|
Toshiba, dysk może?
Witam serdecznie!!!
Posiadam komputer Toshiba Satellite L40-12, Numer katalogowy: PSL40E-02F02EPL. Komputer został zakupiony pod koniec 2007 roku. Posiadam jeszcze na niego gwarancję. Od samego początku były z nim problemy. Komputer posiadał Vistę, która nie chciała dobrze chodzić. Sprzęt się wieszał. Zapodałem, więc sobie XP-ka.
Historia wgrywania XP to też niezłe doświadczenie. Aby dać XP, najpierw muszę włożyć płytę oryginalną, która jest dostarczona z komputerem. Płyta tak jest zrobiona, że wszystko kasuje i tworzy na nowo dwie partycje z gotowym systemem Vista. Nie da się np. wgrać samej Visty na jakąś partycję, bo ta cholerna płyta jest tak dziwnie zrobiona, że kasuje wszystko. Kasuję więc tą płytą wszystko co jest na dysku ***8211; jest taka opcja bez wgrywania systemu. Mam więc czysty dysk. Aby dalej wgrać XP, muszę teraz włożyć płytę z Windows 98, przejść kawałek instalacji do momentu wyłączenia komputera, a następnie dopiero mogę włożyć płytę XP. Próbowałem już miliony razy na różne sposobowy, ale nie znalazłem innego rozwiązania. Jeśli tak nie zrobię jak powyżej i wkładam od razu płytę XP to komputer ją czyta ale po wciśnięci przejdź dalej do instancji wciskając dowolny klawisz, jest cały czas czarne tło i nie chce dalej ruszyć. Próbowałem setki XP-ów i ciągle jest tak samo. Pozostaje mi tylko mój sposób, który sobie wymyśliłem.
Jak już jest XP to oczywiście następny problem ze sterownikami, nawet do dzisiaj jest, bo niektóre funkcje nie działają tak jak powinny, np. kawalisz FN + F6 i F7 ***8211; ściemnianie obrazu, inną rzeczą jest np. ustawienie oszczędności baterii; ale do tego można się jakoś przyzwyczaić. Nawet sterowniki bezpośrednio ze strony Toshiba nie działają, co ja się z tym namęczyłem ile sterowników pościągałem i próbowałem to już historia.
Ale nie o tym chciałem do końca napisać. Komputer, co pewien czas, miał takie zagrania i nie chciał się włączyć. Objaw jaki był i jest - wygląda tak, np. wyłączasz kompa i na drugi dzień już go nie można włączyć. Pojawia się tylko wstępne okno z logiem Toshiba, a następnie czarne tło z mrugającą spacją w górnym lewym rogu monitora. To na początku działo się raz na jakiś czas, raz na 3 miesiące. Obecnie praktycznie prawie codziennie. Zauważyłem jednak, że jeśli dysk mam podzielony na 3 partycje to komputer wytrzymuje pare dni, ale jeśli mam tylko Jeną lub dwie partycje, to po wgraniu nowego systemu praktycznie po wyłączeniu nie można go już włączyć. Aby nie wygrywać i marnować czasu - komputer na noc daję w stan uśpienia FN+F3. Do tego zrobiłem sobie kiedyś obrazy dysku-samej partycji ***8216;***8217;C***8217;***8217; i jeśli mi się wykrzyczy, mam taką płytkę Norton Ghost 14.0 Recovery Disk i w ciągu 10 minut mam nowy system z danego dnia. Chociaż takie rozwiązanie jest. Po woli mnie już to nudzi, bo średnio co 5 dni jak komp zostaje czasem wyłączony to muszę zapodać od nowa system ***8211; w/w sposobem. Może macie jakieś pomysły, co może być walnięte. Może to jest dysk, ale nie jestem do końca pewien. Zrobiłem test temu dyskowi programem Wiktoria - program wykazał, że dysk jest dobry, ma tylko dwa bad sektory, więc już sam nie wiem co jest. Próbowałem również wyczyścić środek sprężonym powietrzem, ale to nic nie dało, czyszczenie styków też nic nie dało. Chciałem dać komputer na gwarancję, ale obecnie mieszkam w Anglii i najbliższy serwis jest oddalony ode mnie jakieś dwie godziny jazdy samochodem. Dowiadywałem się czy można sam dysk wysłać do jakiegoś serwisu, ale nie da rady, muszę wysłać całego kompa. Jest mi to nie na rękę, bo komputer potrzebuję codziennie. Do tego koszt wysłania kompa to jakieś 20 funtów, serwis jeśli coś byłoby z mojej winy dodatkowe 40 funtów, więc stwierdziłem, że jeśli byłby walnięty dysk to ja w tej cenie serwisu mogę już sobie nowy dysk kupić, no chyba że coś jest z samym kompem. Czas oczekiwania na naprawę do 4 tygodni, więc nie ma sensu wysyłać. No tylko nie jestem pewien czy to faktycznie jest dysk, dlatego bardzo proszę o jakieś sugestie dotyczące mojego problemu.
|