|
Jeżeli zabezpieczenia są tylko po to, żeby gra nie wyglądała, jak zaproszenie do piractwa, to wystarczyło by zabezpieczać grę starszymi i łatwymi do złamania metodami - użytkownik który grę ściągnął z neta musiałby poczynić konkretne kroki, żeby je obejść, a więc miałby świadomość, że postępuje źle, a uczciwy nabywca nie musiałby się zbytnio głowić nad tym, jak zrobić, żeby gra chodziła bez płyty, czyli na przykład była grywalna po jej zarysowaniu.
Może to takie kółko samopomocy - programiści od gry pomagają kolegom programistom, którzy nie mają co robić, dając im zajęcie w postaci zamówień na nowe zabezpieczenia, a i potem ma je kto łamać...
|