|
Odpowiedź na to pytanie jest dość trudna. Kiedyś sam interesowałem się, jak to wygląda. Można powiedzieć, że są 2 przypadki:
1. Autor serwisu udostępniającego rss-a zamieszcza w nim tylko nagłówki artykułów i np kilka zdań treści. Pobierając takiego feeda i udostępniając go na swojej stronie można uznać, że jest to wykorzystywanie utworu na prawach cytatu. I tutaj wszystko wydaje się być zgodne z prawem. Tak jest właściwie idea RSS.
2. Niektórzy autorzy udostępniają całe swoje wpisy bądź artykuły. I tu pojawia się problem. Prawo autorskie chroni ich twórczość i nie można sobie ot tak tego przekopiować (tak przynajmniej jest w teorii, a nie było żadnego wyroku, który by to zweryfikował). Jakiś czas temu była dość głośna sprawa z fiderem IDG i oskarżeniami serwisu o bezprawne wykorzystywanie treści niektórych blogerów, którzy udostępniali całe swoje wpisy. Po kilku dniach IDG zdecydowało się na przycinanie takich wpisów i obie strony były zadowolone.
Z mojego punktu widzenia, jako osoby która coś udostępnia poprzez RSS: można korzystać z feedów, pod warunkiem, że są prezentowane w takiej formie, jak tego oczekuje wydawca rss (bez wycinania linków, fragmentów tekstów itp) oraz oczywiście obowiązkowo link do pełnej treści. Taki jest cel RSS, aby po zapoznaniu się z nagłówkiem przejść do właściwego artykułu, jeżeli uznamy, że nas zainteresował.
|