|
Bo te wszystkie zabezpieczenia idą w złym kierunku.
Kiedyś miałem Visę na podpis - jakiż to problem podpisać się w sposób zbliżony do oryginału, który przecież musi być jako wzór z tyłu karty? Przecież przy kasie nie siedzi grafolog...
Potem w kartę wbudowano jakiś chip i potwierdzam transakcję PINem. Nieraz stojąc w kolejce zastanawiam się cóż to jest za zabezpieczenie skoro widzę dokładnie jakie 4 cyferki wprowadza na padzie osoba przede mną... Wystarczy jej tylko rąbnąć kartę i po zabezpieczeniu...
Karty wydawane są imiennie, czyli jest tylko jedna uprawniona osoba, by się nią posługiwać... Więc idealnym rozwiązaniem znacznie podnoszącym bezpieczeństwo posługiwania się plastikiem było by połączenie metody Paypass z czytnikiem linii papilarnych. Proste do wdrożenia, trudniejsze do podrobienia, więc tym samym dużo bezpieczniejsze... I nie pieprzyły by mi się przy kasie te numerki do tych wszystkich kart...
|