Podgląd pojedynczego posta
Stary 12.12.2009, 16:47   #245
pali
Թ
 
Avatar użytkownika pali
 
Data rejestracji: 14.02.2003
Posty: 3,066
pali wyróżnia się na forum <450 - 549 pkt>pali wyróżnia się na forum <450 - 549 pkt>pali wyróżnia się na forum <450 - 549 pkt>pali wyróżnia się na forum <450 - 549 pkt>pali wyróżnia się na forum <450 - 549 pkt>
Mój współpracownik rozbił ajfona (z folią ). Jeździmy razem, tak złożyło się, że zarówno rozbicie jak i następne kroki w mojej obecności, więc opiszę:

Ajfon ubezpieczony m.in. od uszkodzenia, za pośrednictwem Orange, u zewnętrznego ubezpieczyciela. Za 15 zł miesięcznie. Czytamy warunki ubezpieczenia - jest OK, spełniamy.

Telefony do ubezpieczyciela - odbierają chyba 20 z kolei .... No i mówią, że nie mają w swoich bazach takiej umowy, że pewnie Orange coś zawalił.

Orange mówi, że nic nie wie i że to nie ich sprawa itd itp

Po iluś tam jeszcze telefonach sprawa staje na tym, że telefon należy przekazać do salonu Orange. Jedziemy do salonu.

Na drzwiach salonu nalepka: "ubezpieczamy Twój telefon" - fajno, szkoda że z błędem. Stajemy w kolejce. Przed nami zrozpaczony klient dopytuje się, czemu już musial podpisać dwie umowy i czemu one są nieważne i co to ma być. Odpowiedź paniusi z warkoczykami: "komputer pomylił się i napiszemy trzecią umowę, ale musimy poczekać aż tamta wygaśnie". I najlepsze " Pan jest jakiś pechowy" No to ja wtrącam się i tłumaczę gościowi, że jest pechowym, pecha przynosi i że nie będzie miał telefonu. Paniusia zaczyna się rozdzierać, że przekręcam jej słowa.

No dobra, dajemy jej ajfona. Ona mówi, że jest "zdewastowany". My, że uszkodzony, w mordę. Kłótnia rozkręca się. Paniusia mówi, że nic nie słyszała o żadnym ubezpieczeniu i że to jakiś "absurd" !!!! Ja otwieram drzwi salonu, pukam w nalepkę. No dobra, przyznaje się, że wie. Ale mówi, że "na serwerze sprzedaży" nie ma żadnych formularzy. Chcemy dzwonić do tego ubezpieczyciela, ale nie mamy z czego, bo zresetowaliśmy już ajfona, a mój rozładował się. Zabieramy paniusi telefon i dzwonimy. Dajemy jej faceta, który jej tłumaczy gdzie są formularze.

No dobra, mamy już formularz. Ale ona wtedy wymyśla, że telefon jest na Matkę kolegi. Fakt, ale on jest wpisany jako użytkownik. Nic to nie daje. Daliśmy sobie spokój w tym momencie i już tylko utrzymywaliśmy dla jaj, że ja jestem Matką kolegi, ale religia nie pozwala mi na noszenie dokumentów. Poszliśmy sobie.

Aha, paniusia jest właścicielką i kierowniczką tegoż salonu.

We wtorek będziemy mieli dowód Mamy kolegi i musimy jakiś czador skombinować. Ja będę robił za Mamę, która przeszła na islam i twarzy nie może odsłonić. No, zobaczymy
pali jest offline   Odpowiedz cytując ten post