Peja ma też
fajne kawałki i nie tylko o dresach i biedzie.
Ale hiphop to nie tylko to, co widać po czołowych "reprezentantach" polskiego rapu, mnie tutaj bardzo bawi zabawa słowem, podwójne, potrójne rymy, mnogość porównań, a na imprezach - bardziej bounce'owe (chociażby donguralesko).
Na co dzień lubię posłuchać tzw. "inteligentnego hiphopu", którego najlepszym przykładem może być np. mój idol L.U.C.
Jak ktoś jest zainteresowany to polecam przesłuchać (
płyta jest podzielona na dwie części - "Album stopniowo ewoluuje, niczym fabuła i ostatecznie okazuje się być ponadczasową przypowieścią o poszukiwaniu szczęścia i spełnienia. Dzieło funkcjonuje jako podróż przez skrajnie dwubiegunową i wielowątkową planetę - z jej ciemnej i gorzkiej strony (sztamPOLAND) do idyllicznie bajkowej krainy ***187;Witu***171;, która okazuje się być filozoficzną rozprawką na temat dystansu jaki powinniśmy wypracować do życia"):
Puenta - Popkultura jak żart Strasburgera,
Reżim Pana Cykacza każdego równo mierzy,
Czy ja wyglądam jak żagle?,
I z tej "weselszej" części:
O półobrocie Czaka, czyli o przyczynie pędu,
O Witu, o izolofoteliku i o ślepym śledziu,
Happy End and Up Happy hands,
Polecam, ogromny powiew świeżości, jego teksty na pewno nie są proste i dosłowne.
Może kogoś zainteresowałem... :-)