![]() |
Niektórzy twierdzą,że Polska Jest Najważniejsza. Inni : że kable są najważniejsze :). Stąd ceny kabli za kilka tysięcy za metr i wyższe.
A płyty CD giną także dlatego,że ich przechowywanie wymaga sporo miejsca. Mniej miejsca zajmuje NAS 1 - 2 TB... Mieszkania drogie, powierzchnia mała, nie każdy ma taką Żonę jak ja co znosi bez mrugnięcia okiem fakt,że spora część pokoju zajmują płyty a resztę książki. Szał DACów nie trwa rok , dwa. On był znacznie wcześniej ale wtedy był dla elity. Kupowało się DACa i transport CD. A skąd playery CD mają wyjścia SPDIF ? Po to aby podłączyć zewnętrznego DACa (jednego DACa CD ma już na pokładzie). Teraz, przez rozwój komputerów mamy zapotrzebowanie na DAC jako przetwornik na analog, kartę dźwiekową (po USB, nawet kiedy komp nie ma wyjścia SPDIF). I DAC zszedł pod strzechy co zauważyli producenci i Chińczycy. Ludzie słuchają muzy z kompa, więc trzeba im dać budżetowe DACi. Oraz playery plikowe, co już wychodzi gorzej - wieczne problemy z "gapless" czyli przerwami między utworami (rażą szczególnie przy płytach live). Problem rozwiązuje częściowo odczyt plików CUE. Żeby nie było nieporozumień - nie lubię vinyli ale CD lubię. Mam player i słucham płyt, podobnie jak plików. CD player ma na razie tą zaletę,że szybciej się włącza i startuje. Za to ma krótszą playlistę. |
Droga z kompaktu do wzmacniacza nie jest aż taka długa, to zazwyczaj kilka centymetrów przewodu, a tematu strat na kablach nawet lepiej nie zaczynać. Znacznie dłuższe są te ze wzmacniacza do głośników, a w tym miejscu już zawsze mamy analog ...
pozdrawiam |
no tak ale zależy gdzie dokonamy konwersji.
Jeżeli zaraz po opuszczeniu płyty, potem przechodzi przez dwa urządzenia i kable które je łączą (interconnecty) to strata jest większa, niż jeżeli cyfrowo leci aż po sam proces wzmacniania i podania na głośniki. btw. słyszałem kiedyś o cyfrowych wzmacniaczach, tzn takich co podaje na głośniki stany zera i jedynki (ale za to niesamowicie szybko). Tylko że kosztował fortunę. To tak na marginesie. |
Cytat:
pozdrawiam |
Może być spora różnica, ale tylko jeżeli damy porównanie nie fair.
CD podłączony pod wzmacniacz analogowo (zazwyczaj tak się przecież podłącza, chyba że jestem niedzisiejszy ;) ) vs przetwornik podający dane poprzez SPDiF lub światłowód.. Wiadomo że analogowo podłaczone CD nie ma szans, bo cały sygnał po opuszczeniu płyty przebywa długą analogową drogę, często po nędznej jakości kablach. Dla mnie dyskusje pliki vs CD w ogóle jest o tyle bez sensu, ze na płycie można powiedzieć mamy równiez pliki. Tyle że zaledwie kilka. Różnica jest w wygodzie, bo CD jako technologia 30-sto letnia ma dziś dość małą pojemność i często trzeba zmieniać płyty. |
Rytuały pozostaną z tą grupką ludzi, którym sprawiają one przyjemność. Płyta CD nie "odpłynie" tak jak choćby kaseta, bo jakość którą oferuje wystarcza i będzie jeszcze długo wystarczać.
Cytat:
Audiofani już od wielu wielu lat przerzucają się częściowo na pliki ... pozdrawiam |
Testy odsłuchowe panów z Audio Video i innych wykazują,że jakość dźwięku z DACa za 1500 zł jest lepsza niż z CD do 3000 zł. Także przy plikach z rozdzielczością CD. Oczywiście zgadzam się,ze komputer wprowadza swoje zakłócenia, ale jak pisałem wyspecjalizowane DSy nadchodzą ;). Oby na nasze kieszenie były.
Zgadzam się z M@xem,że wśród "ludu" CD zostaną zastąpione przez produkty iTunes czy innych sklepów, Audiofani przerzucą się na FLAC i APE z kompów, DSów w rozdzielczosci CD a Audiofile będą używać 3 formatów : vinyl, CD (SACD) i pliki wysokiej rozdzielczości. |
Rytualy sie w koncu skoncza i na tronie zasiadzie wygoda. Wytwornie zala sie, ze iTunes zabil rynek muzyczny dla koneserow. Tylko kogo to obchodzi...?
Wiadomo***347;***263; wys***322;ana z ***63743; iPhone przy u***380;yciu Tapatalk |
Cytat:
Tak jak pisałem wcześniej, nawet przetworniki D/A 24bit/192 kHz nie pokonują zwykłego odtwarzacza audio np.: z 3,5 bitowym systemem MASH spotykanym choćby w tanich Technicsach. Ciekawy artykuł o tym jest tutaj : 1 część, 2, 3. No i pozostaje jeszcze oczywiście na końcu wzmacniacz ... Jeśli chodzi o łatwość przechowywania i dostępu do dźwięku w plikach to oczywiście pełna zgoda. Choć zabiera to cały klimat związany z rytuałem ładowania płyty do odtwarzacza. Pozdrawiam |
Płyty płytami a pliki zaczynają rządzić. Skoro pojawiają się odtwarzacze strumieniowe o cenach od 3 000 zł w górę a wszystkie pisma audio jednogłośnie wołają o wyższości FLACa nad CD to coś w tym jest. Dla nas pliki to przede wszystkim wygoda - przewaga obsługowa (tak jak w przypadku CD i vinylu/kasety CC), łatwiejsze przechowywanie. Parametry techniczne ulegną poprawie (sprzętem odtwarzającym będą wspomniane wyspecjalizowane DSy a nie proste komputery). Już pojawiło się coś dla ludu czyli odtwarzacz Mini APE (http://www.highfidelity.pl/@main-752&lang=), który produkują niezawodne Chiny.
|
Mój brat ma sprzęt zrobiony przez elektronika, który robi świetne sprzęty audio na zamówienie. Dla niego (tego elektronika) sprzęt za 10 tys to gówno z kartonowym basem, bez środka, wypchane tanią elektroniką i siejące zniekształceniami :)
I musze przyznać, że to prawda. Po posłuchaniu takiego naprawde dobrego sprzętu można nabrać obrzydzenia do tego co można kupić w sklepach. Dlaczego o tym pisze? Bo sie okazuje że płyta CD ma jakość ZNACZNIE przewyższającą to co śmiertelnik może sobie kupić. Oczywiście dobrze nagrana płyta CD, czyli odpadają wszystkie "plastikowo brzmiące" produkcje z lat 80-tych. Polecam szukać płyt "remastered" tych nagrań, bo nawet na słabym sprzęcie różnica jest kolosalna. Nowe płyty jazzowe są zazwyczaj nagrane bardzo dobrze. Być może gdyby do takiego sprzętu audio podłaczyć 24bit/96khz to ktoś by coś usłyszał. Ale nie do sprzętu za 3 tys, ani tym bardziej mojej 10-letniej mikrowieży ;) Po prostu o ile elektronika jest dziś tania, to niestety cała reszta już wcale nie. I łatwiej dać nawet 64-bity i 512kHz niż zbudowac porządny wzmacniacz. Nawiasem mówiac niektórze odtwarzacze, jak mój BD Pionner BDP-120 , potrafią już odtwarzać płyty z korekcja jittera więc to już nie jest problemem. Także w systemach gdzie dane są buforowane. Ale czy to ma znacznie? Obawiam się że nikłe, w obliczu wzmacniacza i kolumn z którym współpracuje (stara z 15-letnia cegła Sony i kolumny 3-drożne 50W). Żeby było śmieszniej, nawet MP3 puszczane na dobrym sprzęcie leci zauważalnie lepiej. Bo co prawda zniekształcenia są, ale barwa dzwięku i jego głębokość z grubsza jest ta sama (jeżeli kodek nie wywalił połowy widma, co przy MP3 sie zdaża). Oczywiście słuchajac dobrego sprzętu przy dość dużej głośności można od razu wyłapać że to MP3 (nie testowałem dokładnie, więc nie pytajcie "czy LAME 320kbit też". Poza tym to kwestia indywidualna). Co do kompresji stratnej to od dawna nie używam MP3 chyba że muszę ze względu na kompatybilność. Wszystko zgrywam w OGG -Q9 (320kbit). Na moim tanim sprzecie już przy -Q4 nie słysze różnicy (a nawet wstyd przyznać niżej czasem też nie) więc zostawiłem sobie spory zapas. Na telefonie mam -Q2 (96kbit) i też jest OK. Nie wiem czy kiedykolwiek będę mógł poznać Q9 od płyty CD - prawdopodobnie nie, bo nie stać mnie na taki sprzęt. PS. Jeżeli ktoś był na koncercie jazzowym to niech słuchając zamknie oczy i wyobrazi sobie że jest na sali. Na dobrym sprzęcie to wcale nie jest trudne. Ma sie wrażenie że instrumenty stoją obok i grają. Bas schodzi bardzo nisko, ale jest doskonale kontrolowany i nie przesadzony, instrumenty są idealnie odseparowane i nie zlewają się, mimo sporej głośności nie drażnią. dzwięk jest bogaty i głęboki. I to na zwykłej płycie CD, bez absolutnie żadnej korekcji!. Ja takiego efektu w domu nie potrafie uzyskać, nie ma szans. Jakbym nie ustawiał. Ale słyszałem takie coś - więc sie da. Więc po co mi coś lepszego niż CD? |
Odejście w cień płyty CD prorokowano już lata temu, ale tak się nie dzieje i pewnie szybko nie stanie. Odtwarzanie ze standardowego kompaktu systemu Hi-Fi okazuje się w większości przypadków nadal najlepsze.
Największym problemem jest ciągle wzmacniacz analogowy (kolumny celowo pominę). To czy w ogóle jest sens coś robić z formatami "HD" zaczyna się właśnie tutaj. Maksymalna dynamika dla CD wynosi 96 dB, jeśli nasz wzmacniacz ma mniej, sens działań jest znikomy. Dane te znajdziemy w instrukcji obsługi :). Korzystanie przy odtwarzaniu z komputera i nowoczesnych kart dźwiękowych (np.: 24bit/192 kHz) ma uzasadnienie. Sygnał 16bit/44,1kHz zostaje nadpróbkowany (oversampling), co rozprawia się z zakłóceniami (szumami kwantyzacji i aliasingiem). Jednak odtwarzacze CD robią to samo, tylko w nieco inny sposób ***8211; zmniejszają do małych wartości rozdzielczość bitową a zwiększają bardzo częstotliwość próbkowania (według zasady, że 2 krotne zwiększenie częstotliwości próbkowania pozwala o jeden bit zmniejszyć rozdzielczość bitową bez straty jakości). Nie ma więc tutaj żadnej różnicy. Pewną przewagą komputera jest uniknięcie błędu jitter, który występuje podczas odczytu płyt w odtwarzaczu CD. Zaleca się korzystać z płyt oryginalnych, tłoczonych ***8211; które redukują ten problem do minimum. Komputer za to swoim działaniem wprowadza często duży szum od elementów mechanicznych dysku i systemów chłodzenia. Co jednak gdy nasz cały sprzęt pozwoli na uzyskanie dynamiki 144 dB z materiału DVD-Audio lub SACD ?. Wtedy zaczyna się istna walka z fizyką. Bo tak się składa, że 44,1 kHz i 16 bitów wystarczy (z zapasem) aby wiernie odwzorować nasz zakres słyszalności. Czy się to komuś podoba czy nie, twierdzenia Shannona i Nyguista będą nadal obowiązywać ***8230; Jaki z tego wszystkiego morał ?. Do słuchania muzyki używajmy zwykłego, przynajmniej średniej klasy systemu Hi-Fi oraz oryginalnych płyt audio. Na komputerze, gdy jesteśmy w domowym zaciszu formatów bezstratnych WAV, APE, FLAC. Natomiast w urządzeniach przenośnych z powodzeniem sprawdzą się formaty stratne na czele z MP3. Nie przejmujmy się że materiał to 16bit/44,1 kHz, większe wartości wyglądają w obecnych czasach lepiej i nowocześniej, ale w efekcie końcowym mamy z nich niewielki zysk. pozdrawiam |
Czestotliwosc probkowania to 96kHz ale ona nie mowi o niczym konkretnie. W polaczeniu z 24b to rozdzielczosc.
|
Cytat:
|
Jeżeli masz MP3 to czy odtworzysz go na kompie czy wypalisz na cdra jako audio, jakość będzie ta sama.. No chyba,że komp jest podpięty do dobrego przetwornika C/A i wzmacniacza oraz kolumn, to dobre MP3 (320 kbps) będzie słyszane jako dobre . W słuchaweczkach discmana odsłuch będzie gorszy.
Beyerdynamic oferuje co prawda słuchawki do sprzętu przenośnego za 1000 zł (T50), droższe niż moje studyjne 770Pro ale cóż.. Ogólnie Audiofilia to teraz szeroki termin. i nie zawsze oznacza przesadę i kopę kasy. Moim zdaniem - jeśli masz profesjonalnie lub choćby dobrze przygotowane pomieszczenie odsłuchowe (pod kątem audio), jeśli masz w miarę dobry sprzęt - wzmaniacz. kolumny i żródło (CD albo komputer oraz płyty lub pliki FLAC) to na pewno usłyszysz różnicę w dźwięku. Kiedy zaniosłem mój wzmacniacz do sklepu FUSION i tam u nich podpiąłem go pod kolumny Dali Ikon 6 (wersja wcześniejsza, obecnie królują DALI Ikon 6 MK2) i posłuchałem muzyki (swojej czyli elektronika i metal) z CD Marantza to usłyszałem dźwięk lepszy niż w domu. W domu nie mam bowiem możliwości przygotować sobie pomieszczenia w taki sposób. Niektórzy piszą, że jeżeli nie ma możliwości adaptacji pomieszczenia to należy zainwestować w słuchawki i wzmacniacz słuchawkowy. Ze świata Audio - obecnie zaczyna odchodzić w cień płyta CD. Recenzenci w pismach audio zaczynają stawiać na zestawy : 1.komputer (notebook) plus DAC (przetwornik C/A) plus zestaw wzmacniacz i kolumny 2.DS czyli odtwarzacz strumieniowy plus NAS plus DAC plus zestaw stereo. W modzie są pliki FLAC HD czyli wysokiej rozdzielczości. |
| Wszystkie czasy w strefie CET. Aktualna godzina: 16:29. |
Powered by vBulletin® Version 3.9.0 LTS
Copyright ©2000 - 2026, vBulletin Solutions Inc.