Podgląd pojedynczego posta
Stary 02.07.2009, 18:18   #12
andrzejj9
the one
CDRinfo VIP
 
Avatar użytkownika andrzejj9
 
Data rejestracji: 08.12.2002
Lokalizacja: Wrocław
Posty: 17,901
andrzejj9 jest świetnie znany wszystkim <550 - 649 pkt>andrzejj9 jest świetnie znany wszystkim <550 - 649 pkt>andrzejj9 jest świetnie znany wszystkim <550 - 649 pkt>andrzejj9 jest świetnie znany wszystkim <550 - 649 pkt>andrzejj9 jest świetnie znany wszystkim <550 - 649 pkt>andrzejj9 jest świetnie znany wszystkim <550 - 649 pkt>
Transformers 2

No i obejrzałem. I.. mam mieszane uczucia
Z jednej strony dostałem dokładnie to, czego się spodziewałem - więcej robotów, więcej rozwałki, więcej akcji i.. więcej wszystkiego. Niestety więcej w tym wszystkim było także głupoty i tak, jak na początku patrzyłem na to jeszcze z przymrużeniem oka, wiedząc jakiego rodzaju film oglądam, tak w pewnym momencie zaczynało to już być irytujące. Znowu stara zasada, że reżyser chce coś zrobić, a jeśli nie da się sprawić, żeby miało to jakiś sens, to trudno. Podobnie jeśli nijak się ma do akcji to też nie ma znaczenia.

Wnerwiające to po jakimś czasie jest, a niestety natężenie takich scen, zwłaszcza pod koniec filmu zrobiło sie już duże. I nie chodzi tu o podstawę filmu - czyli same roboty, ich umiejętności, bitwy czy całą fabułę (która w sumie jest do przełknięcia, chociaż kilka motywów też trudno mi przyjąć), ale wiele drobiazgów, które całość tworzyły, a które w sumie i czasami nie były wcale potrzebne.

Z tym wiąże się kolejna rzecz - długość filmu. Mimo, że generalnie nawet mi się podobał, tak mniej więcej po półtorej godziny miałem już dosyć. Za dużo tego wszystkiego było (w tym wspomnianych głupot), sporo się podziało i generalnie wystarczyłoby to. A w perspektywie było jeszcze kilkadziesiąt minut. Pod koniec już trochę miałem tego dosyć.


Generalnie film ogląda się dobrze, jest szybko, głośno i dynamicznie. Akurat z tym, na co czytałem trochę narzekań - czyli obserwacją najdynamiczniejszych scen walki i połapania się w nich - nie miałem problemów, a wręcz uważam, że zostały zrobione lepiej niż w jedynce. Roboty nie były tutaj bezwładną kupą latających animacji, tylko o dziwo stanowiły całkiem sensowną całość. Widać, że ktoś sporo nad tym posiedział. Podobnie dobra i bardzo dobra była muzyka i efekty dźwiękowe, chociaż ścieżka dźwiękowa jednak bardziej podobała mi się w poprzedniej części. Tu też mieli kilka ciekawych motywów, ale nie wiedzieć czemu, bardzo je skrócili (w tym tytułowy soundtrack słyszałem tylko przez kilkanaście sekund i to w mało znaczącej scenie..), co sprawiło, że w niektórych scenach, które aż prosiły się o ciekawy podkład dźwiękowy, była cisza.

W porównaniu z jedynką wprowadzono sporo elementów humorystycznych. Część nawet udanych, część średnich i część niestety żenujących. Poza tym podobnie, jak ze wszystkim innym w tym filmie, miałem wrażenie, że było ich po prostu za dużo.

To w ogóle jest podstawowy zarzut do filmu (poza naiwnością) - za dużo wszystkiego. Gdyby to skrócić do jakiejś godziny czterdziestu minut, wyciąć kilka zupełnie niepotrzebnych scen, zwłaszcza tym niezbyt przemyślanych, byłby to naprawdę bardzo dobry film. Tak jest i tak niezły, ale tylko niezły i w sumie trochę męczący. Obejrzeć warto, ale jedynka była lepsza.

6,5/10


Warto wspomnieć też o grze aktorskiej - Shia LaBeouf jest jak zawsze świetny, jak dla mnie ten aktor to odkrycie ostatnich lat (co więcej, ma naprawdę poukładane w głowie (czytałem trochę wywiadów z nim), co jest raczej rzadkością wśród 'gwiazd' w jego wieku) i lubię filmy z jego udziałem. Megan Fox jest bardzo różna, miejscami gra nieźle, miejscami fatalnie. Poza tym znowu drażni mnie to, jak różnymi ujęciami koniecznie chcą z niej zrobić sexbombę. Jest ładna, ale wiele jest takich aktorek i nie ma moim zdaniem potrzeby kreowania jej na jakąś boginię. Efekt jest taki, że miejscami jest to śmieszne.

Pozostałych aktorów praktycznie nie ma, a ci którzy momentami się pojawiają, grają całkiem znośnie. Zupełnie niepotrzebny jest współlokator Sam'a z akademika. Nie sprawdzałem, ale nie zdziwiłbym się, gdyby był to znajomy jakiejś ważnej osobistości zaangażowanej w produkcję. Generalnie nie gra źle, ale jest zupełnie w tym filmie niepotrzebny.
__________________


neverending path to perfection..

Ostatnio zmieniany przez andrzejj9 : 02.07.2009 o godz. 18:41
andrzejj9 jest offline   Odpowiedz cytując ten post