Ok. 19 jechałem z kumplem szosą, poza miastem, w szczerym polu. Zobaczyliśmy fiacika, który wypadł z drogi, zawisł na zaspie; w środku kobiecina. Powiedziała, że już 20 minut tak wisi.
Wypchnąć nie dawaliśmy rady, bo zawisł. Łopaty brak, liny brak, śnieg do połowy uda. Wkurzyłem się i zablokowałem samochodem całą szosę. Po chwili dołączyło kilku facetów, zaraz nadjechał duży bus z liną i w pięć minut było po sprawie.
Dobra metoda, polecam