z marudzenia malkontenta
mam nowe, duze auto z ktorego jestem zadowolony
potrzbuje jednak drugie, tylko na dojazdy do pracy
wiec najlepiej tanie - tanie w zakupie, tanie w eksploatacji
mysle o kwocie kilku tysiecy zlotych
i tu pojawiaja sie watpliwosci:
- moge kupic okolo 10-letnie male auto ze sporym przebiegiem - jednak male silniki i spore przebiegi to zwykle sa po prostu gigantyczne klopoty, czesto niespodziwane
takze zawieszenia malych aut i inne uklady lubia nawalac (pisze o wiekowych uzywakch), sa po prostu gorsze niz w duzych
w dodatku brak np ABS w tego typu autach
- moge kupic ciut drozej ciut mlodsze auto - wtedy trzeba je ubezpieczyc (AC dodatkowo by wypadalo), jest szansa, ze pojezdzi dluzej
- moge kupic auto pelnoletnie za psie pieniadze, za to duze, z ABS, o duzym przebiegu
wieksze silniki zwykle dobrze znosza spore przebiegi i tu raczej nie powinno byc niespodzianek
ceny tez niskie
tylko to sa zwykle zajezdzone i zniszczone auta
naprawy drobne zwykle tanie, ale te powazniejsze sa po prostu nieoplacalne
generalnie mi sie nie spieszy, czekam na dobra okazje
- np 2 tygodnie temu ogladalem za rowne 10 000 Toyote Avensis 2.0 diesel, przebieg 180k rok 2001
mocno walnieta pare lat temu, zrobiona, jezdzi, ale jakos po przejazdzce zaden magik ani ja sam nie mogl polecac tego auta (halasy w zawieszeniu po walnietej stronie, dziwne sprzeglo)
- pozniej 2003 cinkus przebieg 205k, super zadbany, pierwszy wlasciciel, full historia, silnik 900 - na na takie auto taki przebieg to ksiega rekordow ginesa (ponoc na znajomym serwisie Fiata, jak mieli Tipo z przebiegiem kolo 250, to sie caly serwis zbiegl powiedziac! taka to byla niesamowita historia!), wiec pas, mimo, ze cena to 2800
dzis mam potezny dylemat
- Mazda 626, 1.8 gaz, 1993, 265k przebiegu, lekka rdza, auto mocno zniszczone wewnatrz, bagaznik w stanie tragicznym, deska zdejmowana wieloktornie przez milosnika tuningu obtycznego (poobtykal to biedne auto - ledy, swiatelka, naklejki...)
super wyposazenie (to akurat totalnie niewazne), skrzypienie w tylnym zawieszeniu, silnik na moje amatorksie ucho igla
auto prowadzi sie lepiej niz wiele nowych!
cena dla mnie 3k po totalnych ogledzinach (znaczy sie beda zrobine w moim warsztacie w tej cenie), jak nie wezme to jest nastepny w kolejce, auto stoi w komisie, poprzedni wlasciciel (rozmowa PO SPRZEDAZY!) polecal je
i teraz nie wiem...
co sadzicie? wiadomo - jak na ogledzinach cos nieciekawego wyjdzie, to pas latwy

ale jak bedzie wszystko OK? pakowac w pelnoletnie juz prawie auto? jak sie zepsuje, to juz tylko na zlom... z drugiej strony to japoniec - powienien jeszcze pohulac...
no i ten gaz...