Jeśli znajdą się kretyni gotowi przepłacić za coś tak prostego (dla tych co nie wiedzą: wymiana jest nawet prostsza niż ta w PC) to Sony ma moje błogosławieństwo. Biznes to biznes.
Martwię się o coś innego: o to, że Sony sobie może kiedyś wymyślić, co by w którymś kolejnym modelu PS3, bardziej im opłacało się uniemożliwić nam, normalnym i myślącym ludziom samodzielną wymianę. Linux już dostał headshota (co też przewidziałem zaraz po publikacji glitcha/exploita Geohota

). Zniknie wtedy alternatywa, pozostanie za to 2-3 razy droższa usługa.
Osobom, które nie interesują się konsolami, aby łatwiej było pojąć istotę tego absurdu, przedstawię taki o to przykład:
Mój ulubiony, Kowalski nad którym zwykle się znęcam w przykładach, kupił sobie właśnie komputer. Po jakimś czasie dochodzi do wniosku, że pojemność jego dysku przestaje mu wystarczać. Rodzi się więc w jego głowie błyskotliwa myśl: "kurde, chyba kupie se nowy". Niestety, okazuje się że Kowalski sam nie może zmienić dysku, musi wysłać cały komputer, producentowi płyty głównej, aby ten zmienił mu HDD na większy, instalując mu jego ulubione okienka. Zdumiony Kowalski pyta: "Panie, a ile to to tak będzie, a?". "No jak ile? Ile się da! Na początku tak 3 razy tyle ile taki dysk kosztuje, a jak się nie podoba to przecież nikt Panu nie każe wymieniać. To nasza płyta główna, robimy z nią co chcemy. Pan tylko dzierżawi". I teraz mamy kilka scenariuszy: Kowalski pokazuje środkowy palec, ale zostaje ze starym dyskiem, kiepskim humorem i ewentualnie czeka aż scena "złamie konsolę", albo wydaje swoje ciężko zarobione dukaty, na coś za co nikt normalny w normalnej sytuacji rynkowej by nie zapłacił.
Czarny scenariusz, który naprawdę, może stać się rzeczywistością. Choć to inna sytuacja to warto przytoczyć przykład MS, który w ogóle nie umożliwia zmiany dysku na inny niż ten produkowany w super ekstra obudowie z plastyku z bazaru, pod którą kryje się zwykły SATA. A jakie są ich pojemności i jakie ceny? Domyśl się. ;}
- - -
Na każdym, dosłownie każdym kroku, w absolutnie każdej dziedzinie życia promowana jest głupota i niewiedza, w którą butnym krokiem wchodzi komercja - i co jest bardzo niepokojące - jest to powszechnie akceptowane. Wmawiane nam jest, że tak jest wygodniej i lepiej. Ba, nawet w trosce o ich 'kochanego klienta' (czyli podobno Nas - choć ja kochany się nie czuję, raczej r...). Przy okazji ginie w tym wszystkim alternatywa, a wraz z nią skrawek wolności.
Zawsze staram się z tym walczyć, uświadamiać i ostrzegać do czego takie czy inne myślenie może doprowadzić. Niestety mało kto potrafi to zrozumieć i docenić (akurat tutaj nie piję konkretnie do Ciebie M@X).