2010 jest za rok...
poza tym raczej o edukacje nie chodzi. Bo niby w czym to pomoże? Raczej przeszkodzi. Jeżeli już czepiamy się edukacji w naszym kraju, to raczej jest to problem programów nauczania, które z roku na rok sa coraz gorsze, a teraz beda musialy byc dodatkowo przystosowane dla mniejszych dzieci.
Niby co to ma zmienić czy poprawić?
Do tego w sumie w tak mało ważnej obecnie sprawie rząd jest jakoś przedziwnie bardzo zdeterminowany. Szkoda że w ważniejszych kwestiach nie jest.
A reszte czasu do wyborów prezydenckich przegadamy dyskuysją o eutanazji.