no coż, życie rowerzysty w Polsce łatwe nie jest.
Chodniki są połamane i dziurawe, krawężniki wysokie i naprawde marna to przyjemność po nich jeździć.
Po ulicy jeszcze gorzej - jazda za kopcącym autobusem, zdenerowani kierowcy wymijają Cie z piskiem opon. Jak masz pecha to jakiś kretym minie Cię z prędkością 150km/h tam gdzie można jechać 50.
Sam się denerwuje jak jade samochodem i mam przed sobą rowerzystę (którego nie zawsze można łatwo minąć) - to sie nie dziwie.
Do tego rower jest mały i niesłyszalny - prędzej czy później ktoś Cie nie zauważy.
Ciekaw jestem czy ci opieprzający jeżdzą po ulicy? No tak pewnie w ogóle nie jeżdzą, bo najlepszy sport Polaka to TV przy obiedzie.
Wychodzi w sumie jedno - najlepiej w ogóle na rowerze nie jeździć. Żeby nie denerowować kierowców na ulicy albo pieszych na chodniku.
Kierowca powie - spadaj na chodnik. Pieszy powie - spadaj na ulice.
Miasto powie "już w 2020 możesz spodziewać się ścieżki rowerowej"
Owszem jeżdze spokojnie i uważam na ludzi, bo dla rowerzysty to też średnia przyjemność na kogoś wpaść.