Domik,
ja mogę tylko kwestie prawne.
Pracę w PL reguluje Kodeks pracy, który to w zasadzie nic explicite nie mówi o pracy u dwóch różnych pracodawców (czy pracy u pracodawcy + pracy na własny rachunek). Chyba też brak w tym zakresie ciekawych orzeczeń SN.
Pracujący w standardowym czasie pracy ma kodeksowe prawo do nieprzerwanego 11-godzinnego wypoczynku (art. 132 § 1 kp), ale może tym czasem rozporządzać wedle własnego uznania i możliwości. Nawet nie musi informować pracodawcy o drugiej pracy - choć mogą pojawić się pewne problemy, ot np. podatkowe (kwota wolna od podatku), ubezpieczeniowe, wypadkowe itp. Podjęcie dodatkowej pracy może być też niemożliwe w przypadku przepisów szczególnych obejmujących np. kierowców, pracowników administracji państwowej itp Podsumowując, nie ma żadnych przeciwskazań prawnych do pracy nawet na dwóch pełnych etatach u dwóch różnych pracodowaców, choć oczywiście stan deklarowany musi być zgodny z faktycznym, aby nie podpaść pod kk
Z ciekawostek, które mogą przydać się w twojej pracy licencjackiej: głośno bywa o umowach lojalnościowych pracownika z zakładem pracy, w których to pracodawcy zastrzegają zakaz pracy u konkurencji. Umowy takie w części pokrywają się z Kodeksem pracy, w szczególności z art. 100.
Ciekawy jest art.100 § 2 pkt. 4 :
Cytat:
§ 2. Pracownik jest obowiązany w szczególności:
4) dbać o dobro zakładu pracy, chronić jego mienie oraz zachować w tajemnicy informacje, których ujawnienie mogłoby narazić pracodawcę na szkodę,
|
Abstrakcyjne pojęcie dobra może być bardzo szeroko definiowane.
Podałeś przykład nauczycielki, która dorabia w barze. Sam fakt pracy w miejscu wyszynku alkoholu może być różnie odbierany, w zależności od systemu wartości i obyczajowości społeczeństwa, instytucji, grupy społecznej. Dołóżmy jednak, dla jasności sytuacji, pewną nieobyczajność baru, np. striptiz czy nocne imprezy i wtedy sytuacja jest jasna. Nauczycielka może zostać zwolniona, z uwagi na naruszanie dobra szkoły, np. czci, jej dobrego imienia. Jej zachowanie godzi w autorytet szkoły, nauczyciela, przekazywane uczniom wartości. Narusza ona zarówno dobra społeczne, jak i indywidualne.
W przypadku sporu przed sądem pracy dyrektor musiałby to szczegółowiej wykazać.
Jakieś 10 lat temu nauczycielka angielskiego wystąpiła w filmie porno, tyle pamiętam że wydawnictwa Pink Press, chyba tytuł Wamp czy Wamper. Została zwolniona, zdaje się na podstawie artykułu 100.
Poszukaj, jeśli chcesz.
A co do socjologicznych aspektów, nie pomogę. Ja bym na twoim miejscu robił
badania terenowe, temat aż prosi się o to.
Albo możesz kompilować teksty - których za dużo nie znajdziesz i będą to raczej opracowania ogólne, nie dotykające specyfiki konkretnych polskich grup społecznych. Nieciekawe.
Możesz też temat pracy lic. rozszerzyć o pracę nieletnich, małoletnich.
Np: medialny problem małoletnich prostytutek, wywodzących się najczęściej z gimnazjów. Moim zdaniem jest to efekt dwóch rzeczy:
- Reformy edukacji przeprowadzonej za Buzka, która stworzyła gimnazja - miejsca, gdzie młodzież w najtrudniejszym wieku przychodzi anonimowa i odchodzi zanim wychowawcy zdążą poznać uczniów. Oraz kilka innych czynników.
- właśnie Kodeksu pracy, który praktycznie eliminuje z rynku pracy nieletnich i małoletnich
Jeśli ostatni wątek Ciebie zainteresuje i jesteś z mazowieckiego, polecam podwarszawskie gimnazja z Wołomina, Legionowa - jeśli masz odwagę do robienia takich badań.
Cytat:
Napisany przez Jarson
@Pali
Równie dobrze mogą to być studia zaoczne na prywatnej uczelni.
|
No tak, ale uczelnie prywatne też bywają dofinasowane z budżetu czy środków unijnych, na jedno wychodzi.
Także kadra uczelni raczej nie wykształciła się w uczelniach prywatnych.
Choć możliwa też jest inna sytuacja: Domik, student zaoczny, może potrójnie płacić za studia. Raz - podatkami rodziców, dwa - czesnym za studia, a trzy - być może jego czesne pokrywa część kosztów dziennych, mówił kiedyś o tym rektor UW.
Ciężko tu rozdzielić publiczne od prywatnego.