Cytat:
|
Coraz częściej widzę sprzęt, który wygląda identycznie, czasami też różnica jest niewielka, sygnowane są tylko innymi logami producentów
|
Nie jestem zwolennikiem tej teorii

.
Różnice, jeśli już nie wyjdą na jaw po 2 dniach użytkowania to pewno wyjdą po kilku miesiącach. Jeśli ich nie widać to oznacza, iż nasze wymagania są nieco inne i wtedy rzeczywiście nie warto przepłacać.
Towarów podobnych, przypominających któryś z wyższej półki jest całe mnóstwo. Różnią się ceną - to typowy zabieg typu "po co przepłacać" jak można mieć podobny za dużo niższą cenę.
Jeśli jestem świadomy tego zabiegu i kupuje go z racji przykładu już tutaj przytoczonego (wiertarka, którą używam sporadycznie) to wszystko ok.
Co innego jeśli nastawiam się na produkt, który ma spełniać ściśle moje wymagania, a okazuje się bublem.
Być może dla nas gitara kupiona od azjatyckiego sprzedawcy na targu w Piotrkowie wygląda tak samo jak Fender, jednak dla kogoś muzykującego będzie tylko stratą pieniędzy i bublem.
Cały czas jesteśmy zmuszeni do wyboru, który oscyluje w granicy: nasze wymagania - możliwości finansowe.
Często szukamy złotego środka, o który coraz trudniej. Najczęściej okazuje się jednak iż mogliśmy poczekać, dozbierać niż pakować się w 20% tańszy produkt, który niestety swoje wady i ograniczenia ujawnił zbyt dosadnie i zbyt wcześnie.
Namiastki telewizora, sprzętu audio, sprzętu komputerowego to niestety wszystko na co nas stać... W ogóle nie musimy być jakimiś snobo-audiofilami aby pewne zdemaskować pewne niezdrowe tendencje (nasze jest podobne, dobre a jednocześnie tanie).
Można zaczynać naukę od gitary bez strun, niemniej kiedyś trzeba będzie w struny i tak zainwestować.
Tym razem przewaga nutki muzycznej w mojej wypowiedzi.
Od młodych lat sporo słuchałem, przechodziłem etapy od Kasprzaka, Diora po Technics, Yamaha itp.
Szok spowodowany cyfrą w tej dziedzinie pozostał. Porównując płytę analogową z cd włosy stają dęba. Cały czas się zastanawiam jak można było aż tak zdegradować jakość.
Temat rzeka, kwestie wyborów rzeczywiście są trudne w tej sytuacji.
Przymierzając się do zakupu konkretnego sprzętu trudno się przedziera przez wszechobecny badziew - życzę powodzenia.
Zdaje mi się że nasi zachodni sąsiedzi mają w tej kwestii jeszcze gorzej.
Oni od kilkudziesięciu lat żyją w epoce Lidla

.
Przepraszam, stanowczo za dużo wody w tym wątku leje...jak zawsze mając chwile czasu + temat który mnie zaciekawił = mój słowotok w formie pisanej.