|
Administrator
Zlotowicz 
Data rejestracji: 15.05.2004
Lokalizacja: W domu.
Posty: 38,989
|
Coś z klasyki...
Porucznik Rżewski
Baronowa tańczy na balu z generałem w pewnym momencie pyta:
***8212; A ten młody oficer przy drzwiach to kto?
***8212; Aaaaaa, to porucznik Rżewski, ot taki bawidamek ***8212; beknie, pierdnie, ch*ja pokaże.
* * *
Porucznik Rżewski na balu podchodzi do Nataszy Rostowej
***8212; Natasza! Mam dla ciebie trzy propozycje.
***8212; W odbyt nie dam.
***8212; W takim razie dwie.
* * *
***8212; Pani sobie przedstawi, madame ***8212; zabawia porucznik Rżewski swoją towarzyszkę na balu ***8212; nie dalej jak pozawczoraj wyszedłem wieczorem na spacer, patrzę, a tu generał Nikołow na ławeczce stojąc klaczkę j*bie. Podkradłem się cichcem, jak nie gwizdnę, to po klaczce tylko kurz został!
***8212; Fuj, ordynus!! ***8212; oburzona dama oddaliła się pospiesznie.
Po chwili na balu pojawił się generał Nikołow. Dama podeszła do niego by się pożalić:
***8212; Ten pański porucznik Rżewski to straszny ordynus!
***8212; A i podlec niepospolity ***8212; przytaknął generał. ***8212; Pani sobie przedstawi, madame, onegdaj stoję sobie na ławeczce, spokojnie klaczkę j*bię, a ten swołocz Rżewski jak nie gwizdnie!...
* * *
W dniu urodzin Rżewskiego Natasza Rostowa zaprosiła go do siebie zdradzając, że ma dla niego prezent. Gdy znaleźli się sami, zrzuciła suknię i stanęła przed Rżewskim naga, ozdobiona tylko kokardką w intymnym miejscu. Rżewski zawijając rękaw zapytał:
***8212; Głęboko on?
* * *
Porucznik Rżewski wyszedłszy na ganek, wskoczył na siodło i pocwałował majdanem, aż się kurz za nim podnosił. Przecwałowawszy dwie wiorsty zatrzymał się:
***8212; Job twoju mać, a koń gdzie?!
Zwymyślawszy się od ostatnich pogalopował z powrotem.
* * *
Porucznik Rżewski i Natasza płyną razem w łódce.
***8212; Nataszko czy jechała pani kiedy gołymi jajami po rżysku?
***8212; Nie..., a co ?
***8212; E... nic.... tak tylko chciałem rozmowę podtrzymać...
* * *
Porucznik Rżewski dowiedział się, iż aby poznać dziewczynę, trzeba do niej swobodnie podejść, porozmawiać o pogodzie i przedstawić się. Pewnego razu spotkał śliczną dziewczynę spacerującą z pudelkiem. Podszedł więc, z całej siły kopnął pieska i rzekł:
***8212; Nisko leci. Chyba na deszcz idzie...
Nawiasem mówiąc, niech pani pozwoli się przedstawić: Porucznik Rżewski jestem!
* * *
Porucznik Rżewski uchlawszy się na balu jak świnia zaczął się narzucać damom.
Nie zwracał przy tym uwagi ani na urodę, ani na wiek, ani na płeć.
* * *
Jedzie pociągiem dama, Anglik, Francuz i porucznik Rżewski. Cisza. Nagle dama głośno puszcza bąka.
***8212; Przepraszam, boli mnie żołądek ***8212; dzielnie bierze na siebie incydent dobrze wychowany Francuz.
Po chwili dama znów głośno psuje powietrze.
***8212; Przepraszam, żołądek nie wytrzymał... ***8212; winę na siebie bierze Anglik.
Wstaje porucznik Rżewski.
***8212; Panowie, idę zapalić na korytarz. Jak ona jeszcze raz pierdnie, powiedzcie, że to ja.
* * *
Porucznik Rżewski z kompanami. Pijaństwo ogólne oczywiście.
***8212; Panowie huzarzy, wykąpmy konie w szampanie!
***8212; Ale panie poruczniku, toż to wydatek byłby straszny, a żołdu nie było od trzech miesięcy!
***8212; Ech, wy... To chociaż oblejmy piwem kota!
* * *
Młody porucznik Rżewski przybył do pułku. Pułkownik zabierając go na bal u gubernatora zaznaczył:
***8212; Przedstawię pana gubernatorowej. Zaprosi ją pan do tańca i powie parę komplementów... Rżewski tańczy z gubernatorową:
***8212; Jestem panią oczarowany, madame! Poci się pani o wiele mniej, niż każda inna tłusta kobieta pani wzrostu!
* * *
Natasza Rostowa wyszła wieczorem na werandę zaczerpnąć świeżego powietrza.
W dole, w łopuchach, coś się czerniło.
***8212; Poruczniku Rżewski, czy to pan?
***8212; Ja.
***8212; Czemu jest pan taki malutki?
***8212; Nie jestem malutki. Sram...
|