłe i co to jest wg Ciebie niezawisłość.
P. S. Z niezawisłością to będzie koniec, jak PiS dorwie się do władzy.

revolver0 24.07.2015 13:33

Cytat:

Napisany przez madmax2 (Post 1331201)
Sędzia jest niezawisły więc prezes nie ma wpływu na jego decyzje..

*nie dotyczy Polski.

icemac 24.07.2015 13:02

Cytat:

Napisany przez madmax2 (Post 1331201)
Sędzia jest niezawisły więc prezes nie ma wpływu na jego decyzje.

:hmm:

madmax2 24.07.2015 10:59

Sędzia jest niezawisły więc prezes nie ma wpływu na jego decyzje.
Ewentualnie sędzia mógł zmienić swoją decyzję po wniesieniu odwołania.
Coś Twoja siostra musiała pokręcić.
Co nie zmienia faktu, że niektórzy sędziowie mają przerost ambicji typu "Ja szlachta, a reszta plebs".

ed hunter 24.07.2015 07:25

Niedawno moją siostrę sędzia w Garwolinie potraktował jak psa i kazał udowadniać, że nie jest wielbłądem, poszła do prezesa sądu i mu powiedziała, że będzie odwoływać się do oporu. Sędzia po rozmowie z naczelnikiem zmienił decyzję i załatwił pozytywnie sprawę jeszcze tego samego dnia.

revolver0 23.07.2015 22:50

Co do rent, gdyby zabrać rentę tym co sobie ją "załatwili" i dać tym co naprawdę potrzebują, coś mnie się wydaję że oszczędności by były gigantyczne....

Brak dobrej woli i rozsądku to jedno, a przepisy ktoś wymyślił, a kto je wymyślił ten co chciał się wykazać....

A mnie jedno zastanawia, czy w takim sądzie pracy, taką rentę taka osoba prędzej dostanie czy też jest w "100 procentach zdrowa i zdolna do pracy"?

grzeniu 23.07.2015 22:40

Byłem kiedyś świadkiem w rozprawie sądowej pracownik/pracodawca kontra ZUS....
Powiem krótko - jeśli chodzi o te kwestie, to my naprawdę żyjemy w tak chorym kraju. Na podstawie werdyktu sądu powinienem od razu mieć postawiony zarzut składania fałszywych zeznań, aż dziwne że tego nie zrobili. Wysłuchując werdyktu z wielkim trudem opanowałem parsknięcie śmiechem, za co pewnie od razu by mi przywalili karę porządkową.
Znajoma po tej szopce powiedziała, że nie będzie się odwoływać wyżej, bo to nie ma sensu i nie będzie robić z siebie idiotki. Szkoda, bo byłem gotów zeznawać na wyjeździe, a nawet usilnie ją namawiałem do tego, bo oczywista racja była po jej stronie. Cóż... :sciana:

madmax2 23.07.2015 19:50

Istotnie.
Chodzi mi tylko o to, że przepisy, które warunkują otrzymanie renty najpewniej brzmią mniej więcej, jak w kabarecie "trzy dobre".
Lekarz musi je zastosować i tyle.
Wina 560 wybrańców narodu, którzy wymyślają idiotyczne prawo, a potem gromy spadają na tych, którzy je stosują.
Ale powtarzam nie znam akt sprawy to nie wiem, jak było.

ed hunter 23.07.2015 18:27

Obiektywnie kobieta nie ma nogi. :]

madmax2 23.07.2015 17:32

Cytat:

Napisany przez grzeniu (Post 1331156)
Rentę powinni przyznawać po stracie głowy.
Temu orzecznikowi już bym przyznał i podziękował.

Nie tak szybko. Rzecznik też ma nad sobą przełożonych. Rzecz w tym, że ludzie ludźmi, ale przepisy stosować trzeba. Jak nagniesz, albo ominiesz to sam możesz dostać po łapach.
Poza tym, jak nie czytałeś akt to nigdy nie wiesz, jak jest naprawdę. W obietywizm zainteresowanych i dziennikarzy to wątpię.

grzeniu 23.07.2015 16:10

Rentę powinni przyznawać po stracie głowy.
Temu orzecznikowi już bym przyznał i podziękował.

ed hunter 23.07.2015 16:03

Jak nie ma rąk i nóg, to może znaczki na poczcie lizać.

sobrus 23.07.2015 15:33

Patrząc na to co się dzieje, na wydawane decyzje, dokonywane wybory - od najwyższego szczebla aż po najniższe - można odnieść wrażenie że w tym kraju ludziom którzy mogą podejmować jakieś decyzje średnio nie wystarcza IQ na zasznurowanie butów.

Już pomijając że ludzkie uczucia, zdrowy rozsądek czy empatia to pojęcia totalnie abstrakcyjne.

Ale ja nie wierze, że Polacy są takimi idiotami. Pewnie jak zwykle chodzi o kasę.
Albo jej nie ma i trzeba udawać że się jest idiotą, albo ktoś musi zarobić i trzeba udawać że się jest idiotą.

Podsumowując : nie trzeba będzie wypłacać świadczeń, jeżeli "nie będzie komu" a kasa pewnie się i tak "nie zmarnuje" ;)

joujoujou 23.07.2015 15:21

ZUSowi gratulujemy zatrudnienia lekarzy-idiotów.

http://www.regionalna.tvp.pl/2093592...rzebne-sa-rece

Jakże się cieszę, że emigrowałem.

Patrix 20.07.2015 19:19

Wiadomo co u nas, na pewno Ci się ciepło zrobiło 400,- to nie jest grosz :D

M@X 20.07.2015 19:10

Wzialem ostatnio miesieczny trial na Amazon Prome Video. Zapomnialem, ze trzeba recznie wylaczyc subskrypcje bo inaczje z automatu przedluza. No i wczoraj przedluzyli. Na rok! Zauwazylem jak mi z karty sciagnelo prawie 400 PLN z gory za caly rok.

Wczoraj o 14 napisalem mejla ze moja nieuwaga, zawalilem, ale z uslugi nie chcialbym jednak korzystac bo mi srednio odpowiada i czy daloby sie cos z tym zrobic.

Pol godziny dostalem odpowiedz na majla ze nie ma problemu i anulowali subskrypcje, dzis kasa wrocila na karte.

To jest swiatowy poziom obslugi klienta. A co by bylo u nas w kraju to wszyscy wiemy...

chodzi 20.07.2015 18:08

Zastanawiam się czy to są po prostu *****e czy ktoś im płaci..

Berion 21.05.2015 20:56

Ja bym ich wszystkich zapakował do Brześcia... A nie, to nie te czasy...

ed hunter 21.05.2015 19:54

Oni mają fajnie, sponsoruje ich przez kogoś Putin, jeżdżą na fajne wycieczki, zamieszkali w bardzo starej fabryczce, w hostelu, żeby poczuć się jak lud pracujący, palą amerykańskie fajki i nieźle się bawią. (nie chcę wiedzieć kto z kim w nocy :szczerb:)

misiozol 21.05.2015 19:40

Glupich nie sieja , sami sie rodza :D ciekawe jak by im bylo tak do smiechu jak by mieszkali w komunie i jakies pochody robili inne niz o komunie :D

ed hunter 21.05.2015 18:53

Niemieccy komuniści zaatakowali Warszawę, od strony Pragi, z ul. 11 Listopada. ;)



Dzień wcześniej łazili z flagami z sierpem i młotem, ale mało bęcków nie dostali za to, więc zmienili na czerwone i tylko gwizdali na nich, jak sami przyznali.

Mam bibułę od nich, ci ludzie naprawdę są nawiedzeni, nic do nich nie dociera, inteligencji też brak, ale niegroźni. Przeszkadzali trochę w pracy i gadali głupoty straszne, to wszystko.

Nawet dziecko się na nich poznało. (głos w tle) :haha:


Gomez47 24.06.2006 12:51

Cytat:

Napisany przez andrzejj9
Chciałbym tylko zaznaczyć, że ergonomia, a projektowanie uniwersalne to dwie różne rzeczy. Powiązane ze sobą to prawda, ale nie można ich zamienne używać.

Witam,

Mnie bardzo dawno temu uczyli pojęcie ergonomia wiążąc głównie z pracą, narzędziem i środowiskiem człowieka. Tak też mi to jako "przyjazność naszej biologicznej kondycji" w pamięci zostało. Nie jestem i nie byłem od tego specem nigdy. Przeciwnie (zapewne) niż ów wyżej przeze mnie cytowany towarzysz (ups.. gdy w Zakopanem w gazecie w nekrologu napisali "tow.", bo grzebano wieloletniego tamtejszego "pierwszego", rodzina zmarłego skarżyła gazetę "o obrazę" (?) do sądu)

Pozdrawiam

andrzejj9 24.06.2006 12:25

Chciałbym tylko zaznaczyć, że ergonomia, a projektowanie uniwersalne to dwie różne rzeczy. Powiązane ze sobą to prawda, ale nie można ich zamienne używać.

Gomez47 24.06.2006 12:17

Witam,

Smutne mam dzi***347; my***347;li.. "-Ergonomia? A po co? Jak nie maj***261; si***322;y do roboty zasuwa***263; to niech le***380;***261; na d.. i czekaj***261; na zgon. Po co kalecy? Potrzeba du***380;o m***322;odych zdrowych, mamy wielkie zadania, kraj (rad?) czeka", powiedzia***322; na pytanie o lito***347;***263; nad s***322;abszymi wiele ongi***347; mog***261;cy towarzysz P. z Kielc, w czasie wizyty "na wsi". Niewiele si***281; od tego czasu zmieni***322;o. Polecam Waszej uwadze "polskie Bermudy" - okr***281;g Kielce, Lubart***243;w, ***346;widnik, Poniatowa. Maj***261; tam ludzie nadal "ergonomi***281;" wszystkiego, oj maj***261; :(
Towarzysz P. jest obecnie znanym businesmanem. Ojcem generacji sobie podobnych. Jak tu by***263; optymist***261;?

Pozdrawiam

ed hunter 24.06.2006 08:55

Ergonomi***281; to odzieczyli***347;my po systemie w kt***243;rym liczy***322;o si***281; tylko ile zdrowi ludzie wykopi***261; w***281;gla i wytopi***261; stali na czo***322;gi. zaczyna si***281; to zmienia***263;, bardzo wolno, ale zawsze.

andrzejj9 24.06.2006 08:32

Pracuję od jakiegoś czasu nad pracą magisterską dotyczącą ergonomii. Właśnie piszę rozdział na temat 'Projektowania uniwersalnego' (Universal Design), które bardzo ogólnie mówiąc dotyczy takiego projektowania i tworzenia wszelkiego rodzaju rzeczy, miejsc, obiektów itp., aby były dostępne dla wszystkich - bez względu na wiek, siłę, sprawność fizyczną itp. No i właśnie przeglądam różnego rodzaju informacje i.. szczerze mówiąc coraz bardziej mnie to przygnębia, jak to wszystko porównuję z polską rzeczywistością.. Zaczynam stwierdzać, że pod wieloma względami nasz kraj jest nie tylko chory, ale też po prostu żałosny..

Sunna 22.06.2006 10:59

Ze nic sie nie zmienilo? Smiem sie nie zgodzic. To byl przelom, ale mozna to bylo o wiele lepiej wykorzystac. O wiele. Szkoda Balcerowicza.
Nie ma kolejek do pustych sklepow - czyli skonczyla sie wywozka towarow do karowa zsrr, nie ma palowania niewinnych ludzi, jest wolnosc slowa, wolna telewizja, nie ma hiper inflacji, coraz wiecej sie buduje i coraz lepiej (juz nie am takiego rozkradania budow), itd.

Ale trzeba jeszcze troche lat poczekac az nadejdzie nowe pokolenie, choc z drugiej strony jak widze ten cale hiphopiarskie badziwie to juz tak pewny nie jestem. Zero wiedzy z jakiejkolwiek dziedziny i chamstwo (przez ch ?).

Miejmy nadzieje ze to co dzis czytaklem o aferze we wloszech bedzie prawda i rusza te kluby zeby im poszlo w piety. Moze wtedy cos sie ruszy i u nas, bo bedzie przyklad ze mozna. Tylko zeby inny przyklad dawaly elity, bo tu znowu obstawianie swoimi wszytsich mozliwych stanowisk.

Gomez47 22.06.2006 10:15

@Sunna

Witaj,

Wlaśnie musnąłeś sedno sprawy chyba. Myślałem kiedyś co to znaczy "być Polakiem", jak to pojmuję. Moi Rodzice, nie fanatycy i komuniści bynajmniej przecież marzyli abym był od nich lepszy, zamożniejszy, uczciwszy. Co im się z tego udało? Nie uważam się sam, może za sprawa wyksztalcenia za prowincjonalnego Burka, ale nigdy nie mialem danej "przestrzeni" którą mieli niektórzy. Wielu na staże jeździło wtedy do Kalifornii, ja do podlubeskiej wiochy, Lubartowa, i nie miało to żadnego związku z zawartością mojego indeksu. Rożnica może niewielka, ale z domu wynioslem zasadę "nie czyń niczego wbrew swoim poglądom dla doraźnej korzyści". Jedna z głównych zasad naszego Ojca. Nie tylko ja pozostałem i dziś tej zasadzie wiernym.
Bo to w 1989 to nie był żaden przelom, moim zdaniem. Jedynie wahadło wykonało ruch w skrajnie przeciwnym kierunku.
Zasady pozostały niezmienne, jak kiedyś śpiewał bodajże Pink Floyd na mojej ukochanej płycie. Gdziekolwiek bym pobiegł..
Tego właśnie trzyam się kurczowo nadal. I choć są dni gdy chce mi się wyć, walnąć w diabły tą cała mękę, wyjść z życia, to są i takie nieliczne, że jestem szczęśliwy że Życie daje mi choć tyle i aż tyle. Czy mam prawo niszczyć życie innym?
Na przykład że mogę porozmawiać z drugim Człowiekiem, inna samotną Planetą, choćby o tym wszystkim.
Ktoś sobie mnie przypomni, ze świata przyśle dla mnie cenny dar pamięci.
Życie. Takie, jakim jest w całej swej ogromnej rozpiętości.
Żyjmy zatem sami i dajmy żyć inaczej niż my postępującym. Nie sądźmy...

Pozdrawiam

Sunna 22.06.2006 09:36

Gomez47 - wiem ze o to ci nie chodzilo ale jakos dziwnie sie poczulem pietnujac oszustow rencistow.
Jezeli bedziemy tak wszystko olewac i przyzwalac (milczac) to nic sie nie zmieni. Oczywiscie zdaje sobie sprawe, ze trudno cokolwiek ruszyc w tym kraju bo 50 lat komuny zrobilo swoje. Taki przyklad jaki slyszalem jakis czas temu: ktorys z krajow skandynawskich, jeden gosc z polski sie pyta dlaczego wazne papiery sadowe (czy cus) drukuja na zwyklej drukarce bo mozna je podrobic, a na to mieszkaniec tego kraju odpowieda - podrobic ? przeciez to panstwowe papiery.
Inny przyklad z polski - pracowalem kiedys w firmie sprzedajacej m.in. piasek (na kasie), ktora ma umowe z mpwik (biora piasek na kredyt i po miesiacu splacaja jednym przelewem, a przy braniu piasku daja karteczke z pieczatka i podpisem jakiegos kolesia z mpwik ktory potrzebuje pisaku do jakiejs roboty na miescie-chyba nie zakrecilem za bardzo). Jako ze bylem tam now to nie wiedzialem jakie sa uklady i zdarzalo sie ze przyjezdzali bez karteczek albo bez pieczatek, ale piasek ksiegowalem a co oni z nikm robili, tzn za ile sprzedawali i komu to mozna sie domyslac. I powiedzialem sobie, ze jesli kiedys mi przyjdzie tam pracowac znowu to zadzwonie gdzie trzeba.
Kolejny przyklad - gieldy komputerowe, kto cos z tym robi ? Jakas akcja raz na rok. W tym tygodniu bodajze ma byc akcja na placu wolnosci z walcowaniem plytek, jesli sie dowiem kiedy to se przyjde zdjecia porobie.
Znow sie rozpisalem. Zdaje sobie sprawe ze na zachodzie tez sa oszusci ale napewno nie na taka skale, panstwo nie jest tak grabione, inna jest mentalnosc.
Koncze bo mozna by pisac i pisac a komu by sie chcialo to czytac.

nimal 22.06.2006 00:08

tak sie tylko na boku dyskusji iodniose do pytania zadanego w temacie:
TAK

Kris 21.06.2006 21:27

Cytat:

Napisany przez andrzejj9
Zbierać będę na pewno :) A co do wysłania.. Pomysł ciekawy, ale.. czy takie upublicznienie i wyśmiewanie niektórych absurdów nas dotyczących nie jest jakąś niemą akceptacją na ich istnienie? Taka tylko przyszła mi refleksja, ale naprawe jak dla mnie to tego typu rzeczy trzeba konsekwentnie i zdecydowanie likwidować, a nie dodatkowo rozpowszechniać. A z drugiej strony.. jeśli film zwróciłby na nie uwagę osób, które zwykle przechodzą obok nich obojętnie?

ha ha! Ja zawsze myślałem, że to obojętność jest cichą akceptacją... Wyśmiewanie absurdów w samym sobie jest zwróceniem uwagi nie akceptacją!! Nie sądzę, żeby filmy Barei były doniosłym obrazem na cześć ówczesnej sytuacji w Polsce i akceptacją takiego stanu rzeczy...

http://www.stopklatka.pl/wydarzenia/...e.asp?wi=31953

Gomez47 21.06.2006 21:02

Wybacz ale to dłuższy temat, w tym i problem wychowania (nie polityki). mam Siostrę astmatyczkę (astma jest nieuleczalna) którą nasi Rodzice poddali próbie, czy nie kłamie że nie może żyć bez wtedy bardzo drogich leków. Nieomal przypłacila to biedna Hania życiem (to do tego testu z mlekiem w szpitalu). Sam dorastalem w brudzie i smrodzie tetrowych pieluch których Mama nie nadążała prać (była nas dwójka w takim wieku naraz). Poza piersią piłem tylko liofilizowane polskie mleko, oraz jadłem mannę z rosyjska "marmolada" z niewiadomo czego robioną, a potem warzywa z ogródka Babci. Na nic innego nie było Rodziców stać. Starali się nam zatem dać choćby Uśmiech i Zasady.
O dziwo dziś żadnych alergii nie mam, pyłki mi nie szkodzą, czasami śmieję się niesłusznie pewnie z nieszczęśników z czerwonymi stale od kichania nosami.
Kilka lat przepracowałem w zonie w Świerku. Dozymetry wtedy były straszliwie prymitywne i nie pokazywały nic. A ile wchłonąłem naprawdę?
Jesli chodzi o uczciwość, donoszenie, to coś w naszym kraju załamało się w późnych latach 70-tych. Od tamtego czasu jest już stale gorzej i gorzej..
Nie o pogorszeniu materialnym piszę.
Nie potrafię donosić, ufają mi wszyscy. Nie mogę zaufania zawieść.

Pozdrawiam

andrzejj9 21.06.2006 20:45

Cytat:

Napisany przez Gomez47
Witaj,

Ja o tym, o czym piszesz (chyba, bo zawsze jest element niepewności) wiem. Chodzi mi tylko o odium rzekomego "cwaniactwa" tych wszystkich, którzy się o renty starali.
Wybacz ale ja żyję wśród ludzi. Znam "rencistów" (w cudzyslowie) z kilkoma brykami, z domkiem dla każdego ze swych dzieci, takich co poznali cały świat, łącznie z USA, wszędzie pracujac. Oraz biorąc pieniadzer jako renciści - bezkarnie.
Mam na nich donosić?
A "bezrobotni" (to samo) podjeżdzający przez pół roku pod Urzędy swymi bmw-kami po "kasę na szlugi i piwo"?
Uważasz może że zmyślam?

Boli mnie podejrzenie choćby, że ośmielałbym się [B]cokolwiek[B] próbować wyłudzić.
Może to dlatego stale jestem biedny?

Pozdrawiam

Rozumiem Cię.

A czy powinieneś donosić.. Może tak? Widzisz, jak dla mnie to, co przede wszystkim przesąda o fatalnej obecnej sytuacji tego kraju i większości jego mieszkańców, to właśnie takie myślenie o sobie. Każdy narzeka, ale jednocześnie większość tych narzekających nie zawahałaby się nawet chwilę mają możliwość osobistej korzyści, ale nieuczciwie (czyli kosztem innych). I to jest chyba w tym wszystkim najbardziej smutne..

Gomez47 21.06.2006 20:35

Cytat:

Napisany przez andrzejj9
Mam wrażenie (choć mogę się mylić), że Sunnie chodziło o tych, co rencistów oszukują.

Witaj,

Ja o tym, o czym piszesz (chyba, bo zawsze jest element niepewności) wiem. Chodzi mi tylko o odium rzekomego "cwaniactwa" tych wszystkich, którzy się o renty starali.
Wybacz ale ja żyję wśród ludzi. Znam "rencistów" (w cudzyslowie) z kilkoma brykami, z domkiem dla każdego ze swych dzieci, takich co poznali cały świat, łącznie z USA, wszędzie pracując. Oraz biorąc pieniadze jako renciści - bezkarnie.
Mam na nich donosić?
A "bezrobotni" (to samo) podjeżdzający przez pół roku pod Urzędy swymi bmw-kami po "kasę na szlugi i piwo"?
Uważasz może że zmyślam?

Boli mnie podejrzenie choćby, że ośmielałbym się cokolwiek próbować wyłudzić.
Może to dlatego stale jestem biedny?

Pozdrawiam

andrzejj9 21.06.2006 20:18

Cytat:

Napisany przez Gomez47
Witaj,

Nie uogólniaj bo to mnie zabolalo. Wprawdzie zaszczytu zostania rencistą III RP nie danym mi było dostapic tylko z mojej winy. Zrezygnowalem z własnej woli (lekarze pukali się w czoła) z badania, gdy kolega prywiózl mnie do ich siedziby wprost ze szpitala. Fakt że woń (ostra - wódka, ludzki pot i ocet) kazała mi watpić w jakiekolwiek poza alkoholizmem "choroby" tych "rencistów" ale wtedy polityka była taka że dawali każdemu kto chciał niemalże.
Uznalem (blędnie) że zawsze będę mógł tam wrócić jeśli sobie nie poradzę sam.
Obecni "renciści" tyrają u bauerów i chlają dalej, ja ledwo wiążę koniec z końcem choć wszystkie wyniki (oraz opinie specjalistów) kwalifikuja mnie do I grupy dożywotniej.
Niestety nie mam pieniędzy na teraz niezbędny "smar" :(

Pozdrawiam

Mam wrażenie (choć mogę się mylić), że Sunnie chodziło o tych, co rencistów oszukują.

Gomez47 21.06.2006 20:06

Cytat:

Napisany przez Sunna
Ja pikole :/
To jue lepiej by sie zabrali za tych ******onych oszustow rencistow, ile tam kasy w bloto leci :/
A nie beda dzieci maltretowac.

Witaj,

Nie uogólniaj bo to mnie zabolalo. Wprawdzie zaszczytu zostania rencistą III RP nie danym mi było dostapic tylko z mojej winy. Zrezygnowalem z własnej woli (lekarze pukali się w czoła) z badania, gdy kolega prywiózl mnie do ich siedziby wprost ze szpitala. Fakt że woń (ostra - wódka, ludzki pot i ocet) kazała mi watpić w jakiekolwiek poza alkoholizmem "choroby" tych "rencistów" ale wtedy polityka była taka że dawali każdemu kto chciał niemalże.
Uznalem (blędnie) że zawsze będę mógł tam wrócić jeśli sobie nie poradzę sam.
Obecni "renciści" tyrają u bauerów i chlają dalej, ja ledwo wiążę koniec z końcem choć wszystkie wyniki (oraz opinie specjalistów) kwalifikuja mnie do I grupy dożywotniej.
Niestety nie mam pieniędzy na teraz niezbędny "smar" :(

Pozdrawiam

Sunna 21.06.2006 19:35

Ja pikole :/
To jue lepiej by sie zabrali za tych ******onych oszustow rencistow, ile tam kasy w bloto leci :/
A nie beda dzieci maltretowac.

Reetou 21.06.2006 15:14

Cytat:

Napisany przez andrzejj9
Z tym, że z krytyką praktyk lekarskich jednak bym uważał, bo możliwe.. że to właśnie w ten sposób się robi. Oczywiście broń Boże nie twierdzę, że tak jest, ale jeżeli masz wątpliwości, to najlepiej zasięgnij opinii innego lekarza, a nawet więcej, żeby być pewnym. Chociaż jeśli to jest kwestia rozporządzenia.. Ja chyba cały czas mam nadzieję, że nie tworzy się u nas przepisów, które szkodą ludziom.. Ale obawiam się, że to już bardzo naiwna nadzieja...

Oj, naiwna, naiwna :( Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze...

Oczywiście, że wszelkie takie bzdety konsultuję u lekarki domowej, a w tym przypadku także u specjalisty alergologa prowadzącego syna. Swego czasu, jak do uzyskania recepty wymagane było specjalne zaświadczenie, to nic nie powiedziałem, straciłem dzień i to zaświadczenie wystałem/wyjeździłem. Ale po kilku miesiącach urzędasom to przestało wystarczać. Opinia (dosłowna) alergologa: "zupełnie nie potrzebne _męczenie_ dzieciaka, żeby uzyskać kolejne, bezsensowne zaświadczenie...". To tylko ma na celu...

Bo wiesz, część ludzi (ja na przykład) nie zdecyduje się na danie dzieciaka na te eksperymenty. Nie dostanie wtedy recept (ja na szczęście już sobie załatwiłem zapas), które są dofinansowywane z NFZ.

Pieniądze są ważne, ludzie się nie liczą.

Smartek 21.06.2006 15:00

Mnie poruszylo to, ze idac wczoraj przez pol miasta i odwiedzajac okolo 10 spozywczakow w ZADNYM nie bylo coca-coli w puszce.. (akurat na taka mialem ochote :P)..

Wkurza mnie tez ciagly brak kopert babelkowych na poczcie w moim miescie! Kur.. co to ma byc?!

- Deckard - 21.06.2006 14:20

Cytat:

Napisany przez epol
@- Deckard -, masz na myśli ta kilkanaście tysięcy z UE, których nie trzeba zwracać?

dokładnie,jeśli jesteś bezrobotnym dadzą Ci na twój pierwszy biznes około 13 tyś jeśli przedstawisz sensowny biznes plan i zatwierdzi go masa ludzi itd.

epol 21.06.2006 12:18

@- Deckard -, masz na my***347;li ta kilkana***347;cie tysi***281;cy z UE, kt***243;rych nie trzeba zwraca***263;?

- Deckard - 21.06.2006 11:03

powiem krótko TAK ŻYJEMY W CHORYM KRAJU , cały system administracyjno urzędowy to nic nie robiące pijawy((

Ostatnio znajomy bezrobotny założył firmę ,ludzie z urzedu pracy sami go na to nakręcili - pierwszy biznes czy jakos tak, wszystko pokrywane jest z funduszu Unii Europejskiej,biznes plan zatwierdzony przez wszystkich co trzeba, wszystko grało do momentu wpłaty kasy na konto znajomego .
Jedziemy do urzędu pracy złożyć ostatni podpis a tam znajomy dowiaduje się że niby sie nie podpisał w wyznaczonym terminie [bezrobotni musza się podpisywać w wyznaczonym terminie] i że wysłano mu zawiadomienie że stracił przywilej bezrobotnego i niestety nici z biznesu(( (( Znajomy oczywiście na 100% podpisał sie w terminie.

No i zaczeła sie konwersacja między nami i urzedem pracy - po 30 minutach bez sensownej wymianie zdań zarządaliśmy okazania kartki na której ,rzekomo znajomy nie podpisał się w wyznaczonym terminie to co usłyszałem od pracownika urzedu pracy
- Wie Pan ile to jest roboty ja bym musiał iść do archiwum i tego szukać
Ja myslałem że wpadne w szał bitewny || i wszystko i wszystkich rozniose
naszczęście znajomy poszedł do dyrektora urzędu pracy i wszystko dało się odkręcić ale to trwało dodatkowy tydzień.Taki jest Chorzowski "Urząd Pracy'

andrzejj9 21.06.2006 10:51

Cytat:

Napisany przez woitas
- remonty dróg, które po 2 latach się rozsypiują (mogę podać kilkadziesiąt przykładów)


jest tego tyle, że wymieniając je brakłoby miesiąca na ich spisanie :P

Ja jestem zainteresowany tym drugim punktem. Masz może jakieś 'wewnętrzne' informacje na ten temat? Oczywiście jeśli coś, to porozmawiamy gdzie indziej, a ja źródła informacji nigdy nie podam, ale chciałbym się też dowiedzieć, jak niektóre rzeczy wyglądają 'od wewnątrz'. Zwłaszcza, że około 2 lat temu miałem okazje porozmawiać z jednym wykonawcą remontów..

woitas 21.06.2006 10:45

absurdy:
- prezydent, który nie potafi się zachować ani wygadać
- wicepremier z wyrokami sądowymi
- monopol na rynku francuskiego operatora telefonii
- koszmarnie drogie impulsy telefoniczne zarówno w telefonii komórkowej jak i stacjonarnej
- szastanie na wszystkie strony pieniędzmi publicznymi (wiem, bo pracuję w budźetówce)
- remonty dróg, które po 2 latach się rozsypiują (mogę podać kilkadziesiąt przykładów)
- przywileje górnicze - szybka emeryturka, etc

jest tego tyle, że wymieniając je brakłoby miesiąca na ich spisanie :P

andrzejj9 21.06.2006 09:48

Cytat:

Napisany przez Sunna
Jak o drogach to ja mam prawdziwa perelke !!!!
Widziales moze kiedys ulice asfaltowa i absurd tej nazwy ?
Jesli nie to polecam sie nia przejechac, najlepiej z butla z mlekiem, bo po takiej podrozy bedziesz mial za darmo maslo. :)
Droga jest w okolicach Jagodna, powinienes znalezc na mapie :)
Planuje zrobic zdjecie bo to jest niezle kuriozum tak droge nazwac :D
Tylko ostatnio jak tam bylem to z jednej strony juz znaku z nazwa nie bylo bo pewnie ktos zajumal, nie wiem jak z drugiej strony, moze sie dzis tam z aparatem przejade :]

tu link mapny
http://gisserver.um.wroc.pl/mapa/sta...g=pl&zid=38518

Jeśli będziesz w okolicy i mógłbyś zrobić kilka zdjęć, to podeślij mi je. Opiszę to na stronie.

Przejrzałem mapę, żeby ewentualnie wybrać się samemu, ale na tyle, na ile na razie widzę, to jest to w kompletnie nieznanej mi części miasta, a właściwie na jego granicach. Jedyna chyba znana mi pobliska ulica to 'Przyjaźni', co wskazywałoby na to, że jest to w okolicach Bielan wrocławskich. Jeśli tak, to jest szansa, że będę niedaleko w przyszłym tygodniu, więc może się tam wybiorę.

Sunna 21.06.2006 09:22

Cytat:

Napisany przez andrzejj9
Długo jak widzę się do tego zbierałem, ale od kilkunastu dni już taką stronę mam, więc może to wydarzenie miało też i pozytywne strony :) (strona dotyczy co prawda dróg, ale porusza i poruszać też będzie wiele tematów ogólnych, a mam też kilka pomysłów na dalszą przyszłość.

Jak o drogach to ja mam prawdziwa perelke !!!!
Widziales moze kiedys ulice asfaltowa i absurd tej nazwy ?
Jesli nie to polecam sie nia przejechac, najlepiej z butla z mlekiem, bo po takiej podrozy bedziesz mial za darmo maslo. :)
Droga jest w okolicach Jagodna, powinienes znalezc na mapie :)
Planuje zrobic zdjecie bo to jest niezle kuriozum tak droge nazwac :D
Tylko ostatnio jak tam bylem to z jednej strony juz znaku z nazwa nie bylo bo pewnie ktos zajumal, nie wiem jak z drugiej strony, moze sie dzis tam z aparatem przejade :]

tu link mapny
http://gisserver.um.wroc.pl/mapa/sta...g=pl&zid=38518

andrzejj9 21.06.2006 09:15

Cytat:

Napisany przez Kristoferros
andrzejj9 - zbieraj zbieraj i podeślij Tymowi, może coś wtawi do Misia 2... mówię poważnie!

Zbierać będę na pewno :) A co do wysłania.. Pomysł ciekawy, ale.. czy takie upublicznienie i wyśmiewanie niektórych absurdów nas dotyczących nie jest jakąś niemą akceptacją na ich istnienie? Taka tylko przyszła mi refleksja, ale naprawe jak dla mnie to tego typu rzeczy trzeba konsekwentnie i zdecydowanie likwidować, a nie dodatkowo rozpowszechniać. A z drugiej strony.. jeśli film zwróciłby na nie uwagę osób, które zwykle przechodzą obok nich obojętnie?

Kris 21.06.2006 09:01

andrzejj9 - zbieraj zbieraj i pode***347;lij Tymowi, mo***380;e co***347; wtawi do Misia 2... m***243;wi***281; powa***380;nie!

andrzejj9 21.06.2006 08:57

@ Reetou

Problemu współczuję.. i to właściwie jedyne, co można powiedzieć.. :( Z tym, że z krytyką praktyk lekarskich jednak bym uważał, bo możliwe.. że to właśnie w ten sposób się robi. Oczywiście broń Boże nie twierdzę, że tak jest, ale jeżeli masz wątpliwości, to najlepiej zasięgnij opinii innego lekarza, a nawet więcej, żeby być pewnym. Chociaż jeśli to jest kwestia rozporządzenia.. Ja chyba cały czas mam nadzieję, że nie tworzy się u nas przepisów, które szkodą ludziom.. Ale obawiam się, że to już bardzo naiwna nadzieja...


Chciałem jeszcze podziękować za przypomnienie tematu :) Już zupełnie nie pamiętałem, że kiedyś taki założyłem i z dużym zainteresowaniem zacząłem go czytać od początku. I muszę przyznać, że podoba mi się ta dyskusja - sporo tu wypowiedzi na poziomie, krytycznych, ale jednak stonowanych. To mi się podoba :)

Jednocześnie uświadomiłem sobie, że to wydarzenie, które opisuję na początku, to właściwie był dzień, kiedy po raz pierwszy pojawiła się myśl, żeby te wszystkie absurdy w jakiś sposób opisywać, np. na stronie internetowej. Długo jak widzę się do tego zbierałem, ale od kilkunastu dni już taką stronę mam, więc może to wydarzenie miało też i pozytywne strony :) (strona dotyczy co prawda dróg, ale porusza i poruszać też będzie wiele tematów ogólnych, a mam też kilka pomysłów na dalszą przyszłość. Na razie tylko w głowie, bo nie chcę się za zbyt wiele rzeczy od początu brać, ale wierzę, że je też uda mi się z czasem zrealizować :) ).

Tak czy siak możemy odswieżyć temat. Jest on niejakim przeciwieństwem innego, który swego czasu założyłem ("Napisz coś pozytywnego"), ale może dla równowagi i taki jest potrzebny ;)

Francis Drake 21.06.2006 08:55

to ja troche zmienie temat z medycznego, otoz w tamtym roku zdawa***322;em mature, i na nieszczescie spoznie***322;em sie na pisemny polski przez wypadek na okeciu (dojezdza***322;em spod warszawy). I nie wpuscili mnie na egzamin :-( zabrak***322;o 10 minut, ale takie maja przepisy. Kazali mi przyniesc jakies zaswiadczenie ze faktycznie takie miejsce mialo miejsce zebym mog***322; pisac w pozniejszym terminie, cos ko***322;o czerwca. Pojecha***322;em najpierw do komisariatu na okeciu ale oni o tym wypadku nic nie wiedza i lipa.Pozniej pojecha***322;em do wydzia***322;u komunikacji ale gosciu poinformowa***322;em mnie ze jesli nie by***322;aem uczestnikiem takiego wypadku nie moze mi tego wyda***263;. Musia***322;em ostatecznie za***322;atwic sfa***322;szofane zaswiadczenie lekarskie ze w tym czasie by***322;em powaznie chory i nie by***322;em w stanie stawic sie na mature. Dobrze ze dyrektorka mia***322;em ogarnieta ze nic nie wypucowala :-). CKE ***322;ykne***322;a to i zda***322;em pisemny polski w pozniejszym terminie, ale o tyle plus ze swiadectwo dosta***322;em w normalnym terminie z reszta klasy. Tak wiedz w polsce nie da sie uczciwie (normalnie) zyc.

jest to przykre ale niestety prawdziwe.

Sunna 21.06.2006 08:12

Cytat:

Napisany przez Reetou
Odkopię temat, bo się wściekłem. Generalnie trudno wyprowadzić mnie z równowagi, a jednak...

Otóż mój 2,5 roczny syn ma alergię pokarmową. Żona musiała być na diecie, a od 1,5 roku tydzień w tydzień kupujemy mu specjalne mleko w proszku sprzedawane w aptekach na receptę. Nie może jeść mleka, czekolad, malin itd, itp... Jak mu babcia dała "na spróbowanie" obraną z 'pestek' truskawkę, to przez tydzień miał problemy żołądkowe. Oczywiście mamy zaświadczenie od alergologa itd, itp. Do wczoraj...

Bo jak wczoraj poprosiliśmy lekarkę o kolejną receptę to się okazało, że ona takiej recepty wystawić nie może. Otóż wyszło jakieś rozporządzenie, że żeby otrzymywać dalej takie recepty musimy z małym udać się do _szpitala_, gdzie zostanie mu pod kontrolą lekarzy podane normalne _mleko_!!!

I pewnie jak biedak przeżyje ich eksperymenty, to zasłuży sobie na przywilej dalszego otrzymywania recept na mleko...

Dlatego @andrzejj9 późno bo późno, ale mogę odpowiedzieć na Twoje pytanie: tak, żyjemy w chorym kraju. Życzę osobie/grupie, która wydała to bezsensowne rozporządzenie, żeby ich dzieci/wnuki byli alergikami i trafili do szpitala na te eksperymenty. Może wtedy zmądrzeją, idioci...

Mozna miec jedynie nadzieje ze lekarz bedzie wiedzial co robi i dawka bedzie minimalna :/


Co do drugiego postu to trzeba sie spytac obecnej, jedynie slusznej, partii
po kij jej wszytskie stanowiska, skoro brzydzila sie tym w czasie wyborow. Nie wiem PO bylaby lepsza i zastanawam sie na kogo glosowac w najblizszych wyborach.

Gomez47 21.06.2006 03:31

Witam,

Może tu wreszcie się wyżalę choć wiem że to nic nie zmieni, ale.. Widzę że jesteście w większości Młodzi. Ja także kiedyś młody byłem. Płaciłem ogromne podatki, nawet gdy nie musiałem (wolny zawód, sektor prywatny), nawet gdy mogłem kombinować do woli, zbierać na luksusy. Płaciłem, bo wierzyłem że gdyby co...
Stało się - niestety. Byłem na tyle głupi że postanowiłem z kalectwem sam walczyć wtedy gdy jeszcze Komisja ZUS dawała mi grupę "na poczekaniu".
Wywalczyłem tylko tyle, że coraz starszy i słabszy jestem, coraz trudniej jest mi żyć (głównie bół) a zamiast Komisji są "lekarze orzecznicy" jeżdzący w pojedynkę do domów tych których mają "kwalifikować" luksusowymi Mercedesami. Wiem już jak takie badanie wygląda: "specjalista" siada na fotelu, i czeka - ile oferujemy?
Niestety nie biorą pod uwagę takiej prostej możliwości: chory nie ma pieniędzy na "załatwienie sprawy".
Skoro nie ma pieniędzy, to nie ma rozmowy - mówi wychodząc Pan Doktor Orzecznik.
Nie liczcie, że ktokolwiek mu cokolwiek dowiedzie. O dziwo nawet policja na nich rzadko prowokacje robi, powiadamialem, odpowiedzieli ze to sprawa bez szans. ZUS "oszczędza".
Pytam się sam siebie często w noce bezsenne: po co i na kogo przez tyle lat płaciłem te podatki? :(
To tak, do przemyślenia..

Pozdrawiam

Reetou 21.06.2006 03:06

Odkopi***281; temat, bo si***281; w***347;ciek***322;em. Generalnie trudno wyprowadzi***263; mnie z r***243;wnowagi, a jednak...

Ot***243;***380; m***243;j 2,5 roczny syn ma alergi***281; pokarmow***261;. ***379;ona musia***322;a by***263; na diecie, a od 1,5 roku tydzie***324; w tydzie***324; kupujemy mu specjalne mleko w proszku sprzedawane w aptekach na recept***281;. Nie mo***380;e je***347;***263; mleka, czekolad, malin itd, itp... Jak mu babcia da***322;a "na spr***243;bowanie" obran***261; z 'pestek' truskawk***281;, to przez tydzie***324; mia***322; problemy ***380;o***322;***261;dkowe. Oczywi***347;cie mamy za***347;wiadczenie od alergologa itd, itp. Do wczoraj...

Bo jak wczoraj poprosili***347;my lekark***281; o kolejn***261; recept***281; to si***281; okaza***322;o, ***380;e ona takiej recepty wystawi***263; nie mo***380;e. Ot***243;***380; wysz***322;o jakie***347; rozporz***261;dzenie, ***380;e ***380;eby otrzymywa***263; dalej takie recepty musimy z ma***322;ym uda***263; si***281; do _szpitala_, gdzie zostanie mu pod kontrol***261; lekarzy podane normalne _mleko_!!!

I pewnie jak biedak prze***380;yje ich eksperymenty, to zas***322;u***380;y sobie na przywilej dalszego otrzymywania recept na mleko...

Dlatego @andrzejj9 p***243;***378;no bo p***243;***378;no, ale mog***281; odpowiedzie***263; na Twoje pytanie: tak, ***380;yjemy w chorym kraju. ***379;ycz***281; osobie/grupie, kt***243;ra wyda***322;a to bezsensowne rozporz***261;dzenie, ***380;eby ich dzieci/wnuki byli alergikami i trafili do szpitala na te eksperymenty. Mo***380;e wtedy zm***261;drzej***261;, idioci...

Damianos L 06.07.2005 18:04

dokladnie @Xavery w Legnicy to samo, przed szpitalem parking platny, nawet chyba wjechac na chwilke nie mozna bez oplaty.....

na szczescie niedaleko jest hipermarket wiec na szczescie miejsce latwo znalezc do zaparkowania no i nie trzeba daleko isc aby dojsc do szpitala

Xavery 06.07.2005 17:57

Cytat:

Napisany przez andrzejj9
Otóż okazało się, że jedyna możliwość zaparkowania jest na... płatnym parkingu!

W Gorzowie jest tak samo - wiec wydaje mi sie, ze to wcale nie jest lokalny problem.

demek 30.06.2005 02:51

dobrze ze nei musze chodzic do okulisty i innych specjalistow:) nie musze oczekiwac w kolejkach:)

ro29 30.06.2005 01:31

Cytat:

Napisany przez legion
@ro29
Masz duzo racji bo kto nie zna historii ten nie pozna dzisiejszych mechanizmow rzadzacych swiatem :) ale do rzeczy mowiac Polska zostala strasznie zdegradowanym krajem najpierw przez zabory potem przez wojne I,II a potem przez dlugi okres komun i tu sie nie dziwie ze nasze spoleczenstwo jest tak podzielone.
Nawet okragly stol nic nie zmienil tylko wszystcy sie przemalowali a do wladzy doszli przygotowywani przez starych komochow mlodzi ludzie ktorzy ciagneli ta sama polityke jako juz lewica.
A co do patriotyzmu gdzie on jest????
Ja praktycznie go nie widze jak narazie to kasa rzadzi w Polsce i wplywy ludzi na wysokich stanowisku i jak tu byc patriota jak burdel jest w panstwie a zwyklego czlowieka kopie sie ponizej pasa to ma byc kraj?
Nawet nasza armia jest smiechu warta pojechala do iraku w patriotycznym celu ;) wspomagac usa w mordowaniu cywilnej ludnosc :)
A nastepna sprawa jest to ze duza czesc spoleczenstwa polskiego(weterani takze) jest juz stara i co ci ludzie maja zrobic jak maja renty po 500 zl(albo i mniej) i jeszcze im odbieraja pieniadze to znaczy ze ten czlowiek juz nie zasluguje na szacunek i tylko na smierc.
I jak w takim panstwie byc patriota :(

Niestety, dość dużo racji jest w tym co piszesz, niestety....
Tylko w kwestii patriotyzmu - to problem w części polega na tym, że mało patriotyzmu jest w młodych ludziach i w średnim wieku - często pracujących i nieźle zarabiających - sam dobrze znam takie przypadki, niestety. I nie chodzi mi tutaj o jakiś wielki patriotyzm - niech by choć wywiesili flagę i pamiętali o ważnych rocznicach narodowych i lokalnych....

ro29

Smartek 29.06.2005 16:25

Cytat:

Napisany przez joujoujou
Właśnie żona pisała mi przez GG, umówiła córkę do okulisty.









NA GRUDZIEŃ.
Szkoda klawiatury, by pisać dalej. :|

ja tez mialem wizyte zamowiona, mama umowila dwa tygodnie temu na 28lipca :D
pozdro ;)

joujoujou 29.06.2005 16:13

Właśnie żona pisała mi przez GG, umówiła córkę do okulisty.









NA GRUDZIEŃ.
Szkoda klawiatury, by pisać dalej. :|

pawelblu 29.06.2005 15:02

Polacy sami sa sobie winni. Zarowno kiedys jak i teraz. Kiedys - porabane przywileje szlacheckie oraz anarchia szlachty i magnaterii byla glownym powodem sukcesu rozbiorow polski.

Teraz wbrew porozom w naszym kraju nie jest tragicznie. W kazdym razie 'kraj' jako intytucja jest dosc silny. Wiadomo ze caly czas dreczaczy nas sprawa bezrobocia, ale do jasnej cholery nie mozna sprowadzac wszystkich sukcesow i porazek do stopy bezrobocia !! Zamiast myslec o tych 15 latach po transformacji ktore doprowadzily do 20% stopy bezrobocia pomyslmy o tym jak wiele zmienilo sie na plus.

Co do Cudu nad Wisla to jest to jedna z 20 najwazniejszych swiatowych bitew, ktora zdecydowala o losach ludzkosci (w typ przypadku dokladnie Europy). Ci co chca o tym wiedziec i to pamietac wiedza, Ci ktorych to nie obchodzi specjalnie sie tym nie przejmuja. Nie widze tu zagrozenia. Co wiecej jakos specjalnie dumny z tego nie jestem, bo choc historyja przednia, to co ona wnosi do dziesiejszych spraw ...

Wiec jak zrobic zeby bylo poprawic sytuacje ktora jest teraz. Ano odnosic sie z szacunkiem do innych ludzi i do dobra wspolnego (publicznego), doksztalcac sie ile sie da, placic podatki i sledzic zycie publiczne. Tylko zeby zaczac to robic trzeba CHCIEC i miec swiadomosc OBOWIAZKU.

legion 29.06.2005 11:57

@ro29
Masz duzo racji bo kto nie zna historii ten nie pozna dzisiejszych mechanizmow rzadzacych swiatem :) ale do rzeczy mowiac Polska zostala strasznie zdegradowanym krajem najpierw przez zabory potem przez wojne I,II a potem przez dlugi okres komun i tu sie nie dziwie ze nasze spoleczenstwo jest tak podzielone.
Nawet okragly stol nic nie zmienil tylko wszystcy sie przemalowali a do wladzy doszli przygotowywani przez starych komochow mlodzi ludzie ktorzy ciagneli ta sama polityke jako juz lewica.
A co do patriotyzmu gdzie on jest????
Ja praktycznie go nie widze jak narazie to kasa rzadzi w Polsce i wplywy ludzi na wysokich stanowisku i jak tu byc patriota jak burdel jest w panstwie a zwyklego czlowieka kopie sie ponizej pasa to ma byc kraj?
Nawet nasza armia jest smiechu warta pojechala do iraku w patriotycznym celu ;) wspomagac usa w mordowaniu cywilnej ludnosc :)
A nastepna sprawa jest to ze duza czesc spoleczenstwa polskiego(weterani takze) jest juz stara i co ci ludzie maja zrobic jak maja renty po 500 zl(albo i mniej) i jeszcze im odbieraja pieniadze to znaczy ze ten czlowiek juz nie zasluguje na szacunek i tylko na smierc.
I jak w takim panstwie byc patriota :(

ro29 29.06.2005 00:07

Witam !
Tak sobie od wczoraj myślę, czy nie napisać parę zdań w tym temacie, związanych zarówno z przewodnim hasłem tejże dyskusji, jak i pojawiającymi się tutaj wątkami politycznymi itd.
Mam na myśli nasze podejście do historii - szczególnie tej bliskiej, ale też trochę dalszej - II wojna światowa, komunizm. I mając na myśli "nas" mam na myśli ogół społeczeństwa. Choć zdają sobie sprawę z tego, że część młodych ludzi, traktuje historię, jako coś o czym należy .... jak najszybciej zapomnieć.
Przede wszystkim my Polacy, nie potrafimy pamiętać tego co było dobre, tego z czego powinniśmy być dumni. Oczywiśćie, okres komunizmu miał na to znaczący wpływ. Ale jak dzisiaj w TV widzę, ilu brytyjczyków świętowało 200 lat zwycięskiej bitwy morskiej - co prawda ważnej, ale sprzed 200 lat ! I można by sobie zadać pytanie - gdyby zorganizować obchody na wielką skalę "Cudu nad Wisłą" to liu Polaków by się pojawiło ?
A obchody rocznic zrywów niepodległościowych ? Jak są przez wielu traktowane ?
Dziś mija 49 rocznica tzw. Poznańskiego Czerwca 1956, "wypadków poznańskich" - to nazwa bardziej propagandowa z minionego okresu, a tak naprawdę Powstania Poznańskiego z 1956 roku. Bo to przecież był nie tylko pierwszy zryw niepodległościowy w komunistycznej Polsce - a bardziej zryw za chlebem - to był zryw powstańczy. I władza ludowa pokazało jak się rozprawia z ludem !
I czy dziś się o tym pamięta ? Na szerszą skalę oczywiście ? Chyba w Panoramie, nie było nawet migawki z tych obchodów. A ilu poznaniaków wywiesiło flagę narodową ?

Mógłby ktoś czytając powyższą wypowiedź, wysunąć wniosek, że jestem za rozpamiętywaniem historii itd. Nie do końca. Uważam bowiem, że należy pamiętać pewne wydarzenia, rocznice i być z nich dumnym !
Bo co dziś się w Polsce chce pamiętać z minionych 50 lat ?? A słynne ostatnio teczki, współpracę z SB itd. Nie uważam, że donosicielstwo to dobra cecha - wręcz zazwyczaj zła. Ale czy ktoś na poważnie uwzględnia, ile osób zostało zmuszonych do współpracy ?? A ile teczek w mniejszym czy większym stopniu sfałszowano - i to zarówno na początku lat 90-tych, jak i wcześniej !
Nie można ciągle rozpamiętywać dawnych ran. Owszem należy pamiętać o historii - ale może lepiej o tej bardziej wzniosłej, z której możemy być dumni ?
Bo ja mimo wszystko jestem dumny z tego, że jestem poznaniakiem. Ale też mi smutno i wstyd, że w jednym z głównych zakładów pracy, z którego w 1956 roku ruszyło powstanie - ZNTK - ludzie nie dostają pensji i grozi im upadłość.
I bardziej dbajmy o to, żeby ludzie mieli pracę dzisiaj , a nie rozpamiętujmy tej złej historii, przerzucając na jej barki, wszystkie dzisiejsze zło.
Wyciągnąć wnioski z historii należy, pamiętać i być dumnym tak, budować lepsze jutro, pamiątajac o tych którzy za wolność zginęli - tak, ale żyć tylko historią - a niestety znam takie osoby - i nie są to wcale 80-90 - latki - które żyją tylko historią i co najważniejsze - tą złą !!! - nie tak nie można ! Takim życiem możemu zniszczyć siebie i innych, budując tylko nienawiść między ludzmi. Ja nie zagłosuję na ludzi z SLD, a tym bardziej z aparatu b. PZPR. Ale nie staram się też ich oceniać tylko za przynależność - a bardziej za ich czyny.

Wiem, że odszedłem od głównego tematu tej dyskusji, ale może moje przemyślenia, choć jedną osobę zmobilizują zarówno do większego patriotyzmu, ale też do patrzenia w przyszłość !

Pozdrawiam
ro29

demek 28.06.2005 13:26

kuzyn zalatwil wszystko w ciagu 3 dni....nie liczac oczekiwania na wlasciwy dowod:) wiec widze ze mial konkretny fart:)

legion 28.06.2005 10:41

Cos wam napisze o tym chorym kraju:

Ostanio sprowadzilem sobie autko z niemiec mozna by powiedziec ze to prosta sprawa zaplacenie akcyzy ale w zadnym wypadku poniewaz mozna naprawde sie niesamowice wk**wic :):
1. Zeby zaplacic akcyze najpierw trzeba w urzedzie skarbowy dostac papierek ze auto jest zwolnione z podatku vat - czyli 150 zl plus 5 zl znaczek skarbowy no granda w bialy dzien a na glupi swistek czeka sie tydzien czasu to ma byc niby zwolnienie z vat za 155 zl :).
2. Urzad celny-zaplata akcyzy czeka sie na papierek 2 tygodnie i jeszcze na dodatek ze
akcyza jest nielegalna i musi byc zwrocona ogolnie z budzetu panstwa musza zwrocic ok. 2 mld zl ludzia.
3. Rejestracja samochodu nastepna komedia to karta wozu ktora musisz wykupic by zarejestrowac auto czyli 500 zl jakby auto juz nie mialo karty ale to szczegol ale placzisz i masz autko zarejestrowane w ciagu 1 dnia z tymczasowym dowodem rejestracyjnym (2 tygodnie czeka sie na wlasciwy dowod).

Teraz podsumowanie:
Stracilem nerwy z urzedasami (a w pokojach siedzi ich po 10 ) ciagle biegalem z pokoju do pokoju za nie legalnymi rozporzadzeniami i zastanawiam sie po co my wchodzilismy do uni jak praktycznie wszystko robia w brew ich ustalenja przeciesz to jest chore i jeszcze na dodatek skad oni wezma 2 mld zl by odac ludzia no jasne z recistow sciagna :) .
W niemczech auto sprowadzone z hollandi rejestruje sie w ciagu jednego dnia i na nic nie trzeba czekac :).
Ale takich przykladow co wyrabia sie w naszym kraju jest masa a zwykly czlowiek zawsze bedzie musial sie temu przygladac z zwiazanymi rekami.

Predi 27.06.2005 22:01

Cytat:

Napisany przez Eliasz
Chodzi o to żeby nie opłacało się kombinować, uciekać przed urzędem skarbowym i żyć w niepewności czy też zakładać firmę za granicą.

that's the point!

i co tu wiecej dodac... nie wina czlowieka jest jego slabosc ;) jak mu sie da szanse to i szanowany obywatel ukradnie... wiec caly problem w tym zeby takich szans nie bylo

Eliasz 27.06.2005 21:38

Cytat:

Napisany przez pawelblu
IMO kiepski argument bo 19% od duzo to nadal duzo. Coprawda 2x mniej niz teraz, ale nie zapomnij ze ludzie ktorzy maja interesy zarejestrowane za granica musieliby kombinowac zeby placic te 19% (przerejestrowywac do pol), a nie musza kombinowac nic, zeby zostalo tak jak sie rozliczaja do tej pory, nie placac panstwu wogole podatku.

No tak, ale to tylko w wypadku tych którzy już sa za granicą (zresztą skoro oni są już za granicą to już nic nie płacą). Oni może już nie wrócą, ale ci którzy wchodzą dopiero w ten próg podatkowy niech nie mają argumentów za tym że w obcym kraju jest dużo, dużo lepiej.
Chodzi o to żeby nie opłacało się kombinować, uciekać przed urzędem skarbowym i żyć w niepewności czy też zakładać firmę za granicą.

Zresztą to tylko taka moja opinia, może się nie znam, może nie wiem jakie są prawdziwe dane, ale ja uważam że tak było by chyba lepiej


Pzdr.

pawelblu 27.06.2005 21:13

Cytat:

Napisany przez Eliasz
A jakby wszyscy płacili załóżmy te 19% to nie opłacało by im się kombinować, co więcej wtedy pewnie wszyscy by płacili i pewnie do budżetu wpłynęło by więcej pieniędzy niż teraz wpływa z tych co płacą 40%

IMO kiepski argument bo 19% od duzo to nadal duzo. Coprawda 2x mniej niz teraz, ale nie zapomnij ze ludzie ktorzy maja interesy zarejestrowane za granica musieliby kombinowac zeby placic te 19% (przerejestrowywac do pol), a nie musza kombinowac nic, zeby zostalo tak jak sie rozliczaja do tej pory, nie placac panstwu wogole podatku.

Eliasz 27.06.2005 19:46

Ktoś wspomniał o podatkach. Wg mnie to po cholere jest to 40% skoro płacą to tylko nieliczni. Przecież większosć tych którzy mieszczś się w tym progu podatkowym to ludzie którzy nie dadzą sobie zabrać prawie połowy z tego co zarobią lecz kombinują jakby tu nie płacić, odsprzedają się, zakładają firmy zagraniczne, przechodzą w szarą strefę itd.
A jakby wszyscy płacili załóżmy te 19% to nie opłacało by im się kombinować, co więcej wtedy pewnie wszyscy by płacili i pewnie do budżetu wpłynęło by więcej pieniędzy niż teraz wpływa z tych co płacą 40%

Trochę się rozpisałem, chociaż to co chciałem napisać napisze dopiero teraz:

"The only thing necessary for the triumph of evil is for good men to do nothing" - Edmund Burke
"Jedynym sposobem na to by zatryumfowało zło, jest gdy dobry człowiek nie robi nic."




.

pepperman 27.06.2005 19:09

Cytat:

Napisany przez Predi
dziadek mojego kuzyna zmarl bo mimo ze trafil do szpitala to ok. 2 lat go leczyli na nie wiem nawet co, a okazalo sie ze to rak :( za pozno :( i przez konowalow sie przeniosl na tamten swiat :(

mialem podobna historie

Predi 27.06.2005 18:53

Cytat:

Napisany przez Death Man
Moją babcię muszą operować, aby ratować życie, operacja nogi, niestety z braku limitów kasa chorych niema kasy, babcia musi poczekać do października, lekarz uważa że umrze, jak jej nieoperują, na to kasa chorych, zapraszamy 80 letnią babcię do zielonej góry. Lol Smutne ale prawdziwe.

dziadek mojego kuzyna zmarl bo mimo ze trafil do szpitala to ok. 2 lat go leczyli na nie wiem nawet co, a okazalo sie ze to rak :( za pozno :( i przez konowalow sie przeniosl na tamten swiat :(

andrzejj9 27.06.2005 18:03

Cytat:

Napisany przez Death Man
Moją babcię muszą operować, aby ratować życie, operacja nogi, niestety z braku limitów kasa chorych niema kasy, babcia musi poczekać do października, lekarz uważa że umrze, jak jej nieoperują, na to kasa chorych, zapraszamy 80 letnią babcię do zielonej góry. Lol Smutne ale prawdziwe.

Jeśli będziesz miał czas i ochotę, prosiłby o więcej szczegółów na ten temat, może być na priva.

Death Man 27.06.2005 17:50

Cytat:

Napisany przez andrzejj9
Długo się zastanawiałem, czy założyć ten w sumie wałkowany już niejednokrotnie temat, ale jednak pewne wydarzenia dnia dzisiejszego skłoniły mnie do tego.

Otóż mojej mamie dzisiaj wbiło się coś w oko - powiekę dokładnie i generalnie bardzo nieprzyjemnie to drapało, powodując ból i coraz większe podrażnienia. Znane nam domowe metody poradzenia sobie z tym nie zdały egzaminu, trzeba więc było pojechać na ostry dyżur okulistyczny.

Sprawa banalna - w końcu mieszkam jakiś 1 km od jednego z bardziej znanych we Wrocławiu, a myślę, że i w Polsce, szpitala - Szpitala Czterdziestolecia. Wzięliśmy więc samochód i pojechaliśmy...


Pierwsza nieprzyjemna niespodzianka spotkała mnie pod samym szpitalem. Otóż okazało się, że jedyna możliwość zaparkowania jest na... płatnym parkingu! Przez chwilę patrzyłem na to nie do końca pojmując, że to rzeczywiście ma miejsce, aż w końcu stwierdziłem, że ******ę to - parkuję i nic nie będę płacić. I zrobiłbym to, ale matka poprosiła, żeby podjechał na osiedle nieopodal i tam zaparkował. Tak zrobiłem, chociaż wkurzyło mnie to i miałem nawet ochotę porozmawiać z pilnującym parkingu, ale doszedłem do wniosku, że co on właściwie ma do tego...

Wydarzenie numer dwa miało miejsce już w samym szpitalu na ostrym dyżurze, gdzie jakiś lekko podpity staruszek (no dobra, nie podpity, ale bardzo niereprentatywny..) poinformował nas, że w tym szpitalu ostry dyżur okulistyczny będzie jutro, natomiast dzisiaj jest w szpitalu na Pierwszego Maja... Nie będąc pewnym, czy dobrze rozumiem, bo chyba nie mieściło się to w granicach mojego pojmowania, upewniłem się, że chodzi tutaj o JEDYNY ostry dyżur na KILKUSETTYSIĘCZNE miasto. Okazało się, że tak... Lekko przytłumiony poszedłem z powrotem do samochodu, weryfikując po drodze moje przekonanie, że mnie naprawdę trudno jest zaskoczyć. Jednak Polska jako zbiór pewnych przebłysków organizacyjnych jest to w stanie zrobić w najmniej spodziewanym momencie...


Ruszyliśmy więc w drogę do szpitala na Pierwszego Maja, a ja tylko po drodze zastanawiałem się jak tam dojechać, żeby ominąć monstrualne korki, które robią się tam od momentu zakończenia z tydzień temu cholernie drogiego remontu. Oczywiście nikt nie pomyślał nad tym, że sensownie ustawić światła i znalezienia się teraz w tym miejscu w godzinie szczytu... zresztą, w jakiejkolwiek godzinie w środku tygodnia, nie życzę najgorszemu wrogowi...

Na szczęście w sobotę po południu nie ma dużego ruchu, więc i jakoś udało się dojechać na miejsce. Dojechać tak, gorzej z zaparkowaniem... Tu na szczęście nie przerabiałem ponownie numeru z płatnym parkingiem, ale może i nie na szczęście, tylko niestety, bo parkingu nie było...wcale. To znaczy przepraszam - był.. stało na nim dokładnie 9 samochodów i nie było ani skrawka więcej miejsca, żeby się gdzieś zatrzymać.... Jak już wyraziłem swoją kolejną opinię na temat tego, co się dzieje w tym mieście, wysadziłem mamę i pojechałem szukać miejsca do zaparkowania. Nie było źle, bo zaledwie pół kilometra dalej był jakiś parking Dialogu, na szczęście nie zamknięty (co prawda z zakazem parkowania, ale na wpół leżącym na ziemi, więc doszedłem do wniosku, że to dotyczy jakiś mniejszych osobników), więc zaraz byłem z powrotem. Wystarczyło już tylko dowiedzieć się, gdzie jest dyżur okulistyczny i udać na miejsce. Naturalnie wejście numer 10, które to w tym momencie było szczytem moich marzeń, okazało się leżeć w absolutnie samym końcu terenu szpitala, nie przesadzając jakiś kilometr od wejścia.. Ale cóż to dla mnie, nie ma to jak przyjemny spacerem w 40 stopniowym upale...


Kiedy w końcu dotarłem na miejsce, zadowolony, że w końcu jesteśmy i że załatwimy szybko sprawę i wrócimy do domu (miałem jeszcze sporo planów na dzisiejszy dzień), wszedłem do budynki i.... szybko uświadomiłem sobie swój błąd. Co ja zresztą będę pisał, już o tym wspomniałem - jeden ostry dyżur okulistyczny na jedno z większych miast w Polsce. Czy trzeba coś dodawać?

Jednak dodam - na szczęscie nie wyglądało to aż tak źle, jak mogło - przecież równie dobrze czekać tam mogło kilkaset osób. A było "tylko" kilkadziesiąt. Żeby jednak nie było zbyt pięknie, były dwie koleki - jedna do rejestracji, druga już do przyjęć przez lekarzy (aha, lekarki były aż dwie, z czego jedna zajmowała się również, a może nawet przede wszystkim rejestracją).

Widząc jak sprawa wygląda i że mama czeka już w kolejce (oczywiście z bolącym okiem, ale w tym momencie już nie mogłem w żaden sposób pomóc), poszedłem wykonać kilka telefonów i odwołać spotkania (jednak telefon komórkowy, który mam od tygodnia, zaczyna się przydawać :) ). Przy okazji zobaczyłem nieopodal jakąś na wpół wyważoną bramę, więc rzuciłem okiem, gdzie prowadzi. Okazało się, że wychodzi na takie znane mi niby osiedle. Postanowiłem więc z braku lepszego zajęcia wrócić się do samochodu i go tam przestawić. Kiedy powiedziałem o tym mamie, usłyszałem, że podobno na teren szpitala można jednak wjeżdzać samochodem. Ja wchodząc widziałem napis, że wjazd tylko za przepustką, ale powiedziałem, że przy okazji się dowiem.

No więc poszedłem do samochodu. Po przejściu terenu szpitala postanowiłem rzeczywiście na wszelki wypadek dowiedzieć się, jak to jest z tym wjazdem. Strażnik powiedział mi, że rzeczywiście wjechać można, ale za przepustką. Na to ja uprzejmie się pytam, skąd taką przepustkę można wziąć. A ten mi z uśmiechem odpowiada, że wystarczy poprosić o to lekarza, do którego się idzie... Rany, gdyby wzrokiem można było zabijać, to siedziałbym już chyba dzisiaj za morderstwo...


Nic to, wiedząc, gdzie mogę zaparkować wsiadłem do samochodu i objeżdżając pół miasta ze względu na same jednokierunkowe ulice, dojechałem na miejsce. Jeszcze tylko po drodze w przejściu podziemnym zobaczyłem bardzo ładne (troszeczkę podwiędnięte, ale na takim upale to raczej normalne) i niedrogie (raptem po złotówce) róże. Kupiłem więc sobie 5 mając tylko nadzieję, że jednak nie będzie to już długo trwało i uda mi się jakoś przetrzymać. Róże przeżyły i stoją teraz koło mnie w wazonie mając się całkiem nieźle, ale zawdzięczają to tylko swojej wytrzymałości..

Po dojechaniu na miejsce siedziałem jeszcze przez chwilę w samochodzie, bo akurat w radiu leciała przyjemna piosenka, i w pewnym momencie, odwracając się mimowolnie w kierunku bramy, przez którą miałem przejść, dostałem ataku śmiechu. Na koniec dam zdjęcie, zrobione jednak aparatem, więc może nie być wyraźne. W każdym razie na bramie była tabliczka z napisem: Droga pożarowa, nie parkować. I niżej dopisek - klucz na portierni.... Dodam tylko, że zapewne (i na pewno) chodziło o tą portiernię, gdzie pytałem się o wjazd na teren szpitala, czyli miejsce oddalone mniej więcej o kilometr stąd... Nie powiem, gdzie mogą sobie wsadzić taką drogę pożarową, z której żeby można było skorzystać, trzeba będzie czekać pół godziny na klucz.. A zresztą, szkoda gadać.. W każdym razie humor mi się trochę poprawił :)

Niestety nie na długo, bo jak wróciłem do poszekalni (a warto wspomnieć - poczekalnia to był taki malutki korytarzyk z dwa na trzy metry, duszny jak cholera, bez grama tlenu w powietrzu, gdzie cieśniło się kilkanaście osób. Co prawda obok był pokój (z nielepszą atmosferą), ale nie bardzo ktokolwiek chciał tam czekać, bo przy wywoływaniu do badania, już po nazwisku, mógłby po prostu przegapić swoją kolejkę... Generalnie szkoda gadać, ale jak w pewnym momencie ktoś stwierdził, że nie rozumie, dlaczego tu nie ma klimatyzacji, ja już tylko uśmiechnąłem się z politowaniem) okazało się, że moja mama jest już pierwsza... do rejestracji. Warto wspomnieć, że mijało właśnie mniej więcej półtorej godziny od naszego przybycia...


Kiedy w końcu rejestrację udało się załatwić pozostało czekanie na przyjęcie przez lekarza. Tu już skrócę opowieść, chociaż trwało to znowu mniej więcej tyle samo czasu, co oczekiwanie na rejestrację, ale powiem tylko, że gry na komórce, mimo, że wyjątkowo niewygodne w sterowaniu, jednak czasami się przydają ;)


Jednak i one dość szybko się nudzą, więc w pewnym momencie przestałem się nimi zajmować, wysłałem jeszcze tylko jednego sms-a odwołując kolejne spotkanie i zacząłem przyglądać się ludziom oczekującym na swoją kolej, oraz nowym przychodzącym, obserwując ich reakcje, nastawienie do tego, zachowanie itp. Generalnie często analizuję zachowania ludzi dość dobrze znam mowę ciała i różne reakcje, tak więc chciałem uzupełnić wiedzę o analizę z takiej dość charakterystycznej sytuacji.

W pewnym momencie doszedłem do wniosku, który zresztą pojawia się u mnie dość często. Wszyscy, którzy tam byli, byli oburzeni sytuacją. Narzekali, przeklinali to, co się dzieje i generalnie widać było, że cała ta organizacja jest chora i nie powinna mieć miejsca. Ale... co tego, że wszyscy byli niezadowoleni, skoro i tak nikt nie zamierzał nic z tym zrobić. Ja już wiedziałem, że po wyjściu stąd i powrocie do domu, opowiędzą może rodzinie czy znajomym o tym i potem po prostu zapomną. A tym samym.. nic się nie zmieni...

O tym nie raz już wspominałem na forum.. ludzie widzą jak źle jest w tym kraju, widzą te wszystkie absurdy, które dla nas są dniem powszednim, ale mimo to nikt nie stara się nic z tym zrobić. Każdy zakłada, poniekąd słusznie, że wszystkie ewentualnie próby są z góry skazane na niepowodzenie. Inni po prostu się boją.

Tutaj jestem inny i nie raz udowadniałem to w różnych sytuacjach - czy to na uczelni, gdzie miałem pewne przeprawy z kilkoma profesorami, a w dziekanacie jak wchodziłem, to wręcz odnosiłem wrażenie, że robiła się nagle taka dziwna, nerwowa cisza ;) Ale ja nie jestem bezczelny, czy hamski. Ja uprzejmie, jednak stanowczo, nie zgadzam się z pewnymi absurdami organizacyjnymi. Jednocześnie stanowisko czy tytuły są dla mnie kompletnie bez znaczenia. Szanuję ludzi za to, kim są, a nie jakie stanowisko zajmują. Dlatego już kilka osób przejechało się w konfrontacji ze mną, myśląc chyba, że jak machną mi przed nosem tytułem profesora, to skulę się po sobie i cichutko wycofam...


Tym samym czekając w tej poczekalni zacząłem się zastanawiać, czy może nie jest to odpowiedni moment, żeby spróbować coś z tym zrobić. Już od dłuższego czasu jest we mnie chęć do spróbowania, ale ze względu na uczelnie i inne zajęcia, po prostu nie miałbym na to czasu. Teraz powoli zaczynają się wakacje, więc i czas powinien się znaleźć i ... w sumie, czemu nie?

Postanowiłem więc, że jak moja mama wyjdzie z gabinetu, wejdę tam na chwilę i porozmawiam sobie z lekarkami. Tak też zrobiłem, mimo nalegań mamy, żebym już dał sobie spokój, bo i tak przecież nic nie uda mi się zrobić (nie winię jej - tak myśli praktycznie 100% naszego społeczeństwa i w sumie ma rację, bo przecież co jednostka może zdziałać? Ja jednak mam inną teorię - dla mnie wszystko zaczyna się od jednostki). Tak też zrobiłem. Jednak od razu na wstępie zaznaczyłem (mam pewną wiedzę z psychologii i bardzo dużą opartą na własnych doświadczeniach, związaną z ludzką psychiką, reakcjami na określone sytuacje, zachowania i konfrontacje, więc wiem wcześniej, jakiej reakcji mogę się po kim spodziewać), że nie jest w żadnym wypadku zarzut w stosunku do nich (bo i być nie mógł - co one mogły zrobić będąc we dwie i mając jeszcze do dyspozycji tylko jedną lampę, która potrzebna jest praktycznie do każdego badania?), ale po prostu chciałbym się dowiedzieć, dlaczego na cały Wrocław jest tylko jeden ostry dyżur okulistyczny. Jednocześnie zaznaczyłem, że tak właściwie to nie oczekuję od nich odpowiedzi na to pytanie, ale chciałbym po prostu dotrzeć do kogoś, kto będzie w stanie mi jej udzielić. Porozmawiałem jeszcze z nimi chwilę i dowiedziałem się jeszcze jednej ciekawej rzeczy - a mianowicie tego, że szpital nie dostaje pieniędzy za ten dyżur!. Innymi słowy we Wrocławiu nie ma pieniędzy na żaden - ŻADEN dyżur okulistyczny. Nie dowiedziałem się natomiast niczego konkretnego na temat tego, kto może odpowiadać za taką organizację pomocy pacjentom, ale dostałem adres wrocławskiej siedziby Narodowego Funduszu Zdrowia i to będzie następne miejsce, gdzie się przejdę. Miałem nadzieję przejść jeszcze po drodze przez kilka niższych szczebli, żeby dowiedzieć się trochę więcej szczegółów na temat funkcjonowania tego wszystkiego, ale trudno - czasami lubię też iść od razu do góry. Gorzej tylko, że brak wiedzy może mi ewentualne rozmowy utrudnić.

No ale to nie jest istotne w tym momencie. Sam do końca nie wiem, co mógłbym tam na miejscu zdziałać, ale nawet poznanie pewnych mechanizmów funkcjonowania tego wszystkiego, będzie dla mnie cenną wiedzą na przyszłość. Gorzej jeżeli od razu trafię na osobę, która pieniądze przeznaczone na pomoc medyczną dla mieszkańców Wrocławia woli chować do własnej kieszeni (bo ja nie mam złudzeń - przy ogromnych podatkach i obowiązkowych składkach zdrowotnych, pieniędzy na leczenie nie może być w Polsce za mało - po prostu kto może kładzie na nich łapę, zanim zostaną wykorzystane w sposób zgodny ze swoim pierwotnym przeznaczeniem), bo wtedy od razu zostanę wywalony stamtąd z hukiem.. Ale z drugiej strony.. takie doświadczenia już też miałem i kończyło się to raczej nieprzyjemnie dla strony, która myślała, że jest bezkarna. Tylko, że wtedy miałem się do kogo zwrócić, a tu... Im ktoś wyżej, tym więcej dla siebie bierze, więc generalnie sytuacja jest dość kiepska... No ale to nie jest na razie temat do dalszych rozważań.


W każdym razie, kiedy w końcu wróciliśmy do domu, akurat, żeby pożegnać gości, którzy czekali na nas dwie godziny i właśnie musieli się zbierać, stwierdziłem, że uporządkuję swoje przemyślenia w formie pisemnej, co właśnie zrobiłem. Nie wiem, czy chcę rozpoczynać kolejną dyskusję na temat Polski i tego, jak w niej jest. Po prostu chciałem się podzielić swoimi przeżyciami i niektórymi przemyśleniami. Może też lekko to przerobie i skrócę i wyślę do jakiejś gazety? Co prawda nie jestem zwolennikiem tego typu rozwiązań, bo to kolejne puste słowa, które do niczego nie prowadzą, ale... może gdyby artykuł został opublikowany, byłaby to dla mnie motywacja do opisania innych rzeczy, które w pewien sposób mnie bola, a które również w ten sposób można by wyrazić. Zastanowię się jeszcze nad tym. Tymczasem na koniec, zrobione dzisiaj zdjęcie, które niech będzie symbolem całej tej beznadziejności organizacji, z którą miałem dzisiaj do czynienia, a która niestety - i to słowo mocno akcentuję - obecna jest w Polsce praktycznie na każdym kroku....

Moją babcię muszą operować, aby ratować życie, operacja nogi, niestety z braku limitów kasa chorych niema kasy, babcia musi poczekać do października, lekarz uważa że umrze, jak jej nieoperują, na to kasa chorych, zapraszamy 80 letnią babcię do zielonej góry. Lol Smutne ale prawdziwe.

pawelblu 27.06.2005 17:18

Cytat:

Napisany przez malaczarna
szczerze to ja uwazam ze nasz kraj jest niszczony przez wszystkich ktorzy powinni go bronic

Ja tam nie widze w tym ingerencji wojska :)

malaczarna 27.06.2005 16:10

szczerze to ja uwazam ze nasz kraj jest niszczony przez wszystkich ktorzy powinni go bronic

andrzejj9 27.06.2005 14:58

Cytat:

Napisany przez Air
zboczę z tematu

To na czerwono jest najlepsze.

Bez komentarza.

Absurd na absurdzie, rzeczywiście..

Jeżeli naprawdę sprawa ta tak wyglądała, to ktoś powinieś podobnie potraktować tego sędziego, tak, żeby spędził w szpitalu powiedzmy 6 dni. Ciekawe czy wtedy również uznałby, że krzywda mu wyrządzona tak naprawdę nie jest specjalnie istotna...

*Vojtas* 27.06.2005 14:30

Cytat:

Napisany przez Air
zboczę z tematu

To na czerwono jest najlepsze.

Bez komentarza.

A może Gołota miał groźniejsze obrażenia.
Zawsze istnieje możliwość, że to Jarosław T spuścił wpie..ol Gołocie a ten żeby nie narobić sobie obciachu dał dyla, co uszczęśliwiony tym faktem Jarosław T wykorzystał żeby założyć Gołocie sprawę w sądzie wychodząc z założenia, że skoro Gołota wiatrował się z miejsca zbrodni to raczej nie zależy mu na tym żeby tą sprawę nagłośnić.

Przed chwilą wlałem w siebie Okocim palone i tak sobie tylko "roztrząsam" ;)

pozdr.

Cytat:

Napisany przez Mily_
żdś...

Gratulacje. Któraś tam z kolei Twoja bardzo błyskotliwa wypowiedź.

ro29 27.06.2005 14:08

Witam !

Widać, z tego, że Gołota bić się potrafił raczej po za ringiem - ale tutaj też mu to za dobrze nie wychodziło || || ||

OK - przepraszam, to była lekka przesada - a sam wyrok - no cóż, nie znam okoliczności, ale wygląda na to, że jak zwykle jak się ma kontakty i nazwisko, to nie ma się czego bać .....

ro29

Air 27.06.2005 14:04

zboczę z tematu
Cytat:

Sąd Rejonowy w Sopocie umorzył w poniedziałek sprawę przeciwko Andrzejowi Gołocie. Bokser był oskarżony o pobicie mężczyzny w 2002 r. przed jednym z hoteli w tym mieście. Andrzeja Gołoty nie było w sądzie podczas ogłoszenia wyroku.

Sąd umorzył postępowanie m.in. dlatego, iż biegli orzekli, że obrażenia odniesione przez pokrzywdzonego producenta reklam z Warszawy, Jarosława T., nie wymagały hospitalizacji powyżej siedmiu dni. Proces w tej sprawie trwał od początku 2003 r. Bokserowi groziło od trzech miesięcy do 5 lat więzienia.
To na czerwono jest najlepsze.

Bez komentarza.

Mily_ 27.06.2005 09:08

żdś...

andrzejj9 27.06.2005 01:36

Cytat:

Napisany przez ro29
Dobranoc ;)
ro29

I również, plus pozytywniejszych od tych rozważań snów :)

ro29 27.06.2005 01:28

Cytat:

Napisany przez andrzejj9
Cóż ja mogę dodać do tego, co napisałeś.. Może tylko jedną, a właściwie dwie rzeczy. Jedna sprawa to remonty czy budowy dróg i to, co się potem z nimi dzieje. Pamiętam jak tydzień po otwarciu drogi remontowanej przez pół roku, jechałem po niej slalomem omijając już zapadnięte studzienki... Na innej mało nie rozwaliłem samochodu wjeżdzając w potężną dziurę na samym środku, która dwa dni wcześniej była łatana (dlatego nawet do głowy mi nie przyszło, żeby na nią uważać)....

Dla tego typu fuszerki - i to jest sprawa druga - nie powinno być żadnej tolerancji. Bo jak do cholery drogi w tym kraju mają ulec poprawie skoro nawet te nowo zbudowane po roku dwóch wymagając natychmiastowego remontu. Przecież one powinny być jak nowe przez przynajmniej 10 - 20 lat, wymagając co najwyżej kosmetycznych poprawek.. Kto dopuszcza do tego, żeby miały miejsce sytuacje takie, jak ok. 2 miesiące temu na ulicy Klecińskiej we Wrocławiu, kiedy to w godzinie szczytu jechał samochód i traktor. W tym pierwszym dwóch speców "łatało" dziury zasypując je żwirem i zalewając smołą czy czymś tam, po czym traktor jadący za nim wjeżdzał to rozsypując wszystko na boki, a po kolejnych kilku samochodach nie było już śladu po "remoncie". (...)..

Witam ponownie ;)
Dużo racji - to prawda, fuszerkę potrafią odwalić - na osiedlu remontują takie wejście do biblioteki - najpierw zrobili nowy daszek, teraz ostatnio kładli nowy kawałek (chyba 2x2 metry !) kostki - i jak przechodziłem tam ostanio to jeszcze nie było skończone !
A znajomi robili mały remont domku - dach, izolacja, podjazd. I ciągnie się to już tyle, że aż źle się robi - na szczęście mają umowę z kosztorysem. No i robotnicy już też się zmieniali, bo jeden, miewał od rana "dobre nastroje", a raz tak go chyba "suszyło", że znajomemu z piwnicy dwie butelki starego wina wypił ;)
A w kwestii budowy dróg - jak jakiś czas temu usłyszałem, że to normalne, że budowane w Polsce autostrady będą się "psuć" bo wybrano taką technikę, które teoretycznie zmusza co 5 lat do napraw !!!!

Dobranoc ;)
ro29

demek 27.06.2005 01:09

dlatego kup auto takie ktorego dealera ni ma w naszym kraju i nie zaplacisz cla, akcyzy ani niczego innego:)oczywiscie tyczy sie to nowego samochodu z salonu:)

andrzejj9 27.06.2005 01:03

Cytat:

Napisany przez ro29
Witam !

Niestety - dużo w tym prawdy - i to w temacie, który często mnie bardzo irytuje i denerwuje. Przykład pierwszy - chyba z dwa lata temu niedaleko miejsca gdzie mieszkam, wyremontowano chodnik, zalewająć stary (który też był asfaltowy) nowym - ale naprawdę nieźle to zrobiono, szczególnie, że nie była to jakaś zwykła "smołówka" tylko taki ładny szary "dywanik". W tym roku, na skrzyżowaniu, które graniczy z tym chodnikem ze wszystkich stron, zakładano syganlizację świetlną (inteligentną ;) ), na dodatek przebudowując z konieczności te skrzyżowanie. Trzeba więc było poprowadzić kable w ziemi, dokopać się do studzienek, także do postawionej centralki. I oczywiśćie trzeba był wyciąć fragmenty tego "nowego" chodnika. I co zrobiono po zakończeniu tych prac ? Otóż zalano wszystkie te wycięte fragmenty (a jest ich parę ładnych metrów), wszytkie nowo wykonane przejścia, fragmenty gdzie kiedyś był wyjazd itd.- zwykłą "smołówką" czarną jak sadza !!! Prawdę mówiąc wygląda teraz na tym skrzyżowaniu, jak się spojrzy pod nogi naprawdę brzydko. Czy naprawdę ktoś nie mógł pomyśleć, że skoro reszta chodnika wygląda nieźle, to po tej przebudowie, można był wszystko zalać "trochę lepszym" asfaltem ? Oczywiście na dodatek ekipy zbytnio po sobie nie posprzątały, bo były miejsca gdzie piasku było tyle, że ...
Przykład drugi - ocieplane są bloki - ja rozumiem, że to są roboty budowlane i trudno uniknąć w pewnym wymiarze bałaganu. Ale godzenie się na to, że wszystkie materiały budowlane (styropian itd), magazyny robotników, WC ! - ustawiane są na trawie pod oknami mieszkańców ? I oczywiście chodnik pod blokiem nie jest w żadnym stopniu zabezpieczony - to znaczy leci na niego cement, resztki itd. I mógłby ktoś zapytać o co mi chodzi ? A o to, że po tym ociepleniu i otynkowaniu, blok może będzie ładniejszy i piękniejszy - ale wokół niego będzie trzy razy bardziej zniszczona trawa, chodnik itd.
I jeszcze w kwestii myślenia całościowego - zobaczymy za kilka miesięcy, ale chyba w planach tych ociepleń i remontów nie ma napraw schodów prowadzących do wejść (a nie są to wielkie pieniądze - u nas są to często jeden, dwa - max trzy stopnie) - które niestety przy pewnych wejściach totalnie się sypią. Czy nie można było przy okzaji tak dużej inwestycji, jak ocieplenie, tynkowanie, wymiana drzwi wejściowych itd. pomyśleć także o naprawie tych schodów. I być może będzie tak jak już napisałem - nowe dzrwi do których wejdzie się po rozpadających się stopniach.

Cóż ja mogę dodać do tego, co napisałeś.. Może tylko jedną, a właściwie dwie rzeczy. Jedna sprawa to remonty czy budowy dróg i to, co się potem z nimi dzieje. Pamiętam jak tydzień po otwarciu drogi remontowanej przez pół roku, jechałem po niej slalomem omijając już zapadnięte studzienki... Na innej mało nie rozwaliłem samochodu wjeżdzając w potężną dziurę na samym środku, która dwa dni wcześniej była łatana (dlatego nawet do głowy mi nie przyszło, żeby na nią uważać)....

Dla tego typu fuszerki - i to jest sprawa druga - nie powinno być żadnej tolerancji. Bo jak do cholery drogi w tym kraju mają ulec poprawie skoro nawet te nowo zbudowane po roku dwóch wymagając natychmiastowego remontu. Przecież one powinny być jak nowe przez przynajmniej 10 - 20 lat, wymagając co najwyżej kosmetycznych poprawek.. Kto dopuszcza do tego, żeby miały miejsce sytuacje takie, jak ok. 2 miesiące temu na ulicy Klecińskiej we Wrocławiu, kiedy to w godzinie szczytu jechał samochód i traktor. W tym pierwszym dwóch speców "łatało" dziury zasypując je żwirem i zalewając smołą czy czymś tam, po czym traktor jadący za nim wjeżdzał to rozsypując wszystko na boki, a po kolejnych kilku samochodach nie było już śladu po "remoncie". Ruch na jednopasmowej ulicy został praktycznie unieruchomiony na dwie godziny powodując monstrualne korki w różnych częściach miasta, a tak naprawdę nic nie zostało zrobione! Jak w ogóle coś takiego może ujść bezkarnie??

Dlatego też w pewien sposób chciałbym mieć władzę pozwalającą mi rozliczyć się z czymś takim, z osobami, które na coś takiego pozwalają i które czegoś takiego się dopuszczają. Mogę wybaczyć bezmyślność, chociaż nie widzę powodu, aby ją tolerować, gdy w kraju jest tyle osób potrafiących używać tego, co mają w głowie, ale świadomego postępowania w taki sposób, nigdy nie zamierzam tolerować..

andrzejj9 27.06.2005 00:54

Cytat:

Napisany przez pawelblu
No ale co z okiem mamy, bo to jest chyba najwaniejsze ??

Rzeczywiście tak i nie chciałbym dawać innego wrażenia. Po prostu w tej sprawie wszystko jest w porządku i mimo, że dzisiaj jeszcze boli, myślę, że jutro powinno już być całkiem dobrze, a za kolejny dzień dwa nie powinno być śladu.

Cytat:

Ja ze swojej strony podam kolejny przyklad warszawski.

Przez 2 dni bolalo mnie ucho i w koncu jak juz bolalo tak ze nie moglem spac bez proszkow, to nastepnego dnia pojechalismy na ostry dyzur (OD). Dzwonimy, sprawdzamy w necie i okazuje sie ze dyzur laryngologiczny dla calej wawy jest w szpitalu bielanskim. No wiec jedziemy przez cala warszawe z wawra na bielany. Szpital wyglada nawet ladnie. Niestety, ladnie wyglada 'standardowy' szpital. OD to sypiacy sie oddzial ktory wyglada jak klatka schodowa starego bloku komunalnego.
Rejestracji nie ma, tylko zwykla kolejeczka do gabinetu. Czekania bylo kilka godzin, ale sie doczekalem. Wizyta przebiegla bez zastrzezen. Okazlo sie ze zapalenie ucha srodkowego. Dostalem jakas recepte i opatrunek douszny z antybiotykiem zewnetrznym. Lekarka powiedziala zeby nastepnego dnia pojechac do zwyklego laryngologa i wymienic opatrunek, a po kolejnym dniu wyjac i wywalic.
Jak nastepnego dnia pojechalem do przychodni to czekalem znowu swoje (z poltorej godziny), po czym lekarka laryngolog powiedziala ze bez skierowania mnie nie przyjmie, a to ze bylem na OD i zalecili mi wizyte w celu wymiany opatrunku ja nie interesuje, bo ona przyjmuje tylko ze skierowaniem od lekarza pierwszego kontaktu z przychodni. Splawila mnie, ale pech chcial ze napisalismy na nia skarge i ta pani juz tam nie pracuje.
Mnie zastanawiają jeszcze dwie rzeczy. Po pierwsze dlaczego to pacjent ponosić ma koszty związane z dojazdem do szpitala, czy na odpowiedni dyżur? Rozumiem jeszcze dojazd we własnym zakresie do najbliższej placówki, ale jeżeli na dyżur jechać trzeba na przykład te wspomniane wcześniej 15 kilometrów, to dlaczego koszty te musi ponosić pacjent, który już zapłacił odpowiednią składkę na świadczenie mu pomocy medycznej? Teoretycznie powinien po prostu wezwać karetkę, która zawiezie go na miejsce...

No i sprawa druga - leki.. Naprawdę nie rozumie, dlaczego to my mamy płacić za leki. Najpierw płacimy za to, żeby w razie potrzeby zostać przez państwo wyleczonym, a potem okazuje się, że jeszcze musimy ponosić koszty tego leczenia. Innymi słowy dwa razy płacimy za to samo. To prawie tak, jak w przypadku dróg - najpierw płacimy za nie podatek drogowy w paliwie, po to, żeby później jeszcze płacić jadąc po niektórych "autostradach". Do tego dołożyłbym jeszcze opłatę za niszczenie się samochodu ze względu na jakość tych dróg, ale jak widać i to nie wystarcza, bo państwo już myśli o kolejnym obciążeniu kierowców związanym w iloscią przejechanych kilometrów. Tu więc mamy już 3, a właściwie i 4 opłaty za to samo, na dodatek płacone bez praktycznie żadnych korzyści zwrotnych.

Ale i to nic, kiedy spojrzymy na opodatkowanie naszych zarobków. Najpierw ogromne podatki płaci pracodawca, przykładowo osoba dostająca na rękę ok. 6000, gdyby nie wcześniejsze obciążenia podatkowe, dostałaby ponad 11 tys. Czyli już na wstępie prawie połowę naszych pieniędzy (przy takiej kwocie) zabiera państwo. Ale to naturalnie nie wystarcza, zaraz potem to my musimy zapłacić podatek dochodowy - w absurdalnych moim zdanie kwotach. Potem założmy, że przyjdzie nam do głowy coś kupić, oprócz podstawowej ceny towaru zapłacimy jeszcze VAT - 22%, czy gdzieś na świecie jest on wyższy? Jeśli jakimś cudem zostaną nam jakieś pieniądze, może postanowimy wpłacić je na lokatę. Ale i tu niespodzianka - państwo i tutaj od kilku lat położy na naszych oszczędnościach łapę, zabierając 20% zysku. Jeśli już nas szlag trafi i postanowimy pieniądze jednak wydać kupując jakąś droższą rzecz, na przykład samochód, okaże się, że musimy zapłacić podatek od wzbogacenia! Dla mnie to już zupełny absurd. Za opodatkowane wynagrodzenie, za otrzymanie którego ja muszę jeszcze zapłacić podatek, muszę potem jeszcze zapłacić pieniądze, jeśli chcę je wydać! Jeśli osoby wymyślające takie przepisy nie widzą absurdu swoich pomysłów, to może chociaż zwróciliby uwagę na pewną granicę dobrego smaku...

ro29 27.06.2005 00:33

Witam !
Cytat:

Napisany przez andrzejj9
To kolejna przykra, a jakże często spotykana kwestia. Jedna rzecz, która w Polsce szczególnie mnie boli, to nieumiejętność, bądź po prostu bezmyślność, spojrzenia holistycznego (całościowego) na niektóre rzeczy. Zaczyna się to już w temacie, który zapoczątkował te rozważania, czyli medycynie - gdzie inwazyjnie "leczy" się pacjenta z jednej dolegliwości, jednocześnie bardzo szkodząc mu i powodując dziesiątki innych schorzeń w przyszłości. Nie ma spojrzenia na organizm człowieka, jako jedną powiązaną ze sobą całość (....)

Podobna sytuacja jest niestety obecna w każdej dziedzinie życia. Remontuje się jakąś ulicę, tworzy objazd nie zwracając najmniejszej uwagi na to, jak wpłynie do na ruch w bliższej i dalszej okolicy. Ustawia się światła nie patrząc nawet, czy zgrane są one z pozostałymi związanymi bezpośrednim ruchem z tymi. (....)

Niestety - dużo w tym prawdy - i to w temacie, który często mnie bardzo irytuje i denerwuje. Przykład pierwszy - chyba z dwa lata temu niedaleko miejsca gdzie mieszkam, wyremontowano chodnik, zalewająć stary (który też był asfaltowy) nowym - ale naprawdę nieźle to zrobiono, szczególnie, że nie była to jakaś zwykła "smołówka" tylko taki ładny szary "dywanik". W tym roku, na skrzyżowaniu, które graniczy z tym chodnikem ze wszystkich stron, zakładano syganlizację świetlną (inteligentną ;) ), na dodatek przebudowując z konieczności te skrzyżowanie. Trzeba więc było poprowadzić kable w ziemi, dokopać się do studzienek, także do postawionej centralki. I oczywiśćie trzeba był wyciąć fragmenty tego "nowego" chodnika. I co zrobiono po zakończeniu tych prac ? Otóż zalano wszystkie te wycięte fragmenty (a jest ich parę ładnych metrów), wszytkie nowo wykonane przejścia, fragmenty gdzie kiedyś był wyjazd itd.- zwykłą "smołówką" czarną jak sadza !!! Prawdę mówiąc wygląda teraz na tym skrzyżowaniu, jak się spojrzy pod nogi naprawdę brzydko. Czy naprawdę ktoś nie mógł pomyśleć, że skoro reszta chodnika wygląda nieźle, to po tej przebudowie, można był wszystko zalać "trochę lepszym" asfaltem ? Oczywiście na dodatek ekipy zbytnio po sobie nie posprzątały, bo były miejsca gdzie piasku było tyle, że ...
Przykład drugi - ocieplane są bloki - ja rozumiem, że to są roboty budowlane i trudno uniknąć w pewnym wymiarze bałaganu. Ale godzenie się na to, że wszystkie materiały budowlane (styropian itd), magazyny robotników, WC ! - ustawiane są na trawie pod oknami mieszkańców ? I oczywiście chodnik pod blokiem nie jest w żadnym stopniu zabezpieczony - to znaczy leci na niego cement, resztki itd. I mógłby ktoś zapytać o co mi chodzi ? A o to, że po tym ociepleniu i otynkowaniu, blok może będzie ładniejszy i piękniejszy - ale wokół niego będzie trzy razy bardziej zniszczona trawa, chodnik itd.
I jeszcze w kwestii myślenia całościowego - zobaczymy za kilka miesięcy, ale chyba w planach tych ociepleń i remontów nie ma napraw schodów prowadzących do wejść (a nie są to wielkie pieniądze - u nas są to często jeden, dwa - max trzy stopnie) - które niestety przy pewnych wejściach totalnie się sypią. Czy nie można było przy okzaji tak dużej inwestycji, jak ocieplenie, tynkowanie, wymiana drzwi wejściowych itd. pomyśleć także o naprawie tych schodów. I być może będzie tak jak już napisałem - nowe dzrwi do których wejdzie się po rozpadających się stopniach.

Cytat:

Napisany przez andrzejj9
(...) Wszyscy narzekają, jak źle jest w tym kraju, mają gotowe recepty na poprawę sytuacji i na naprawianie świata. A te same osoby pięć minut później wyprowadzają psa i nawet nie pomyślą o tym, żeby po nim posprzątać, jak nasra za przeproszeniem na środek chodnika (...)

No widzę, że ktoś czasami myśli jak ja ;) Nie jestem wrogiem zwierząt i posiadania np. psa - ale to jest odpowiedzialność !! U nas na osiedlu jest sporo trawników, więc przynajmniej nie widać zbytnio tych "pozostałości". Ale jak ostatnio dwa razy byłem w sklepach elektronicznych, leżących w bardziej zwartej, starej zabudowie w centrum - to niestety - trochę chodząc od sklepu do sklepu, musiałem robić "slalom", żeby nie "wywinąć" przypadkiem "orła" na leżących co parę metrów odchodach :smutny:

A na koniec wrócę do spraw, które rozpoczęły tą dyskusję. Nie wiem dokładnie jak to teraz jest - może @andrzejj9 będzie zasięgał w tej sprawie informacji - ale mi się kojarzy, że jak parę lat temu wprowadzano reformę służby zdrowia, to miano zlikwidować dyżury szpitali - i praktycznie każdy szpital, prowadzący daną specjalność miał obowiązek przyjać pacjenta w nagłej sytuacji. I przypomniało mi się, że chyba z 3-4 lata temu, Ojcu też zrobiło się takie strasznie czerwone oko, i pojechał właśnie do szpitala, aby to zobaczyli - aczkolwiek nie pamiątam, czy był tam może dyzur ? Chyba nie, ale dokładnie nie pamiętam.

Pozdrawiam i miłej nocy życzę, a także miłego nowego tygodnia.... ;)
ro29

andrzejj9 26.06.2005 23:17

Cytat:

Napisany przez Kristoferros
Mam kilka przykładów na służbę zdrowia, nie chcę tu wszystkich przytaczać.
Nie wiem natomiast, czy ktoś tu zwrócił uwagę na ilość kombinatorów, ludzi robiących badania po to, aby uzyskać np. zwolnienie lekarskie, jakąś rentkę itd. Stąd też bierze się brak kasy w służbie zdrowia, terminy oczekiwań na badania. Nie twierdzę, że to jedyna przyczyna, ale jedna z poważniejszych.

Tak, to jest ta druga smutna strona medalu... Dlatego też kilka dni temu zjechałem lekko osobę na forum, która chwaliła się jak to ona (on) co i rusz wymienia sobie sprzęt na nowy wymyślając różne sposoby jego uszkodzenia. Tu jest podobnie... Zresztą w całej Polsce tak właśnie jest. Jest pewna grupka cwaniaków, którzy myślą, że w ten sposób potrafią poradzić sobie w życiu, a potem przez nich pokutuje całe społeczeństwo. Wiąże się to także z mentalnością ludzką, o której pisałem w poprzednim poście, a której ewentualnej konieczności zmiany, obawiałbym się najbardziej...


Cytat:

Moim zdaniem, rozwiązanie jest tylko jedno: płatna służba zdrowia. Tyle składek płacę a nic z tego nie mam. Ostatnio łaskę mi zrobili, że wykonali USG jak trafiłem z chorą nerką o 4 rano do szpitala. Niestety, wszystko opiera się na kasie.
Zgadzam się w 100%.. Zresztą, jeszcze czekając wczoraj na przyjęcie rozmawiałem z mamą na ten temat. Moje argumenty były proste - skoro płacimy bardzo wysokie składki na służbę zdrowia, mamy prawo w zamian oczekiwać obsługi na określonym poziomie. To, co w tym momencie nas otaczało nie kwalifikowało się do żadnego poziomu. Sprawa jest jasna - albo państwo za moje składki jest w stanie zapewnić mi odbowiednią opiekę medyczną, albo nie ma prawa zmuszać mnie do płacenia składek. Robimy całkowicie prywatną służbę zdrowia i niech każdy ma prawo wyboru. A pewna opieka na podstawowym poziomie zostaje dla tych, którzy z różnych powodów nie mogą sobie zapewnić innej (ludzie bezdomni, więźniowie itp.).


Cytat:

PS. Chrońcie oczy, macie tylko jedne.
Kiedy wczoraj stałem w tej poczekalni przyszedł starszy pan. Przy oku trzymał husteczkę i widać było, że coś mu się stało i bardzo boli. Prawdopodobnie doznał jakiegoś urazu oka i teraz bardzo ważne było, aby jak najszybciej udzielić mu pomocy. A ja już wiedziałem, że przed nim były jakieś trzy godziny czekania.....

Wczoraj doszedłem do smutnego wniosku - w obecnym stanie nasza służba zdrowia wykrwawiającego się pacjenta, odeśle do poczekalni, jeśli tak stanowią jakieś chore, wymyślone przez bezmyślnych ludzi przepisy.

TO SIĘ MUSI ZMIENIĆ!

demek 26.06.2005 22:44

takich przypadkow czyli kombinatorow i wyludzaczy jest nawet do 35%...........wiec teraz sam zobacz ile skroci ci sie czas oczekiwania:)


Wszystkie czasy w strefie CET. Aktualna godzina: 12:02.

Powered by vBulletin® Version 3.9.0 LTS
Copyright ©2000 - 2026, vBulletin Solutions Inc.