Dziwnie mi to pisać, ale dziś bylem w Antoninie około 8:30 - 9:00, wracałem z "trudnej" podroży z Suwałk do domu... Grzeniu drygnąłem na Twoje dwa telefony, które mi podałeś, ale żaden się nie zgłosił (na pewno numer ci się zapisał), pewnie na kacu wszyscy leżeli i spali... wiec się dalej nie dobijałem i ruszyłem w dalsza drogę (wiem większych namiarów nie wziąłem a bylem ostro zmęczony jazdą)... w sumie obleciałem ukradkiem dwa kempingi dookoła jeziora ale nie moglem się odnaleźć, pani w pensjonacie Lido czy jak tam się to nazywa nic potrafiła mi pomoc, stanąłem wiec jeszcze na BP dolałem paliwa i w drogę, w sumie dwa dni po 10 godzin jazdy... bylem blisko, do następnego razu