|
Ból po stracie najblizszych jest tragedią najwiekszą.
Jednak istotą cierpienia jest jego prywatność,inaczej staje się farsą.
Post kolegi Zbignieffa traktuję jako imperatyw moralny - oto nieszczęście-każdy kto porządny zrobi to,czy tamto.
Upublicznianie swoich cierpień dyskontuje je.
Żydzi mnożący bez końca ilość ofiar Holokaustu i wciąż wracający do niego domagają się wspólczucia dla tych,którzy ocaleli,a nie dla samych ofiar Holokaustu i przez to tracą prawo do współczucia,bo to już jest brzydki koniunkturalizm.
Forumowicze stanęli na wysokości zadania i zgodnie współczuli...autorowi postu.I to jest niesmaczne,bo tragedia rodzin ofiar lawiny jest godna wspólczucia i solidarności,a apelowanie kolegi nadaje tej tragedii wymiar pustego gestu.I intencje nie są tu ważne.
Kiedyś powiedział Oscar Wilde: "tragedie innych są dla nas zawsze komiczne" - właśnie przez ich upublicznianie.
Kolega Zbignieff czuje się teraz zapewne świetnie,zrobił coś szlachetnego i tylko brzydki Brzuszek sieje defetyzm.Hm...
|