W radio mówili, że Obama do teraz nie miał czasu wpisać się do księgi kondolencyjnej...o tym golfie też mówili. Cóż...
Kto chciał, ten dał radę przybyć. Miedwiediewowi nie przeszkadzał pył wulkaniczny, a kto wie - może teraz jego samolot już rozebrany i dokumentnie przeglądany jest.
Saakaschwili z Ameryki przyleciał przez pół świata, a ten z Maroka na małej Cesnie

Niejeden zniżył się do przyjechania pociągiem, czy samochodem.