Podgląd pojedynczego posta
Stary 02.03.2009, 13:27   #10
andrzejj9
the one
CDRinfo VIP
 
Avatar użytkownika andrzejj9
 
Data rejestracji: 08.12.2002
Lokalizacja: Wrocław
Posty: 17,901
andrzejj9 jest świetnie znany wszystkim <550 - 649 pkt>andrzejj9 jest świetnie znany wszystkim <550 - 649 pkt>andrzejj9 jest świetnie znany wszystkim <550 - 649 pkt>andrzejj9 jest świetnie znany wszystkim <550 - 649 pkt>andrzejj9 jest świetnie znany wszystkim <550 - 649 pkt>andrzejj9 jest świetnie znany wszystkim <550 - 649 pkt>
Cytat:
Napisany przez demek Podgląd Wiadomości
@andrzejj9

wiekszosc wypadkow to brak wyobrazni, drogi mamy jakie mamy wiec PO CO na nich zapier...c? ktos jechal za szybko, ktos byl pijany, ktos wyprzedzal w niedozwolonym miejscu..ilu tu win drog? wina taka ze nie mozna jezdzic szybciej...
Po co? Bo jak już wcześniej ktoś napisał - ludzie się spieszą. A jak ktoś ostatnio w Polityce ocenił, przepisowa jazda z Wrocławia do Warszawy to.. 10 godzin. Trochę przesadził, ale myślę, że 7-8 jest to realna wartość. I teraz pomyśl, że to tej Warszawy musisz skoczyć ze dwa razy w tygodniu. W Niemczech (i wielu innych europejskich krajach) zajęłoby ci to ok 3-3,5 godziny w jedną stronę. U nas..

Oczywiście trudno głupotę usrpawiedliwiać pośpiechem, ale prawda jest taka, że brak dróg czy w ogóle sensownej komunikacyjnej insfrastruktury w Polsce nie zmienia ludzkich potrzeb i obowiązków. Bo jaka jest alternatywa samochodu przy dojeździe do innego miasta? Kolej jeżdżąca w coraz dziwniejszych godzinach i w tempie, którego szkoda nawet komentować? I to żeby jeszcze to nasze 'ekskluzywne' Intercity było chociaż punktualne (o zwykłych pospiesznych, czy tym bardziej podmiejskich już nie wspomnę), to przynajmniej można by coś planować. Ale półgodzinnne spóźnienie na 5 godzinnej trasie to norma i mówię tu z własnego doświadczenia, bo przez około rok jeździłem na tej trasie 4 razy w tygodniu.


Autostrad w miesiąc się nie zrobi (ale w rok już by można całkiem sporo - niestety u nas i 10 lat to za mało), można natomiast w inny sposób starać się ten ruch przyspieszyć i upłynnić - dokładnie analizując poszczególne odcinki i dopasowując organizację ruchu do rzeczywistych wymogów bezpieczeństwa, a nie chęci dodatkowego zarobku. Niestety ta ostatnia u nas jest zawsze najważniejsza...


Piękny przykład miałem raz na Gierkówce jadąc rano w poniedziałek do Warszawy. Jakieś 30km przed nią zrobił się korek, w którym stałem ponad godzinę. Powód? Drobna stłuczka, która w normalnych warunkach (zajmowała jeden pas ruchu), co najwyżej spowolniłaby jazdę, bo na zakładkę można zjechać dość płynnie. Okazało się jednak, że jakieś 200-300 metrów dalej spece od dróg postanowili załatać dziury (tym razem na tym drugim pasie, na który wszyscy zjeżdżali). Tu już o jakiejkolwiek płynności można było zapomnieć.

Rzecz oczywista i banalna do zorganizowania, ale oczywiście nikt tego nie zrobił, w związku z czym korki zrobiły się straszne. I takie rzeczy pośrednio prowadzą też do tego, że sftrustrowani (i nierzadko spóźnieni) kierowcy, na pozostałych odcinkach po prostu odreagowują przyciskając do dechy.
__________________


neverending path to perfection..
andrzejj9 jest offline   Odpowiedz cytując ten post