To nie oszczędność, tylko polityka marketingowa.
Przypominają mi się początki kodaka, który do każdego sprzedanego filmu dodawał gratis... aparat.
Jak już ludziska mieli aparaty, to szkoda było wyrzucić, więc dalej kupowali filmy i interes się kręcił.
Podobnie jest z barbie - nie zatrabia się na lalce, tylko na całej reszcie bzdetów do niej.