Cytat:
Napisany przez Reetou
Czytałem gdzieś o przypadku, że na pierwszym zebraniu nauczycielka zapytała zgromadzonych rodziców, czy zgadzają się na powieszenie w klasie krzyża. Większość pomysł poparła. Potem (Ed, uwaga) nauczycielka skierowała pytanie do osób nie popierających pomysłu, czy będzie im przeszkadzało, jeśli krzyż w klasie zawiśnie. Nie było sprzeciwu, krzyż został powieszony. I to jest demokracja, i to jest tolerancja...
|
I to jest szanowanie praw mniejszości. Szkoda, że takie podejście jest raczej rzadkie (właściwie ekstremalnie rzadkie). Co smutne natomiast.. próżno go szukać u najgłośniej broniących krzyża "wierzących" (no, niech będzie, że nie u wszystkich).
Cytat:
|
Napisany przez sobrus
Ale idąc dalej dlaczego zmuszamy niektórych do oglądania billboardów, pism czy kalendarzy z paniami z odkrytymi twarzami?
A jeżeli coś jeszcze jest odkryte to juz dla niektórych musi być masakra karana karą śmierci (gdzies brat zabił siostrę za chodzenie z jeansach).
I co robią mini spódniczki? To zmuszanie do oglądania nóg hehehe?
Tworząc reklamy uwzględniamy to co toleruje WIEKSZOŚĆ społeczeństwa. I nikt sie nie przejmuje ortodoksyjnymi żydami którzy przekręcą sie na widok reklamy dezodorantu nivea.
A moze sąsiad nie lubi koloru srebrnego a ja mam taki samochód...
Była kiedys taka przypowieść że kucharz oburzył się na głodnego że "kradł" unoszący sie z garnka zapach zupy i domagał sie zapłaty - bo skoro zupa jego to i zapach też.
Ktoś wezwany na miejsce zdarzenia stwierdził że dzwięk upadającej monety "winowajcy" powinien być wystarczającą zapłatą...
Ludzie juz chyba dawno wojny nie widzieli i tak wyolbrzymiają swoje "krzywdy" że troche przeginają.
Zmuszaniem byłoby oddawanie czci krzyżowi ale tego nikt nie robi.
Ja rozumiem że gdyby w urzędzie leżał wszędzie koran to bym sie źle z tym czuł, natomiast gdyby to była jakaś Turcja to bym sie nie zdziwił i nie protestował... czy jestem za bardzo tolerancyjny? A może po prostu rozumiem ze tam taka kultura.
|
Dobre argumenty (i byłbym pozytywnie zaskoczony słyszać je od 'strony' broniącej krzyży), jednak w sumie nie do końca. Jest jeden podstawowy kontrargument.
Należy to rozróżnić zakazywanie ogółowi robienia czegoś, co jest zakazane w jednej tylko religii (czyli np. odkrywanie niektórych części ciała, czy - co ciekawe - praca w niedzielę (chociaż co do tej interpretacji przykazania ja wcale nie jestem przekonany)) od prób publicznego propagowania symboli czy zachowań w niej obowiązujących. To jednak dwie zupełnie różne sytuacje i nie można ich porównywać.