Może w USA te koszty są wyższe, bo tam się te następstwa leczy.
U nas jest po naszemu, czyli najpierw ma się zyski, a potem nie ma na leczenie. Po co leczyć palacza, który palił świadomie?
Jest tyle ważnych potrzeb machiny państwowej, że tu szkoda...a i oszczędności na rentach/emeryturach jeszcze są.