A tymczasem jednak przymierzają do Ferrari Schumachera:
http://sport.onet.pl/0,1248769,2017312,wiadomosc.html
http://www.formula1.com/news/headlines/2009/7/9703.html
Swoją drogą jeśli rzeczywiście wystartuje, to będzie to ciekawy test na to, ile rzeczywiście w Formule zależy od kierowcy. Co prawda zawsze będzie można usprawiedliwić ewentualne niepowodzenie przerwą, stanem zdrowia itp. ale z kolei jeśli przykładowo zająłby czołowe miejsce, to biorąc pod uwagę dotychczasowe wyniki Ferrari w tym sezonie, byłby to dobry argument za tym, że jednak kierowca jest najważniejszy.