|
the one
CDRinfo VIP
Data rejestracji: 08.12.2002
Lokalizacja: Wrocław
Posty: 17,901
|
14 ### CHCESZ ZNAĆ PRAWDĘ O AUTOSTRADACH W POLSCE?? CZYTAJ TO !!
http://biznes.onet.pl/forum.html?dis...ZvcnVtMDAxLmpz
Ciężko się czyta, ale da się.
Cytat:
Po kilku latach negocjacji, latem 2004r., rząd SLD zaakceptował koszty budowy odcinka autostrady A1 Gdańsk-Nowe Marzy oraz odcinka autostrady A2 Nowy Tomyśl - Świecko w wysokości odpowiednio 5,6mln i 6,1mln euro za 1km. W Hiszpanii koszty te wynosiły wówczas 5,2mln euro za 1km. Sprawa nie stałaby się przedmiotem publicznej dyskusji, gdyby nie publikacje "Rzeczpospolitej" o udziale jednego z tzw. baronów SLD w GTC, mającej wybudować wspomniany odcinek A1. Wyjaśnijmy, dlaczego koszty budowy przez prywatną firmę, jaką jest koncesjonariusz A1 GTC oraz Autostrada Wielkopolska w przypadku A2, mogą być przedmiotem troski publicznej. Można bowiem twierdzić, że w warunkach wolnego rynku nikogo nie powinno interesować, czy prywatny przedsiębiorca przepłaca za wykonanie danej inwestycji. Zainteresowanie ogółu obywateli wynika stąd, że Skarb Państwa gwarantuje koncesjonariuszowi A1 to, że jeżeli wpływy z opłat za przejazd autostradą nie pokryją kosztów budowy (i obsługi finansowej), to różnicę dopłaci rząd, czyli podatnicy. w przypadku A2 rząd gwarantuje spłatę kredytu. Istnieje jednak zasadnicza różnica pomiędzy przedsiębiorcą, który musi liczyć każdą złotówkę wydaną na budowę fabryki, a przedsiębiorcą, który może bez ograniczeń przepłacać, gdyż wie, że jeżeli wpływy ze sprzedaży towarów nie pokryją kosztów inwestycji, to rząd wyrówna różnicę. W tej drugiej sytuacji powstaje nawet bodziec, aby koszty te były jak największe i taką komfortową sytuację mają koncesjonariusze A1 i A2.
Także latem 2004r. GDDKiA rozstrzygnęła przetargi i podpisała umowy na budowę odcinka autostrady A2 z Konina do Łodzi. Odcinek ten był budowany w systemie tradycyjnym, tj. prace budowlane są finansowane ze środków publicznych. Cena zawarta w umowach wynosi od 2,3 do 4,8mln euro za 1km (średnia to około 3,2mln). Tak więc różnica na jednym km pomiędzy ceną uzyskaną w systemie tradycyjnym, a ceną koncesjonariuszy wynosi 2,4mln w przypadku A1 i 2,9mln dla A1, co daje 218mln euro za 90km A1 oraz 304mln euro za 105km A2. Odcinek ten został otwarty dla ruchu w lecie 2006r.
Oczywiście koncesjonariusz ponosi pewne dodatkowe koszty ponad samą budowę, np. powołuje całą strukturę spółki. Te koszty nie są wykazane w modelu publicznym, bo ponosi je GDDKiA. Ponosi także koszty kredytu i oczekuje zwrotu na zainwestowanym kapitale. Jednak koszty te podlegają takiemu samemu mechanizmowi zawyżania, jak opisano powyżej. Jak abstrakcyjne mogą być dodatkowe koszty i ryzyko, ilustruje komunikat prasowy wydany przez ministerstwo po podpisaniu protokołu dotyczącego A2, w którym czytamy, że koncesjonariusz zaakceptował "koszt prac archeologicznych i zmiany prawa".
Mechanizm realizacji renty z kapitalizmu politycznego w przypadku A1 będzie wyglądał następująco: GTC konsumuje 2,4mln euro na kilometrze na pokrycie kosztów własnej struktury, doradztwo, itd. Następnie ustala cenę za przejazd na podstawie tych kosztów, wiedząc, że jeżeli "rynek" - czyli kierowcy - zniesie tę cenę, to zarobi, jeżeli zaś nie, to... rząd dopłaci. Co więcej, gwarancja rządu powoduje, że koncesjonariusz nie ma motywacji, aby obniżać cenę za przejazd i zwiększyć ruch. W rezultacie kierowcy nie akceptują wysokości opłat, co skutkuje przeniesieniem ruchu drogowego z autostrad na bezpłatne drogi krajowe. Mieszkańcy Konina poznali to zjawisko, gdyż po oddaniu do użytku autostrady Konin-Września w 2002r., na której do tego czasu przejazd był bezpłatny, ruch ciężarowy powrócił na ulice miasta, czyli autostrada pogorszyła bezpieczeństwo i szybkość transportu w tym regionie.
Według szacunkowych danych za 2004r. roczne dopłaty za 90km A1 z Gdańska do Nowych Marzów wyniosą 100mln zł. SLD chciał "zaklepać" podobny mechanizm dla kolejnego odcinka A1 z Nowych Marzów do Torunia. Minister Polaczek obliczył jednak, że roczne dopłaty z Krajowego Funduszu Drogowego wyniosły by od 200 do 250mln zł rocznie, i zdecydował, że drogę tę zbuduje GDDKiA, oraz wygasił koncesję GTC. Firma ta nie była skłonna budować autostrady ze środków własnych, ale rzecz jasna odwołała się do sądu, który w pierwszej instancji przyznał jej rację. Zapewne sąd przedstawił jakieś uzasadnienie swojej decyzji, niemniej de facto obronił interesy korporacji przeciwko dobru wspólnemu. Ta postawa kontrastuje z rozstrzygnięciem francuskim zapadłym ponad trzydzieści lat temu. W latach 70. rząd zawarł umowy z czterema prywatnymi koncesjonariuszami, którzy jednak nie byli w stanie rozpocząć inwestycji. Powód ten sam - nie zamykało się finansowanie inwestycji. Rząd zaoferował wsparcie finansowe, ale jednocześnie oznajmił, że będzie ustalał wysokość opłat za przejazd. Takie rozwiązanie zostało zaakceptowane przez naczelny są administracyjny we Francji, pomimo że stanowiło naruszenie umowy z koncesjonariuszem. System prawny zdobył się na zważenie racji publicznych i prywatnych. U nas koncesjonariusz GTC nie budował drogi, ale nie było sposobu, aby usunąć go "z drogi". Mamy więc państwo prawników, ale nie mamy autostrad.
Po sformułowaniu nowego rządu jesienią 2007 r. minister Grabarczyk z PO zdecydował się wnieść kasację, jednak równolegle kontynuował negocjacje cenowe z GTC. Na początku maja 2008r. serwisy przekazały wiadomość, że GTC zażądało 17mln euro za 1km. Ostatecznie ministerstwo ustąpiło; w sierpniu 2008 r. GDDKiA podpisała umowę, przystając na cenę 11,7mln euro za 1km, jednak nie ujawniono wysokości dopłat z KFD, które zagwarantowało koncesjonariuszowi ministerstwo. W tymże sierpniu, aby zrobić dobre wrażenie na publiczności, wbito łopatę na budowie nowego odcinka, choć rzeczywiste prace budowlane rozpoczną się wiosną 2009r.
W przypadku Autostrady Wielkopolskiej, której rząd gwarantuje spłatę kredytu, koncesjonariusz ma inną ścieżkę wyjścia z inwestycji. Po realizacji zysku na etapie budowy ustala cenę za przejazd według zawyżonych kosztów. Jeżeli kierowcy akceptują wysokość opłat, koncesjonariusz zarabia przez kilkadziesiąt lat eksploatacji autostrady. Jeżeli cena jest za wysoka i nie pokrywa kosztów obsługi kredytu, koncesjonariusz ogłasza upadłość i "pociąga" gwarancję Skarbu Państwa. Rząd spłaca zaciągnięty przez koncesjonariusza kredyt i w zamian dostaje autostradę wybudowaną niemal dwa razy drożej niż w warunkach konkurencji.
Bardzo podobny scenariusz został już zrealizowany na Węgrzech. W połowie lat 90. wybudowano odcinek autostrady M1/M15, stanowiący część połączenia Budapeszt-Wiedeń. Długość odcinka wyniosła 57km przy koszcie 329mln euro, czyli 5,8mln za 1km, eksploatacja zaś przypominała to, co przez kilka lat oglądaliśmy pomiędzy Koninem, a Wrześnią: wysokie opłaty za przejazd, niewielki ruch ciężarówek, niezdolność koncesjonariusza do spłaty kredytu. W rezultacie rząd węgierski przejął autostradę i spłatę zaciągniętych kredytów.
Tekst pochodzi z bardzo dobrej książki:
"IV Rzeczpospolita - pierwsza odsłona", autorstwa Pawła Szałamachy!
Naprawdę polecam kupić, przeczytać i podać dalej, szczególnie warto by przeczytały ją osoby ślepo wpatrzone w PO i wierzące w bzdurną krytykę PiSu z mediów Agory i ITI!
1532
|
Muszę zobaczyć tę książkę.
__________________
neverending path to perfection..
|