Cytat:
Napisany przez ed hunter
Ja napisałem, że dziwnym trafem, mają zawsze najwięcej do powiedzenia na temat, który powinien chyba być im obcy... 
|
E tam, obcy... Urodziłem się w rodzinie katolickiej, więc i jestem ochrzczony, i pierwszo ukomunijniony

Bo wiecie jak to jest: człowiek jeszcze nie potrafi słowa powiedzieć, samodzielnie pomyśleć, a tu już ciągają go do kościoła. Do dziś telepią mi się po głowie formułki, modlitwy, których musiałem wkuwać za młodu. Później człowiek zaczyna myśleć w miarę samodzielnie, o życiu itp. i dokonuje wreszcie własnego wyboru. Dlatego ślub mam już jednostronny. Dlatego bawi mnie jak osoby, które na codzień i od święta omijają kościół szerokim łukiem, to po urodzeniu dziecka pędzą, żeby je ochrzcić - bo wypada, bo co ludzie powiedzą...
Krzyże, już mówiłem, nie przeszkadzają mi, ale jestem w stanie zrozumieć stanowisko ich przeciwników. Przeszkadza mi natomiast, że kościół wtrynia się tam gdzie nie powinien. Jak to księża dokonują agitacji politycznej, a tłum wychodząc z kościoła już wie, na kogo głosować. Jak to święte krowy są nietykalne, jak ciągną kasę od biednych emerytów samemu rozwożąc tyłki wózkami na które mnie nigdy nie będzie stać. Ale żeby tę kasę opodatkować? Nigdy!
Czy wszyscy? Na pewno nie, ale... Ślubu udzielał nam kolega ze szkoły średniej, świeżo upieczony ksiądz. Pamiętam, że przed ślubem sporo z nim rozmawiałem o wierze, o jej poszukiwaniach - rozmawiało się nam bardzo dobrze, nikt nikogo nie starał się do niczego na siłę przekonywać. Po 16 latach niestety nie da się z nim już rozmawiać, to smutne...