|
Prawo w tym przypadku nie jest takie głupie, ewentualnie z jego stosowaniem może być gorzej, ale tu niewiele wiadomo - jeśli prawdziwa jest druga relacja, to nie ma się czemu dziwić. Poza tym nikt jeszcze prawa nie zastosował - na razie zarzuty nie zostały jeszcze rozpatrzone przez sąd.
Co do drzew to ze zgrozą ostatnimi laty przypatruję się temu, co się dzieje na moim "starym podwórku", czyli we Włodawie. Dziś już widać jakieś pojedyncze przypadki, że tu i ówdzie coś zasadzą, ale przez szereg lat władze miasta mieli chyba podpisany jakiś tajny pakt z szalonym zręb-majstrem, bo drzewa nie tyle były przycinane, co wycinane - i to bez względu na to, czy zachodziła taka potrzeba podyktowana stanem ich zdrowia, czy tez nie.
Od tej pory miasto zmieniło się na tyle, ze naprawdę mam znacznie mniejszą przyjemność z przyjeżdżania tam w lecie. Po prostu pamiętam niewielkie (15k mieszkańców), spokojne, zielone miejsce, w którym spędziłem całkiem sporą część dzieciństwa, a teraz widzę miasto, które coraz bardziej upodabnia się do innych (kiedyś naprawdę miało swój własny klimat, a drzew nie było wcale za dużo).
|