Przeczytałem niedawno art. na temat
haraczy, które muszą płacić dostawcy chcąc sprzedawać swoje produkty w dużych sieciach handlowych. Bulwersujące - owszem, inwestują, ale są zwalniani z podatków + inne wynegocjowane ulgi, a przy okazji rozwalają lokalny handel i później podnoszą ceny. A tu proszę - haracze, wymuszenia itd, itp... Ktoś powinien się tym zająć, pomyślałem.
No i proszę - kilka dni później przeczytałem, że
nielegalnymi haraczami zainteresował się fiskus. Tylko zamiast wziąć za tyłek hipermarkety przyczepił się do dostawców, którzy nie dość, że dostają w d..pę od supermarketów, to jeszcze nie będą mogli wpuścić tych kwot w koszty swojej działalności. Jakie to proste rozwiązanie...