Skoro to offtopic - czyli gadki o bzdurach chciałbym zamiescic pytanie:
Ile udało wam sie wypic (max) i być trzeźwym?
oraz ile żeby być wypitym ale na chodzie (wesela odpadaja - z wiadomych ruchowych przyczyn) ?
Bo wracam włąsnie z jednego pifka z qmplem ( skonczył sie na 6 w 2h) i kurde na chodzie jestem - tak jakbym herbate wypił.
niewiem czy sytuacja osobista na to wpłyneła ale ostatnio jestem tzw. nieekonomiczno-niespijalny ;( co osbiscie odbija mi sie po kieszeni.
ostatni mój rekord (o ile to tak mozna nazwac) był ze szwagrem obalilismy we dwóch 3 0,5l+2 piwa nałeb (okazja - 2 syn) - byłem wypity i to fest ale doszedłem do domu - i chyba nawet na cdrinfo sie udzielałem. Co najdziwniejsze rano zero kaca generalnie zero!! szok - choc siostra miała do mnie pretensje ze meza jej wyłaczyłem na dwa dni

)
aa no i sylwester tu to było ostro 12h impry poszło hmmm oj niewiem ale fulll ale były tance wiec sie nie liczy
generalnie wszyscy mówia mi żebym znalazł sobie nową kobietę bo ze mna to sie nawet wypic nie da

)) - kurcze nie pamietam nawet kiedy zgon zaliczyłem .....
hmmmm ... chyba po obronie i moich urodzinkach/imieninkach - no to było ostro.
ale zastanawia mnie 6 piw i nic

? (niepowiem ze taki twardy jestem zdazało mi sie ze po 3 pifkach byc juz na cyku ...(włącznie ze spawem) ale teraz to przesada ..... zastanawiam sie czym to jest spowodowane

?, nerwy

?, w****........ cholera wie.....
licze na zrozumienie i w miare dowcipne odpowiedzi.... no i realne nie z rekawa ze wychlałem xxxx beczek i jeszcze zajechałem barmanke

)
narka spadam spac bo rano mam robote

))