|
Krzyż jako taki mi nie przeszkadza. Przyzwyczaiłem się i ich nie zauważam. Ale chciałbym, żeby osoby które tak walczą o symbole swej wiary, chociaż w 50% żyły zgodnie z jej kanonami...
Bo jak do kościoła nie chodzę, najchętniej powyrzynałbym wszystkich ateistów, moskali i żydów, albo przynajmniej zdrowo poobijał klnąc przy tym tak, że nawet szewcom więdną uszy, to walka o krzyż w szkole, czy w sejmie i tak nie doprowadzi mnie do zbawienia.
|