Podgląd pojedynczego posta
Stary 15.02.2010, 23:28   #10
Jarson
Pa rampamer
Zlotowicz
 
Avatar użytkownika Jarson
 
Data rejestracji: 24.10.2006
Lokalizacja: Zachlajki
Posty: 10,440
Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>
Nareszcie udało mi się obejrzeć Avatar.

Nie będę jeszcze raz powtarzał rzeczy, które zostały napisane wcześniej, ale z własnych odczuć jeszcze parę słów.

Po pierwsze, nie wiem, czy to z powodu filmu, ale po wyjściu z kina bolała mnie głowa dość tęgo (do teraz trochę boli, a minęło już kilka godzin). Kiedyś miałem (wyleczoną już) wadę wzroku, teraz mam ledwo się zaznaczającą inną (-0.5 w jednym oku, drugie tak pomiędzy 0.0, a -0,25), przez co cie bardzo lubię patrzeć obojgiem oczu jednocześnie (tzn patrzę, ale skupiam widzenie jakby "w jednym" oku), możliwe, że to przez to. W każdym razie widać, że 3D może okazać się jednak nie dla wszystkich (czy dla mnie nie wiem, muszę kiedyś jeszcze na coś pójść, żeby się upewnić, że to nie zbieg okoliczności z tym bólem).

Co do samego filmu - jak najbardziej pozytywne wrażenia. Na pierwszym miejscu rzucają się w oczy zalety, dopiero później można mówić o wadach.

Do pooglądania super (szczególnie, że jest długi - przy obecnych zaspach to zaleta, bo opłaca się przez nie brnąć na film, nie trzeba zaraz wracać). Placio74 napisał, że mało efektów specjalnie pod 3D, ale ja to postrzegam jako zaletę - z czasem w kolejnych produkcjach na pewno nastąpi eskalacja, aż w końcu osiągnie ona apogeum, tak jak w przypadku zwykłych efektów, które eskalują od lat, apogeum to dla mnie 2012 ze swoim przeładowaniem tymi efektami. W Avatarze to było przyjemne - raz na jakiś czas jakaś gałązka prześlizgnie się tuż obok kamery i człowiek omal się nie odsunie. Przez większość czasu jest po prostu dyskretna głębia obrazu, o której można zapomnieć (i o to chodzi).

Fabuła zawiera strasznie dużo motywów, które mają się kojarzyć przede wszystkim Amerykanom, ot choćby:

  • Wojna w Wietnamie - krajobraz części Pandory, gdzie dzieje się akcja, substancja coś-tam-82 (nie pamiętam nazwy), która pod względem działania przypominała napalm itd, itp.
  • Habitus weterana - nasz marine bardziej kojarzy się z weteranem - na służbie stracił zdrowie, nikt mu nie pomógł, został pozostawiony sam sobie (tylko przypadek spowodował, że znów stał się potrzebny, gdyby nie on, zostałby odrzucony). Poza tym ten sam główny bohater ma elementy habitusu żołnierza, a brzydki zły dowódca - brzydkiego złego dowódcy... Itd...
  • Z nowszej historii - oczywiście Irak. Choćby to zdanie-pretekst (niczym nieuzasadnione)- "na terror odpowiemy terrorem"
  • No i rzecz jasna 11 września - tu ewidentnie scena zwalenia drzewa. Może nawet mniej to, że zniszczeniu uległ wysoki obiekt, ale przede wszystkim sceny po - rozpacz, odnajdowanie rannych, a dookoła biały nalot
Tym niemniej wykorzystanie takich czy innych motywów (jest ich znacznie więcej) nie ujmuje niczego filmowi - w końcu nie w tym rzecz, żeby stworzyć coś od podstaw nowego - raz, że dziś się nie da, dwa, że różne odniesienia są potrzebne.

Co do sequeli Avatara - to było z góry jasne, że się pojawią, przecież fabuła jest tak uroczo niedomknięta (na Ziemi te czarne drogie kamyczki nadal są przecież bardzo potrzebne)
__________________

Jarson jest online   Odpowiedz cytując ten post