|
W okolicach Łomianek dopadła mnie taka śnieżyca, że w życiu nie widziałem czegoś takiego, 30 km/h to była już niebezpieczna prędkość, nie było widać drogi, a światła stop hamujących samochodów pojawiały się dopiero na jakieś 15 - 20 metrów przede mną, gdybym był w stanie zobaczyć jakiś zjazd, to bym się zatrzymał, ale szans na to nie było, płyn trzeba było lać na szybę praktycznie cały czas, bo oblepiała się śniegiem i wycieraczki tego nie zbierały, koniec świata jednym słowem. Na wysokości Żoliborza wyszło słońce. Marzec.
|