|
Kaznodzieja chodzi u mnie "po kolędzie".
Schowałem się z lapkiem na strychu, reszta rodziny przyjmie.
Nic nie mam do tego księdza, znam go, cenię, niegłupi to człowiek i doświadczony. A jednak nie potrafię usiąść z nim przy stole i zamienić kilku słów o sprawach, hmmm... podstawowych.
|