yahol, nie jestem pewien czy dobrze zrozumieliśmy się z tym "wielbłądem" i "tłumem". Na wszelki wypadek sprecyzuję:
Mi chodziło tylko i wyłącznie o to, że dla mnie fakt skazania kogokolwiek w jakimkolwiek procesie karnym nie równa się z uznaniem przeze mnie jego winy w sensie moralnym. A
tłum, tłum w ujęciu socjologicznym czy psychologicznym niestety nie widzi tej subtelnej różnicy. Tłum wręcz skazuje tylko na podstawie postawionych zarzutów, nie wnikając w ich prawdziwość, logikę, wagę a wyroki sądów przyjmuje bezkrytycznie.
Stąd możesz być pewien, że jeślibyś dostał wyrok za piractwo, to byś usłyszał, że ktoś się Tobą "brzydzi". Wrzuć w google frazę "brzydzę się piractwem" i spójrz ile wyników...
Dla mnie byłbyś tylko prawidłowo lub nieprawidłowo skazanym i nic by mi to więcej o Tobie nie powiedziało.
Też mam w zasadzie opłacone oprogramowanie, ale ani mnie to grzeje ani ziębi. Bo działanie zgodnie z prawem, nijak mi nie gwarantuje działania zgodnego z moim systemem etycznym. Wręcz może to nieźle zmylić. Zgodnie z prawem już dużo bezeceństw zrobiono
Stąd mówiąc o prawie, wolę mówić o prawie a nie o sprawiedliwości
Gdybym miał kogokolwiek edukować (na co nie mam ochoty), to doradzałbym mu jak rozmawiać z prokuratorem, aby nic nie udowodnił. A o uczciwości porozmawiałbym osobno.