Ostatnio użytkownicy PSN (PlayStation Network) podostawali wiadomości z tajemniczym linkiem, pod którym kryła się magiczna strona internetowa z zachęcającym opisem do wpisywania swoich danych osobowych/dotyczącej karty płatniczej... Oczywiście znalazła się rzesza bałwanów, którzy skrupulatnie je powypełniali a nazajutrz płacz, że ktoś im zrobił zakupy.
Phishing dla ubogich.
Wkrótce potem w sieci pojawiło się szereg złotych myśli i rad typu: "kasuj dane karty po każdym zakupie bo złodziej za rogiem tuż tuż się czai", że zdrapki są lepsze i chronią przed nieautoryzowanym kupnem fantów (tak, szczególnie jak ktoś odda do dyspozycji swoje konto na PSN ;] - a w bankach można przecież ustalać miesięczne/dzienne limity pieniężne...).
Mało tego, winą obarczają samo Sony.

W następnej generacji proponuję razem z konsolą sprzedawać policjanta, który będzie stał i pilnował żeby nie wpisywać swoich danych kij wie gdzie.