------=========== SPOSÓB TESTOWANIA =========---------
Myśląc dośc długo nad prostym sposobem testowania opracowałem metodę, w której odtwarzacz sprawdza jakby "sam siebie".
Podstawa całej metody to prosta zasada z "teorii sygnałów".
Weźmy dwa identyczne sygnały, z tym że jeden odwrócony w fazie względem drugiego o 180 stopni.
Jak wiadomo wynikiem sumowania takich sygnałów będzie brak sygnału
Jeżeli jeden z sygnałów będzie choć przez chwilę "nie taki jak powinien" to wynik sumowania nie będzie w tej chwili zerowy, tylko pojawi się jakiś sygnał wypadkowy.
I tu cały sekret, metoda polega na odtwarzaniu płyty (której jakość sprawdzamy) z zapisanym odpowiednim sygnałem w obydwu kanałach.
No właśnie: w lewym kanale zapisujemy sygnał testowy, a w prawym TEN SAM SYGNAŁ odwrócony w fazie o 180 stopni.
Dalej: sumujemy sygnał z obydwu wyjść odtwarzacza (lewy i prawy) i (w teorii) otrzymujemy ciszę.
Jakikolwiek błąd w odtwarzaniu, w którymkolwiek kanale spowoduje, że suma sygnałów obydwu kanałów nie będzie już 0, tylko pojawi się jakiś chwilowy impuls (w czasie "trwania błędu").
Jeżeli zakłócenie wystąpi w obydwu kanałach to też oczywiście suma nie będzie zerowa....
chyba że...... NO właśnie, chyba że zakłócenie będzie identyczne w obydwu kanałach a w dodatku odwrócone w fazie o 180 stopni względem drugiego kanału... No ale chyba przyznacie, że taka sytuacja jest bardzo mało prawdopodobna jeśli nie niemożliwa.
!!!! JEŻELI TEN POST JEST OSTATNI TO NIE DOPISUJ NIC !!!!
Proszę!