Chyba za wcześnie i zbyt ryzykownie wziął się za Vettela. Tam w kluczowym momencie nie było miejsca dla nich dwóch.
Vettel nie odpuścił, mimo że powinien (Robert był już przed nim), albo jego opony już na to nie pozwoliły.
Szkoda kurde, szkoda...
A Nikuś....no cóż