|
Ta gra w rzeczy samej jest chyba najbardziej problemowym tytułem w historii gier PC. Mam oryginał i od samego początku (a nabyłem go stosunkowo niedługo po premierze) ta gra sprawia najróżniejsze kłopoty. Można powiedzieć, że z każdą łatką jedne problemy znikają, a za to pojawiają się nowe.
Obecnie prawie nie gram w gry wideo, GTA IV kupiłem z sentymentu do poprzednich części serii. Sądzę, że jest to ostatnia gra studia R, jaką kupiłem, chyba, że diametralnie zmieni się podejście tych ludzi do logiki tworzenia kolejnych tytułów.
Dwa dodatkowe programy (Social Club i Windowscośtam), żeby gra zadziałała to tylko początek. Dalej dochodzą aktualizacje - samej gry oraz tych dodatkowych aplikacji, oczywiście obligatoryjne. Ponadto, choć nie jestem jakimś tam szczególnym fanem modyfikacji a tym bardziej gry na kodach, chciałem się pobawić różnymi modami i trainerami. Oczywiście po każdej aktualizacji gry owe mody i trainery przestają działać, przy okazji uniemożliwiając uruchomienie gry. Ponadto, jak wspomniałem, nigdy nie wiadomo, czy po aktualizacji gra się uruchomi.
Nie przejdę chyba tej gry do końca - nie chce mi się już po prostu bawić w szukanie przyczyn kolejnych problemów. Pomijam już, że fabuła nawet się nie umywa do tego, co było np. w SanAndreas - tu każda kolejna misja polega na tym, że pod różnymi pretekstami jedziemy gdzieś i mamy za zadanie rozwalić o kilku do kilkudziesięciu gości, a czasami uciec potem przed federalnymi. No, pojawiły się nawet super patenty rodem z Wiedźmina (tam widziałem taki po raz pierwszy) - bohater po napiciu się zaczyna zataczać się na wszystkie strony, a w jednej misji prowadzenie samochodu utrudnia porwana dziewczyna, chwytająca co jakiś czas za kierownicę.
Zapomniałbym - co jakiś czas dzwoni ten czy tamten znajomy, zapraszając nas to do pizzerii, to na rzutki czy bilard, przez co możemy pograć w mini gry, wcześniej oczywiście tracąc czas na zabranie gościa do lokalu, a potem na odwiezienie go (można wykorzystać taksówki, ale to i tak zabiera czas). Kiedyś brakowało mi w grach takich akcentów, ale w GTA IV pojawiają się zdecydowanie za często, nie pozwalając spokojnie pograć (nieprzyjęcie zaproszenia = spadek poziomu sympatii danej osoby).
Ogólnie lubię samochodówki z otwartym światem, ale GTA IV to niestety (przy wszystkich jej zaletach, bo i te są) porażka. Fakt - gra ma swój klimat (o dziwo, coś tam w niej jest!), ale baardzo wiele wad, które go skutecznie ograniczają.
Teraz czekam na Fuel, którego kupno rozważę po premierze. Jedno jednak jest pewne - najpierw poczytam sobie, jak wygląda instalacja, czy gra jest stabilna i czy da się w nią grać. Bo jeśli ma być tak, że to, co zobaczyłem w GTA IV przedstawia ogólny kierunek rozwoju gier komputerowych, to bez żalu rezygnuję z tej formy rozrywki.
|