Mogę Ci zaproponować wstęp teoretyczny
To jest dla nas oczywista oczywistość, ale kiedyś (kapitalizm, fabryki, zwolnienia z pracy za jeden dzień choroby i przyjmowanie innych na to miejsce) wcale nie było, więc warto od tego zacząć - chory w społeczeństwie przyjmuje tzw. rolę społeczną chorego, a zwolnienie lekarskie legitymizuje prawo chorego do zrezygnowania z obowiązków, które pełni normalnie (mogłoby przecież być tak, że masz obowiązek pracować bez względu na stan zdrowia).
Pod koniec lat 1960. na gruncie nauk humanistycznych pojawiła się koncepcja funkcjonalna choroby, która mówi, ze jest ona rodzajem dewiacji społecznej. Jest ona stanem niepożądanym, ponieważ ze względu na społeczne skutki choroby zagraża stabilności systemu społecznego (wyobraźmy sobie np. pandemię grypy - połowa społeczeństwa przez dwa tygodnie nie wychodzi z domu tylko choruje).
W myśl tej koncepcji rolą lekarza jest wykrywanie i oddzielanie osób naprawdę chorych od osób, które choć są zdrowe, uważają się za chore, lub wiedząc o tym, że są zdrowe udają, że są chore.
To jest dobry punkt wyjścia do dalszej analizy, można b. szybko napisać ciekawy referat
Możesz jeszcze wspomnieć o jednym aspekcie - szczególnie, jeśli temat jest dla wszystkich lub dla szerszej grupy - będzie wówczas zawierał interesujące fakty, których zapewne inni nie podadzą - mianowicie o tym, że (w myśl tzw. podejścia interpretacyjnego, które jest odpowiedzią na ograniczenia teorii funkcjonalnej, o której wspomniałem):
Teoria funkcjonalna zakłada, że chory szuka pomocy jedynie w systemie medycyny akademickiej (czyli u lekarzy wykształconych na akademiach medycznych). Tymczasem okazuje się, że nie jest tak w rzeczywistości - otóż mniej więcej po 1/3 chorych szuka pomocy: 1. U rodziny, znajomych, 2. U lekarza, 3. W tzw. systemie lecznictwa laików (znachorzy, bioenergoterapeuci itp.)
W Twojej pracy interesują Cię osoby, które na pewno nie zapytają się rodziny o to, co robić jak mają zawroty głowy, ani nie pójdą do bioenergoterapeuty - oni po prostu wcale nie chcą i nie potrzebują pomocy, oni chcą papierka. Tylko, że biorąc taki papierek "zużywają" pulę przeznaczoną dla osób chorych, przez co nasz i tak kulawy system opieki zdrowotnej staje się jeszcze mniej sprawny i tym bardziej skłania innych, naprawdę chorych, do szukania pomocy we wspomnianym systemie lecznictwa laików, co do którego
nie ma żadnych naukowych podstaw, że pomaga w czymkolwiek (owszem, pacjenci mogą czuć się lepiej, ale to co najwyżej autosugestia).
Mało tego - ci symulanci czasem nie mówią lekarzowi, że są zdrowi (nie każdy da zwolnienie na życzenie) i zgadzają się na pójście na badania, które przecież kosztują - podatników.
Podaję tylko luźne wątki, sądzę, że to można z powodzeniem uwzględnić. Nikogo tu nie cytuję, piszę z pamięci (dla orientacji - autorem teorii funkcjonalnej jest Talcot Parsons, a autorzy zajmujący się podejściem interpretacyjnym to m.in. Antonina Ostrowska, ?. Titkow, Marek Zborowski) - i tak jednak nie mogę od ręki służyć cytatami z konkretnych książek, więc to by było raczej tylko wskazanie kierunku