|
No przecież łatwiej powiedzieć, że dystrybutor ledwie "wychodzi na swoje", niż, że ledwie udaje mu się wypełniać założenia biznesowe, uwzględniające takie a takie zyski.
Łatwiej powiedzieć, że producentowi filmu ledwie zwróciły się koszty rodukcji niż zwrócić uwagę, że w tych kosztach zawierają się gaże aktorów liczone w milionach dolarów.
Bilety nie są dużo za drogie, ale to nie znaczy, że ceny są w sam raz. A jak się wchodzi do takiego wypasionego Cinema City to z jednej strony człowiek się cieszy, że kino na poziomie, a z drugiej zastanawia, co musi się amortyzować właścicielowi mniejszego kina 200 metrów dalej, umieszczonego w 30-letnim budynku, że ceny są tylko trochę niższe? No i poza tym, skoro multipleksy się w Polsce buduje, to chyba nikt nie jest taki głupi, za jakiego chce uchodzić, że nie spodziewa się po nich zysków.
|