Czas dostępu na pendrive czy nawet na większości SSD poza intelem to kpina.
Fakt, wyglada niezle na papierze. Ale w rzeczywistosci zapis setek małych plików jest koszmarnie wolny.
Co wiecej , wbrew pozorom pofragmentowanie bardzo je spowalnia! Także w odczycie.
Dodając do tego że obecne pendrive mają wear levelling i z czasem same sie przez to pofragmentują - obraz nędzy i rozpaczy.
Na koniec jest jeszcze kilka MB cache w dysku twardym.
Do małych plików flashe się nie nadają. Pendrive wyciągający 8MB/sek w zapisie nie potrafi przegonić 10 letniego dysku twardego. Zapis z prędkością 60-100kB/s budzi co najwyżej śmiech (Kingston DT100/DT110 4GB). Z tego powodu też nie zaleca się do nich NTFS.
Dlatego przymierzam się do zakupu 8GB Microdrive z 2MB cache do mojego energooszczędnego serwerka. Flash nie wyrabia nawet z FAT32
(to tak do tego obrazka gdzie Pendrive "glebią" dyski twarde czasem dostępu)